sobota, 3 listopada 2018

#20 ,,Życie jest jak pudełko czekoladek- nigdy nie wiesz, na co trafisz”

-Kurwa chłopaki znowu się zepsuły- krzyknął Nowakowski. Cała trojak szybko weszła do pokoju i zdziwieni usiedliśmy na łóżku. Słysząc głos trenera uchyliłam drzwi i wsuchiwalismy się co nie było takie trudne bo darł się chyba na cały hotel. Pojawiła się obsługa i Nowakowski razem z trenerem i Jarząbkiem, którego trener zawołał udali się na dół.  Poszłam do chłopaków spytać się dlaczego te drzwi wypadły i dlaczego Piotrek powiedział ze znowu. Okazało się ze chłopaki już trzeci raz wyciągnęli drzwi z zawiasów by zażartować z biednego Piotrka.
Włochy, wspaniałe dni dobiegły końca i wróciłam do Bełchatowa.  Starałam się skupić na nauce jednak nic mi nie wychodziło. Z Bartmanem widywałam się kiedy tylko mogłam on tez robił wszystko byśmy mieli jak najwiecej czasu. Z Rozalią odsunęliśmy się od siebie. Ona cały swój wolny czas spędzała z Kurkiem a w szkole tez mało się do mnie odzywała.  Pochłonięta analizą tego wszystkiego wracałam na pieszo do domu i jak zwykle zastałam tylko pustki. Nawet dzisiaj w moje urodziny.  Nie mając na nic chęci włączyłam jakiś serial i próbowałam ogarnąć notatki. Usłyszałam dzwonek do drzwi i z nadzieja ze to właśnie moja przyjaciółka zbiegłem ze schodów jednak zastałam przed nimi Monike z Polą.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęła i przytuliła mnie.
- Nawet nie wież jak się cieszę ze was widzę -powiedziałam i pocałowałam małą   Zaprosiłam ich do środka i zrobiłam kawę i wyjęłam jakieś słodycze
-To opowiadaj co tam u ciebie?
-Wszystko tak samo. Szkoła, treningu -powiedziałam próbując wymusić uśmiech
-Ej, Zuzia co się dzieje? Coś ze Zbyszkiem?
-co? Nie po prostu tak jakoś
-Możesz próbować oszukać każdego ale mnie ci się nie uda. Opowiadaj co się stało
- A co mam ci powiedzieć? Dniami siedzę sama w domu, moja najlepsza przyjaciółka ma mnie w dupie przez Kurka a do tego tęsknie za wami i Zbyszkiem
-Czemu nic wcześniej nie mowilas? Przyjechałabym mam przecież dużo czasu a ty miałabyś z kim pogadać. Pamiętaj ze jestem zawsze gdy czegos potrzebujesz -powiedziała i przytulia mnie
- Wiem, ale ja nie chce
-Nie chcesz nam przeszkadzać? Nie chcesz nas martwić? Ogarnij się. Jesteśmy rodziną- rozmawiałyśmy tak z małą przerwą na ustanie Poli i wróciłyśmy do siedzenia na kanapie tym razem z czymś mocniejszym niż herbatka.
Rano obudziłam się na kolanach Moniki, musiałyśmy tak zasnąć.  Spojrzałam na zegarek i przestraszyłam się bo od 10 minut powinnam ćwiczyć z Jansen. Szybko się ogarnelam i pojechałam na sale.
-Bardzo cię przepraszam ale budzik mi nie zadzwonił-powiedziałam gdy tylko zauważyłam trenera
-Niezła wymówka, ale patrząc na ciebie to chyba za dużo wypiłaś. Teraz gdy za pare tygodni zawody ty sobie melanż urządzasz
- Wojtek, to nie tak po prostu Monika przyjechała a ja
- Skończ z tym i przestań zachowywać się jak dziecko. Jeśli nie bierzesz tego na poważnie to to nie ma sensu
-Masz racje , jestem tylko głupim dzieckiem. Spokojnie już nie musisz się ze mną użerać. Rezygnuje / powiedziałam i wybiegłam z sali. Wsiadłam w samochód i odjechałam. Wojtek cały czas dzwonił wiec chciałam wyłączyć telefon jednak gdy próbowałam odrzucić połączenie straciłam panowanie nad kierownicą i uderzyłam w drzewo. Na szczęście nie było to jakoś mocno ale pas zablokował mi ruchy. Po głowie zaczęła cieknąć mi krew i wtedy straciłam przytomność
Obudziłam się w sali szpitalnej.  Obok łóżka siedziala kobieta zdziwiłam się i od razu się podniosłam
-dzięki Bogu obudzials się ! Tak bardzo się i ciebie martwiłam. Poczekaj zaraz przyprowadzę lekarza. - nie wiedziałam co się dzieje, głowa strasznie mnie bolała. Po chwili wróciła tamta kobieta z lekarzem dość starym. Zadawał mi pytania na które nie potrafiłam odpowiedzieć.  Stwierdził ze mam amnezje. Kobieta rozpłakała się i próbowała mi wszystko przypominać jednak nic to nie dawało.  Pielęgniarka zabrała mnie na jakieś badania. Gdy wróciłam do sali zobaczyłam jak się później okazało moich rodziców.
Przez te pare dni w szpitalu odwiedziło mnie mnóstwo ludzi jednak nikt nie potrafił mi choć w najmniejszym stopniu przypomnieć czegokolwiek. Zapamiętałam jednak ze nazywam się Zuzanna Kubiak. Mam ponoć brata który gra w siatkówkę oraz chłopaka który rozniez się tym zajmuje jednak nie mogli przyjechać bo grają za granica jakiś mecz. Wrocialam do domu a rodzice zasypywali mnie albumami. Próbowałam sobie również przypomnieć przez przeglądanie różnych smsow. Jednak nie byłam w stanie odpisać na żadnego smsa czy odebrać telefon. Dzień po wyjściu ze szpitala przyjechał mój brat z moim chłopakiem.  Było bardzo dziwnie. Cały czas ich myliłam. Wszyscy starali się aby moja pamięć wrociala jednak ja już zaczynałam tracić nadzieje. Musiałam również udać się na policję jednak z razcji tego ze nic nie pamiętałam nie mogłam powiedzieć co spowodowało wypadek. Weekend siedziałam z Moniką, Michałem ich córką, Zbyszkiem i Rozalią. Posłuchałam sobie o moim życiu ale jakoś nie mogłam się utożsamić z tym.
Nadszedł poniedziałek. Rozalia zaprowadziła mnie do szkoły i momagala mi we wszystkim. Gdy wrocialam do domu zastałam tylko Zbyszka. Ani ja ani on nie wiedzieliśmy jak zacząć rozmowę o czym mówić.  Jednak w końcu zaczęłam przeglądać z nim wszystkie zdjęcia aż zasnęłam na jego kolanach. Obudziłam się w nocy wtulona w niego, ale nie mogłam już spać wiec zeszłam do kuchni gdzie po chwili pojawił się siatkarz.
-Coś się stało? -od razu podszedł i z troską w głosie zapytał. Byłam na siebie wściekła przez ten cały wypadek, ze przez to straciłam wszystko i w efekcie wszystkich ranie.
-Nie, idź się połóż. Ja po prostu nie mogę spać
-Nie zadręczaj się myślami-powiedział i mnie przytulił. Sprawił ze się uspokoiłam -Pamiętaj ze cię kocham a to ze straciłaś pamięć nic nie znaczy. Możemy stworzyć nowe wspomnienia -nic więcej nieopowiedzialni tylko bardziej się wtuliłam.
-Dziskuje
-Za co? -zapytał zdziwiony i spojrzał się na mnie
-Że tutaj ze mną jesteś
-Kocham cię i nie mógłbym cię tak zostawić. A teraz idziemy spać -powiedział i pociągnął mnie na górę.  Położyłam się i wtuliłam w niego.

niedziela, 30 września 2018

#19 ,,Jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, omija cię cała zabawa"

-Nigdzie nie pójdziesz, już ja tego dopilnuję -zaśmiałam się ale pokiwałam głową, nagle usłyszeliśmy trzask, więc szybko udaliśmy się do mojego pokoju i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Nasza trójka nie chciała tego widzieć, więc tak jak szybko tam wbiegliśmy, tak szybko wybiegliśmy stamtąd, zostawiając ich z połamanym łóżkiem. Razem z Bartmanem wróciłam do pokoju a Kubiak poszedł w drugą stronę. Siedzieliśmy tak na łóżku i rozmawialiśmy o tym co będzie po rozpoczęciu kolejnego roku liceum
-Możesz zamieszkać ze mną, przecież to nie problem a jak nie chcesz to na pewno Michał nie będzie miał nic przeciwko że z nimi zamieszkasz-powiedział i spojrzał na mnie
-Nie chodzi o to że nie chcę, tylko nie będę zmieniać liceum w ostatnim roku. To bez sensu
-Przeprowadzając się będziemy mieli więcej czasu dla siebie. Nie chcę spędzić roku na widywaniu cię tylko raz albo dwa w ciągu miesiąca
-Ja też tego nie chcę, ale to tylko kilka miesięcy-powiedziałam i złapałam go za rękę-Damy radę -uśmiechnął się i przytulił. Nagle do pokoju wbiegł Kubiak oznajmiając że mamy z Rozalią pomóc Jarząbkowi w statystykach na jutro,które zlecili mu paręnaście minut temu, więc z imprezy nici. Zrezygnowana udałam się do Jarząbka. Rozalia gdzieś zniknęła z Kurkiem, jedyny plus. Bez pukania weszłam do pokoju i zobaczyłam wystrojonego Oskara
-Ty jeszcze nie gotowa?-spytał patrząc na mnie
-Przecież mieliśmy zrobić jeszcze jakieś statystyki do ogarnięcia-powiedziałam siadając na łóżko
-Hahaha ale one są już zrobione. Pierwsza zasada pracy, nigdy nie mów szefowi że masz wszystko zrobione. A teraz szybko idź się ogarnij bo nie będę długo czekał
-Jasne, za pół godziny wracam -powiedziałam i szybko wybiegłam. W pokoju zaczęłam się ogarnąć, gdy już chciałam wychodzić zauważyłam Zatiego siedzącego na podłodze
-Pawełku wytłumaczysz mi co robisz?-zapytałam podchodząc do libero
-Wyrzucili mnie z pokoju i nikt inny nie chce mnie przyjąć na noc-powiedział z tak smutną miną że nie mogłam postąpić inaczej
-Masz tutaj klucze, ale śpisz na łóżku od ściany, bo moje jest przy oknie
-A gdzie ty idziesz? -zapytał wstając z podłogi i odbierając klucz
-Na imprezę z Oskarkiem, tylko buzia na kłódkę
-Jasne, jesteś moją psiapsi, nigdy bym cie nie zdradził. Miłej zabawy
-Dzięki-powiedziałam i udałam się do holu, w którym czekał już Kaczmarczyk. Ruszyliśmy do wcześniej wybranego przeze mnie klubu, kierując się oczywiście mapą google. Po dotarciu wypiliśmy szybko swoje drinki i ruszyliśmy na parkiet. Przysięgam że już nigdy nie powiem na Oskara nudziarzem. Nigdy nie widziałam żeby facet tak dobrze tańczył i do tego pomimo litrów alkoholu wciąż był trzeźwy. Wybawiłam się z nim za wszystkie czasy. O obiecanej godzinie wróciliśmy do hotelu i skierowaliśmy się do swoich pokoi. Przysięgam że gdybym nie lubiła tak Pawła wylądował by na ziemi za spanie na moim łóżku. Wzięłam swoją piżamę z walizki i udałam się do łazienki. Po kąpieli położyłam się na łóżku Rozalii. Zasnęłam prawie natychmiast.
Rano obudziłam się jeszcze przed budzikiem i skierowałam się do toalety a gdy już wróciłam Paweł nie spał
-Jak mogłeś spać na moim łóżku? Przecież ci mówiłam
-Wiem , przepraszam, ale twoje jest wygodniejsze. Poza tym myślałem że już nie wrócisz skoro byłaś z Oskarem na imprezie
-Ale wróciłam, masz wielkie szczęście że cię lubię -powiedziałam a on podszedł do mnie i się przytulił.
-Jeszcze nikt mi tego nie powiedział -mówił płacząc a ja myślałam że wybuchnę śmiechem, ale sie powstrzymałam.
-Ok, ok a teraz idź się ogarnij bo śniadanie jest zaraz

