poniedziałek, 18 czerwca 2018

#8 Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze.

-Jak mogłaś mnie tak unikać?-spytał i mnie pocałował
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam
-Ehh, to jest nieważne. Zapraszam cię na wino-powiedział i wręczył mi klucze- Przyjdę jak najszybciej-powiedział i poszedł. Porozmawiałam z Moniką. Ustaliłyśmy że powie Miśkowi że poszłam już spać. Weszłam do mieszkania Bartmana i rozsiadłam się na kanapie. Po jakiejś godzince przyszedł z butelką wina. Wieczór minął nam bardzo przyjemnie, a rano jeszcze dostałam śniadanie do łóżka. Jednak sielanka szybko się skończyła bo musiałam wracać do domu.
-Gdzie ty byłaś tak wcześnie?-spytał Michał gdy weszłam do domu
-W sklepie-odparłam i pokazałam na świeże bułki
-Wcześnie wstałaś żeby iść po bułki?
-Dokładnie-powiedziałam a on podszedł do mnie i dotknął ręką mojego czoła jednak szybko ją cofnął
-Aż parzy, wiedziałem że coś jest nie tak-zaśmiał się za co dostał kuksańca w bok. Zjedliśmy we czwórkę śniadanie -Monika pamiętasz że dzisiaj organizujemy imprezę?
-Pamięta Michał, pamiętam -powiedziała. Po zjedzonym śniadaniu Michał zawiózł Polę chrzestnym. Ja z Moniką przygotowywałyśmy wszystko na imprezę. Nie chciałam wychodzić z pokoju ale Michał praktyczni wyciągnął mnie siłą. Zeszłam na dół i przywitałam się ze wszystkimi. Poznałam dziewczyny lub żony kolegów Michała z drużyny. Jednak po godzinie postanowiłam wrócić do pokoju. Wykąpałam się i wróciłam dol pokoju gdzie siedział Zbyszek. Szybko zamknęłam drzwi
-Nie mogłem się już powstrzymać -powiedział i zaczęliśmy się całować. Nagle ktoś zapukał
-Do szafy-powiedziałam po cichu i gdy już wszedł tam otworzyłam drzwi
-Zuzka nie widziałaś Zbyszka?-spytał Michał
-Nie, a czemu?
-Bo gdzieś mi zniknął i nie mogę go znaleźć
-I myślałeś że jest u mnie? Aż tak źle o mnie myślisz
-Jest bynajmniej lepszy od tego Bieńka -powiedział
-Daj spokój i idź już -powiedziałam i przekluczyłam zamek w drzwiach
-Bieniek? Czuje się zazdrosny
-Przestań, po prostu chodziłam z nim do szkoły a dzisiaj spotkaliśmy się na kawie-powiedziałam
-O proszę! Ze mną nie chcesz nigdzie wychodzić a z nim tak? Obrażam się -powiedział i się odwrócił. Zaczęłam się śmiać
-Zbyszek, przestań-powiedziałam i podeszłam do niego i pocałowałam -Lepiej?
-Nie-powiedział i wbił mi się w usta. Pocałunki były coraz głębsze -Jesteś pewna?-spytał a ja tylko pociągnęłam go do siebie. Było cudownie. Po wszystkim zasnęłam w jego ramionach.
-Zuzka! Otwórz drzwi-krzyczał Michał.
-Czego chcesz?
-Wyciągnąć cię w końcu z łóżka. To nasze ostatnie dni przed twoim powrotem i chcę z tobą spędzić trochę czasu. Za 10 minut widzę cię na dworze, bo idziemy biegać
-Dobra-powiedziałam i zaczęłam się ogarniać
-Musisz iść? -spytał i pociągnął mnie na łóżko. Zaczął bawić się moimi włosami
-Wiesz że on nie odpuści, wpadnę wieczorem-powiedziałam
-Jutro rano wyjeżdżamy do Gdańska na mecz. W sumie jeszcze trener nie wie czy pojadę-powiedział
-To postaraj się tak żebyś nie pojechał-powiedziałam i dałam mu buziaka po czym wyszłam z pokoju i skierowałam się do stojącego na dworze Michała
-W końcu
-To ty jak debil chcesz biegać przy -20 stopniach
-Już nie przesadzaj. Muszę z tobą porozmawiać -powiedział gdy zaczęliśmy biec
-Więc słucham -powiedziałam
-Ostatnio często mnie unikasz, wychodzisz z domu chociaż mieliśmy spędzać czas razem
-Wiem Michał, strasznie cię za to przepraszam, ale
-Nie musisz, nie  to mi chodzi. Czy to wszystko z powodu twojego nowego chłopaka?
-Co? Ja nie mam chłopaka- zatrzymał się więc zrobiłam to samo
-Może myślisz że jestem głupi, ale też miałem 18 lat. Chcę mieć tylko pewność że nie zrobisz głupoty. -powiedział
-Nie martw się Misiek
-Zapoznasz mnie z nim?-spytała mnie zatkało -chciałbym go poznać
-Poznam cię z nim, jak tylko upewnię się że to coś poważnego -powiedziałam, bo co miałam mu powiedzieć? Że mu go nie przedstawię bo sam go doskonale zna? Nie chciałam mu o tym mówić
-Jasne, pamiętaj że zawsze możesz też na mnie liczyć. Jak trzeba to skopie mu tyłek, gdyby tylko cię skrzywdził
-Wiem Michał, wiem- i to mnie właśnie przeraża więc nie powiem ci że zakochałam się w twoim przyjacielu. Rozmawialiśmy jeszcze trochę o wszystkim i niczym. Wróciliśmy do domu, gdzie czekało na nas pyszne śniadanie. Zjadaliśmy je i Michał zaproponował kino, a w tym planie nie mogło zabraknąć Zbyszka. Całą czwórką wybraliśmy się do kina, bo Polcia była z dziadkami. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Poszliśmy również do baru. Trochę wypiliśmy. Wracając do domu Michał zaczął mówić jakby to cieszył się jakbym była z Bartmanem. Stwierdził że nigdy by mnie nie skrzywdził i tak dalej. Ledwo powstrzymywałam Zbyszka by trzymał język za zębami.
-Idź odprowadź Zbyszka a ja się zajmę Michałem -powiedziała Monika
-Zuzka zrobisz to dla mnie? Odprowadź mojego przyjaciela-powiedział, a ja bez słowa zaprowadziłam Bartmana do mieszkania.
-Królewno proszę nie zostawiaj mnie-powiedział po czym pociągnął mnie na łóżko i zamknął w szczelnym uścisku
-Bartman, proszę puść -powiedziałam śmiejąc się
-Nie, jesteś cała moja-powiedział
-Ale śmierdzisz wódką-powiedziałam przez co zaczął mnie łaskotać
-Ja śmierdzę? Śmierdzę?- mówił cały czas mnie łaskocząc
-Zbyszek proszę przestań
-A zostaniesz?-spytał patrząc się na mnie
-Dobra, ale daj mi jakąś koszulkę-powiedziałam a on wykonał polecenia. Przebrałam się i położyłam się obok niego. Pocałował mnie w czoło i przytulił. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
Rano dla odmiany obudził nas budzik
-Wstawaj, musisz się zbierać i jechać pod halę-powiedziałam
-A właśnie że nie, bo trener kazał mi zostać i trochę popracować z fizjo
-Co mu ściemniałeś?
-Że po tym ostatnim meczu coś mnie boli znowu w tej kostce
-Nie ładnie panie Bartman
-Ale teraz cały weekend mogę spędzić z panią,Pani Bartman

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz