-Jeśli w tym momencie chcesz powiedzieć że to koniec, to lepiej wyjdź-powiedziałam i odsunęłam się od drzwi tak aby spokojnie mógł przejść. Po chwili zawahania zaczął kierować się w stronę drzwi. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, chciałam je powstrzymać, ale nie mogłam. Patrzyłam jak przekracza próg pokoju. Jednak zatrzymał się na korytarzu
-Chrzanić to za bardzo cię kocham -powiedział i wbił mi się w usta
-Ja też cię kocham -powiedziałam. Nagle jednak poczułam że spadam. Powoli zaczęłam otwierać oczy i zorientowałam się że leżę na podłodze, a nade mną stał doktor.
-W końcu! Nie strasz nas tak więcej, obiecuję że więcej nie namówię cię na rybę-powiedział Kłos
-Co się stało?-spytałam podnosząc się powoli
-Zemdlałaś, musisz trochę odpocząć, chłopaki zanieście ją do pokoju -powiedział doktor-A Michał, chodź ze mną to zaniesiesz jej tabletki i witaminy
-Zajmę się nią-powiedział Bednorz i chciał mnie wziąć na ręce
-Dam radę-powiedziałam jednak to nie poskutkowało i już po chwili byłam w pokoju-Dzięki
-Jasne, zawsze do usług-zaśmiał się -Potrzebujesz czegoś?
-Nie, jest już dobrze
-No, napędziłaś nam strachu. Sam bym dostał zawał jeśli coś by ci się stało- to co powiedział wstrząsnęło mną, nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć, ale na szczęście do pokoju wparował Misiek, więc Bartek sobie poszedł
-Masz- powiedział i rzucił we mnie pudełka -Wszystko masz napisane co i jak
-Jaki opiekuńczy-zaśmiałam się
-W końcu jesteś moją siostrą-powiedział i przytulił się do mnie -Ale muszę zapytać -widziałam jego zdenerwowanie
-Michał, nie musisz się martwić. Nie zrobię tego znowu, obiecuję-powiedziałam i od razu zauważyłam uśmiech
-Chciałbym jeszcze posiedzieć, ale muszę iść na trening
-Czekaj, tez idę-powiedziałam i gdy miałam wstać on mnie zatrzymał
-Nigdzie nie idziesz. Jeśli cię tam zobaczę, to osobiście cię zaniosę i przywiąże do łóżka
-Michał, nie dramatyzuj. Nic mi nie jest
-Powiedziałem że nigdzie nie idziesz i tak będzie. Jutro przyjeżdża Monika i Pola, więc musisz mieć siłę-zaśmiał się i wyszedł. Leżałam bezczynnie patrząc się w sufit, jednak po chwili włączyłam laptopa i zaczęłam pracować nad statystykami. Chłopaki mieli dzisiaj rewanż z Argentyną, więc obejrzałam jeszcze parę dodatkowych meczów i wszystko notowałam. Gdy skończyłam wysłałam to Jarząbkowi a on po parunastu minutach zjawił się w moim pokoju
-Hejka-powiedział siadając na moim łóżku
-Hej, skończyliście już trening?
-Jakąś godzinę temu-odparł. Rozalia pewnie znowu siedzi z Kurkiem
-A widziałeś co ci wysłałam?-zapytałam po chwili
-widziałem i w nagrodę przyniosłem ci to-powiedział i wyciągnął kinderki -Wiem, że nie powinnaś, ale należy ci się
-Uwielbiam cię Oskar-powiedziałam i go przytuliłam
-Tylko nie mów nic Wojtkowi bo mnie zabije-zaśmiał się. Siedzieliśmy jeszcze tak z pół godzinki rozmawiając o statystykach a potem razem zeszliśmy na obiad. Usiadłam z Jarząbkiem, ale po chwili zostałam przeniesiona przez Bednorza do stolika, przy którym siedzieli siatkarze i Rozalia. Śmiechów nie było końca, ale w końcu już nie wytrzymałam i postanowiłam wrócić do pokoju i zrobić jeszcze jedną rzecz dla Oskara.
-Zuza, możemy porozmawiać?-usłyszałam za sobą. Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć, kto zadał to pytanie
-Jasne, ja bardzo cię przepraszam za to co wtedy powiedziałam.Nie miałam tego na myśli
-Wiem, ale sam też wiem że przez ten cały czas zachowywałem się jak kretyn, powinienem być wtedy przy tobie, w ogóle ta cała kłótnia nie powinna się zdarzyć. Od razu powinienem powiedzieć ci o Michale, ale to mój przyjaciel. Dzisiaj, jak zobaczyłem cię jak zemdlałaś, tak strasznie sie o ciebie bałem i nie pozwolę żeby coś ci się znowu stało. Kocham cię i pytanie jest czy ty mnie jeszcze kochasz?
-Nigdy nie przestałam cię kochać, ale ja też nie powinnam była się tak zachowywać. Potrzebuje cię-powiedziałam i wtuliłam się w niego. staliśmy tak przez chwilę, po czym poszliśmy do pokoju. Siedzieliśmy przytuleni do siebie tłumacząc sobie wszystko, dopóki Zator nie wparował mi do pokoju
-Ja już dłużej tam z nimi nie wytrzymam, oni są -zatrzymał się widząc nas-Wy też? Zabijcie mnie! -krzyknął i wybiegł z pokoju. Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili jednak sami musieliśmy udać się na halę. Pożegnałam się ze Zbyszkiem przed szatnią i ruszyłam na boisko
-Hejka-powiedziałam -Gdzie Rozalia?
-Okazało się że jej tata miał wypadek na rowerze i pojechała do niego. Przyjedzie od razu na lotnisko. Mówiła że zadzwoni do ciebie-powiedział i wyciągną nam po Marsie. Wzięłam batona i sprawdziłam telefon. Rzeczywiście, dzwoniła oraz napisała sms'a.
-Oddawaj to -powiedział Janas, który wyrósł jak z pod ziemi.
-Nie, trzymam dietę, więc zasługuję na coś, a poza tym zemdlałam dzisiaj, więc potrzebuję cukru
-Dobra, ale tylko jednego, słodycze to twój wróg-kiwnęłam głową śmiejąc się -ciebie też to się tyczy Oskar -powiedział a gdy odszedł zapytałam
-Chyba nie masz tylko jednego?
-Za kogo ty mnie uważasz? Słowa Wojtka są dla mnie świętością tak samo jak Boga, który mówi że trzeba wrogów kochać-powiedział i otworzył torbę od laptopa a w niej pełno różnych batonów. Śmieliśmy się tak i rozmawialiśmy o wszystkim
- Twoja rodzinka przyjeżdża?-spytałam się przyglądając się rozgrzewce
-Tak, żona z synkiem, a twoja?
-Na rodziców nie mam nawet co liczyć, a brata mam tutaj
-A chłopak? Nie udawaj że nie ma żadnego kawalera?-śmiał się poruszając znacząco brwiami
-Chłopak też jest na miejscu-powiedziałam
-Kiedy? Jak? Co? Gdzie? Który to?-pytał patrząc się na mnie, już się nie śmiał
-Bartman i nie zadawaj więcej pytań, bo na nie nie odpowiem-powiedziałam
-Myślałem że masz lepszy gust-zaśmiał się za co dostał łokciem w bok, jednak po chwili wybuchnęliśmy śmiechem. Mecz w końcu się zaczął, ale szybko się skończył bo wygraliśmy 3:0. Chłopaki jak zwykle musieli wyprawić imprezę w moim pokoju, jednak ja za bardzo nie miałam na to ochoty, więc pożegnałam się i zabierając klucze Bartmana udałam się do pokoju. Nim zdążyłam usnąć poczułam jak kładzie się obok mnie i mocno mnie przytula.
Rano obudziło nas pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam
-Kubiak do cholery jakbyś trzymał klucze przy dupie nie musiałbyś się tak dobijać -powiedziałam i otworzyłam drzwi i myślałam że zejdę na zawał
-Co wy tutaj wszyscy robicie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz