sobota, 3 listopada 2018

#20 ,,Życie jest jak pudełko czekoladek- nigdy nie wiesz, na co trafisz”

-Kurwa chłopaki znowu się zepsuły- krzyknął Nowakowski. Cała trojak szybko weszła do pokoju i zdziwieni usiedliśmy na łóżku. Słysząc głos trenera uchyliłam drzwi i wsuchiwalismy się co nie było takie trudne bo darł się chyba na cały hotel. Pojawiła się obsługa i Nowakowski razem z trenerem i Jarząbkiem, którego trener zawołał udali się na dół.  Poszłam do chłopaków spytać się dlaczego te drzwi wypadły i dlaczego Piotrek powiedział ze znowu. Okazało się ze chłopaki już trzeci raz wyciągnęli drzwi z zawiasów by zażartować z biednego Piotrka.
Włochy, wspaniałe dni dobiegły końca i wróciłam do Bełchatowa.  Starałam się skupić na nauce jednak nic mi nie wychodziło. Z Bartmanem widywałam się kiedy tylko mogłam on tez robił wszystko byśmy mieli jak najwiecej czasu. Z Rozalią odsunęliśmy się od siebie. Ona cały swój wolny czas spędzała z Kurkiem a w szkole tez mało się do mnie odzywała.  Pochłonięta analizą tego wszystkiego wracałam na pieszo do domu i jak zwykle zastałam tylko pustki. Nawet dzisiaj w moje urodziny.  Nie mając na nic chęci włączyłam jakiś serial i próbowałam ogarnąć notatki. Usłyszałam dzwonek do drzwi i z nadzieja ze to właśnie moja przyjaciółka zbiegłem ze schodów jednak zastałam przed nimi Monike z Polą.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęła i przytuliła mnie.
- Nawet nie wież jak się cieszę ze was widzę -powiedziałam i pocałowałam małą   Zaprosiłam ich do środka i zrobiłam kawę i wyjęłam jakieś słodycze
-To opowiadaj co tam u ciebie?
-Wszystko tak samo. Szkoła, treningu -powiedziałam próbując wymusić uśmiech
-Ej, Zuzia co się dzieje? Coś ze Zbyszkiem?
-co? Nie po prostu tak jakoś
-Możesz próbować oszukać każdego ale mnie ci się nie uda. Opowiadaj co się stało
- A co mam ci powiedzieć? Dniami siedzę sama w domu, moja najlepsza przyjaciółka ma mnie w dupie przez Kurka a do tego tęsknie za wami i Zbyszkiem
-Czemu nic wcześniej nie mowilas? Przyjechałabym mam przecież dużo czasu a ty miałabyś z kim pogadać. Pamiętaj ze jestem zawsze gdy czegos potrzebujesz -powiedziała i przytulia mnie
- Wiem, ale ja nie chce
-Nie chcesz nam przeszkadzać? Nie chcesz nas martwić? Ogarnij się. Jesteśmy rodziną- rozmawiałyśmy tak z małą przerwą na ustanie Poli i wróciłyśmy do siedzenia na kanapie tym razem z czymś mocniejszym niż herbatka.
Rano obudziłam się na kolanach Moniki, musiałyśmy tak zasnąć.  Spojrzałam na zegarek i przestraszyłam się bo od 10 minut powinnam ćwiczyć z Jansen. Szybko się ogarnelam i pojechałam na sale.
-Bardzo cię przepraszam ale budzik mi nie zadzwonił-powiedziałam gdy tylko zauważyłam trenera
-Niezła wymówka, ale patrząc na ciebie to chyba za dużo wypiłaś. Teraz gdy za pare tygodni zawody ty sobie melanż urządzasz
- Wojtek, to nie tak po prostu Monika przyjechała a ja
- Skończ z tym i przestań zachowywać się jak dziecko. Jeśli nie bierzesz tego na poważnie to to nie ma sensu
-Masz racje , jestem tylko głupim dzieckiem. Spokojnie już nie musisz się ze mną użerać. Rezygnuje / powiedziałam i wybiegłam z sali. Wsiadłam w samochód i odjechałam. Wojtek cały czas dzwonił wiec chciałam wyłączyć telefon jednak gdy próbowałam odrzucić połączenie straciłam panowanie nad kierownicą i uderzyłam w drzewo. Na szczęście nie było to jakoś mocno ale pas zablokował mi ruchy. Po głowie zaczęła cieknąć mi krew i wtedy straciłam przytomność
Obudziłam się w sali szpitalnej.  Obok łóżka siedziala kobieta zdziwiłam się i od razu się podniosłam
-dzięki Bogu obudzials się ! Tak bardzo się i ciebie martwiłam. Poczekaj zaraz przyprowadzę lekarza. - nie wiedziałam co się dzieje, głowa strasznie mnie bolała. Po chwili wróciła tamta kobieta z lekarzem dość starym. Zadawał mi pytania na które nie potrafiłam odpowiedzieć.  Stwierdził ze mam amnezje. Kobieta rozpłakała się i próbowała mi wszystko przypominać jednak nic to nie dawało.  Pielęgniarka zabrała mnie na jakieś badania. Gdy wróciłam do sali zobaczyłam jak się później okazało moich rodziców.
Przez te pare dni w szpitalu odwiedziło mnie mnóstwo ludzi jednak nikt nie potrafił mi choć w najmniejszym stopniu przypomnieć czegokolwiek. Zapamiętałam jednak ze nazywam się Zuzanna Kubiak. Mam ponoć brata który gra w siatkówkę oraz chłopaka który rozniez się tym zajmuje jednak nie mogli przyjechać bo grają za granica jakiś mecz. Wrocialam do domu a rodzice zasypywali mnie albumami. Próbowałam sobie również przypomnieć przez przeglądanie różnych smsow. Jednak nie byłam w stanie odpisać na żadnego smsa czy odebrać telefon. Dzień po wyjściu ze szpitala przyjechał mój brat z moim chłopakiem.  Było bardzo dziwnie. Cały czas ich myliłam. Wszyscy starali się aby moja pamięć wrociala jednak ja już zaczynałam tracić nadzieje. Musiałam również udać się na policję jednak z razcji tego ze nic nie pamiętałam nie mogłam powiedzieć co spowodowało wypadek. Weekend siedziałam z Moniką, Michałem ich córką, Zbyszkiem i Rozalią. Posłuchałam sobie o moim życiu ale jakoś nie mogłam się utożsamić z tym.
Nadszedł poniedziałek. Rozalia zaprowadziła mnie do szkoły i momagala mi we wszystkim. Gdy wrocialam do domu zastałam tylko Zbyszka. Ani ja ani on nie wiedzieliśmy jak zacząć rozmowę o czym mówić.  Jednak w końcu zaczęłam przeglądać z nim wszystkie zdjęcia aż zasnęłam na jego kolanach. Obudziłam się w nocy wtulona w niego, ale nie mogłam już spać wiec zeszłam do kuchni gdzie po chwili pojawił się siatkarz.
-Coś się stało? -od razu podszedł i z troską w głosie zapytał. Byłam na siebie wściekła przez ten cały wypadek, ze przez to straciłam wszystko i w efekcie wszystkich ranie.
-Nie, idź się połóż. Ja po prostu nie mogę spać
-Nie zadręczaj się myślami-powiedział i mnie przytulił. Sprawił ze się uspokoiłam -Pamiętaj ze cię kocham a to ze straciłaś pamięć nic nie znaczy. Możemy stworzyć nowe wspomnienia -nic więcej nieopowiedzialni tylko bardziej się wtuliłam.
-Dziskuje
-Za co? -zapytał zdziwiony i spojrzał się na mnie
-Że tutaj ze mną jesteś
-Kocham cię i nie mógłbym cię tak zostawić. A teraz idziemy spać -powiedział i pociągnął mnie na górę.  Położyłam się i wtuliłam w niego.