-Kurwa chłopaki znowu się zepsuły- krzyknął Nowakowski. Cała trojak szybko weszła do pokoju i zdziwieni usiedliśmy na łóżku. Słysząc głos trenera uchyliłam drzwi i wsuchiwalismy się co nie było takie trudne bo darł się chyba na cały hotel. Pojawiła się obsługa i Nowakowski razem z trenerem i Jarząbkiem, którego trener zawołał udali się na dół. Poszłam do chłopaków spytać się dlaczego te drzwi wypadły i dlaczego Piotrek powiedział ze znowu. Okazało się ze chłopaki już trzeci raz wyciągnęli drzwi z zawiasów by zażartować z biednego Piotrka.
Włochy, wspaniałe dni dobiegły końca i wróciłam do Bełchatowa. Starałam się skupić na nauce jednak nic mi nie wychodziło. Z Bartmanem widywałam się kiedy tylko mogłam on tez robił wszystko byśmy mieli jak najwiecej czasu. Z Rozalią odsunęliśmy się od siebie. Ona cały swój wolny czas spędzała z Kurkiem a w szkole tez mało się do mnie odzywała. Pochłonięta analizą tego wszystkiego wracałam na pieszo do domu i jak zwykle zastałam tylko pustki. Nawet dzisiaj w moje urodziny. Nie mając na nic chęci włączyłam jakiś serial i próbowałam ogarnąć notatki. Usłyszałam dzwonek do drzwi i z nadzieja ze to właśnie moja przyjaciółka zbiegłem ze schodów jednak zastałam przed nimi Monike z Polą.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęła i przytuliła mnie.
- Nawet nie wież jak się cieszę ze was widzę -powiedziałam i pocałowałam małą Zaprosiłam ich do środka i zrobiłam kawę i wyjęłam jakieś słodycze
-To opowiadaj co tam u ciebie?
-Wszystko tak samo. Szkoła, treningu -powiedziałam próbując wymusić uśmiech
-Ej, Zuzia co się dzieje? Coś ze Zbyszkiem?
-co? Nie po prostu tak jakoś
-Możesz próbować oszukać każdego ale mnie ci się nie uda. Opowiadaj co się stało
- A co mam ci powiedzieć? Dniami siedzę sama w domu, moja najlepsza przyjaciółka ma mnie w dupie przez Kurka a do tego tęsknie za wami i Zbyszkiem
-Czemu nic wcześniej nie mowilas? Przyjechałabym mam przecież dużo czasu a ty miałabyś z kim pogadać. Pamiętaj ze jestem zawsze gdy czegos potrzebujesz -powiedziała i przytulia mnie
- Wiem, ale ja nie chce
-Nie chcesz nam przeszkadzać? Nie chcesz nas martwić? Ogarnij się. Jesteśmy rodziną- rozmawiałyśmy tak z małą przerwą na ustanie Poli i wróciłyśmy do siedzenia na kanapie tym razem z czymś mocniejszym niż herbatka.
Rano obudziłam się na kolanach Moniki, musiałyśmy tak zasnąć. Spojrzałam na zegarek i przestraszyłam się bo od 10 minut powinnam ćwiczyć z Jansen. Szybko się ogarnelam i pojechałam na sale.
-Bardzo cię przepraszam ale budzik mi nie zadzwonił-powiedziałam gdy tylko zauważyłam trenera
-Niezła wymówka, ale patrząc na ciebie to chyba za dużo wypiłaś. Teraz gdy za pare tygodni zawody ty sobie melanż urządzasz
- Wojtek, to nie tak po prostu Monika przyjechała a ja
- Skończ z tym i przestań zachowywać się jak dziecko. Jeśli nie bierzesz tego na poważnie to to nie ma sensu
-Masz racje , jestem tylko głupim dzieckiem. Spokojnie już nie musisz się ze mną użerać. Rezygnuje / powiedziałam i wybiegłam z sali. Wsiadłam w samochód i odjechałam. Wojtek cały czas dzwonił wiec chciałam wyłączyć telefon jednak gdy próbowałam odrzucić połączenie straciłam panowanie nad kierownicą i uderzyłam w drzewo. Na szczęście nie było to jakoś mocno ale pas zablokował mi ruchy. Po głowie zaczęła cieknąć mi krew i wtedy straciłam przytomność
Obudziłam się w sali szpitalnej. Obok łóżka siedziala kobieta zdziwiłam się i od razu się podniosłam
-dzięki Bogu obudzials się ! Tak bardzo się i ciebie martwiłam. Poczekaj zaraz przyprowadzę lekarza. - nie wiedziałam co się dzieje, głowa strasznie mnie bolała. Po chwili wróciła tamta kobieta z lekarzem dość starym. Zadawał mi pytania na które nie potrafiłam odpowiedzieć. Stwierdził ze mam amnezje. Kobieta rozpłakała się i próbowała mi wszystko przypominać jednak nic to nie dawało. Pielęgniarka zabrała mnie na jakieś badania. Gdy wróciłam do sali zobaczyłam jak się później okazało moich rodziców.
Przez te pare dni w szpitalu odwiedziło mnie mnóstwo ludzi jednak nikt nie potrafił mi choć w najmniejszym stopniu przypomnieć czegokolwiek. Zapamiętałam jednak ze nazywam się Zuzanna Kubiak. Mam ponoć brata który gra w siatkówkę oraz chłopaka który rozniez się tym zajmuje jednak nie mogli przyjechać bo grają za granica jakiś mecz. Wrocialam do domu a rodzice zasypywali mnie albumami. Próbowałam sobie również przypomnieć przez przeglądanie różnych smsow. Jednak nie byłam w stanie odpisać na żadnego smsa czy odebrać telefon. Dzień po wyjściu ze szpitala przyjechał mój brat z moim chłopakiem. Było bardzo dziwnie. Cały czas ich myliłam. Wszyscy starali się aby moja pamięć wrociala jednak ja już zaczynałam tracić nadzieje. Musiałam również udać się na policję jednak z razcji tego ze nic nie pamiętałam nie mogłam powiedzieć co spowodowało wypadek. Weekend siedziałam z Moniką, Michałem ich córką, Zbyszkiem i Rozalią. Posłuchałam sobie o moim życiu ale jakoś nie mogłam się utożsamić z tym.
Nadszedł poniedziałek. Rozalia zaprowadziła mnie do szkoły i momagala mi we wszystkim. Gdy wrocialam do domu zastałam tylko Zbyszka. Ani ja ani on nie wiedzieliśmy jak zacząć rozmowę o czym mówić. Jednak w końcu zaczęłam przeglądać z nim wszystkie zdjęcia aż zasnęłam na jego kolanach. Obudziłam się w nocy wtulona w niego, ale nie mogłam już spać wiec zeszłam do kuchni gdzie po chwili pojawił się siatkarz.
-Coś się stało? -od razu podszedł i z troską w głosie zapytał. Byłam na siebie wściekła przez ten cały wypadek, ze przez to straciłam wszystko i w efekcie wszystkich ranie.
-Nie, idź się połóż. Ja po prostu nie mogę spać
-Nie zadręczaj się myślami-powiedział i mnie przytulił. Sprawił ze się uspokoiłam -Pamiętaj ze cię kocham a to ze straciłaś pamięć nic nie znaczy. Możemy stworzyć nowe wspomnienia -nic więcej nieopowiedzialni tylko bardziej się wtuliłam.
-Dziskuje
-Za co? -zapytał zdziwiony i spojrzał się na mnie
-Że tutaj ze mną jesteś
-Kocham cię i nie mógłbym cię tak zostawić. A teraz idziemy spać -powiedział i pociągnął mnie na górę. Położyłam się i wtuliłam w niego.
Sposób na miłość
sobota, 3 listopada 2018
niedziela, 30 września 2018
#19 ,,Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa"
-Nigdzie nie pójdziesz, już ja tego dopilnuję -zaśmiałam się ale pokiwałam głową, nagle usłyszeliśmy trzask, więc szybko udaliśmy się do mojego pokoju i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Nasza trójka nie chciała tego widzieć, więc tak jak szybko tam wbiegliśmy, tak szybko wybiegliśmy stamtąd, zostawiając ich z połamanym łóżkiem. Razem z Bartmanem wróciłam do pokoju a Kubiak poszedł w drugą stronę. Siedzieliśmy tak na łóżku i rozmawialiśmy o tym co będzie po rozpoczęciu kolejnego roku liceum
-Możesz zamieszkać ze mną, przecież to nie problem a jak nie chcesz to na pewno Michał nie będzie miał nic przeciwko że z nimi zamieszkasz-powiedział i spojrzał na mnie
-Nie chodzi o to że nie chcę, tylko nie będę zmieniać liceum w ostatnim roku. To bez sensu
-Przeprowadzając się będziemy mieli więcej czasu dla siebie. Nie chcę spędzić roku na widywaniu cię tylko raz albo dwa w ciągu miesiąca
-Ja też tego nie chcę, ale to tylko kilka miesięcy-powiedziałam i złapałam go za rękę-Damy radę -uśmiechnął się i przytulił. Nagle do pokoju wbiegł Kubiak oznajmiając że mamy z Rozalią pomóc Jarząbkowi w statystykach na jutro,które zlecili mu paręnaście minut temu, więc z imprezy nici. Zrezygnowana udałam się do Jarząbka. Rozalia gdzieś zniknęła z Kurkiem, jedyny plus. Bez pukania weszłam do pokoju i zobaczyłam wystrojonego Oskara
-Ty jeszcze nie gotowa?-spytał patrząc na mnie
-Przecież mieliśmy zrobić jeszcze jakieś statystyki do ogarnięcia-powiedziałam siadając na łóżko
-Hahaha ale one są już zrobione. Pierwsza zasada pracy, nigdy nie mów szefowi że masz wszystko zrobione. A teraz szybko idź się ogarnij bo nie będę długo czekał
-Jasne, za pół godziny wracam -powiedziałam i szybko wybiegłam. W pokoju zaczęłam się ogarnąć, gdy już chciałam wychodzić zauważyłam Zatiego siedzącego na podłodze
-Pawełku wytłumaczysz mi co robisz?-zapytałam podchodząc do libero
-Wyrzucili mnie z pokoju i nikt inny nie chce mnie przyjąć na noc-powiedział z tak smutną miną że nie mogłam postąpić inaczej
-Masz tutaj klucze, ale śpisz na łóżku od ściany, bo moje jest przy oknie
-A gdzie ty idziesz? -zapytał wstając z podłogi i odbierając klucz
-Na imprezę z Oskarkiem, tylko buzia na kłódkę
-Jasne, jesteś moją psiapsi, nigdy bym cie nie zdradził. Miłej zabawy
-Dzięki-powiedziałam i udałam się do holu, w którym czekał już Kaczmarczyk. Ruszyliśmy do wcześniej wybranego przeze mnie klubu, kierując się oczywiście mapą google. Po dotarciu wypiliśmy szybko swoje drinki i ruszyliśmy na parkiet. Przysięgam że już nigdy nie powiem na Oskara nudziarzem. Nigdy nie widziałam żeby facet tak dobrze tańczył i do tego pomimo litrów alkoholu wciąż był trzeźwy. Wybawiłam się z nim za wszystkie czasy. O obiecanej godzinie wróciliśmy do hotelu i skierowaliśmy się do swoich pokoi. Przysięgam że gdybym nie lubiła tak Pawła wylądował by na ziemi za spanie na moim łóżku. Wzięłam swoją piżamę z walizki i udałam się do łazienki. Po kąpieli położyłam się na łóżku Rozalii. Zasnęłam prawie natychmiast.
Rano obudziłam się jeszcze przed budzikiem i skierowałam się do toalety a gdy już wróciłam Paweł nie spał
-Jak mogłeś spać na moim łóżku? Przecież ci mówiłam
-Wiem , przepraszam, ale twoje jest wygodniejsze. Poza tym myślałem że już nie wrócisz skoro byłaś z Oskarem na imprezie
-Ale wróciłam, masz wielkie szczęście że cię lubię -powiedziałam a on podszedł do mnie i się przytulił.
-Jeszcze nikt mi tego nie powiedział -mówił płacząc a ja myślałam że wybuchnę śmiechem, ale sie powstrzymałam.