Pierwszy mecz sparingowy poszedł po naszej myśli i ograliśmy Włochów 3:0. Dzisiaj również z nimi gramy. Po śniadaniu poszłam razem z Rozalią do Oskara popracować jeszcze nad statystykami, przed popołudniowym meczem. Chłopaki poszli ze sztabem na spacer, więc była cisza i spokój. Nagle do pokoju Oskara wchodzi zaspany Kwolek
-Co ty tutaj robisz?  -spytaliśmy siatkarza prawie równocześnie
-No bo sobie spałem, a jak przed chwilą sie obudziłem to nikogo nie było
-Czy ty wiesz która godzina? Jest po 10 już dawno powinieneś być na spacerze-odezwał się Jarząbek
-Jak trener nie zauważył że go nie ma?-zapytałam raczej sama siebie bo nikt nie znał odpowiedzi na to pytanie '
-Wiesz trener jak trener, ale reszta chłopaków-zaśmiała się Rozalia
-Dobra, to ja idę dalej spać-powiedział Bartek i wyszedł. Oskar od razu zadzwonił do trenera, który tą wiadomością był bardzo zszokowany, jednak teraz nic nie mógł zrobić. Po 11 usłyszeliśmy hałas na korytarzach co było równoznaczne z przybyciem tych żyraf. Nagle rozległ się wielki huk. Całą trójką wybiegliśmy z pokoju i zobaczyliśmy jak Piotrek stoi obok wyrwanych drzwi, które teraz znajdowały sie na podłodze
-Kurwa, chłopaki znowu się zepsuły-krzyknął Nowakowski

sobota, 25 sierpnia 2018

#18Bo przecież, żeby kogoś trzymać za rękę, trzeba najpierw swoją dłoń otworzyć

-Rozumiem, strasznie mi przykro- powiedziałam i go przytuliłam. On zbliżył swoją twarz do mojej. Czułam jego oddech, wiedziałam co chce zrobić. Siedziałam sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć, ale chyba jakaś część mnie chciała żeby to się wydarzyło.O czym ja w ogóle mówię? Nie chciałam tego, to nie mogło się wydarzyć - Powinnam już wracać- powiedziałam i wstałam. Zaczęłam kierować się w stronę ośrodka. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Po paru minutach Bartek mnie dogonił
-Zuza, przepraszam cie za tamto, wiem że jesteś z Bartmanem i nie powinienem tak się zachować
- Jesteś naprawdę świetnym gościem, ale ja kocham Bartmana
-wiem, dlatego strasznie mi głupio za to, ale nie chciałbym żeby nasza znajomość się skończyła przez to
-Ja też tego nie chcę, ale to nie może się nigdy powtórzyć-powiedziałam i już w spokoju wracaliśmy do ośrodka. Gdy tylko dotarłam do pokoju zastałam w nim Michała
-Zaraz się zacznie- powiedziałam cicho, wiedząc że zaraz zostanę opieprzona przez brata i się nie myliłam. Jak zwykle jest nadopiekuńczy i gdy tylko gdzieś na chwilę zniknę zaczyna snuć czarne scenariusze. To słodkie że aż tak się o mnie martwi, ale nie jestem już dzieckiem, które trzeba cały czas kontrolować. Po wysłuchaniu jakże interesującego monologu brata postanowiliśmy wszyscy udać się do jakiejś restauracji.

Włochy, piękny Rzym. Właśnie dzisiaj zameldowaliśmy się w hotelu i z racji że mamy dzień wolny całą drużyną postanowiliśmy udać się na wycieczkę. Kurek oraz Fabian stwierdzili że nas oprowadzą, ponieważ często tutaj ,,wpadają" jak to określili. Po jakiejś godzinie zdarzyło się to co było u nich do przewidzenia, czyli zgubiliśmy się.
-Musimy iść w prawo-powiedział Kurek
-Nie, to jest tam prosto -tym razem głos zabrał Fabian. Kłócili się tak a ja w tym momencie poradziłam się wujka Google.
-Obaj jesteście w błędzie. Musimy iść na lewo -powiedziałam i zaczęłam się kierować w stronę hotelu. Wszyscy ruszyli za mną a tych dwóch przewodników od siedmiu boleści szło na samym końcu co chwile coś mrucząc pod nosem. Śmiechów z nich było co nie miara. Gdy dotarliśmy wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Rozalia wróciła, więc pokój dzieliłam z nią.
-Tata dał mi zaproszenie na ślub, dla ciebie też mam-odezwała się po chwili ciszy
-Dla mnie? Z jakiej to okazji?- zdziwiona podniosłam się z łóżka i spojrzałam na blondynkę, która tylko wzruszyła ramionami. Wstała i podała mi kopertę. Uważnie przeczytałam -Ej, ale to jest dzień po naszej studniówce-powiedziałam widząc datę
-Żartujesz sobie? Przecież pamiętałabym
-Jakoś damy radę-zaśmiałam się,- ale od razu po studniówce musiałybyśmy wyruszyć do Rzeszowa i tam się prześpimy
-A odnośnie imprez może wyskoczymy gdzieś razem? dawno nigdzie nie byłyśmy. Zrobimy sobie taki babski wieczór 
-Nie wiem czy to dobry pomysł, bo jutro o 9 jest trening
-Dawaj, wrócimy wcześnie
-A co twój Bartuś na to? -zaśmiałam się bo oni rozstają się tylko na chwilkę \
-Na co? -właśnie o tym  mowa. Do pokoju wparował Kurek
-Że idziemy na imprezę dzisiaj -powiedziała Rozalia
-Co? Nigdzie nie idziesz, a tym bardziej na imprezę
-Pogadajcie sobie, a ja stąd ide-powiedziałam i poszłam do Oskara
-Siema ziomek-powiedział otwierając mi drzwi
-Hej-zaśmiałam się i usiadłam na łóżku
-Słyszałem że nie zostaniesz z nami na Mistrzostwa
-No niestety, matura sama się nie napisze -zaśmiałam się, wzięłam jego laptopa i bez problemu go odblokowałam i zaczęłam przeglądać wiadomości na wp.
-Ej! Jak odgadłaś hasło? -spytał i wyrwał mi laptopa
-Luzik, przeglądam wiadomości, bo mój telefon został w pokoju a ty jesteś nudny
-Ja nudny? Chyba sobie żartujesz?!
-Całymi dniami siedzisz w statystykach i oglądasz te spocone orangutany, nawet jak ja tutaj siedzę to jedyne co oglądasz to siatkówka
-To nie jedyne co robię! -złożył ręce jak małe dziecko i patrzył na mnie spod byka
-Udowodnij to, chodź ze mną i Rozalią na imprezę-powiedziałam
-To już rozumiem, ale tym razem mnie w to nie wciągniecie
-Nie to nie, ale musisz przyznać że jesteś nudny -powiedziałam kierując się do drzwi
-O 21 w holu, ale w hotelu jesteśmy przed 3 zgoda?
-Jasne sir! -powiedziałam i opuściłam pokój
-Mam być zazdrosny? -powiedział Bartman, który akurat wychodził z windy
-Nie, po prostu wyciągam naszego Jarząbka na imprezę -zaśmiałam się
-Jak możesz iść na imprezę bez mnie
-Weź bo zaczynasz gadać jak Kurek. Ogarniasz że zrobił Rozalii o to awanturę? - rozmawialiśmy tak wracając do pokoju Bartmana i Kubiaka
-Siema bart-powiedziałam wchodząc do pokoju
-Ty o co tam chodzi? Kłócą się tam od 15 minut -powiedział Kubiak stojąc przy ścianie ze szklanką i nasłuchując wszystkiego
-Po co cie pytasz skoro słyszysz-zaśmiał się Bartman
-Po prostu Kurek nie chce Rozalii puścić na imprezę
-I ma rację, ty też nigdzie nie idziesz! -krzykną i upuścił szklankę na co wybuchłam śmiechem
-Michał jestem dorosła i mogę robić co chcę, a poza tym idzie z nami Oskar
-Nigdzie nie pójdziesz już ja tego dopilnuję-zaśmiałam się ale pokiwałam głową, po chwili usłyszeliśmy głośny trzask, więc szybko udaliśmy się do mojego pokoju i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam
 

wtorek, 31 lipca 2018

#17 Wszyscy i wszystko może nas zdradzić. Nawet nasze własne serce.

-Co wy tutaj wszyscy robicie? -usłyszałam za sobą głos zdziwionego Bartmana. Chociaż ja byłam równie mocno zdziwiona, gdy zobaczyłam jego rodziców i jakąś dziewczynę trzymającą małego chłopca za rękę.
-Jak to co? Przyjechaliśmy w odwiedziny- odezwał się jego ojciec
-Może najpierw powiesz nam kim jest ta Pani?-tym razem głos zabrała jego matka. Bartman tylko podszedł i mnie objął
-To moja dziewczyna- ulżyło mi, ale dalej nie wiedziałam kim jest ta dziewczyna. Gdy chciałam już się odezwać głos zabrała blondynka
-Nie masz za grosz gustu braciszku, widać że leci tylko na pieniądze
-Miałam to samo powiedzieć
-Nie będę tego słuchać, wychodzę-powiedziałam i wyszłam a za mną Zbyszek
-Zuza, przepraszam cię za nie, ale one już takie są. Mi też się nie chce tam siedzieć z nimi, więc może przejdziemy się gdzieś? -spytał tuląc mnie do siebie
-Nie masz za co przepraszać, to nie twoja wina. Idź do nich, spotkamy się później
-Zuzia ty jesteś dla mnie najważniejsza i jeśli nie akceptują naszego związku to nie mam z nimi o czym rozmawiać
-Rozumiem je, jesteś sportowcem a one się o ciebie martwią. Fakt nie powinny oceniać mnie nawet mnie nie znając, ale to twoja rodzina i powinieneś spędzić z nimi trochę czasu. Do zobaczenia za godzinę na śniadaniu- uśmiechnęłam się i po pocałowaniu go poszłam do mojego pokoju, gdzie znalazłam Kubiaków.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam-powiedziała Monika i mocno mnie przytuliła- Schudłaś znowu?
-Ja też bardzo się za tobą stęskniłam i za tobą młoda-powiedziałam i przytuliłam Pole
-Znowu się odchudzasz? Czy ty zwariowałaś?A ty- odwróciła się do Michała- Jak możesz jej na to pozwalać?
-Monika, wszystko jest w porządku. Mam dietę od dietetyka i wróciłam do ćwiczeń. Przygotowuje się do zawodów
-Ale to nie znaczy że masz znowu chudnąć
-Daj spokój, nic mi nie jest. Zapytaj Michała. Ostatnio nawet zjadłam rybę-zaśmiałam się razem z nią. Porozmawialiśmy paręnaście minut i poszliśmy na śniadanie. Przed stołówką zauważyłam Panią Bartman
-Życzę ci powodzenia, przyda ci się. -powiedział Michał widząc ją
-Mogę zająć ci chwilkę? Chciałabym wyjaśnić tą poranną sytuację
-W zasadzie wyraziła się Pani bardzo jasno
-Przepraszam, ale wtedy nie wiedziałam że jesteś siostrą Michała
-Więc o to chodzi. Akceptuje mnie pani, tylko dlatego że jestem siostrą Michała?
-Nie tylko dla tego, ale ulżyło mi bo wiem że go nie wykorzystujesz
-Gdyby Pani mnie chociaż trochę poznała zamiast wyciągać pochopne wnioski wiedziałaby pani że bez znaczenia czy jestem siostrą Michała czy nie, nigdy bym go nie wykorzystała-powiedziałam i weszłam na stołówkę. Zabrałam swoją porcję a od rozmowy z rodziną Bartmana uratował mnie Janas, z którym rozmawiałam o zawodach i treningach. Gdy wracałam do pokoju by przebrać się w ciuchy do biegania na korytarzu spotkałam Bartmana
-Właśnie wybieramy się z rodzicami i Dominiką do miasta. Chodź z nami
-Nie chcę wam psuć wspólnego dnia, wiem że powiesz że nie będę go psuć. Może któregoś dnia się do mnie przekonają, ale narazie akceptują mnie dlatego że Michał to mój brat, więc zrobimy tak: Spędź dzień z nimi a ja z Moniką i Polą a wieczorem wynagrodzisz mi to kolacją
-Z przyjemnością, kocham cię -powiedział i pocałował mnie w czoło
-Ja ciebie też, a teraz spadaj -zaśmiałam się i weszłam do pokoju. Szybko się przebrałam, założyłam słuchawki i wszyłam przed ośrodek. Znalazłam jakąś trasę i zaczęłam biec.
-A kuku! -krzyknął ktoś i złapał mnie za ramię. Zrobiłam to czego zawsze uczył mnie Misiek i złapałam jego rękę wykręcając ją. Dopiero teraz zauważyłam że to Bartek
-Kurde Bednorz! Nie strasz mnie -powiedziałam i go puściłam
-Nie musiałaś być tak brutalna, ręka mnie boli-powiedział masując sobie nadgarstek. Zaśmiałam się
-Nie mogłeś normalnie podejść? A tak w ogóle czemu nie jesteś w ośrodku z rodziną, tylko biegasz w lesie?
-Mógłbym zadać ci to samo pytanie-powiedział i zaczęliśmy razem biec- Pokażę ci fajne miejsce- po jakiś 20 minutach dobiegliśmy nad rzekę, ale to nie było zwykłe miejsce gdzie przepływa Pilica. Było tam tak ślicznie.
-Więc, co się stało?-spytałam gdy usiedliśmy na jakimś połamanym drzewie
-Powiedzmy, że moi rodzice wolą pracować zamiast raz na jakiś czas poza świętami spędzić z synem
-Skąd ja to znam-uśmiechnęłam się
-Ty bynajmniej masz brata
-Brata przez którego wszyscy inni widzą we mnie siostrę Kubiaka, doskonałego siatkarza. A ty nie masz rodzeństwa?
-Kiedyś miałem siostrę, ale zmarła. Sorry, ale nie chcę o tym rozmawiać
-Rozumiem, strasznie mi przykro-powiedziałam i go przytuliłam. On zbliżył swoją twarz do mojej. Czułam jego oddech, wiedziałam co chcę zrobić. Siedziałam sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć a powinnam, ale chyba jakaś częśc mnie chciała żeby to się wydarzyło

wtorek, 24 lipca 2018

#16 Miłość jest jedyną rzeczą we Wszechświecie, której nie da się przewidzieć.

-Jeśli w tym momencie chcesz powiedzieć że to koniec, to lepiej wyjdź-powiedziałam i odsunęłam się od drzwi tak aby spokojnie mógł przejść. Po chwili zawahania zaczął kierować się w stronę drzwi. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, chciałam je powstrzymać, ale nie mogłam. Patrzyłam jak przekracza próg pokoju. Jednak zatrzymał się na korytarzu
-Chrzanić to za bardzo cię kocham -powiedział i wbił mi się w usta
-Ja też cię kocham -powiedziałam. Nagle jednak poczułam że spadam. Powoli zaczęłam otwierać oczy i zorientowałam się że leżę na podłodze, a nade mną stał doktor.
-W końcu! Nie strasz nas tak więcej, obiecuję że więcej nie namówię cię na rybę-powiedział Kłos
-Co się stało?-spytałam podnosząc się powoli
-Zemdlałaś, musisz trochę odpocząć, chłopaki zanieście ją do pokoju -powiedział doktor-A Michał, chodź ze mną to zaniesiesz jej tabletki i witaminy
-Zajmę się nią-powiedział Bednorz i chciał mnie wziąć na ręce
-Dam radę-powiedziałam jednak to nie poskutkowało i już po chwili byłam w pokoju-Dzięki
-Jasne, zawsze do usług-zaśmiał się -Potrzebujesz czegoś?
-Nie, jest już dobrze
-No, napędziłaś nam strachu. Sam bym dostał zawał jeśli coś by ci się stało- to co powiedział wstrząsnęło mną, nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć, ale na szczęście do pokoju wparował Misiek, więc Bartek sobie poszedł
-Masz- powiedział i rzucił we mnie pudełka -Wszystko masz napisane co i jak
-Jaki opiekuńczy-zaśmiałam się
-W końcu jesteś moją siostrą-powiedział i przytulił się do mnie -Ale muszę zapytać -widziałam jego zdenerwowanie
-Michał, nie musisz się martwić. Nie zrobię tego znowu, obiecuję-powiedziałam i od razu zauważyłam uśmiech
-Chciałbym jeszcze posiedzieć, ale muszę iść na trening
-Czekaj, tez idę-powiedziałam i gdy miałam wstać on mnie zatrzymał
-Nigdzie nie idziesz. Jeśli cię tam zobaczę, to osobiście cię zaniosę i przywiąże do łóżka
-Michał, nie dramatyzuj. Nic mi nie jest
-Powiedziałem że nigdzie nie idziesz i tak będzie. Jutro przyjeżdża Monika i Pola, więc musisz mieć siłę-zaśmiał się i wyszedł. Leżałam bezczynnie patrząc się w sufit, jednak po chwili włączyłam laptopa i zaczęłam pracować nad statystykami. Chłopaki mieli dzisiaj rewanż z Argentyną, więc obejrzałam jeszcze parę dodatkowych meczów i wszystko notowałam. Gdy skończyłam wysłałam to Jarząbkowi a on po parunastu minutach zjawił się w moim pokoju
-Hejka-powiedział siadając na moim łóżku
-Hej, skończyliście już trening?
-Jakąś godzinę temu-odparł. Rozalia pewnie znowu siedzi z Kurkiem
-A widziałeś co ci wysłałam?-zapytałam po chwili
-widziałem i w nagrodę przyniosłem ci to-powiedział i wyciągnął kinderki -Wiem, że nie powinnaś, ale należy ci się
-Uwielbiam cię Oskar-powiedziałam i go przytuliłam
-Tylko nie mów nic Wojtkowi bo mnie zabije-zaśmiał się. Siedzieliśmy jeszcze tak z pół godzinki rozmawiając o statystykach a potem razem zeszliśmy na obiad. Usiadłam z Jarząbkiem, ale po chwili zostałam przeniesiona przez Bednorza do stolika, przy którym siedzieli siatkarze i Rozalia. Śmiechów nie było końca, ale w końcu już nie wytrzymałam i postanowiłam wrócić do pokoju i zrobić jeszcze jedną rzecz dla Oskara.
-Zuza, możemy porozmawiać?-usłyszałam za sobą. Nie musiałam się nawet odwracać żeby wiedzieć, kto zadał to pytanie
-Jasne, ja bardzo cię przepraszam za to co wtedy powiedziałam.Nie miałam tego na myśli
-Wiem, ale sam też wiem że przez ten cały czas zachowywałem się jak kretyn, powinienem być wtedy przy tobie, w ogóle ta cała kłótnia nie powinna się zdarzyć. Od razu powinienem powiedzieć ci o Michale, ale to mój przyjaciel. Dzisiaj, jak zobaczyłem cię jak zemdlałaś, tak strasznie sie o ciebie bałem i nie pozwolę żeby coś ci się znowu stało. Kocham cię i pytanie jest czy ty mnie jeszcze kochasz?
-Nigdy nie przestałam cię kochać, ale ja też nie powinnam była się tak zachowywać. Potrzebuje cię-powiedziałam i wtuliłam się w niego. staliśmy tak przez chwilę, po czym poszliśmy do pokoju. Siedzieliśmy przytuleni do siebie tłumacząc sobie wszystko, dopóki Zator nie wparował mi do pokoju
-Ja już dłużej tam z nimi nie wytrzymam, oni są -zatrzymał się widząc nas-Wy też? Zabijcie mnie! -krzyknął i wybiegł z pokoju. Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili jednak sami musieliśmy udać się na halę. Pożegnałam się ze Zbyszkiem przed szatnią i ruszyłam na boisko
-Hejka-powiedziałam -Gdzie Rozalia?
-Okazało się że jej tata miał wypadek na rowerze i pojechała do niego. Przyjedzie od razu na lotnisko. Mówiła że zadzwoni do ciebie-powiedział i wyciągną nam po Marsie. Wzięłam batona i sprawdziłam telefon. Rzeczywiście, dzwoniła oraz napisała sms'a.
-Oddawaj to -powiedział Janas, który wyrósł jak z pod ziemi.
-Nie, trzymam dietę, więc zasługuję na coś, a poza tym zemdlałam dzisiaj, więc potrzebuję cukru
-Dobra, ale tylko jednego, słodycze to twój wróg-kiwnęłam głową śmiejąc się -ciebie też to się tyczy Oskar -powiedział a gdy odszedł zapytałam
-Chyba nie masz tylko jednego?
-Za kogo ty mnie uważasz? Słowa Wojtka są dla mnie świętością tak samo jak Boga, który mówi że trzeba wrogów kochać-powiedział i otworzył torbę od laptopa a w niej pełno różnych batonów. Śmieliśmy się tak i rozmawialiśmy o wszystkim
- Twoja rodzinka przyjeżdża?-spytałam się przyglądając się rozgrzewce
-Tak, żona z synkiem, a twoja?
-Na rodziców nie mam nawet co liczyć, a brata mam tutaj
-A chłopak? Nie udawaj że nie ma żadnego kawalera?-śmiał się poruszając znacząco brwiami
-Chłopak też jest na miejscu-powiedziałam
-Kiedy? Jak? Co? Gdzie? Który to?-pytał patrząc się na mnie, już się nie śmiał
-Bartman i nie zadawaj więcej pytań, bo na nie nie odpowiem-powiedziałam
-Myślałem że masz lepszy gust-zaśmiał się za co dostał łokciem w bok, jednak po chwili wybuchnęliśmy śmiechem. Mecz w końcu się zaczął, ale szybko się skończył bo wygraliśmy 3:0. Chłopaki jak zwykle musieli wyprawić imprezę w moim pokoju, jednak ja za bardzo nie miałam na to ochoty, więc pożegnałam się i zabierając klucze Bartmana udałam się do pokoju. Nim zdążyłam usnąć poczułam jak kładzie się obok mnie i mocno mnie przytula.
Rano obudziło nas pukanie do drzwi. Niechętnie wstałam
-Kubiak do cholery jakbyś trzymał klucze przy dupie nie musiałbyś się tak dobijać -powiedziałam i otworzyłam drzwi i myślałam że zejdę na zawał
-Co wy tutaj wszyscy robicie?

poniedziałek, 9 lipca 2018

#15 Zacznij uciekać, a będziesz uciekać zawsze.

-Masz kluczę jak Michał przyjdzie powiedz że śpię u Zatora-powiedział i chciał wyjść, ale zapałałam go za rękę i to był błąd.- Co to do cholery?-spytał gdy tylko zauważył te wszystkie blizny -Tniesz się?!-wykrzyczał a w jego głosie usłyszałam troskę? Może się przesłyszałam 
-Nagle ze mną rozmawiasz? -spytałam i zabrałam rękę. Chciałam wyjść, ale tym razem to on zamknął drzwi i trzymał je -Teraz to ja nie mam z tobą ochoty rozmawiać
-Michał wie? 
-Nie interesuj się! Jak ja chciałam rozmawiać stwierdziłeś że ci nie ufam, więc może tak jest skoro o tym nie wiesz?-powiedziałam -Przepraszam, nie chciałam-naprawdę nie wiem dlaczego to powiedziałam. On tylko spojrzał się na mnie i wyszedł trzaskając drzwiami. Zaczęłam płakać i zsunęłam się na ziemię. Tego wszystkiego było już za dużo. Po chwili ktoś chciał otworzyć drzwi jednak swoim ciałem uniemożliwiałam to. Wstałam i po chwili do pokoju wszedł Michał. Szybko otarłam łzy 
-W porządku? Płakałaś? -spytał patrząc się na mnie 
-Nie- uśmiechnęłam się- Zbyszek powiedział że śpi u Zatora-powiedziałam po czym położyłam się. Czułam perfumy Zbyszka, które praktycznie sama mu kupiłam. Byłam bardzo zmęczona, więc zasnęłam natychmiast. Rano obudził mnie Michał oznajmiając żebym zeszła na śniadanie. Nie chciałam, ale też wiedziałam że jeśli sama nie zejdę to on mnie zaniesie. Poszłam szybko się ogarnąć i do windy a tam kto? Szanowny pan Bartman 
-Jak długo?-spytał po chwili ciszy 
-Jak długo co? -spytałam i odwróciłam się do niego. To nie był mądry wybór, gdyż staliśmy twarzą w twarz. no może prawie, jestem trochę niższa
-Dobrze wiesz o co mi chodzi-powiedział i odwrócił wzrok, więc ja nie zamierzałam  mu nic odpowiadać-Do cholery odpowiedz mi! -powiedział i wtedy ja odwróciłam wzrok. On może się tak zachowywać a ja nie-Zuza kurwa do cholery ile to trwa? -spytał i złapał mnie za ręce tak że na niego spojrzałam 
-Martwisz się jednak? Albo martwisz się o to że mogłam pociąć sie przez ciebie? Przecież ty nic do mnie nie czujesz-powiedziałam i chciałam wyjść z windy gdy ta miała sie akurat otworzyć jednak on wcisnął stop i uniemożliwił mi dojście do guzików 
-Nigdy nie powiedziałem że nic do ciebie nie czuję. Teraz mów od kiedy zaczęłaś się ciąć 
-Od kiedy? Jeszcze zadajesz sobie takie głupie pytanie? Rusz głową. W ciągu paru godzin straciłam chłopaka, którego kochałam nad życie a potem jeszcze dziecko 
-Ale mówiłaś że to dziecko cie nie obchodzi 
-A ty byłeś tak naiwny żeby w to uwierzyć. Powiedz jak się poczułeś gdy się o tym dowiedziałeś? Byłeś temu obojętny? 
-Zuza, ja... ja nie wiem co powiedzieć 
-Najlepiej nic, tak jak przez ten cały czas-powiedziałam i nacisnęłam guzik. Kierowałam się do stołówki gdy przed wejściem spotkałam Rozalie. Razem podeszłyśmy po śniadanie
-Pani Zuzanna?-spytała się kucharka patrząc na blondynkę 
-Nie, to ja -powiedziałam 
-A w takim razie proszę, to dla pani-powiedziała i podała mi tackę z miseczką, w której był posiekany banan i jogurt
-Ale czemu dostałam to a nie jak wszyscy płatki?-spytałam zdziwiona trzymając tacę
-Rozkaz z góry, od pana Janasa -powiedziała a ja od razu udałam się do stolika przy którym siedział Wojtek
-O co chodzi?-spytałam i rzuciłam mu tacę przed nos 
-Chłopaki mówili że biegałaś i już wcześnie wiedziałem że zakwalifikowałaś się na MP, ale padłaś bo nie trzymałaś diety, teraz tak nie będzie. trener zgodził się, bym mógł ci pomóc, więc zaczynamy, bo Mistrzostwa za 4 miesiące 
-A może zapytałbyś się najpierw mnie czy chcę? 
-Nie można marnować talentu -powiedział i uśmiechnął się. Gdybym go nie lubiła to wylałabym mu ten jogurt na łeb. Ruszyłam do stolika, niestety jedyne miejsc było obok Zbyszka
-Co za debil nie umie trzymać języka za zębami? Jeśli bym chciała zrobić coś w tym kierunku to bym zrobiła-powiedziałam i walnęłam tacą w stół. Vital obrócił się w moją stronę a ja ładnie się uśmiechnęłam, więc ten wrócił do swojego żarcia 
-Myśleliśmy że chcesz tego-powiedział Bednorz 
-Zuzka, uspokój się, fajnie będzie. Zrobisz w końcu to na co tak ciężko pracowałaś -powiedział Kubiak, przez resztę śniadania nie odzywałam się ani słowem. Potem Wojtek powiedział że mam się przebrać w jakiś strój do treningu. Wzięłam jakąś koszulkę na długi rękaw i krótkie spodenki. Wygrzebałam jeszcze buty do biegania i razem z Rozalią ruszyłam na halę. Opowiadała mi jak to jej dobrze z Bartkiem, jaki romantyczny.
-Weź bo sie zaraz zrzygam, oszczędź mi tych pikantnych szczegółów -powiedziałam i otworzyłam drzwi od hali. Świetnie, wszyscy są. Podeszłam do Janasa, który wręczył mi kartkę z planem treningowym na dzisiaj i oznajmił że jak porozciąga chłopaków to przyjdzie. Poszłam na drugą stronę i rozmawiałam z Rozalia przy tym jeszcze rozciągając się 
-Drogie panie koniec pogaduszek!-krzyknął Janas i zaczął dawać różne polecenia. Starałam się wszystko wykonywać w 100% jednak moje myśli były przy Bartmanie-Zuza! To nie jest twój max-krzyknął mój nowy trener. Można zabić, nieobrażę się 
-Skąd wiesz skoro nigdy z tobą nie trenowałam!-również krzyknęłam 
-Wystarczy pogrzebać w necie i obejrzeć nagrania od twojego brata -odpowiedział 
-Ale dlaczego wyżywasz się n a mnie zamiast ich poganiać za  przegrany mecz!?
-Oni dostana swoją karę jutro rano-powiedział i się zaśmiał. Po treningu z Wojtkiem byłam wykończona. Od razu pobiegłam na górę się wykapać a potem szybko do Oskara i pomagałyśmy mu skończyć szukać błędów naszych oraz przeciwników
-Przygotowane na gorące Włochy?-zapytał gdy już prawie skończyliśmy 
-Co?-spytałam razem z Rozalią 
-A myślałyście że będziemy całe lato siedzieć w Spale? -spytał śmiejąc się 
-Nie, ale myślałam że my na wyjazdy zostajemy tutaj 
-Bardzo śmieszne-powiedział. Opowiedział nam jeszcze co i jak z tymi Włochami po czym udaliśmy się  na stołówkę. Jakby nie było wystarczająco dostałam na obiad rybę
-Wojtek! Szkoda że tamci nie powiedzieli ci że nie znoszę ryb!
-Twój brat mnie powiadomił i uprzedzał że jeśli dostaniesz rybę to się wściekniesz 
-I miał rację, nie zjem, tego 
-Zuza ja mogę ci to wszystko tłumaczyć, ale sama chyba wiesz jak są ważne-powiedział i poklepał mnie po ramieniu 
-Nie znoszę ryb, nie znoszę ryb.... -powtarzałam siedząc przy stoliku 
-To nie jedz, ja też bym nie zjadł. Nienawidzę ich -powiedział Kłos 
-Ej! Ona ma to zjeść. Nie pamiętasz co ci opowiadałem? 
-A no pamiętam! W takim beznadziejnym wypadku to musisz to zjeść albo wepchnę ci ja do gardła-powiedział z tak poważną miną że aż się przestraszyłam i włożyłam kawałek do buzi -Jaka grzeczna dziewczynka, oby tak dalej-zaśmiał się a ja rzuciłam w niego kawałkiem, który akurat znajdował się na widelcu. Zaczął tak piszczeć że cała sala wypełniła się śmiechem. 
-Zuzia możemy porozmawiać? Ale tak na spokojnie, chcę się pogodzić -powiedział Zbyszek, gdy wracałam sama do pokoju bo Rozalia poszła do Kurka
-Wejdź-powiedziałam otwierając przed nim drzwi. Po chwili oboje staliśmy w ciszy ponieważ nikt chyba nie miał tyle odwagi b y zacząć. W końcu Bartman powiedział 
-Jestem strasznym idiotą, zraniłem cię, a gdy ty chciałaś się pogodzić zachowałem się jak kompletny palant i rozumiem w pełni twoje zachowanie ale ja nie
-Jeśli w tym momencie chcesz powiedzieć że to koniec, to lepiej wyjdź-powiedziałam i odsunęłam się od drzwi, tak by spokojnie mógł przejść. Po chwili chyba zawahania zaczął kierować się w stronę drzwi. Czułam jak do moich oczu napływają łzy, próbowałam je powstrzymać, ale już nie mogłam 

środa, 27 czerwca 2018

#14 Ciężko jest znaleźć słowa, kiedy człowiek ma naprawdę coś do powiedzenia.

-Bo ja się zakochałem -powiedział a ja zdziwiona się na niego spojrzałam. Nie patrzyłam na niego w taki sposób, tylko jak na przyjaciela. Już miałam mu wygłosić całą mowę, by jak najdelikatniej mu powiedzieć że nic do niego nie czuję, jednak on znowu się odezwał - Zakochałem się w Rozalii-powiedział a mi ulżyło - Myślisz że ona coś do mnie czuje?
-Nie wiem Bartek
-Jesteś jej przyjaciółką, powinnaś wiedzieć-powiedział a ja dopiero to zrozumiałam. Cały czas rozmawiamy o mnie, nie zapytałam jej nawet co u niej tym bardziej że dzisiaj ma urodziny
-Przepraszam cie, ale muszę iść do Jarząbka i mu pomóc, potem porozmawiamy -powiedziałam i jak poparzona wbiegłam do pokoju, po drodze potykając się o kogoś jednak nie miałam siły się oglądać. -Byłam koszmarną przyjaciółką! Możesz na mnie krzyczeć -powiedziałam i rzuciłam sie na łóżko przytulając ją- Wszystkiego najlepszego! 
-Masz rację, straszna z ciebie przyjaciółka -powiedziała śmiejąc się - Ale dobrze wiesz że nie przepadam za urodzinami
-Ale to urodziny! Zobaczysz wynagrodzę ci to. Powiesz sztabowi że źle się poczułam a ja po treningu zrobię ci najlepszą imprezę- powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, ale jeszcze sie cofnęłam -po meczu włóż coś ładnego. - Wyszłam i zadzwoniłam do Kurka 
-No co tam?-usłyszałam głos w słuchawce 
-Bo Rozalia ma urodziny i chcę zrobić małą imprezkę u nas po meczu. Zaproś chłopaków, a ja ide na zakupy
-Ej! Ale ja chciałem jej coś kupić wtedy i chłopaki na pewno też
-O to sie nie bój, prezent od ciebie też załatwię, ale nie obiecuje że będzie tani
-Nie musi, a teraz pa-powiedział i się rozłączył.  Poszłyśmy na siłownie, która była jeszcze pusta więc Rozalia szybko znalazła się na jednej z bieżni     
-Wskakuj też, trzeba spalić ten tłuszcz-powiedziała. Dobrze że miałam tenisówki, więc weszłam na bieżnię po jej prawej stronie. Rozmawiałyśmy do póki te przerośnięte dzieci niezbiegły sie w  siłowni.
-W końcu się ruszyły -zaśmiał się Bednorz
-Więc lepiej zabieraj się za ćwiczenia, bo będziemy miały lepszy sześciopak od ciebie
-Chyba piwa-powiedział
-Stary to nie żarty. Wiesz jak ona umięśniona jest -powiedział Kubiak
-Jasne, nie uwierzę do póki nie zobaczę -zaśmiał się. Nie miałam zamiaru mu niczego udowadniać
-Trudno-powiedziałam  wróciłam do biegania. Razem z Rozalią co chwilę się śmiałyśmy za co dostałyśmy burę od trenera. Po godzinie biegania przeszłyśmy na inne urządzenia. Podeszłam do Bartka, który właśnie podnosił sztangę
-Dawaj podniosę cię-powiedział i już praktycznie mnie złapał, ale w ostatnim momencie się cofnęłam
-Nie! Masz sztangę, -powiedziałam i odeszłam. On tylko się zaśmiał i po chwili było tylko góra, dół i tak z parę razy
-Ile ty ważysz? -spytał odstawiając mnie na ziemię
-Ej, kobiet nie pyta się o wiek i wagę -powiedziałam śmiejąc się
-No powiedz ile?-spytał Bednorz
-57-powiedziałam
-Tylko tyle? Masz ponad 180
-Odczep się -powiedziałam i odeszłam
-Kubiak!-krzyknął Bednorz na całą salę- Musimy coś zrobić z wagą twojej siostry
-Jak chce wrócić do formy sprzed mistrzostw Polski to musi utrzymać tą wagę
-Co? -usłyszałam zdziwionych siatkarzy. Wiedziałam że tak będzie. Michał miał nic nikomu o tym mowić bo w sumie chciałam o tym zapomnieć
-Jakie Mistrzostwa Polski?-Kłos zawodowa plotkara jak zwykle musiał wszystko wiedzieć
-Siakie! wracać do treningu-powiedziałam, ale oni nie chcieli  odpuścić- Trenerze! Chłopakom się chyba nudzi-powiedziałam na co Vital zaczął wydawać polecenia. Razem z Rozalią wyszłyśmy szybciej i poszłyśmy do pokoju się ogarnąć. Jak zwykle ona zajęła łazienkę pierwsza. Wiedziałam że sobie trochę poczekam. Z nudów przeglądałam album w telefonie. W końcu po półgodzinie blondynka raczyła wyjść i oznajmiła że nie chce się jej na mnie czekać i idzie na obiad. Bez słowa udałam się do łazienki. Szybko się ogarnęłam ale zapomniałam ubrań. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam. Ogarnęłam się już szybko i zbiegłam na dół. Zabrałam swoją porcje i dosiadłam się do chłopaków
-Michał nam już wszystko powiedział -odezwał się Kłos i dorzucił mi do talerza swojego gołąbka. Zaśmiałam się -No co? Teraz na pewno nie zemdlejesz -powiedział. Rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu i oczywiście nie obyło się bez powiadomienia chłopaków o jednym Argentyńczyku, który tak chamsko się zachował.
-Tylko powiedzcie który to i wszystkie zagrywki będą w niego-powiedział Piter
-To był Conte-powiedział Bartman, który cały czas siedział z nosem w talerzu. 
-A ja go lubiłem-powiedział Kłos i akurat przeciwnicy weszli do stołówki
-Siema-powiedział właśnie owy Conte do Kłosa i chciał z nim przybić piątkę ale ten tylko na niego spojrzał i powiedział
-Nie będę z tobą rozmawiać za to jak potraktowałeś moją koleżankę
-Nie wiedziałem że to twoja koleżanka, sorry-powiedział i spojrzał na mnie a ja tylko prychnęłam i odwróciłam głowę w drugą stronę tak jak zrobił to Kłos. Gdy już niechciana osoba odeszła od naszego stolika wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Dokończyliśmy obiad a Kłos w końcu zabrał swojego gołąbka twierdząc że jednak jest głodny. Wróciłam do pokoju porzeczy i po chwili, gdy byłam już przy windzie olsniło mnie 
-Masz może samochód?-spytałam Bartka, który właśnie odebrał
-Jasne, przyjdź po klucze-powiedział  tak też zrobiłam. Po godzinie chodziłam już po sklepach w centrum handlowym w Piotrkowie Trybunalskim. Szybko zrobiłam zakupy i wróciłam do Spały. Akurat wychodzili z hali. Pomogli mi z torbami. Rozalką zajął się Kurek a ja z Kubiakiem zaczęłam wszystko ogarniać
-Jak mogłaś zapomnieć o jej urodzinach?-spytał Kubiak śmiejąc się 
-Dobra, dobra, wiem że schrzaniłam, ale teraz to naprawiam co nie? 
-Zuzka rozmawiałem ze Zbyszkiem, ale
-Nie kończ nawet, wiem co chcesz mi powiedzieć, ale są urodziny mojej przyjaciółki i dzisiaj poświęcam się tylko jej 
-Ok, a od kiedy nosisz tyle bransoletek?-spytał i spojrzał na ręce. Od razu zsunęłam bluzę. 
-Spodobały mi się, dobra pytaj, widzę że chcesz
-Nie, masz rację, dzisiaj jest święto Rozalii-powiedział, ale po chwili chyba go coś olśniło -Nie mamy dla niej prezentu 
-Spokojnie panie kapitanie, zajęłam się wszystkim -ruszyłam w stronę łóżka i spod niego wyciągnęłam małe opakowanie- Kupiłam jej od was kolczyki-powiedziałam i pokazując mu wcisnęłam mu paragon do kieszeni. Misiek po chwili zadzwonił po chłopaków a ja po Bartka. Nie czekaliśmy nawet 10 minut a nasza jubilatka się pojawiła.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęliśmy
-Powiedziałabym że jestem zaskoczona, ale skłamałabym. A tak poza tym to dziękuje wam wszystkim -powiedziała i wszystkich przytuliła 
-Jako kapitan wręczam ci o to ten prezent od całej drużyny, jako oznakę że pamiętamy o tobie w odróżnieniu od twojej przyjaciółki -zaśmiał się a ja walnęłam go w bok
-Dziękuje jeszcze raz
-A ja jako wiedziałam, iż się ładnie nie ubierzesz. Bez urazu-podniosłam ręce- mam dla ciebie to-powiedziałam i wyciągnęłam jej piękną sukienkę przed kolano podkreślającą jej wszystkie atuty 
-Kocham cię, jet świetna, ale może innym razem-powiedziała 
-Ranisz mnie-powiedziałam wycierając łzę, ale po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zauważyłam Bartmana, który stał na końcu i grzebał w telefonie. Poczułam wibrację i z nadzieją że to od niego złapałam za telefon, jednak to był Kurek. Udałam się po prezent, który on wręczy Rozalii
-Zuza, możemy porozmawiać? -spytała Rozalia, pokiwałam tylko i wyszłyśmy na korytarz 
-No co tam? Czyżby chodziło o pewnego siatkarza?-spytałam poruszając brwiami 
-Tak, zaraz-spojrzała się na mnie-Skąd ty to wiesz? 
-Sam mi powiedział, to jak chcesz zaplanować sobie z nim wieczór? Już wszystko przygotowałam. Wino dla was mam w walizce
-Nie chciałam cie o to prosić ale skoro nalegasz, ale gdzie ty się prześpisz? 
-Mam brata, a jak nie to Zatiś moja psiapsi mnie przyjmie chętniej niż Bartka- zaśmiałam się 
-Kocham cię!-krzyknęła przytulając mnie. Wróciłyśmy do pokoju. Naśmiałam się z nich co nie miara. Alkohol+siatkarze = istna demolka. Dobrze że nie śpię tu dzisiaj. Michał stwierdził że nie zostawi mnie Pawłowi, ponieważ pomimo iż jest miły to i również niebezpieczny. Wyśmiałam go, ale on nie ustępował. Gdy około 3 wszyscy się rozeszli szybko poleciałam pod prysznic i zniknęłam z naszego pokoju pozostawiając tą dwójkę razem. Szłam śmiejąc sie pod nosem. Zapukałam do pokoju, do którego drzwi zostały otworzone przez Zbyszka w samym ręczniku. Nic nie mówił. Poszedł do łazienki jednak po chwili wyszedł
-Masz kluczę jak Michał przyjdzie powiedz że śpię u Zatora-powiedział i chciał wyjść, ale zapałałam go za rękę i to był błąd. Zapomniałam że mam bluzkę na krótkim rękawie- Co to do cholery?-spytał gdy tylko zauważył te wszystkie blizny -Tniesz się?!-wykrzyczał a w jego głosie usłyszałam troskę? Może się przesłyszałam 