-Ok, ok a teraz idź się ogarnij bo śniadanie jest zaraz
Pierwszy mecz sparingowy poszedł po naszej myśli i ograliśmy Włochów 3:0. Dzisiaj również z nimi gramy. Po śniadaniu poszłam razem z Rozalią do Oskara popracować jeszcze nad statystykami, przed popołudniowym meczem. Chłopaki poszli ze sztabem na spacer, więc była cisza i spokój. Nagle do pokoju Oskara wchodzi zaspany Kwolek
-Co ty tutaj robisz? -spytaliśmy siatkarza prawie równocześnie
-No bo sobie spałem, a jak przed chwilą sie obudziłem to nikogo nie było
-Czy ty wiesz która godzina? Jest po 10 już dawno powinieneś być na spacerze-odezwał się Jarząbek
-Jak trener nie zauważył że go nie ma?-zapytałam raczej sama siebie bo nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie '
-Wiesz trener jak trener, ale reszta chłopaków-zaśmiała się Rozalia
-Dobra, to ja idę dalej spać-powiedział Bartek i wyszedł. Oskar od razu zadzwonił do trenera, który tą wiadomością był bardzo zszokowany, jednak teraz nic nie mógł zrobić. Po 11 usłyszeliśmy hałas na korytarzach co było równoznaczne z przybyciem tych żyraf. Nagle rozległ się wielki huk. Całą trójką wybiegliśmy z pokoju i zobaczyliśmy jak Piotrek stoi obok wyrwanych drzwi, które teraz znajdowały sie na podłodze
-Kurwa, chłopaki znowu się zepsuły-krzyknął Nowakowski
-Możesz zamieszkać ze mną, przecież to nie problem a jak nie chcesz to na pewno Michał nie będzie miał nic przeciwko że z nimi zamieszkasz-powiedział i spojrzał na mnie
-Nie chodzi o to że nie chcę, tylko nie będę zmieniać liceum w ostatnim roku. To bez sensu
-Przeprowadzając się będziemy mieli więcej czasu dla siebie. Nie chcę spędzić roku na widywaniu cię tylko raz albo dwa w ciągu miesiąca
-Ja też tego nie chcę, ale to tylko kilka miesięcy-powiedziałam i złapałam go za rękę-Damy radę -uśmiechnął się i przytulił. Nagle do pokoju wbiegł Kubiak oznajmiając że mamy z Rozalią pomóc Jarząbkowi w statystykach na jutro,które zlecili mu paręnaście minut temu, więc z imprezy nici. Zrezygnowana udałam się do Jarząbka. Rozalia gdzieś zniknęła z Kurkiem, jedyny plus. Bez pukania weszłam do pokoju i zobaczyłam wystrojonego Oskara
-Ty jeszcze nie gotowa?-spytał patrząc na mnie
-Przecież mieliśmy zrobić jeszcze jakieś statystyki do ogarnięcia-powiedziałam siadając na łóżko
-Hahaha ale one są już zrobione. Pierwsza zasada pracy, nigdy nie mów szefowi że masz wszystko zrobione. A teraz szybko idź się ogarnij bo nie będę długo czekał
-Jasne, za pół godziny wracam -powiedziałam i szybko wybiegłam. W pokoju zaczęłam się ogarnąć, gdy już chciałam wychodzić zauważyłam Zatiego siedzącego na podłodze
-Pawełku wytłumaczysz mi co robisz?-zapytałam podchodząc do libero
-Wyrzucili mnie z pokoju i nikt inny nie chce mnie przyjąć na noc-powiedział z tak smutną miną że nie mogłam postąpić inaczej
-Masz tutaj klucze, ale śpisz na łóżku od ściany, bo moje jest przy oknie
-A gdzie ty idziesz? -zapytał wstając z podłogi i odbierając klucz
-Na imprezę z Oskarkiem, tylko buzia na kłódkę
-Jasne, jesteś moją psiapsi, nigdy bym cie nie zdradził. Miłej zabawy
-Dzięki-powiedziałam i udałam się do holu, w którym czekał już Kaczmarczyk. Ruszyliśmy do wcześniej wybranego przeze mnie klubu, kierując się oczywiście mapą google. Po dotarciu wypiliśmy szybko swoje drinki i ruszyliśmy na parkiet. Przysięgam że już nigdy nie powiem na Oskara nudziarzem. Nigdy nie widziałam żeby facet tak dobrze tańczył i do tego pomimo litrów alkoholu wciąż był trzeźwy. Wybawiłam się z nim za wszystkie czasy. O obiecanej godzinie wróciliśmy do hotelu i skierowaliśmy się do swoich pokoi. Przysięgam że gdybym nie lubiła tak Pawła wylądował by na ziemi za spanie na moim łóżku. Wzięłam swoją piżamę z walizki i udałam się do łazienki. Po kąpieli położyłam się na łóżku Rozalii. Zasnęłam prawie natychmiast.
Rano obudziłam się jeszcze przed budzikiem i skierowałam się do toalety a gdy już wróciłam Paweł nie spał
-Jak mogłeś spać na moim łóżku? Przecież ci mówiłam
-Wiem , przepraszam, ale twoje jest wygodniejsze. Poza tym myślałem że już nie wrócisz skoro byłaś z Oskarem na imprezie
-Ale wróciłam, masz wielkie szczęście że cię lubię -powiedziałam a on podszedł do mnie i się przytulił.
-Jeszcze nikt mi tego nie powiedział -mówił płacząc a ja myślałam że wybuchnę śmiechem, ale sie powstrzymałam.
-Ok, ok a teraz idź się ogarnij bo śniadanie jest zaraz
Pierwszy mecz sparingowy poszedł po naszej myśli i ograliśmy Włochów 3:0. Dzisiaj również z nimi gramy. Po śniadaniu poszłam razem z Rozalią do Oskara popracować jeszcze nad statystykami, przed popołudniowym meczem. Chłopaki poszli ze sztabem na spacer, więc była cisza i spokój. Nagle do pokoju Oskara wchodzi zaspany Kwolek
-Co ty tutaj robisz? -spytaliśmy siatkarza prawie równocześnie
-No bo sobie spałem, a jak przed chwilą sie obudziłem to nikogo nie było
-Czy ty wiesz która godzina? Jest po 10 już dawno powinieneś być na spacerze-odezwał się Jarząbek
-Jak trener nie zauważył że go nie ma?-zapytałam raczej sama siebie bo nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie '
-Wiesz trener jak trener, ale reszta chłopaków-zaśmiała się Rozalia
-Dobra, to ja idę dalej spać-powiedział Bartek i wyszedł. Oskar od razu zadzwonił do trenera, który tą wiadomością był bardzo zszokowany, jednak teraz nic nie mógł zrobić. Po 11 usłyszeliśmy hałas na korytarzach co było równoznaczne z przybyciem tych żyraf. Nagle rozległ się wielki huk. Całą trójką wybiegliśmy z pokoju i zobaczyliśmy jak Piotrek stoi obok wyrwanych drzwi, które teraz znajdowały sie na podłodze
-Kurwa, chłopaki znowu się zepsuły-krzyknął Nowakowski
sobota, 25 sierpnia 2018
#18Bo przecież, żeby kogoś trzymać za rękę, trzeba najpierw swoją dłoń otworzyć
-Rozumiem, strasznie mi przykro- powiedziałam i go przytuliłam. On zbliżył swoją twarz do mojej. Czułam jego oddech, wiedziałam co chce zrobić. Siedziałam sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć, ale chyba jakaś część mnie chciała żeby to się wydarzyło.O czym ja w ogóle mówię? Nie chciałam tego, to nie mogło się wydarzyć - Powinnam już wracać- powiedziałam i wstałam. Zaczęłam kierować się w stronę ośrodka. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Po paru minutach Bartek mnie dogonił
-Zuza, przepraszam cie za tamto, wiem że jesteś z Bartmanem i nie powinienem tak się zachować
- Jesteś naprawdę świetnym gościem, ale ja kocham Bartmana
-wiem, dlatego strasznie mi głupio za to, ale nie chciałbym żeby nasza znajomość się skończyła przez to
-Ja też tego nie chcę, ale to nie może się nigdy powtórzyć-powiedziałam i już w spokoju wracaliśmy do ośrodka. Gdy tylko dotarłam do pokoju zastałam w nim Michała
-Zaraz się zacznie- powiedziałam cicho, wiedząc że zaraz zostanę opieprzona przez brata i się nie myliłam. Jak zwykle jest nadopiekuńczy i gdy tylko gdzieś na chwilę zniknę zaczyna snuć czarne scenariusze. To słodkie że aż tak się o mnie martwi, ale nie jestem już dzieckiem, które trzeba cały czas kontrolować. Po wysłuchaniu jakże interesującego monologu brata postanowiliśmy wszyscy udać się do jakiejś restauracji.
Włochy, piękny Rzym. Właśnie dzisiaj zameldowaliśmy się w hotelu i z racji że mamy dzień wolny całą drużyną postanowiliśmy udać się na wycieczkę. Kurek oraz Fabian stwierdzili że nas oprowadzą, ponieważ często tutaj ,,wpadają" jak to określili. Po jakiejś godzinie zdarzyło się to co było u nich do przewidzenia, czyli zgubiliśmy się.
-Musimy iść w prawo-powiedział Kurek
-Nie, to jest tam prosto -tym razem głos zabrał Fabian. Kłócili się tak a ja w tym momencie poradziłam się wujka Google.
-Obaj jesteście w błędzie. Musimy iść na lewo -powiedziałam i zaczęłam się kierować w stronę hotelu. Wszyscy ruszyli za mną a tych dwóch przewodników od siedmiu boleści szło na samym końcu co chwile coś mrucząc pod nosem. Śmiechów z nich było co nie miara. Gdy dotarliśmy wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Rozalia wróciła, więc pokój dzieliłam z nią.
-Tata dał mi zaproszenie na ślub, dla ciebie też mam-odezwała się po chwili ciszy
-Dla mnie? Z jakiej to okazji?- zdziwiona podniosłam się z łóżka i spojrzałam na blondynkę, która tylko wzruszyła ramionami. Wstała i podała mi kopertę. Uważnie przeczytałam -Ej, ale to jest dzień po naszej studniówce-powiedziałam widząc datę
-Żartujesz sobie? Przecież pamiętałabym
-Jakoś damy radę-zaśmiałam się,- ale od razu po studniówce musiałybyśmy wyruszyć do Rzeszowa i tam się prześpimy
-A odnośnie imprez może wyskoczymy gdzieś razem? dawno nigdzie nie byłyśmy. Zrobimy sobie taki babski wieczór
-Nie wiem czy to dobry pomysł, bo jutro o 9 jest trening
-Dawaj, wrócimy wcześnie
-A co twój Bartuś na to? -zaśmiałam się bo oni rozstają się tylko na chwilkę \
-Na co? -właśnie o tym mowa. Do pokoju wparował Kurek
-Że idziemy na imprezę dzisiaj -powiedziała Rozalia
-Co? Nigdzie nie idziesz, a tym bardziej na imprezę
-Pogadajcie sobie, a ja stąd ide-powiedziałam i poszłam do Oskara
-Siema ziomek-powiedział otwierając mi drzwi
-Hej-zaśmiałam się i usiadłam na łóżku
-Słyszałem że nie zostaniesz z nami na Mistrzostwa
-No niestety, matura sama się nie napisze -zaśmiałam się, wzięłam jego laptopa i bez problemu go odblokowałam i zaczęłam przeglądać wiadomości na wp.
-Ej! Jak odgadłaś hasło? -spytał i wyrwał mi laptopa
-Luzik, przeglądam wiadomości, bo mój telefon został w pokoju a ty jesteś nudny
-Ja nudny? Chyba sobie żartujesz?!
-Całymi dniami siedzisz w statystykach i oglądasz te spocone orangutany, nawet jak ja tutaj siedzę to jedyne co oglądasz to siatkówka
-To nie jedyne co robię! -złożył ręce jak małe dziecko i patrzył na mnie spod byka
-Udowodnij to, chodź ze mną i Rozalią na imprezę-powiedziałam
-To już rozumiem, ale tym razem mnie w to nie wciągniecie
-Nie to nie, ale musisz przyznać że jesteś nudny -powiedziałam kierując się do drzwi
-O 21 w holu, ale w hotelu jesteśmy przed 3 zgoda?
-Jasne sir! -powiedziałam i opuściłam pokój
-Mam być zazdrosny? -powiedział Bartman, który akurat wychodził z windy
-Nie, po prostu wyciągam naszego Jarząbka na imprezę -zaśmiałam się
-Jak możesz iść na imprezę bez mnie
-Weź bo zaczynasz gadać jak Kurek. Ogarniasz że zrobił Rozalii o to awanturę? - rozmawialiśmy tak wracając do pokoju Bartmana i Kubiaka
-Siema bart-powiedziałam wchodząc do pokoju
-Ty o co tam chodzi? Kłócą się tam od 15 minut -powiedział Kubiak stojąc przy ścianie ze szklanką i nasłuchując wszystkiego
-Po co cie pytasz skoro słyszysz-zaśmiał się Bartman
-Po prostu Kurek nie chce Rozalii puścić na imprezę
-I ma rację, ty też nigdzie nie idziesz! -krzykną i upuścił szklankę na co wybuchłam śmiechem
-Michał jestem dorosła i mogę robić co chcę, a poza tym idzie z nami Oskar
-Nigdzie nie pójdziesz już ja tego dopilnuję-zaśmiałam się ale pokiwałam głową, po chwili usłyszeliśmy głośny trzask, więc szybko udaliśmy się do mojego pokoju i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam
-Zuza, przepraszam cie za tamto, wiem że jesteś z Bartmanem i nie powinienem tak się zachować
- Jesteś naprawdę świetnym gościem, ale ja kocham Bartmana
-wiem, dlatego strasznie mi głupio za to, ale nie chciałbym żeby nasza znajomość się skończyła przez to
-Ja też tego nie chcę, ale to nie może się nigdy powtórzyć-powiedziałam i już w spokoju wracaliśmy do ośrodka. Gdy tylko dotarłam do pokoju zastałam w nim Michała
-Zaraz się zacznie- powiedziałam cicho, wiedząc że zaraz zostanę opieprzona przez brata i się nie myliłam. Jak zwykle jest nadopiekuńczy i gdy tylko gdzieś na chwilę zniknę zaczyna snuć czarne scenariusze. To słodkie że aż tak się o mnie martwi, ale nie jestem już dzieckiem, które trzeba cały czas kontrolować. Po wysłuchaniu jakże interesującego monologu brata postanowiliśmy wszyscy udać się do jakiejś restauracji.
Włochy, piękny Rzym. Właśnie dzisiaj zameldowaliśmy się w hotelu i z racji że mamy dzień wolny całą drużyną postanowiliśmy udać się na wycieczkę. Kurek oraz Fabian stwierdzili że nas oprowadzą, ponieważ często tutaj ,,wpadają" jak to określili. Po jakiejś godzinie zdarzyło się to co było u nich do przewidzenia, czyli zgubiliśmy się.
-Musimy iść w prawo-powiedział Kurek
-Nie, to jest tam prosto -tym razem głos zabrał Fabian. Kłócili się tak a ja w tym momencie poradziłam się wujka Google.
-Obaj jesteście w błędzie. Musimy iść na lewo -powiedziałam i zaczęłam się kierować w stronę hotelu. Wszyscy ruszyli za mną a tych dwóch przewodników od siedmiu boleści szło na samym końcu co chwile coś mrucząc pod nosem. Śmiechów z nich było co nie miara. Gdy dotarliśmy wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Rozalia wróciła, więc pokój dzieliłam z nią.
-Tata dał mi zaproszenie na ślub, dla ciebie też mam-odezwała się po chwili ciszy
-Dla mnie? Z jakiej to okazji?- zdziwiona podniosłam się z łóżka i spojrzałam na blondynkę, która tylko wzruszyła ramionami. Wstała i podała mi kopertę. Uważnie przeczytałam -Ej, ale to jest dzień po naszej studniówce-powiedziałam widząc datę
-Żartujesz sobie? Przecież pamiętałabym
-Jakoś damy radę-zaśmiałam się,- ale od razu po studniówce musiałybyśmy wyruszyć do Rzeszowa i tam się prześpimy
-A odnośnie imprez może wyskoczymy gdzieś razem? dawno nigdzie nie byłyśmy. Zrobimy sobie taki babski wieczór
-Nie wiem czy to dobry pomysł, bo jutro o 9 jest trening
-Dawaj, wrócimy wcześnie
-A co twój Bartuś na to? -zaśmiałam się bo oni rozstają się tylko na chwilkę \
-Na co? -właśnie o tym mowa. Do pokoju wparował Kurek
-Że idziemy na imprezę dzisiaj -powiedziała Rozalia
-Co? Nigdzie nie idziesz, a tym bardziej na imprezę
-Pogadajcie sobie, a ja stąd ide-powiedziałam i poszłam do Oskara
-Siema ziomek-powiedział otwierając mi drzwi
-Hej-zaśmiałam się i usiadłam na łóżku
-Słyszałem że nie zostaniesz z nami na Mistrzostwa
-No niestety, matura sama się nie napisze -zaśmiałam się, wzięłam jego laptopa i bez problemu go odblokowałam i zaczęłam przeglądać wiadomości na wp.
-Ej! Jak odgadłaś hasło? -spytał i wyrwał mi laptopa
-Luzik, przeglądam wiadomości, bo mój telefon został w pokoju a ty jesteś nudny
-Ja nudny? Chyba sobie żartujesz?!
-Całymi dniami siedzisz w statystykach i oglądasz te spocone orangutany, nawet jak ja tutaj siedzę to jedyne co oglądasz to siatkówka
-To nie jedyne co robię! -złożył ręce jak małe dziecko i patrzył na mnie spod byka
-Udowodnij to, chodź ze mną i Rozalią na imprezę-powiedziałam
-To już rozumiem, ale tym razem mnie w to nie wciągniecie
-Nie to nie, ale musisz przyznać że jesteś nudny -powiedziałam kierując się do drzwi
-O 21 w holu, ale w hotelu jesteśmy przed 3 zgoda?
-Jasne sir! -powiedziałam i opuściłam pokój
-Mam być zazdrosny? -powiedział Bartman, który akurat wychodził z windy
-Nie, po prostu wyciągam naszego Jarząbka na imprezę -zaśmiałam się
-Jak możesz iść na imprezę bez mnie
-Weź bo zaczynasz gadać jak Kurek. Ogarniasz że zrobił Rozalii o to awanturę? - rozmawialiśmy tak wracając do pokoju Bartmana i Kubiaka
-Siema bart-powiedziałam wchodząc do pokoju
-Ty o co tam chodzi? Kłócą się tam od 15 minut -powiedział Kubiak stojąc przy ścianie ze szklanką i nasłuchując wszystkiego
-Po co cie pytasz skoro słyszysz-zaśmiał się Bartman
-Po prostu Kurek nie chce Rozalii puścić na imprezę
-I ma rację, ty też nigdzie nie idziesz! -krzykną i upuścił szklankę na co wybuchłam śmiechem
-Michał jestem dorosła i mogę robić co chcę, a poza tym idzie z nami Oskar
-Nigdzie nie pójdziesz już ja tego dopilnuję-zaśmiałam się ale pokiwałam głową, po chwili usłyszeliśmy głośny trzask, więc szybko udaliśmy się do mojego pokoju i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam
wtorek, 31 lipca 2018
#17 Wszyscy i wszystko może nas zdradzić. Nawet nasze własne serce.
-Co wy tutaj wszyscy robicie? -usłyszałam za sobą głos zdziwionego Bartmana. Chociaż ja byłam równie mocno zdziwiona, gdy zobaczyłam jego rodziców i jakąś dziewczynę trzymającą małego chłopca za rękę.
-Jak to co? Przyjechaliśmy w odwiedziny- odezwał się jego ojciec
-Może najpierw powiesz nam kim jest ta Pani?-tym razem głos zabrała jego matka. Bartman tylko podszedł i mnie objął
-To moja dziewczyna- ulżyło mi, ale dalej nie wiedziałam kim jest ta dziewczyna. Gdy chciałam już się odezwać głos zabrała blondynka
-Nie masz za grosz gustu braciszku, widać że leci tylko na pieniądze
-Miałam to samo powiedzieć
-Nie będę tego słuchać, wychodzę-powiedziałam i wyszłam a za mną Zbyszek
-Zuza, przepraszam cię za nie, ale one już takie są. Mi też się nie chce tam siedzieć z nimi, więc może przejdziemy się gdzieś? -spytał tuląc mnie do siebie
-Nie masz za co przepraszać, to nie twoja wina. Idź do nich, spotkamy się później
-Zuzia ty jesteś dla mnie najważniejsza i jeśli nie akceptują naszego związku to nie mam z nimi o czym rozmawiać
-Rozumiem je, jesteś sportowcem a one się o ciebie martwią. Fakt nie powinny oceniać mnie nawet mnie nie znając, ale to twoja rodzina i powinieneś spędzić z nimi trochę czasu. Do zobaczenia za godzinę na śniadaniu- uśmiechnęłam się i po pocałowaniu go poszłam do mojego pokoju, gdzie znalazłam Kubiaków.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam-powiedziała Monika i mocno mnie przytuliła- Schudłaś znowu?
-Ja też bardzo się za tobą stęskniłam i za tobą młoda-powiedziałam i przytuliłam Pole
-Znowu się odchudzasz? Czy ty zwariowałaś?A ty- odwróciła się do Michała- Jak możesz jej na to pozwalać?
-Monika, wszystko jest w porządku. Mam dietę od dietetyka i wróciłam do ćwiczeń. Przygotowuje się do zawodów
-Ale to nie znaczy że masz znowu chudnąć
-Daj spokój, nic mi nie jest. Zapytaj Michała. Ostatnio nawet zjadłam rybę-zaśmiałam się razem z nią. Porozmawialiśmy paręnaście minut i poszliśmy na śniadanie. Przed stołówką zauważyłam Panią Bartman
-Życzę ci powodzenia, przyda ci się. -powiedział Michał widząc ją
-Mogę zająć ci chwilkę? Chciałabym wyjaśnić tą poranną sytuację
-W zasadzie wyraziła się Pani bardzo jasno
-Przepraszam, ale wtedy nie wiedziałam że jesteś siostrą Michała
-Więc o to chodzi. Akceptuje mnie pani, tylko dlatego że jestem siostrą Michała?
-Nie tylko dla tego, ale ulżyło mi bo wiem że go nie wykorzystujesz
-Gdyby Pani mnie chociaż trochę poznała zamiast wyciągać pochopne wnioski wiedziałaby pani że bez znaczenia czy jestem siostrą Michała czy nie, nigdy bym go nie wykorzystała-powiedziałam i weszłam na stołówkę. Zabrałam swoją porcję a od rozmowy z rodziną Bartmana uratował mnie Janas, z którym rozmawiałam o zawodach i treningach. Gdy wracałam do pokoju by przebrać się w ciuchy do biegania na korytarzu spotkałam Bartmana
-Właśnie wybieramy się z rodzicami i Dominiką do miasta. Chodź z nami
-Nie chcę wam psuć wspólnego dnia, wiem że powiesz że nie będę go psuć. Może któregoś dnia się do mnie przekonają, ale narazie akceptują mnie dlatego że Michał to mój brat, więc zrobimy tak: Spędź dzień z nimi a ja z Moniką i Polą a wieczorem wynagrodzisz mi to kolacją
-Z przyjemnością, kocham cię -powiedział i pocałował mnie w czoło
-Ja ciebie też, a teraz spadaj -zaśmiałam się i weszłam do pokoju. Szybko się przebrałam, założyłam słuchawki i wszyłam przed ośrodek. Znalazłam jakąś trasę i zaczęłam biec.
-A kuku! -krzyknął ktoś i złapał mnie za ramię. Zrobiłam to czego zawsze uczył mnie Misiek i złapałam jego rękę wykręcając ją. Dopiero teraz zauważyłam że to Bartek
-Kurde Bednorz! Nie strasz mnie -powiedziałam i go puściłam
-Nie musiałaś być tak brutalna, ręka mnie boli-powiedział masując sobie nadgarstek. Zaśmiałam się
-Nie mogłeś normalnie podejść? A tak w ogóle czemu nie jesteś w ośrodku z rodziną, tylko biegasz w lesie?
-Mógłbym zadać ci to samo pytanie-powiedział i zaczęliśmy razem biec- Pokażę ci fajne miejsce- po jakiś 20 minutach dobiegliśmy nad rzekę, ale to nie było zwykłe miejsce gdzie przepływa Pilica. Było tam tak ślicznie.
-Więc, co się stało?-spytałam gdy usiedliśmy na jakimś połamanym drzewie
-Powiedzmy, że moi rodzice wolą pracować zamiast raz na jakiś czas poza świętami spędzić z synem
-Skąd ja to znam-uśmiechnęłam się
-Ty bynajmniej masz brata
-Brata przez którego wszyscy inni widzą we mnie siostrę Kubiaka, doskonałego siatkarza. A ty nie masz rodzeństwa?