#13 O to własnie chodzi w zaufaniu, nigdy nie masz pewności.

-Michał, ja wiem że teraz będziesz zły, ale-nie dał mi dokończyć bo wyszedł -Michał, daj mi to wytłumaczyć?
-Czemu mi nie powiedziałaś? Dwie najbliższe mi osoby
-Przepraszam, ale ja sama nie wiedziałam co mam robić. Bałam się że to zniszczy waszą przyjaźń
-To on cię zdradził i to było jego dziecko?-spytał a ja pokiwałam tylko głową- Boże, ale ja jestem głupi -powiedział
-Ja nie wiedziałam jak ci to powiedzieć a potem ta cała sytuacja z tamta laską i nie mogłam ci tego powiedzieć
-Zuzia my musimy porozmawiać, bo Bartman cię nie zdradził -powiedział patrząc na mnie. Byłam zdezorientowana.
-Ale jak to? Skąd ty to niby wiesz?
-Bo tamta dziewczyna to była moja wina, byłem całkiem pijany. Zbyszek przyszedł później i gdy tylko to zobaczył odesłał mnie do domu a ta laska coś się jeszcze awanturowała. To moja wina-powiedział a ja nie mogłam w to uwierzyć
-Nie broń go teraz! -powiedziałam
-Nie bronię go. To jest prawda, to ja popełniłem błąd, a nie on
-Jak mogłeś zrobić coś takiego Monice i Polci? -spytałam a łzy same napłynęły mi do oczu. Nawet nie wiem dlaczego
-Wiem, potem jak było już za późno. Zrozumiem jeśli powiesz to Monice
-Jeśli chcesz to sam to zrób, ale nie chcę żebyś przez to zniszczył wasze małżeństwo
-Jesteś na mnie zła? To przeze mnie nie jesteś z Bartmanem -powiedział
-Nie jestem na ciebie zła za Bartmana tylko nie mogę uwierzyć że ty, mój brat mógł coś takiego zrobić.
-Wiem, nie mam nic na swoją obronę
-Ja w to nie wierzę. Przez lata byłeś moim wzorem, chciałam być taka jak ty.
-Zuza, nie wiesz jak mi jest przykro z tego powodu, ale już nic nie zrobię
-Pomyślałeś chociaż o swojej żonie? Tyle poświęciła żebyś ty mógł spełniać swoje marzenia a ty co? Obyś nigdy nie musiał dowiedzieć się co czuje zdradzona osoba.
-Skończ to już! Wiem że schrzaniłem, wiem to! Długo będziesz mnie mieszać z błotem?!
-Michał, nienawidzę cię za to co zrobiłeś ale jesteś moim bratem i zawsze będę przy tobie i właśnie dlatego musiałam ci powiedzieć co o tym myślę
-To teraz zgoda?
-Jasne-powiedziałam i się do niego przytuliłam. Nadal nie mogłam w to uwierzyć. Mój starszy brat...
-Ale teraz idziemy naprawić twój związek-powiedział śmiejąc się. Spojrzałam na niego jednak nie mogłam podzielić jego entuzjazmu
-Tyle razy go odtrącałam, że już nawet znalazł sobie nową dziewczynę -powiedziałam i usiadłam obok Michała na ławce
-Kochasz go?-zapytał i tylko spojrzał się na mnie. -Wszystko jasne-Pociągnął mnie do pokoju w którym Bartman akurat siedział i grał w GTA
-Coś się stał?-spytał gdy tylko nas zauważył. Jego mina w mgnieniu oka zmieniła się z lekkiego uśmiechu w pogardę? Nie wiem jak nazwać to co zobaczyłam. Zauważyłam również że zacisnął pięść
-Po pierwsze dzięki za tą akcje z tym Argentyńczykiem, a po drugie to musicie chyba sobie coś wyjaśnić -powiedział i tak po prostu poszedł. Chciałam również wyjść, ale okazało się że Michał nas zamknął. Oparłam się o drzwi i wbiłam wzrok w buty
-O co tutaj chodzi?-spytał nadal się na mnie nie patrząc. Dostrzegłam że odwrócił się w stronę okna. Super.
-Michał mi wszystko powiedział, o tej całej zdradzie. Dlaczego mi nie powiedziałeś?-podniosłam lekko głowę
-Bo mnie o to prosił, jest moim przyjacielem-powiedział i spojrzał się na mnie lecz szybko odwrócił wzrok. Jedyne o czym teraz marzę to wtulić się w niego i o tym wszystkim zapomnieć
-Kryłeś go nawet jeśli to zrujnowało nasz związek?
-Gdyby nasz związek był prawdziwy nie doszłoby do rozstania. Nie rozumiem po co ta cała rozmowa, skoro wyraźnie powiedziałaś że nic do mnie nie czujesz. Skończyliśmy-powiedział znowu wbijając wzrok w szybę
-Bo się bałam! Bałam się że znowu mnie zdradzisz, ale kocham cię-powiedziałam i podeszłam bliżej, ale on się odsunął
-Dopóki nie zaczniesz mi ufać to nie mamy o czym rozmawiać
-Bartman proszę! Porozmawiaj ze mną!-krzyknęłam on jednak nie reagował. -Świetnie! Zawsze mogę na ciebie liczyć- Zadzwoniłam do Michała żeby w końcu otworzył te drzwi.
-Pogodziliście się już?-spytał otwierając drzwi i wchodząc do pokoju
-Jasne, wszystko jest wyświnicie-powiedziałam i wszył,am trzaskając drzwiami. Wróciłam do pokoju i wtuliłam się w Rozalię. Ona również nie mogła w to wszystko uwierzyć. Moim jedynym marzeniem jest to by okazało się że to tylko koszmar i zaraz się obudzę w jego ramionach. Jednak to nie był sen. Całą noc praktyczni nie spałam, przez co musiałam zrobić mocniejszy makijaż żeby jakoś zakryć sińce pod oczami. Poprosiłam Rozalie żeby usiąść tylko we dwie i tak też zrobiłyśmy. Zjadłyśmy śniadanie w ciszy. widziałam jak Michał co chwilę na mnie zagląda a potem mówi coś do Bartmana. Może oni znają się bardzo długo, jednak ja wiem że on nie zmieni zdania. Z rozmyśleń wyrwał mnie Kurek
-Zuza, możemy się przejść
-Bartek naprawdę nie mam na nic ochoty poza tym zaraz macie trening-powiedziałam wbijając wzrok w herbatę
-Ale to naprawdę ważne co muszę ci powiedzieć-powiedział. Zgodziłam się i razem udaliśmy się przed ośrodek. Zaczęliśmy iść dookoła niego
-Więc co było aż takie ważne?-spytałam po chwili ciszy. Widziałam że jest zdenerwowany
-Bo ja się zakochałem -powiedział a ja zdziwiona się na niego spojrzałam. Nie patrzyłam na niego w taki sposób, tylko jak na przyjaciela. Już miałam mu wygłosić całą mowę, by jak najdelikatniej mu powiedzieć że nic do niego nie czuję, jednak on znowu się odezwał

wtorek, 26 czerwca 2018

#12 Nieporozumienie rodzi się wtedy, gdy umiera międzyludzki dialog.