-Kiedyś miałem siostrę, ale zmarła. Sorry, ale nie chcę o tym rozmawiać
-Rozumiem, strasznie mi przykro-powiedziałam i go przytuliłam. On zbliżył swoją twarz do mojej. Czułam jego oddech, wiedziałam co chcę zrobić. Siedziałam sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć a powinnam, ale chyba jakaś częśc mnie chciała żeby to się wydarzyło
-Jak to co? Przyjechaliśmy w odwiedziny- odezwał się jego ojciec
-Może najpierw powiesz nam kim jest ta Pani?-tym razem głos zabrała jego matka. Bartman tylko podszedł i mnie objął
-To moja dziewczyna- ulżyło mi, ale dalej nie wiedziałam kim jest ta dziewczyna. Gdy chciałam już się odezwać głos zabrała blondynka
-Nie masz za grosz gustu braciszku, widać że leci tylko na pieniądze
-Miałam to samo powiedzieć
-Nie będę tego słuchać, wychodzę-powiedziałam i wyszłam a za mną Zbyszek
-Zuza, przepraszam cię za nie, ale one już takie są. Mi też się nie chce tam siedzieć z nimi, więc może przejdziemy się gdzieś? -spytał tuląc mnie do siebie
-Nie masz za co przepraszać, to nie twoja wina. Idź do nich, spotkamy się później
-Zuzia ty jesteś dla mnie najważniejsza i jeśli nie akceptują naszego związku to nie mam z nimi o czym rozmawiać
-Rozumiem je, jesteś sportowcem a one się o ciebie martwią. Fakt nie powinny oceniać mnie nawet mnie nie znając, ale to twoja rodzina i powinieneś spędzić z nimi trochę czasu. Do zobaczenia za godzinę na śniadaniu- uśmiechnęłam się i po pocałowaniu go poszłam do mojego pokoju, gdzie znalazłam Kubiaków.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam-powiedziała Monika i mocno mnie przytuliła- Schudłaś znowu?
-Ja też bardzo się za tobą stęskniłam i za tobą młoda-powiedziałam i przytuliłam Pole
-Znowu się odchudzasz? Czy ty zwariowałaś?A ty- odwróciła się do Michała- Jak możesz jej na to pozwalać?
-Monika, wszystko jest w porządku. Mam dietę od dietetyka i wróciłam do ćwiczeń. Przygotowuje się do zawodów
-Ale to nie znaczy że masz znowu chudnąć
-Daj spokój, nic mi nie jest. Zapytaj Michała. Ostatnio nawet zjadłam rybę-zaśmiałam się razem z nią. Porozmawialiśmy paręnaście minut i poszliśmy na śniadanie. Przed stołówką zauważyłam Panią Bartman
-Życzę ci powodzenia, przyda ci się. -powiedział Michał widząc ją
-Mogę zająć ci chwilkę? Chciałabym wyjaśnić tą poranną sytuację
-W zasadzie wyraziła się Pani bardzo jasno
-Przepraszam, ale wtedy nie wiedziałam że jesteś siostrą Michała
-Więc o to chodzi. Akceptuje mnie pani, tylko dlatego że jestem siostrą Michała?
-Nie tylko dla tego, ale ulżyło mi bo wiem że go nie wykorzystujesz
-Gdyby Pani mnie chociaż trochę poznała zamiast wyciągać pochopne wnioski wiedziałaby pani że bez znaczenia czy jestem siostrą Michała czy nie, nigdy bym go nie wykorzystała-powiedziałam i weszłam na stołówkę. Zabrałam swoją porcję a od rozmowy z rodziną Bartmana uratował mnie Janas, z którym rozmawiałam o zawodach i treningach. Gdy wracałam do pokoju by przebrać się w ciuchy do biegania na korytarzu spotkałam Bartmana
-Właśnie wybieramy się z rodzicami i Dominiką do miasta. Chodź z nami
-Nie chcę wam psuć wspólnego dnia, wiem że powiesz że nie będę go psuć. Może któregoś dnia się do mnie przekonają, ale narazie akceptują mnie dlatego że Michał to mój brat, więc zrobimy tak: Spędź dzień z nimi a ja z Moniką i Polą a wieczorem wynagrodzisz mi to kolacją
-Z przyjemnością, kocham cię -powiedział i pocałował mnie w czoło
-Ja ciebie też, a teraz spadaj -zaśmiałam się i weszłam do pokoju. Szybko się przebrałam, założyłam słuchawki i wszyłam przed ośrodek. Znalazłam jakąś trasę i zaczęłam biec.
-A kuku! -krzyknął ktoś i złapał mnie za ramię. Zrobiłam to czego zawsze uczył mnie Misiek i złapałam jego rękę wykręcając ją. Dopiero teraz zauważyłam że to Bartek
-Kurde Bednorz! Nie strasz mnie -powiedziałam i go puściłam
-Nie musiałaś być tak brutalna, ręka mnie boli-powiedział masując sobie nadgarstek. Zaśmiałam się
-Nie mogłeś normalnie podejść? A tak w ogóle czemu nie jesteś w ośrodku z rodziną, tylko biegasz w lesie?
-Mógłbym zadać ci to samo pytanie-powiedział i zaczęliśmy razem biec- Pokażę ci fajne miejsce- po jakiś 20 minutach dobiegliśmy nad rzekę, ale to nie było zwykłe miejsce gdzie przepływa Pilica. Było tam tak ślicznie.
-Więc, co się stało?-spytałam gdy usiedliśmy na jakimś połamanym drzewie
-Powiedzmy, że moi rodzice wolą pracować zamiast raz na jakiś czas poza świętami spędzić z synem
-Skąd ja to znam-uśmiechnęłam się
-Ty bynajmniej masz brata
-Brata przez którego wszyscy inni widzą we mnie siostrę Kubiaka, doskonałego siatkarza. A ty nie masz rodzeństwa?
-Kiedyś miałem siostrę, ale zmarła. Sorry, ale nie chcę o tym rozmawiać
-Rozumiem, strasznie mi przykro-powiedziałam i go przytuliłam. On zbliżył swoją twarz do mojej. Czułam jego oddech, wiedziałam co chcę zrobić. Siedziałam sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć a powinnam, ale chyba jakaś częśc mnie chciała żeby to się wydarzyło
wtorek, 24 lipca 2018
#16 Miłość jest jedyną rzeczą we Wszechświecie, której nie da się przewidzieć.
-Jeśli w tym momencie chcesz powiedzieć że to koniec, to lepiej wyjdź-powiedziałam i odsunęłam się od drzwi tak aby spokojnie mógł przejść. Po chwili zawahania zaczął kierować się w stronę drzwi. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, chciałam je powstrzymać, ale nie mogłam. Patrzyłam jak przekracza próg pokoju. Jednak zatrzymał się na korytarzu
-Chrzanić to za bardzo cię kocham -powiedział i wbił mi się w usta
-Ja też cię kocham -powiedziałam. Nagle jednak poczułam że spadam. Powoli zaczęłam otwierać oczy i zorientowałam się że leżę na podłodze, a nade mną stał doktor.
-W końcu! Nie strasz nas tak więcej, obiecuję że więcej nie namówię cię na rybę-powiedział Kłos
-Co się stało?-spytałam podnosząc się powoli
-Zemdlałaś, musisz trochę odpocząć, chłopaki zanieście ją do pokoju -powiedział doktor-A Michał, chodź ze mną to zaniesiesz jej tabletki i witaminy
-Zajmę się nią-powiedział Bednorz i chciał mnie wziąć na ręce
-Dam radę-powiedziałam jednak to nie poskutkowało i już po chwili byłam w pokoju-Dzięki
-Jasne, zawsze do usług-zaśmiał się -Potrzebujesz czegoś?
-Nie, jest już dobrze
-No, napędziłaś nam strachu. Sam bym dostał zawał jeśli coś by ci się stało- to co powiedział wstrząsnęło mną, nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć, ale na szczęście do pokoju wparował Misiek, więc Bartek sobie poszedł
-Masz- powiedział i rzucił we mnie pudełka -Wszystko masz napisane co i jak
-Jaki opiekuńczy-zaśmiałam się
-W końcu jesteś moją siostrą-powiedział i przytulił się do mnie -Ale muszę zapytać -widziałam jego zdenerwowanie
-Michał, nie musisz się martwić. Nie zrobię tego znowu, obiecuję-powiedziałam i od razu zauważyłam uśmiech
-Chciałbym jeszcze posiedzieć, ale muszę iść na trening
-Czekaj, tez idę-powiedziałam i gdy miałam wstać on mnie zatrzymał
-Nigdzie nie idziesz. Jeśli cię tam zobaczę, to osobiście cię zaniosę i przywiąże do łóżka
-Michał, nie dramatyzuj. Nic mi nie jest
-Powiedziałem że nigdzie nie idziesz i tak będzie. Jutro przyjeżdża Monika i Pola, więc musisz mieć siłę-zaśmiał się i wyszedł. Leżałam bezczynnie patrząc się w sufit, jednak po chwili włączyłam laptopa i zaczęłam pracować nad statystykami. Chłopaki mieli dzisiaj rewanż z Argentyną, więc obejrzałam jeszcze parę dodatkowych meczów i wszystko notowałam. Gdy skończyłam wysłałam to Jarząbkowi a on po parunastu minutach zjawił się w moim pokoju
-Hejka-powiedział siadając na moim łóżku
-Hej, skończyliście już trening?
-Jakąś godzinę temu-odparł. Rozalia pewnie znowu siedzi z Kurkiem
-A widziałeś co ci wysłałam?-zapytałam po chwili
-widziałem i w nagrodę przyniosłem ci to-powiedział i wyciągnął kinderki -Wiem, że nie powinnaś, ale należy ci się
-Uwielbiam cię Oskar-powiedziałam i go przytuliłam
-Tylko nie mów nic Wojtkowi bo mnie zabije-zaśmiał się. Siedzieliśmy jeszcze tak z pół godzinki rozmawiając o statystykach a potem razem zeszliśmy na obiad. Usiadłam z Jarząbkiem, ale po chwili zostałam przeniesiona przez Bednorza do stolika, przy którym siedzieli siatkarze i Rozalia. Śmiechów nie było końca, ale w końcu już nie wytrzymałam i postanowiłam wrócić do pokoju i zrobić jeszcze jedną rzecz dla Oskara.
-Zuza, możemy porozmawiać?-usłyszałam za sobą. Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć, kto zadał to pytanie
-Jasne, ja bardzo cię przepraszam za to co wtedy powiedziałam.Nie miałam tego na myśli
-Wiem, ale sam też wiem że przez ten cały czas zachowywałem się jak kretyn, powinienem być wtedy przy tobie, w ogóle ta cała kłótnia nie powinna się zdarzyć. Od razu powinienem powiedzieć ci o Michale, ale to mój przyjaciel. Dzisiaj, jak zobaczyłem cię jak zemdlałaś, tak strasznie sie o ciebie bałem i nie pozwolę żeby coś ci się znowu stało. Kocham cię i pytanie jest czy ty mnie jeszcze kochasz?
-Nigdy nie przestałam cię kochać, ale ja też nie powinnam była się tak zachowywać. Potrzebuje cię-powiedziałam i wtuliłam się w niego. staliśmy tak przez chwilę, po czym poszliśmy do pokoju. Siedzieliśmy przytuleni do siebie tłumacząc sobie wszystko, dopóki Zator nie wparował mi do pokoju
-Ja już dłużej tam z nimi nie wytrzymam, oni są -zatrzymał się widząc nas-Wy też? Zabijcie mnie! -krzyknął i wybiegł z pokoju. Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili jednak sami musieliśmy udać się na halę. Pożegnałam się ze Zbyszkiem przed szatnią i ruszyłam na boisko
-Hejka-powiedziałam -Gdzie Rozalia?
-Okazało się że jej tata miał wypadek na rowerze i pojechała do niego. Przyjedzie od razu na lotnisko. Mówiła że zadzwoni do ciebie-powiedział i wyciągną nam po Marsie. Wzięłam batona i sprawdziłam telefon. Rzeczywiście, dzwoniła oraz napisała sms'a.
-Oddawaj to -powiedział Janas, który wyrósł jak z pod ziemi.
-Nie, trzymam dietę, więc zasługuję na coś, a poza tym zemdlałam dzisiaj, więc potrzebuję cukru
-Dobra, ale tylko jednego, słodycze to twój wróg-kiwnęłam głową śmiejąc się -ciebie też to się tyczy Oskar -powiedział a gdy odszedł zapytałam
-Chyba nie masz tylko jednego?
-Za kogo ty mnie uważasz? Słowa Wojtka są dla mnie świętością tak samo jak Boga, który mówi że trzeba wrogów kochać-powiedział i otworzył torbę od laptopa a w niej pełno różnych batonów. Śmieliśmy się tak i rozmawialiśmy o wszystkim
- Twoja rodzinka przyjeżdża?-spytałam się przyglądając się rozgrzewce
-Tak, żona z synkiem, a twoja?
-Na rodziców nie mam nawet co liczyć, a brata mam tutaj
-A chłopak? Nie udawaj że nie ma żadnego kawalera?-śmiał się poruszając znacząco brwiami
-Chłopak też jest na miejscu-powiedziałam
-Kiedy? Jak? Co? Gdzie? Który to?-pytał patrząc się na mnie, już się nie śmiał
-Bartman i nie zadawaj więcej pytań, bo na nie nie odpowiem-powiedziałam
-Myślałem że masz lepszy gust-zaśmiał się za co dostał łokciem w bok, jednak po chwili wybuchnęliśmy śmiechem. Mecz w końcu się zaczął, ale szybko się skończył bo wygraliśmy 3:0. Chłopaki jak zwykle musieli wyprawić imprezę w moim pokoju, jednak ja za bardzo nie miałam na to ochoty, więc pożegnałam się i zabierając klucze Bartmana udałam się do pokoju. Nim zdążyłam usnąć poczułam jak kładzie się obok mnie i mocno mnie przytula.
Rano obudziło nas pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam
-Kubiak do cholery jakbyś trzymał klucze przy dupie nie musiałbyś się tak dobijać -powiedziałam i otworzyłam drzwi i myślałam że zejdę na zawał
-Co wy tutaj wszyscy robicie?
-Chrzanić to za bardzo cię kocham -powiedział i wbił mi się w usta
-Ja też cię kocham -powiedziałam. Nagle jednak poczułam że spadam. Powoli zaczęłam otwierać oczy i zorientowałam się że leżę na podłodze, a nade mną stał doktor.
-W końcu! Nie strasz nas tak więcej, obiecuję że więcej nie namówię cię na rybę-powiedział Kłos
-Co się stało?-spytałam podnosząc się powoli
-Zemdlałaś, musisz trochę odpocząć, chłopaki zanieście ją do pokoju -powiedział doktor-A Michał, chodź ze mną to zaniesiesz jej tabletki i witaminy
-Zajmę się nią-powiedział Bednorz i chciał mnie wziąć na ręce
-Dam radę-powiedziałam jednak to nie poskutkowało i już po chwili byłam w pokoju-Dzięki
-Jasne, zawsze do usług-zaśmiał się -Potrzebujesz czegoś?
-Nie, jest już dobrze
-No, napędziłaś nam strachu. Sam bym dostał zawał jeśli coś by ci się stało- to co powiedział wstrząsnęło mną, nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć, ale na szczęście do pokoju wparował Misiek, więc Bartek sobie poszedł
-Masz- powiedział i rzucił we mnie pudełka -Wszystko masz napisane co i jak
-Jaki opiekuńczy-zaśmiałam się
-W końcu jesteś moją siostrą-powiedział i przytulił się do mnie -Ale muszę zapytać -widziałam jego zdenerwowanie
-Michał, nie musisz się martwić. Nie zrobię tego znowu, obiecuję-powiedziałam i od razu zauważyłam uśmiech
-Chciałbym jeszcze posiedzieć, ale muszę iść na trening
-Czekaj, tez idę-powiedziałam i gdy miałam wstać on mnie zatrzymał
-Nigdzie nie idziesz. Jeśli cię tam zobaczę, to osobiście cię zaniosę i przywiąże do łóżka
-Michał, nie dramatyzuj. Nic mi nie jest
-Powiedziałem że nigdzie nie idziesz i tak będzie. Jutro przyjeżdża Monika i Pola, więc musisz mieć siłę-zaśmiał się i wyszedł. Leżałam bezczynnie patrząc się w sufit, jednak po chwili włączyłam laptopa i zaczęłam pracować nad statystykami. Chłopaki mieli dzisiaj rewanż z Argentyną, więc obejrzałam jeszcze parę dodatkowych meczów i wszystko notowałam. Gdy skończyłam wysłałam to Jarząbkowi a on po parunastu minutach zjawił się w moim pokoju
-Hejka-powiedział siadając na moim łóżku
-Hej, skończyliście już trening?
-Jakąś godzinę temu-odparł. Rozalia pewnie znowu siedzi z Kurkiem
-A widziałeś co ci wysłałam?-zapytałam po chwili
-widziałem i w nagrodę przyniosłem ci to-powiedział i wyciągnął kinderki -Wiem, że nie powinnaś, ale należy ci się
-Uwielbiam cię Oskar-powiedziałam i go przytuliłam
-Tylko nie mów nic Wojtkowi bo mnie zabije-zaśmiał się. Siedzieliśmy jeszcze tak z pół godzinki rozmawiając o statystykach a potem razem zeszliśmy na obiad. Usiadłam z Jarząbkiem, ale po chwili zostałam przeniesiona przez Bednorza do stolika, przy którym siedzieli siatkarze i Rozalia. Śmiechów nie było końca, ale w końcu już nie wytrzymałam i postanowiłam wrócić do pokoju i zrobić jeszcze jedną rzecz dla Oskara.
-Zuza, możemy porozmawiać?-usłyszałam za sobą. Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć, kto zadał to pytanie
-Jasne, ja bardzo cię przepraszam za to co wtedy powiedziałam.Nie miałam tego na myśli
-Wiem, ale sam też wiem że przez ten cały czas zachowywałem się jak kretyn, powinienem być wtedy przy tobie, w ogóle ta cała kłótnia nie powinna się zdarzyć. Od razu powinienem powiedzieć ci o Michale, ale to mój przyjaciel. Dzisiaj, jak zobaczyłem cię jak zemdlałaś, tak strasznie sie o ciebie bałem i nie pozwolę żeby coś ci się znowu stało. Kocham cię i pytanie jest czy ty mnie jeszcze kochasz?
-Nigdy nie przestałam cię kochać, ale ja też nie powinnam była się tak zachowywać. Potrzebuje cię-powiedziałam i wtuliłam się w niego. staliśmy tak przez chwilę, po czym poszliśmy do pokoju. Siedzieliśmy przytuleni do siebie tłumacząc sobie wszystko, dopóki Zator nie wparował mi do pokoju
-Ja już dłużej tam z nimi nie wytrzymam, oni są -zatrzymał się widząc nas-Wy też? Zabijcie mnie! -krzyknął i wybiegł z pokoju. Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili jednak sami musieliśmy udać się na halę. Pożegnałam się ze Zbyszkiem przed szatnią i ruszyłam na boisko
-Hejka-powiedziałam -Gdzie Rozalia?
-Okazało się że jej tata miał wypadek na rowerze i pojechała do niego. Przyjedzie od razu na lotnisko. Mówiła że zadzwoni do ciebie-powiedział i wyciągną nam po Marsie. Wzięłam batona i sprawdziłam telefon. Rzeczywiście, dzwoniła oraz napisała sms'a.
-Oddawaj to -powiedział Janas, który wyrósł jak z pod ziemi.
-Nie, trzymam dietę, więc zasługuję na coś, a poza tym zemdlałam dzisiaj, więc potrzebuję cukru
-Dobra, ale tylko jednego, słodycze to twój wróg-kiwnęłam głową śmiejąc się -ciebie też to się tyczy Oskar -powiedział a gdy odszedł zapytałam
-Chyba nie masz tylko jednego?
-Za kogo ty mnie uważasz? Słowa Wojtka są dla mnie świętością tak samo jak Boga, który mówi że trzeba wrogów kochać-powiedział i otworzył torbę od laptopa a w niej pełno różnych batonów. Śmieliśmy się tak i rozmawialiśmy o wszystkim
- Twoja rodzinka przyjeżdża?-spytałam się przyglądając się rozgrzewce
-Tak, żona z synkiem, a twoja?
-Na rodziców nie mam nawet co liczyć, a brata mam tutaj
-A chłopak? Nie udawaj że nie ma żadnego kawalera?-śmiał się poruszając znacząco brwiami
-Chłopak też jest na miejscu-powiedziałam
-Kiedy? Jak? Co? Gdzie? Który to?-pytał patrząc się na mnie, już się nie śmiał
-Bartman i nie zadawaj więcej pytań, bo na nie nie odpowiem-powiedziałam
-Myślałem że masz lepszy gust-zaśmiał się za co dostał łokciem w bok, jednak po chwili wybuchnęliśmy śmiechem. Mecz w końcu się zaczął, ale szybko się skończył bo wygraliśmy 3:0. Chłopaki jak zwykle musieli wyprawić imprezę w moim pokoju, jednak ja za bardzo nie miałam na to ochoty, więc pożegnałam się i zabierając klucze Bartmana udałam się do pokoju. Nim zdążyłam usnąć poczułam jak kładzie się obok mnie i mocno mnie przytula.
Rano obudziło nas pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam
-Kubiak do cholery jakbyś trzymał klucze przy dupie nie musiałbyś się tak dobijać -powiedziałam i otworzyłam drzwi i myślałam że zejdę na zawał
-Co wy tutaj wszyscy robicie?
poniedziałek, 9 lipca 2018
#15 Zacznij uciekać, a będziesz uciekać zawsze.
-Masz kluczę jak Michał przyjdzie powiedz że śpię u Zatora-powiedział i chciał wyjść, ale zapałałam go za rękę i to był błąd.- Co to do cholery?-spytał gdy tylko zauważył te wszystkie blizny -Tniesz się?!-wykrzyczał a w jego głosie usłyszałam troskę? Może się przesłyszałam
-Nagle ze mną rozmawiasz? -spytałam i zabrałam rękę. Chciałam wyjść, ale tym razem to on zamknął drzwi i trzymał je -Teraz to ja nie mam z tobą ochoty rozmawiać
-Michał wie?
-Nie interesuj się! Jak ja chciałam rozmawiać stwierdziłeś że ci nie ufam, więc może tak jest skoro o tym nie wiesz?-powiedziałam -Przepraszam, nie chciałam-naprawdę nie wiem dlaczego to powiedziałam. On tylko spojrzał się na mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Zaczęłam płakać i zsunęłam się na ziemię. Tego wszystkiego było już za dużo. Po chwili ktoś chciał otworzyć drzwi jednak swoim ciałem uniemożliwiałam to. Wstałam i po chwili do pokoju wszedł Michał. Szybko otarłam łzy
-W porządku? Płakałaś? -spytał patrząc się na mnie
-Nie- uśmiechnęłam się- Zbyszek powiedział że śpi u Zatora-powiedziałam po czym położyłam się. Czułam perfumy Zbyszka, które praktycznie sama mu kupiłam. Byłam bardzo zmęczona, więc zasnęłam natychmiast. Rano obudził mnie Michał oznajmiając żebym zeszła na śniadanie. Nie chciałam, ale też wiedziałam że jeśli sama nie zejdę to on mnie zaniesie. Poszłam szybko się ogarnąć i do windy a tam kto? Szanowny pan Bartman
-Jak długo?-spytał po chwili ciszy
-Jak długo co? -spytałam i odwróciłam się do niego. To nie był mądry wybór, gdyż staliśmy twarzą w twarz. no może prawie, jestem trochę niższa
-Dobrze wiesz o co mi chodzi-powiedział i odwrócił wzrok, więc ja nie zamierzałam mu nic odpowiadać-Do cholery odpowiedz mi! -powiedział i wtedy ja odwróciłam wzrok. On może się tak zachowywać a ja nie-Zuza kurwa do cholery ile to trwa? -spytał i złapał mnie za ręce tak że na niego spojrzałam
-Martwisz się jednak? Albo martwisz się o to że mogłam pociąć sie przez ciebie? Przecież ty nic do mnie nie czujesz-powiedziałam i chciałam wyjść z windy gdy ta miała sie akurat otworzyć jednak on wcisnął stop i uniemożliwił mi dojście do guzików
-Nigdy nie powiedziałem że nic do ciebie nie czuję. Teraz mów od kiedy zaczęłaś się ciąć
-Od kiedy? Jeszcze zadajesz sobie takie głupie pytanie? Rusz głową. W ciągu paru godzin straciłam chłopaka, którego kochałam nad życie a potem jeszcze dziecko
-Ale mówiłaś że to dziecko cie nie obchodzi
-A ty byłeś tak naiwny żeby w to uwierzyć. Powiedz jak się poczułeś gdy się o tym dowiedziałeś? Byłeś temu obojętny?
-Zuza, ja... ja nie wiem co powiedzieć
-Najlepiej nic, tak jak przez ten cały czas-powiedziałam i nacisnęłam guzik. Kierowałam się do stołówki gdy przed wejściem spotkałam Rozalie. Razem podeszłyśmy po śniadanie
-Pani Zuzanna?-spytała się kucharka patrząc na blondynkę
-Nie, to ja -powiedziałam
-A w takim razie proszę, to dla pani-powiedziała i podała mi tackę z miseczką, w której był posiekany banan i jogurt
-Ale czemu dostałam to a nie jak wszyscy płatki?-spytałam zdziwiona trzymając tacę
-Rozkaz z góry, od pana Janasa -powiedziała a ja od razu udałam się do stolika przy którym siedział Wojtek
-O co chodzi?-spytałam i rzuciłam mu tacę przed nos
-Chłopaki mówili że biegałaś i już wcześnie wiedziałem że zakwalifikowałaś się na MP, ale padłaś bo nie trzymałaś diety, teraz tak nie będzie. trener zgodził się, bym mógł ci pomóc, więc zaczynamy, bo Mistrzostwa za 4 miesiące
-A może zapytałbyś się najpierw mnie czy chcę?
-Nie można marnować talentu -powiedział i uśmiechnął się. Gdybym go nie lubiła to wylałabym mu ten jogurt na łeb. Ruszyłam do stolika, niestety jedyne miejsc było obok Zbyszka
-Co za debil nie umie trzymać języka za zębami? Jeśli bym chciała zrobić coś w tym kierunku to bym zrobiła-powiedziałam i walnęłam tacą w stół. Vital obrócił się w moją stronę a ja ładnie się uśmiechnęłam, więc ten wrócił do swojego żarcia
-Myśleliśmy że chcesz tego-powiedział Bednorz
-Zuzka, uspokój się, fajnie będzie. Zrobisz w końcu to na co tak ciężko pracowałaś -powiedział Kubiak, przez resztę śniadania nie odzywałam się ani słowem. Potem Wojtek powiedział że mam się przebrać w jakiś strój do treningu. Wzięłam jakąś koszulkę na długi rękaw i krótkie spodenki. Wygrzebałam jeszcze buty do biegania i razem z Rozalią ruszyłam na halę. Opowiadała mi jak to jej dobrze z Bartkiem, jaki romantyczny.
-Weź bo sie zaraz zrzygam, oszczędź mi tych pikantnych szczegółów -powiedziałam i otworzyłam drzwi od hali. Świetnie, wszyscy są. Podeszłam do Janasa, który wręczył mi kartkę z planem treningowym na dzisiaj i oznajmił że jak porozciąga chłopaków to przyjdzie. Poszłam na drugą stronę i rozmawiałam z Rozalia przy tym jeszcze rozciągając się
-Drogie panie koniec pogaduszek!-krzyknął Janas i zaczął dawać różne polecenia. Starałam się wszystko wykonywać w 100% jednak moje myśli były przy Bartmanie-Zuza! To nie jest twój max-krzyknął mój nowy trener. Można zabić, nieobrażę się
-Skąd wiesz skoro nigdy z tobą nie trenowałam!-również krzyknęłam
-Wystarczy pogrzebać w necie i obejrzeć nagrania od twojego brata -odpowiedział
-Ale dlaczego wyżywasz się n a mnie zamiast ich poganiać za przegrany mecz!?
-Oni dostana swoją karę jutro rano-powiedział i się zaśmiał. Po treningu z Wojtkiem byłam wykończona. Od razu pobiegłam na górę się wykapać a potem szybko do Oskara i pomagałyśmy mu skończyć szukać błędów naszych oraz przeciwników
-Przygotowane na gorące Włochy?-zapytał gdy już prawie skończyliśmy
-Co?-spytałam razem z Rozalią
-A myślałyście że będziemy całe lato siedzieć w Spale? -spytał śmiejąc się
-Nie, ale myślałam że my na wyjazdy zostajemy tutaj
-Bardzo śmieszne-powiedział. Opowiedział nam jeszcze co i jak z tymi Włochami po czym udaliśmy się na stołówkę. Jakby nie było wystarczająco dostałam na obiad rybę
-Wojtek! Szkoda że tamci nie powiedzieli ci że nie znoszę ryb!
-Twój brat mnie powiadomił i uprzedzał że jeśli dostaniesz rybę to się wściekniesz
-I miał rację, nie zjem, tego
-Zuza ja mogę ci to wszystko tłumaczyć, ale sama chyba wiesz jak są ważne-powiedział i poklepał mnie po ramieniu
-Nie znoszę ryb, nie znoszę ryb.... -powtarzałam siedząc przy stoliku
-To nie jedz, ja też bym nie zjadł. Nienawidzę ich -powiedział Kłos
-Ej! Ona ma to zjeść. Nie pamiętasz co ci opowiadałem?
-A no pamiętam! W takim beznadziejnym wypadku to musisz to zjeść albo wepchnę ci ja do gardła-powiedział z tak poważną miną że aż się przestraszyłam i włożyłam kawałek do buzi -Jaka grzeczna dziewczynka, oby tak dalej-zaśmiał się a ja rzuciłam w niego kawałkiem, który akurat znajdował się na widelcu. Zaczął tak piszczeć że cała sala wypełniła się śmiechem.
-Zuzia możemy porozmawiać? Ale tak na spokojnie, chcę się pogodzić -powiedział Zbyszek, gdy wracałam sama do pokoju bo Rozalia poszła do Kurka
-Wejdź-powiedziałam otwierając przed nim drzwi. Po chwili oboje staliśmy w ciszy ponieważ nikt chyba nie miał tyle odwagi b y zacząć. W końcu Bartman powiedział
-Jestem strasznym idiotą, zraniłem cię, a gdy ty chciałaś się pogodzić zachowałem się jak kompletny palant i rozumiem w pełni twoje zachowanie ale ja nie
-Jeśli w tym momencie chcesz powiedzieć że to koniec, to lepiej wyjdź-powiedziałam i odsunęłam się od drzwi, tak by spokojnie mógł przejść. Po chwili chyba zawahania zaczął kierować się w stronę drzwi. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, próbowałam je powstrzymać, ale już nie mogłam
-Nagle ze mną rozmawiasz? -spytałam i zabrałam rękę. Chciałam wyjść, ale tym razem to on zamknął drzwi i trzymał je -Teraz to ja nie mam z tobą ochoty rozmawiać
-Michał wie?
-Nie interesuj się! Jak ja chciałam rozmawiać stwierdziłeś że ci nie ufam, więc może tak jest skoro o tym nie wiesz?-powiedziałam -Przepraszam, nie chciałam-naprawdę nie wiem dlaczego to powiedziałam. On tylko spojrzał się na mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Zaczęłam płakać i zsunęłam się na ziemię. Tego wszystkiego było już za dużo. Po chwili ktoś chciał otworzyć drzwi jednak swoim ciałem uniemożliwiałam to. Wstałam i po chwili do pokoju wszedł Michał. Szybko otarłam łzy
-W porządku? Płakałaś? -spytał patrząc się na mnie
-Nie- uśmiechnęłam się- Zbyszek powiedział że śpi u Zatora-powiedziałam po czym położyłam się. Czułam perfumy Zbyszka, które praktycznie sama mu kupiłam. Byłam bardzo zmęczona, więc zasnęłam natychmiast. Rano obudził mnie Michał oznajmiając żebym zeszła na śniadanie. Nie chciałam, ale też wiedziałam że jeśli sama nie zejdę to on mnie zaniesie. Poszłam szybko się ogarnąć i do windy a tam kto? Szanowny pan Bartman
-Jak długo?-spytał po chwili ciszy
-Jak długo co? -spytałam i odwróciłam się do niego. To nie był mądry wybór, gdyż staliśmy twarzą w twarz. no może prawie, jestem trochę niższa
-Dobrze wiesz o co mi chodzi-powiedział i odwrócił wzrok, więc ja nie zamierzałam mu nic odpowiadać-Do cholery odpowiedz mi! -powiedział i wtedy ja odwróciłam wzrok. On może się tak zachowywać a ja nie-Zuza kurwa do cholery ile to trwa? -spytał i złapał mnie za ręce tak że na niego spojrzałam
-Martwisz się jednak? Albo martwisz się o to że mogłam pociąć sie przez ciebie? Przecież ty nic do mnie nie czujesz-powiedziałam i chciałam wyjść z windy gdy ta miała sie akurat otworzyć jednak on wcisnął stop i uniemożliwił mi dojście do guzików
-Nigdy nie powiedziałem że nic do ciebie nie czuję. Teraz mów od kiedy zaczęłaś się ciąć
-Od kiedy? Jeszcze zadajesz sobie takie głupie pytanie? Rusz głową. W ciągu paru godzin straciłam chłopaka, którego kochałam nad życie a potem jeszcze dziecko
-Ale mówiłaś że to dziecko cie nie obchodzi
-A ty byłeś tak naiwny żeby w to uwierzyć. Powiedz jak się poczułeś gdy się o tym dowiedziałeś? Byłeś temu obojętny?
-Zuza, ja... ja nie wiem co powiedzieć
-Najlepiej nic, tak jak przez ten cały czas-powiedziałam i nacisnęłam guzik. Kierowałam się do stołówki gdy przed wejściem spotkałam Rozalie. Razem podeszłyśmy po śniadanie
-Pani Zuzanna?-spytała się kucharka patrząc na blondynkę
-Nie, to ja -powiedziałam
-A w takim razie proszę, to dla pani-powiedziała i podała mi tackę z miseczką, w której był posiekany banan i jogurt
-Ale czemu dostałam to a nie jak wszyscy płatki?-spytałam zdziwiona trzymając tacę
-Rozkaz z góry, od pana Janasa -powiedziała a ja od razu udałam się do stolika przy którym siedział Wojtek
-O co chodzi?-spytałam i rzuciłam mu tacę przed nos
-Chłopaki mówili że biegałaś i już wcześnie wiedziałem że zakwalifikowałaś się na MP, ale padłaś bo nie trzymałaś diety, teraz tak nie będzie. trener zgodził się, bym mógł ci pomóc, więc zaczynamy, bo Mistrzostwa za 4 miesiące
-A może zapytałbyś się najpierw mnie czy chcę?
-Nie można marnować talentu -powiedział i uśmiechnął się. Gdybym go nie lubiła to wylałabym mu ten jogurt na łeb. Ruszyłam do stolika, niestety jedyne miejsc było obok Zbyszka
-Co za debil nie umie trzymać języka za zębami? Jeśli bym chciała zrobić coś w tym kierunku to bym zrobiła-powiedziałam i walnęłam tacą w stół. Vital obrócił się w moją stronę a ja ładnie się uśmiechnęłam, więc ten wrócił do swojego żarcia
-Myśleliśmy że chcesz tego-powiedział Bednorz
-Zuzka, uspokój się, fajnie będzie. Zrobisz w końcu to na co tak ciężko pracowałaś -powiedział Kubiak, przez resztę śniadania nie odzywałam się ani słowem. Potem Wojtek powiedział że mam się przebrać w jakiś strój do treningu. Wzięłam jakąś koszulkę na długi rękaw i krótkie spodenki. Wygrzebałam jeszcze buty do biegania i razem z Rozalią ruszyłam na halę. Opowiadała mi jak to jej dobrze z Bartkiem, jaki romantyczny.
-Weź bo sie zaraz zrzygam, oszczędź mi tych pikantnych szczegółów -powiedziałam i otworzyłam drzwi od hali. Świetnie, wszyscy są. Podeszłam do Janasa, który wręczył mi kartkę z planem treningowym na dzisiaj i oznajmił że jak porozciąga chłopaków to przyjdzie. Poszłam na drugą stronę i rozmawiałam z Rozalia przy tym jeszcze rozciągając się
-Drogie panie koniec pogaduszek!-krzyknął Janas i zaczął dawać różne polecenia. Starałam się wszystko wykonywać w 100% jednak moje myśli były przy Bartmanie-Zuza! To nie jest twój max-krzyknął mój nowy trener. Można zabić, nieobrażę się
-Skąd wiesz skoro nigdy z tobą nie trenowałam!-również krzyknęłam
-Wystarczy pogrzebać w necie i obejrzeć nagrania od twojego brata -odpowiedział
-Ale dlaczego wyżywasz się n a mnie zamiast ich poganiać za przegrany mecz!?
-Oni dostana swoją karę jutro rano-powiedział i się zaśmiał. Po treningu z Wojtkiem byłam wykończona. Od razu pobiegłam na górę się wykapać a potem szybko do Oskara i pomagałyśmy mu skończyć szukać błędów naszych oraz przeciwników
-Przygotowane na gorące Włochy?-zapytał gdy już prawie skończyliśmy
-Co?-spytałam razem z Rozalią
-A myślałyście że będziemy całe lato siedzieć w Spale? -spytał śmiejąc się
-Nie, ale myślałam że my na wyjazdy zostajemy tutaj
-Bardzo śmieszne-powiedział. Opowiedział nam jeszcze co i jak z tymi Włochami po czym udaliśmy się na stołówkę. Jakby nie było wystarczająco dostałam na obiad rybę
-Wojtek! Szkoda że tamci nie powiedzieli ci że nie znoszę ryb!
-Twój brat mnie powiadomił i uprzedzał że jeśli dostaniesz rybę to się wściekniesz
-I miał rację, nie zjem, tego
-Zuza ja mogę ci to wszystko tłumaczyć, ale sama chyba wiesz jak są ważne-powiedział i poklepał mnie po ramieniu
-Nie znoszę ryb, nie znoszę ryb.... -powtarzałam siedząc przy stoliku
-To nie jedz, ja też bym nie zjadł. Nienawidzę ich -powiedział Kłos
-Ej! Ona ma to zjeść. Nie pamiętasz co ci opowiadałem?
-A no pamiętam! W takim beznadziejnym wypadku to musisz to zjeść albo wepchnę ci ja do gardła-powiedział z tak poważną miną że aż się przestraszyłam i włożyłam kawałek do buzi -Jaka grzeczna dziewczynka, oby tak dalej-zaśmiał się a ja rzuciłam w niego kawałkiem, który akurat znajdował się na widelcu. Zaczął tak piszczeć że cała sala wypełniła się śmiechem.
-Zuzia możemy porozmawiać? Ale tak na spokojnie, chcę się pogodzić -powiedział Zbyszek, gdy wracałam sama do pokoju bo Rozalia poszła do Kurka
-Wejdź-powiedziałam otwierając przed nim drzwi. Po chwili oboje staliśmy w ciszy ponieważ nikt chyba nie miał tyle odwagi b y zacząć. W końcu Bartman powiedział
-Jestem strasznym idiotą, zraniłem cię, a gdy ty chciałaś się pogodzić zachowałem się jak kompletny palant i rozumiem w pełni twoje zachowanie ale ja nie
-Jeśli w tym momencie chcesz powiedzieć że to koniec, to lepiej wyjdź-powiedziałam i odsunęłam się od drzwi, tak by spokojnie mógł przejść. Po chwili chyba zawahania zaczął kierować się w stronę drzwi. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, próbowałam je powstrzymać, ale już nie mogłam
środa, 27 czerwca 2018
#14 Ciężko jest znaleźć słowa, kiedy człowiek ma naprawdę coś do powiedzenia.
-Bo ja się zakochałem -powiedział a ja zdziwiona się na niego spojrzałam. Nie patrzyłam na niego w taki sposób, tylko jak na przyjaciela. Już miałam mu wygłosić całą mowę, by jak najdelikatniej mu powiedzieć że nic do niego nie czuję, jednak on znowu się odezwał - Zakochałem się w Rozalii-powiedział a mi ulżyło - Myślisz że ona coś do mnie czuje?
-Nie wiem Bartek
-Jesteś jej przyjaciółką, powinnaś wiedzieć-powiedział a ja dopiero to zrozumiałam. Cały czas rozmawiamy o mnie, nie zapytałam jej nawet co u niej tym bardziej że dzisiaj ma urodziny
-Przepraszam cie, ale muszę iść do Jarząbka i mu pomóc, potem porozmawiamy -powiedziałam i jak poparzona wbiegłam do pokoju, po drodze potykając się o kogoś jednak nie miałam siły się oglądać. -Byłam koszmarną przyjaciółką! Możesz na mnie krzyczeć -powiedziałam i rzuciłam sie na łóżko przytulając ją- Wszystkiego najlepszego!
-Masz rację, straszna z ciebie przyjaciółka -powiedziała śmiejąc się - Ale dobrze wiesz że nie przepadam za urodzinami
-Ale to urodziny! Zobaczysz wynagrodzę ci to. Powiesz sztabowi że źle się poczułam a ja po treningu zrobię ci najlepszą imprezę- powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, ale jeszcze sie cofnęłam -po meczu włóż coś ładnego. - Wyszłam i zadzwoniłam do Kurka
-No co tam?-usłyszałam głos w słuchawce
-Bo Rozalia ma urodziny i chcę zrobić małą imprezkę u nas po meczu. Zaproś chłopaków, a ja ide na zakupy
-Ej! Ale ja chciałem jej coś kupić wtedy i chłopaki na pewno też
-O to sie nie bój, prezent od ciebie też załatwię, ale nie obiecuje że będzie tani
-Nie musi, a teraz pa-powiedział i się rozłączył. Poszłyśmy na siłownie, która była jeszcze pusta więc Rozalia szybko znalazła się na jednej z bieżni
-Wskakuj też, trzeba spalić ten tłuszcz-powiedziała. Dobrze że miałam tenisówki, więc weszłam na bieżnię po jej prawej stronie. Rozmawiałyśmy do póki te przerośnięte dzieci niezbiegły sie w siłowni.
-W końcu się ruszyły -zaśmiał się Bednorz
-Więc lepiej zabieraj się za ćwiczenia, bo będziemy miały lepszy sześciopak od ciebie
-Chyba piwa-powiedział
-Stary to nie żarty. Wiesz jak ona umięśniona jest -powiedział Kubiak
-Jasne, nie uwierzę do póki nie zobaczę -zaśmiał się. Nie miałam zamiaru mu niczego udowadniać
-Trudno-powiedziałam wróciłam do biegania. Razem z Rozalią co chwilę się śmiałyśmy za co dostałyśmy burę od trenera. Po godzinie biegania przeszłyśmy na inne urządzenia. Podeszłam do Bartka, który właśnie podnosił sztangę
-Dawaj podniosę cię-powiedział i już praktycznie mnie złapał, ale w ostatnim momencie się cofnęłam
-Nie! Masz sztangę, -powiedziałam i odeszłam. On tylko się zaśmiał i po chwili było tylko góra, dół i tak z parę razy
-Ile ty ważysz? -spytał odstawiając mnie na ziemię
-Ej, kobiet nie pyta się o wiek i wagę -powiedziałam śmiejąc się
-No powiedz ile?-spytał Bednorz
-57-powiedziałam
-Tylko tyle? Masz ponad 180
-Odczep się -powiedziałam i odeszłam
-Kubiak!-krzyknął Bednorz na całą salę- Musimy coś zrobić z wagą twojej siostry
-Jak chce wrócić do formy sprzed mistrzostw Polski to musi utrzymać tą wagę
-Co? -usłyszałam zdziwionych siatkarzy. Wiedziałam że tak będzie. Michał miał nic nikomu o tym mowić bo w sumie chciałam o tym zapomnieć
-Jakie Mistrzostwa Polski?-Kłos zawodowa plotkara jak zwykle musiał wszystko wiedzieć
-Siakie! wracać do treningu-powiedziałam, ale oni nie chcieli odpuścić- Trenerze! Chłopakom się chyba nudzi-powiedziałam na co Vital zaczął wydawać polecenia. Razem z Rozalią wyszłyśmy szybciej i poszłyśmy do pokoju się ogarnąć. Jak zwykle ona zajęła łazienkę pierwsza. Wiedziałam że sobie trochę poczekam. Z nudów przeglądałam album w telefonie. W końcu po półgodzinie blondynka raczyła wyjść i oznajmiła że nie chce się jej na mnie czekać i idzie na obiad. Bez słowa udałam się do łazienki. Szybko się ogarnęłam ale zapomniałam ubrań. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam. Ogarnęłam się już szybko i zbiegłam na dół. Zabrałam swoją porcje i dosiadłam się do chłopaków
-Michał nam już wszystko powiedział -odezwał się Kłos i dorzucił mi do talerza swojego gołąbka. Zaśmiałam się -No co? Teraz na pewno nie zemdlejesz -powiedział. Rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu i oczywiście nie obyło się bez powiadomienia chłopaków o jednym Argentyńczyku, który tak chamsko się zachował.
-Tylko powiedzcie który to i wszystkie zagrywki będą w niego-powiedział Piter
-To był Conte-powiedział Bartman, który cały czas siedział z nosem w talerzu.
-A ja go lubiłem-powiedział Kłos i akurat przeciwnicy weszli do stołówki
-Siema-powiedział właśnie owy Conte do Kłosa i chciał z nim przybić piątkę ale ten tylko na niego spojrzał i powiedział
-Nie będę z tobą rozmawiać za to jak potraktowałeś moją koleżankę
-Nie wiedziałem że to twoja koleżanka, sorry-powiedział i spojrzał na mnie a ja tylko prychnęłam i odwróciłam głowę w drugą stronę tak jak zrobił to Kłos. Gdy już niechciana osoba odeszła od naszego stolika wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Dokończyliśmy obiad a Kłos w końcu zabrał swojego gołąbka twierdząc że jednak jest głodny. Wróciłam do pokoju porzeczy i po chwili, gdy byłam już przy windzie olsniło mnie
-Masz może samochód?-spytałam Bartka, który właśnie odebrał
-Jasne, przyjdź po klucze-powiedział tak też zrobiłam. Po godzinie chodziłam już po sklepach w centrum handlowym w Piotrkowie Trybunalskim. Szybko zrobiłam zakupy i wróciłam do Spały. Akurat wychodzili z hali. Pomogli mi z torbami. Rozalką zajął się Kurek a ja z Kubiakiem zaczęłam wszystko ogarniać
-Jak mogłaś zapomnieć o jej urodzinach?-spytał Kubiak śmiejąc się
-Dobra, dobra, wiem że schrzaniłam, ale teraz to naprawiam co nie?
-Zuzka rozmawiałem ze Zbyszkiem, ale
-Nie kończ nawet, wiem co chcesz mi powiedzieć, ale są urodziny mojej przyjaciółki i dzisiaj poświęcam się tylko jej
-Ok, a od kiedy nosisz tyle bransoletek?-spytał i spojrzał na ręce. Od razu zsunęłam bluzę.
-Spodobały mi się, dobra pytaj, widzę że chcesz
-Nie, masz rację, dzisiaj jest święto Rozalii-powiedział, ale po chwili chyba go coś olśniło -Nie mamy dla niej prezentu
-Spokojnie panie kapitanie, zajęłam się wszystkim -ruszyłam w stronę łóżka i spod niego wyciągnęłam małe opakowanie- Kupiłam jej od was kolczyki-powiedziałam i pokazując mu wcisnęłam mu paragon do kieszeni. Misiek po chwili zadzwonił po chłopaków a ja po Bartka. Nie czekaliśmy nawet 10 minut a nasza jubilatka się pojawiła.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęliśmy
-Powiedziałabym że jestem zaskoczona, ale skłamałabym. A tak poza tym to dziękuje wam wszystkim -powiedziała i wszystkich przytuliła
-Jako kapitan wręczam ci o to ten prezent od całej drużyny, jako oznakę że pamiętamy o tobie w odróżnieniu od twojej przyjaciółki -zaśmiał się a ja walnęłam go w bok
-Dziękuje jeszcze raz
-A ja jako wiedziałam, iż się ładnie nie ubierzesz. Bez urazu-podniosłam ręce- mam dla ciebie to-powiedziałam i wyciągnęłam jej piękną sukienkę przed kolano podkreślającą jej wszystkie atuty
-Kocham cię, jet świetna, ale może innym razem-powiedziała
-Ranisz mnie-powiedziałam wycierając łzę, ale po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zauważyłam Bartmana, który stał na końcu i grzebał w telefonie. Poczułam wibrację i z nadzieją że to od niego złapałam za telefon, jednak to był Kurek. Udałam się po prezent, który on wręczy Rozalii
-Zuza, możemy porozmawiać? -spytała Rozalia, pokiwałam tylko i wyszłyśmy na korytarz
-No co tam? Czyżby chodziło o pewnego siatkarza?-spytałam poruszając brwiami
-Tak, zaraz-spojrzała się na mnie-Skąd ty to wiesz?