-Gdzie Bartman?-spytał Kubiak
-Już jestem -powiedział i usiadł naprzeciwko mnie.
-O to teraz możemy grać w parach -powiedział Piter
-Ja jestem z Rozalią-powiedział szybko Kubiak
-Dzięki brat-powiedziałam a on tylko się uśmiechnął. Podzieliśmy się. Byłam w parze z Bartkiem. Piter był z Ziomkiem a Zbyszek z Możdżonkiem. Wygrała Rozalia i Kubiak. Po skończonej grze każdy rozszedł się w swoje strony, jednak Bartek dalej siedział na moim łóżku -Czego ty tutaj jeszcze chcesz?
-Nic, chciałem ci tylko życzyć dobranoc-powiedział i wyszedł. Od razu udałam się do łazienki. Po pół godzinie leżałam już w łóżku myśląc że zaraz pójdę spać, jednak moja współlokatorka miała inne plany
-To teraz proszę wszystko od początku -powiedziała siadając na brzegu mojego łóżka
-Nie mam już dzisiaj siły. Pogadamy jutro-powiedziałam na co ona tylko westchnęła ale ruszyła do swojego łóżka. Szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-Wstawaj leniu-usłyszałam głos Rozalii
-Niee-powiedziałam, a ta zepchnęła mnie z łóżka. Poszłam do łazienki się ogarnąć i razem z blondynką udałyśmy się na stołówkę. Przysiadłam się do Oskara, a zdziwiona przyjaciółka poszła w moje ślady
-Witam was-uśmiechnął się
- Cześć-odpowiedziałyśmy równocześnie. Rozmawialiśmy jeszcze o pracy, ale też poznałyśmy bliżej Oskara. Świetny człowiek. Po śniadaniu poszłyśmy się ogarnąć na trening. Szybko z laptopami pod pachami ruszyłyśmy na salę i wygodnie usiadłyśmy koło Kaczmarka. Rozmawiając wypełnialiśmy kolejne tabelki. Po treningu cały sztab a w tym ja z Rozalią analizowaliśmy zawodników reprezentacji Argentyny z którymi zagramy za 2 dni tutaj w Spale. Naszą pracę przerwał telefon Vitala, który oznajmił nam że przeciwnicy już przyjechali. Powiedział że mamy już wolne, więc skierowałyśmy się do pokoju. Przebrałam się szybko w spodenki i ruszyłam z przyjaciółką na obiad. Przysiadłyśmy się do Bartka
-O hej-powiedział
-Gdzie wszyscy? -spytałam zdziwiona. Oni kochają żarcie
-Zaraz będą, przecież musz..- nie zdążył kończyć bo chłopaki wbiegli na stołówkę. Po chwili siedzieli już przy naszym stoliku. Niestety nie wszyscy
-Gdzie Bartman? -spytałam
-,,Rozmawia" ze swoją dziewczyną -powiedział Piter mocno gestykulując na co wszyscy się zaśmieli
-Słyszałem że te Argentyńce już przyjechały-powiedział Bartek, na co tylko pokiwałam głową. Szybko zjadłam i udałam się przed ośrodek żeby zapalić papierosa. Na moje nieszczęście wpadłam na jednego jak to powiedział Bartek argentyńca
-Witam. Co taka ładna dziewczyna tutaj porabia -zapytał po angielsku
-Pracuje -powiedziałam i zapaliłam papierosa.
-Pracujesz? To w takim razie może chciałabyś popracować z mną? -powiedział i położył swoją rękę na moim udzie. Od razu wstałam
-Odwal się ode mnie-powiedziałam i odeszłam kawałek dalej
-Oj, mała. Chodź ze mną. Zabawimy się -powiedział i tym razem prawie mnie pocałował
-Masz jakiś kurwa problem?-usłyszałam Zbyszka
-To twoja dziewczyna? Nie? Więc się odwal i daj nam rozmawiać -powiedział
-Nie rozumiesz że jeśli dziewczyna mówi odwal się to masz się odczepić? -spytał i wiedziałam że zaraz wybuchnie. Złapałam go za rękę chcąc go odciągnąć, ale wyrwał się
-Dobra, zabierz swoją dziwkę, nie jest wcale taka ładna-powiedział, gdy Zbyszek chciał mu przywalić w ostatnim momencie złapałam go za rękę a ten Argentyńczyk zaśmiał się i poszedł. Po chwili to samo zrobił Zbyszek. Wróciłam do pokoju gdzie była Rozalia.
-Proszę nie zamykaj tych drzwi, bo klima siadła i jest strasznie gorąco-powiedziała leżąc na łóżku.
-Dobra-powiedziałam i również rzuciłam się na łóżko
-To teraz możesz mi poopowiadać -oparła się na łokciach. Opowiedziałam jej wszystko dokładnie o tym co czuję i jak te sytuacje wpłynęły na nas, wliczając sytuacje z przed chwili.
-Czy ja dobrze słyszałem? -spytał Michał wchodząc do pokoju
-Michał, ja wiem że teraz będziesz zły, ale-nie dał mi dokończyć bo wyszedł -Michał, daj mi to wytłumaczyć?
-Czemu mi nie powiedziałaś? Dwie najbliższe mi osoby
-Przepraszam, ale ja sama nie wiedziałam co mam robić. Bałam się że to zniszczy waszą przyjaźń
-To on cię zdradził i to było jego dziecko?-spytał a ja pokiwałam tylko głową- Boże, ale ja jestem głupi -powiedział
-Ja nie wiedziałam jak ci to powiedzieć a potem ta cała sytuacja z tamta laską
-Zuzia my musimy porozmawiać, bo Bartman cię nie zdradził -powiedział patrząc na mnie. Byłam zdezorientowana.

środa, 20 czerwca 2018

#11 Ignorantów, jak sama nazwa wskazuje trzeba ignorować.

-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem? Jakby tego było mało to dosiadł się jeszcze Kurek
-Hej piękna-powiedział
-Stary nie zapędzaj się, to moja siostra-powiedział Michał, a Bartek uniósł ręce w geście obronnym. Przez cały obiad nic nie mówiłam, w odróżnieniu od Rozalii, której buzia się nie zamykała. Nie chciałam tam dalej siedzie więc chciałam odejść od stołu, ale brat roku musiał się odezwać
-Gdzie ty idziesz? Nic prawie nie zjadłaś
-Prawie nic a nic to różnica. Nie jestem głodna -powiedziałam i odeszłam, w moje ślady poszedł Kurek. Można mnie już zabić.
-No hej, co ty taka smutna?-spyta, gdy wyszliśmy ze stołówki
-Po prostu jestem zmęoczna drogą -powiedziałam i weszliśmy do windy
-Zastanawiam się kiedy w końcu pójdziemy na tą kawę?
-Kiedyś na pewno, nie masz nic lepszego do roboty?
-Nie, a przeszkadzam ci?
-Tak
-Oj, jak mi przykro-zaśmiał się i zrobił jakąś głupią minę, że też się zaśmiałam -Widzisz, uśmiechasz się. Idziemy w dobrym kierunku-powiedział a ja zatrzymałam się przed drzwiami i przypomniałam sobie że Rozalia ma klucz
-Super-powiedziałam i usiadłam na ziemię
-Co ty robisz?-spytał Kurek
-Siedzę nie widzisz? Nie mam klucza
-Przecież możesz poczekać u mnie a nie siedzieć na korytarzu
-Mi to nie przeszkadza -powiedziałam wzruszając ramionami. Chwile patrzył sie na mnie a następnie usiadł obok. Wybuchnęliśmy śmiechem. Siedzieliśmy tak co chwile się szturchając jak małe dzieci
-Co jest pomiędzy tobą a Bartmanem?-nagle spytał
-Nic-powiedziałam
- Twoja przyjaciółka już wraca, więc się zbieram, ale musisz się częściej uśmiechać -powiedział i poszedł
-Co to było?-spytała Rozalia
-Co? Tylko rozmawialiśmy -powiedziałam wchodząc do pokoju. Postanowiłyśmy że prześpimy się przed treningiem. Gdy tylko zadzwonił budzik ubrałam dresy a włosy związałam w niedbałego koka. Wyszłam z pokoju a Rozalia jeszcze się malowała. Czekałam na windę, a tam jak zwykle musiałam spotkać Bartmana. To jakieś fatum czy co?
-Zuza
-Nawet nie zaczynaj to koniec Bartman
-Ok, pod jednym warunkiem. Spójrz mi prosto w oczy i powiedz że nic kompletnie do mnie nie czujesz -powiedział. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam to co powiedziałam
-Nic do ciebie nie czuje -powiedziałam, ale myślałam że się rozpłacze gdy spojrzał się takim smutnym wzrokiem. Na szczęście szybko opuścił windę. Skierowałam się na salę i usiadłam obok Oskara
-No hejka koleżanko -powiedział z uśmiechem -Jestem Oskar, batonika?-spytał i podał mi marsa
-Zuza-podałam mu rękę -Dzięki za marsa-powiedziałam i razem zjedliśmy batona. Już go zaczynam lubić. Po chwili pojawiła się Rozalia. Oskar wytłumaczył nam co i jak. Zaczął się trening. Starałam się skupić na pracy, ale co chwilę patrzałam na Zbyszka, a ten nawet się na mnie nie spojrzał. Nie dziwię mu się. Po treningu mieliśmy iść od razu na kolację, ale nie byłam głodna więc wróciłam do pokoju i zaczęłam czytać książkę. Nagle wpadła Rozalia
-Zuzka! Chodź ze mną do sklepu. Chłopaki mówią że to niedaleko i cały czas prosto
-Wierzysz tym debilom, którzy we własnych pokojach się gubią? -spytałam odkładając książkę. No ale co zrobiłam? Poszłam z nią i to był błąd. Zgubiłyśmy się gdzieś a wujek google też za bardzo nie ogarniał trasy. Zadzwoniłam do Michała
-Gdzie wy jesteście? -spytał
-Właśnie nie wiem. Szłyśmy prosto i nag.. Dobra już nieważne-powiedziałam gdy zauważyłam poszukiwany market. Zrobiłyśmy zakupy ja do swoich dorzuciłam jeszcze wino i papierosy, w razie gdybym psychicznie niewytrzymała. Wróciłyśmy już bez większych problemów. W pokoju zastałam połowę drużyny. W MOIM pokoju.
-Co wy tutaj robicie? Wynocha-powiedziałam nie mając siły nawet krzyczeć.
-Ale Rozalia zgodziła się na pokera u was-powiedział Kubiak
-To bawcie się dobrze-powiedziałam i wyszłam z pokoju co zrobił również Michał
-Zuza co się dzieje? Chcesz pogadać?
-A co ma się dziać? Wszystko jest świetnie -powiedziałam gdy usiedliśmy na jakiejś kanapie
-Siostra przecież widzę. Chodzi o tego dupka? Daj sobie z nim spokój
-Spokój? Wiesz jak się czuje zdradzona kobieta? Nie? Więc nie mamy o czym rozmawiać -powiedziałam i chciało mi się ryczeć. Michał tylko mnie przytulił. Siedzieliśmy tak parę minut
-Jesteś świetna, mądra, ładna, zabawna a to nie wszystkie twoje zalety. Możesz mieć każdego. Może nie wiem jak się czujesz, ale wiem że jesteś moją siostrą i kocham cię najmocniej na świecie oraz że dasz sobie radę. -powiedział patrząc mi prosto w oczy
-Kocham cię Misiek -powiedziałam
-A teraz koniec mazania i chodź z nami grać -powiedział i pociągnął mnie żebym wstała z kanapy
-Dobra, zaraz do was przyjdę, tylko jeszcze się przewietrzę -powiedziałam na co się zgodził. Wyszłam na dwór i usiadłam na jednej z ławek przed ośrodkiem. Zapaliłam papierosa i patrzałam się po prostu przed siebie. Po chwili moim oczom ukazał się Bartman. Z jednej strony chciałam się w niego wtulić ale z drugiej bałam się że może znowu mnie zranić. On tylko obdarzył mnie takim zimnym spojrzeniem i odszedł. W momencie kiedy zaczął mnie ignorować zrozumiałam jak bardzo go potrzebuję. W momencie kiedy go traciłam. Spaliłam jeszcze parę papierosów i udałam się do pokoju wcześniej biorąc jeszcze gumę do żucia. Usiadłam obok Rozalii, która spojrzała się na mnie pytająco. Pokiwałam tylko przecząco głową.