-Sam mi powiedział, to jak chcesz zaplanować sobie z nim wieczór? Już wszystko przygotowałam. Wino dla was mam w walizce
-Nie chciałam cie o to prosić ale skoro nalegasz, ale gdzie ty się prześpisz?
-Mam brata, a jak nie to Zatiś moja psiapsi mnie przyjmie chętniej niż Bartka- zaśmiałam się
-Kocham cię!-krzyknęła przytulając mnie. Wróciłyśmy do pokoju. Naśmiałam się z nich co nie miara. Alkohol+siatkarze = istna demolka. Dobrze że nie śpię tu dzisiaj. Michał stwierdził że nie zostawi mnie Pawłowi, ponieważ pomimo iż jest miły to i również niebezpieczny. Wyśmiałam go, ale on nie ustępował. Gdy około 3 wszyscy się rozeszli szybko poleciałam pod prysznic i zniknęłam z naszego pokoju pozostawiając tą dwójkę razem. Szłam śmiejąc sie pod nosem. Zapukałam do pokoju, do którego drzwi zostały otworzone przez Zbyszka w samym ręczniku. Nic nie mówił. Poszedł do łazienki jednak po chwili wyszedł
-Masz kluczę jak Michał przyjdzie powiedz że śpię u Zatora-powiedział i chciał wyjść, ale zapałałam go za rękę i to był błąd. Zapomniałam że mam bluzkę na krótkim rękawie- Co to do cholery?-spytał gdy tylko zauważył te wszystkie blizny -Tniesz się?!-wykrzyczał a w jego głosie usłyszałam troskę? Może się przesłyszałam
-Nie wiem Bartek
-Jesteś jej przyjaciółką, powinnaś wiedzieć-powiedział a ja dopiero to zrozumiałam. Cały czas rozmawiamy o mnie, nie zapytałam jej nawet co u niej tym bardziej że dzisiaj ma urodziny
-Przepraszam cie, ale muszę iść do Jarząbka i mu pomóc, potem porozmawiamy -powiedziałam i jak poparzona wbiegłam do pokoju, po drodze potykając się o kogoś jednak nie miałam siły się oglądać. -Byłam koszmarną przyjaciółką! Możesz na mnie krzyczeć -powiedziałam i rzuciłam sie na łóżko przytulając ją- Wszystkiego najlepszego!
-Masz rację, straszna z ciebie przyjaciółka -powiedziała śmiejąc się - Ale dobrze wiesz że nie przepadam za urodzinami
-Ale to urodziny! Zobaczysz wynagrodzę ci to. Powiesz sztabowi że źle się poczułam a ja po treningu zrobię ci najlepszą imprezę- powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, ale jeszcze sie cofnęłam -po meczu włóż coś ładnego. - Wyszłam i zadzwoniłam do Kurka
-No co tam?-usłyszałam głos w słuchawce
-Bo Rozalia ma urodziny i chcę zrobić małą imprezkę u nas po meczu. Zaproś chłopaków, a ja ide na zakupy
-Ej! Ale ja chciałem jej coś kupić wtedy i chłopaki na pewno też
-O to sie nie bój, prezent od ciebie też załatwię, ale nie obiecuje że będzie tani
-Nie musi, a teraz pa-powiedział i się rozłączył. Poszłyśmy na siłownie, która była jeszcze pusta więc Rozalia szybko znalazła się na jednej z bieżni
-Wskakuj też, trzeba spalić ten tłuszcz-powiedziała. Dobrze że miałam tenisówki, więc weszłam na bieżnię po jej prawej stronie. Rozmawiałyśmy do póki te przerośnięte dzieci niezbiegły sie w siłowni.
-W końcu się ruszyły -zaśmiał się Bednorz
-Więc lepiej zabieraj się za ćwiczenia, bo będziemy miały lepszy sześciopak od ciebie
-Chyba piwa-powiedział
-Stary to nie żarty. Wiesz jak ona umięśniona jest -powiedział Kubiak
-Jasne, nie uwierzę do póki nie zobaczę -zaśmiał się. Nie miałam zamiaru mu niczego udowadniać
-Trudno-powiedziałam wróciłam do biegania. Razem z Rozalią co chwilę się śmiałyśmy za co dostałyśmy burę od trenera. Po godzinie biegania przeszłyśmy na inne urządzenia. Podeszłam do Bartka, który właśnie podnosił sztangę
-Dawaj podniosę cię-powiedział i już praktycznie mnie złapał, ale w ostatnim momencie się cofnęłam
-Nie! Masz sztangę, -powiedziałam i odeszłam. On tylko się zaśmiał i po chwili było tylko góra, dół i tak z parę razy
-Ile ty ważysz? -spytał odstawiając mnie na ziemię
-Ej, kobiet nie pyta się o wiek i wagę -powiedziałam śmiejąc się
-No powiedz ile?-spytał Bednorz
-57-powiedziałam
-Tylko tyle? Masz ponad 180
-Odczep się -powiedziałam i odeszłam
-Kubiak!-krzyknął Bednorz na całą salę- Musimy coś zrobić z wagą twojej siostry
-Jak chce wrócić do formy sprzed mistrzostw Polski to musi utrzymać tą wagę
-Co? -usłyszałam zdziwionych siatkarzy. Wiedziałam że tak będzie. Michał miał nic nikomu o tym mowić bo w sumie chciałam o tym zapomnieć
-Jakie Mistrzostwa Polski?-Kłos zawodowa plotkara jak zwykle musiał wszystko wiedzieć
-Siakie! wracać do treningu-powiedziałam, ale oni nie chcieli odpuścić- Trenerze! Chłopakom się chyba nudzi-powiedziałam na co Vital zaczął wydawać polecenia. Razem z Rozalią wyszłyśmy szybciej i poszłyśmy do pokoju się ogarnąć. Jak zwykle ona zajęła łazienkę pierwsza. Wiedziałam że sobie trochę poczekam. Z nudów przeglądałam album w telefonie. W końcu po półgodzinie blondynka raczyła wyjść i oznajmiła że nie chce się jej na mnie czekać i idzie na obiad. Bez słowa udałam się do łazienki. Szybko się ogarnęłam ale zapomniałam ubrań. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam. Ogarnęłam się już szybko i zbiegłam na dół. Zabrałam swoją porcje i dosiadłam się do chłopaków
-Michał nam już wszystko powiedział -odezwał się Kłos i dorzucił mi do talerza swojego gołąbka. Zaśmiałam się -No co? Teraz na pewno nie zemdlejesz -powiedział. Rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu i oczywiście nie obyło się bez powiadomienia chłopaków o jednym Argentyńczyku, który tak chamsko się zachował.
-Tylko powiedzcie który to i wszystkie zagrywki będą w niego-powiedział Piter
-To był Conte-powiedział Bartman, który cały czas siedział z nosem w talerzu.
-A ja go lubiłem-powiedział Kłos i akurat przeciwnicy weszli do stołówki
-Siema-powiedział właśnie owy Conte do Kłosa i chciał z nim przybić piątkę ale ten tylko na niego spojrzał i powiedział
-Nie będę z tobą rozmawiać za to jak potraktowałeś moją koleżankę
-Nie wiedziałem że to twoja koleżanka, sorry-powiedział i spojrzał na mnie a ja tylko prychnęłam i odwróciłam głowę w drugą stronę tak jak zrobił to Kłos. Gdy już niechciana osoba odeszła od naszego stolika wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Dokończyliśmy obiad a Kłos w końcu zabrał swojego gołąbka twierdząc że jednak jest głodny. Wróciłam do pokoju porzeczy i po chwili, gdy byłam już przy windzie olsniło mnie
-Masz może samochód?-spytałam Bartka, który właśnie odebrał
-Jasne, przyjdź po klucze-powiedział tak też zrobiłam. Po godzinie chodziłam już po sklepach w centrum handlowym w Piotrkowie Trybunalskim. Szybko zrobiłam zakupy i wróciłam do Spały. Akurat wychodzili z hali. Pomogli mi z torbami. Rozalką zajął się Kurek a ja z Kubiakiem zaczęłam wszystko ogarniać
-Jak mogłaś zapomnieć o jej urodzinach?-spytał Kubiak śmiejąc się
-Dobra, dobra, wiem że schrzaniłam, ale teraz to naprawiam co nie?
-Zuzka rozmawiałem ze Zbyszkiem, ale
-Nie kończ nawet, wiem co chcesz mi powiedzieć, ale są urodziny mojej przyjaciółki i dzisiaj poświęcam się tylko jej
-Ok, a od kiedy nosisz tyle bransoletek?-spytał i spojrzał na ręce. Od razu zsunęłam bluzę.
-Spodobały mi się, dobra pytaj, widzę że chcesz
-Nie, masz rację, dzisiaj jest święto Rozalii-powiedział, ale po chwili chyba go coś olśniło -Nie mamy dla niej prezentu
-Spokojnie panie kapitanie, zajęłam się wszystkim -ruszyłam w stronę łóżka i spod niego wyciągnęłam małe opakowanie- Kupiłam jej od was kolczyki-powiedziałam i pokazując mu wcisnęłam mu paragon do kieszeni. Misiek po chwili zadzwonił po chłopaków a ja po Bartka. Nie czekaliśmy nawet 10 minut a nasza jubilatka się pojawiła.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęliśmy
-Powiedziałabym że jestem zaskoczona, ale skłamałabym. A tak poza tym to dziękuje wam wszystkim -powiedziała i wszystkich przytuliła
-Jako kapitan wręczam ci o to ten prezent od całej drużyny, jako oznakę że pamiętamy o tobie w odróżnieniu od twojej przyjaciółki -zaśmiał się a ja walnęłam go w bok
-Dziękuje jeszcze raz
-A ja jako wiedziałam, iż się ładnie nie ubierzesz. Bez urazu-podniosłam ręce- mam dla ciebie to-powiedziałam i wyciągnęłam jej piękną sukienkę przed kolano podkreślającą jej wszystkie atuty
-Kocham cię, jet świetna, ale może innym razem-powiedziała
-Ranisz mnie-powiedziałam wycierając łzę, ale po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zauważyłam Bartmana, który stał na końcu i grzebał w telefonie. Poczułam wibrację i z nadzieją że to od niego złapałam za telefon, jednak to był Kurek. Udałam się po prezent, który on wręczy Rozalii
-Zuza, możemy porozmawiać? -spytała Rozalia, pokiwałam tylko i wyszłyśmy na korytarz
-No co tam? Czyżby chodziło o pewnego siatkarza?-spytałam poruszając brwiami
-Tak, zaraz-spojrzała się na mnie-Skąd ty to wiesz?
-Sam mi powiedział, to jak chcesz zaplanować sobie z nim wieczór? Już wszystko przygotowałam. Wino dla was mam w walizce
-Nie chciałam cie o to prosić ale skoro nalegasz, ale gdzie ty się prześpisz?
-Mam brata, a jak nie to Zatiś moja psiapsi mnie przyjmie chętniej niż Bartka- zaśmiałam się
-Kocham cię!-krzyknęła przytulając mnie. Wróciłyśmy do pokoju. Naśmiałam się z nich co nie miara. Alkohol+siatkarze = istna demolka. Dobrze że nie śpię tu dzisiaj. Michał stwierdził że nie zostawi mnie Pawłowi, ponieważ pomimo iż jest miły to i również niebezpieczny. Wyśmiałam go, ale on nie ustępował. Gdy około 3 wszyscy się rozeszli szybko poleciałam pod prysznic i zniknęłam z naszego pokoju pozostawiając tą dwójkę razem. Szłam śmiejąc sie pod nosem. Zapukałam do pokoju, do którego drzwi zostały otworzone przez Zbyszka w samym ręczniku. Nic nie mówił. Poszedł do łazienki jednak po chwili wyszedł
-Masz kluczę jak Michał przyjdzie powiedz że śpię u Zatora-powiedział i chciał wyjść, ale zapałałam go za rękę i to był błąd. Zapomniałam że mam bluzkę na krótkim rękawie- Co to do cholery?-spytał gdy tylko zauważył te wszystkie blizny -Tniesz się?!-wykrzyczał a w jego głosie usłyszałam troskę? Może się przesłyszałam
Subskrybuj:
Posty (Atom)