poniedziałek, 18 czerwca 2018

#10 Świat jet już wystarczająco smutny. Nie pogarszajcie sytuacji

Obudził mnie straszny ból. Chciałam się podnieść ale nie mogłam, na szczęście ktoś wszedł  do sali.
-Zuzka! W końcu, tak bardzo się o ciebie martwiłem. Nie ruszaj się idę po lekarza-powiedział Michał i wybiegł z sali, by po chwili znowu się pojawić z lekarzem. Doktor zbadał mnie po czym zostałam skierowana na jeszcze jakieś badania. Gdy wróciłam do sali siedziała tam Monika
-Zuzia! -powiedziała i delikatnie mnie przytuliła-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Czego ci nie powiedziałam?
-Że byłaś w ciąży. Niestety przez ten stres poroniłaś
-Co?! Byłam w ciąży? To niemożliwe, ale poroniłam więc problem z głowy
-Byłaś w ciąży?-spytał Bartman, który wszedł do sali
-Zbyszek wyjdź, nie pogarszaj jej sytuacji -dowidziała Monika a on bez słowa opuścił pomieszczenie.
-Jak mogłaś tego nie zauważyć?
-Muszę odpocząć. Proszę nie wpuszczaj nikogo-powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę. Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam zobaczyłam Bartmana trzymającego mnie za rękę. Od razu ją zabrałam
-Przepraszam
-Chyba już za późno nie sądzisz?
-Zuza, ale ja cię naprawdę kocham i wiem że ty do mnie też coś czujesz -powiedział
- Masz rację, czuję do ciebie nienawiść -powiedziałam. Bartman chciał coś powiedzieć ale do sali wszedł Michał
-Zostaw nas samych -powiedział do przyjaciela a ten wykonał polecenie bez słowa.
-Michał, jeśli zamierzasz mi tutaj prawić jakieś morały to nawet nie zaczynaj
-Zuzka, ale musimy o tym porozmawiać
-Nic nie muszę, jestem pełnoletnia
-Ale jesteś także moją młodszą siostrą
-A ty moim bratem, więc powinieneś być wyrozumiały
-Będziesz miała całe wakacje żeby mi to wyjaśnić
-Co? Ty przecież masz zaraz zgrupowanie -powiedziałam nic nie rozumiejąc
-Ale ja jako wspaniały braciszek załatwiłem ci dwa miesiąc w Spale. Nie ma za co- nie no Michał, ty to masz wyczucie czasu. Spała to akurat ostatnie miejsce gdzie chcę teraz być.
-Nigdzie nie jadę, nie będę siedzieć tam i się nudzić. Mam własne życie
-Nie będziesz się nudzić. Pomożesz Oskarowi w statystykach, tabelkach itp.
-Jeszcze lepiej. Jedyna dziewczyna na 30 przerośniętych dzieciaków z ADHD
-Dla tej Rozalii też jest tam miejsce. Trener się zgodził na dwie praktykantki i nawet wam zapłaci
-Wow! To niesamowite, spełnienie moich marzeń-powiedziałam sarkastycznie na co Michał tylko się zaśmiał
-Twoja koleżanka już się zgodziła
-To pojedzie sama -powiedziałam. Do sali wszedł lekarz, który po krótkiej rozmowie oraz powiadomieniu mnie że jutro mogła opuścić szpital. Tyle dobrego. W głowie jednak próbowałam ułożyć sobie wszystkie za i przeciw ewentualnego, podkreślam EWENTUALNEGO, wyjazdu do Spały. Jakoś po południu wpadła Rozalia
-Dziewczyno ja tutaj od zmysłów odchodzę. Jak mogłaś mi tego nie powiedzieć?
-Hej, ciebie też bardzo miło widzieć. Dobrze się czuję dzięki że pytasz-powiedziałam przewracając oczami
-Do rzeczy-powiedziała śmiejąc się
-Nie powiedziałam ci, bo sama nie wiedziałam -oznajmiłam
-Jak mogłaś nie wiedzieć? Który to był tydzień?
-5, ale to już ie ma znaczenia
-Dobra czekaj, musisz opowiedzieć wszystko od początku i dlaczego nie ma z tobą teraz Zbyszka?-spytała więc opowiedziałam jej całą historię -Gdzie on jest? Zaraz mu tak przypierdolę że chłopak się już nie pozbiera
-Daj spokój, ja się bardziej zastanawiam czy mam jechać do Spały czy nie
-Jedziesz! Nie będziesz rezygnować z takiej szansy dla jakiegoś dupka-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a gdy przyszedł Michał z rodzinką zjedliśmy razem obiad. Wszyscy wyszli późnym wieczorem.
*4 dni później*
Właśnie razem z Rozalią rozpakowujemy się w naszym nowym lokum na 2 miesiące. Postanowiłam jechać, ale również jak najskuteczniej unikać Zbyszka. Nie rozmawialiśmy od momenty gdy dowiedział się o dziecku. Monika mi tylko opowiadała że raz z nim rozmawiała, ale nie zdradziła mi o czym.
-Dziewczyny! Chodźcie na obiad-powiedział Mateusz wbiegając do pokoju. Szliśmy razem z nim wspominając stare czasy
-Tak pamiętam jak nosiłeś mnie na barana i jak wtedy jak spadłam to bliznę mam do dzisiaj -zaśmiałam się
-Tak, ale to nie moja wina że Rozalia z Kubą mnie rozśmieszali -powiedział jak małe dziecko. Czekaliśmy na windę, a gdy ta się otworzyła zobaczyłam w niej Bartmana
-O hej, -powiedział Bieniek, a ten tyko mruknął coś pod nosem. Nikt się w windzie nie odezwał. Gdy chciałam wyjść Zbyszek pociągnął mnie za rękaw bluzy
-Potem do was dojdę-powiedziałam widząc zdziwienie na buzi Mateusza
-Możemy porozmawiać?
-O czym ty chcesz rozmawiać? Nie mamy już o czym. Wszystko ci powiedziałam
-A dziecko? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
-Bo sama nie wiedziałam, a potem już ci nie byłam potrzebna, bo znalazłeś sobie nową dziewczynę
-Zuza
-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem?

#9 Moje serce nie zawiodło. To ktoś zawiódł moje serce.

-Ale teraz cały weekend mogę spędzić z panią,Pani Bartman -powiedział i pocałował mnie, ale zadzwoniła Monika, mówiąc żebym poszła pożegnać się z Michałem. Tak też zrobiłam i po tym wróciłam do Bartmana. Spędziliśmy dzień na mieści świetnie się bawiąc pomijając dziewczyny proszące Zbyszka o zdjęcia. Noc minęła nam bardzo intensywnie.
Weekend minął bardzo szybko i dzisiaj muszę wracać do Bełchatowa. Pożegnałam się ze Zbyszkiem i udałam sie do domu, gdzie spakowałam się i akurat usłyszałam rodziców wchodzących do domu. Popołudnie spędziliśmy razem po czym żegnając się z Michałem, Moniką i Polą ruszyliśmy w drogę. Tak bardzo nie chciałam wyjeżdżać, ale wiedziałam że muszę.

Miesiące do wakacji minęły dość szybko. Staraliśmy się ze Zbyszkiem jak najczęściej odwiedzać, rozmawiać i pisać. Zaraz po zakończeniu roku spakowana wsiadłam w pociąg i ruszyłam do Rzeszowa bo chłopaki wczoraj wrócili ze zgrupowania. Udałam się do Moniki i po dwóch godzinach pojawił się Michała, który wracał całkowicie pijany od Zbyszka. Tam też się od razu udałam. Zapukałam do drzwi
-Kto tam?-usłyszałam jakąś kobietę, po chwili otworzyła drzwi i zobaczyłam że ma na sobie tylko szlafrok
 -Przepraszam pomyliłam numery
-Po co otwierasz drzwi?-spytał Zbyszek i podszedł do drzwi
-Nie przeszkadzaj sobie-powiedziałam i wybiegam z budynku i skierowałam się do domu Michała
-Zuzka! Zuzka zaczekaj!- słyszałam jak wołał, ale wbiegam do domu brata i jak na moje nieszczęście siedział w kuchni
-Zuzia co się stało?-spytał podchodząc do mnie
-Nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam i chciałam pobiec na górę, ale Michał złapał mnie w szczelnym uścisku. Zaczęłam płakać.
-Już spokojnie, powiedz co się stało- powiedział siadając ze mną na kanapie. Po chwili przyszła też Monika
-Nie chcę o tym mówić-powiedziałam
-Ale mi możesz powiedzieć
-I co ci mam powiedzieć? Że zakochałam się w faceci, a ten mnie tylko wykorzystał i zdradzał? To chciałeś usłyszeć?
-Kto to był? Zamorduje go chyba-powiedział wstawiając
-Nic ci więcej nie powiem
-Michał wiem że chcesz ją chronić, ale zemsta tutaj nic nie da-powiedziała Monika
-On ją skrzywdził! Skrzywdził moją siostrę a ja mam to zostawić w spokoju?
-Proszę Michał, przez to i tak nie poczuje się lepiej-powiedziałam i udałam się na górę. Od razu położyłam się. Telefon cały czas dzwonił, ale ignorowałam go.
Rano jak zwykle obudził mnie Michał
-Zuzka idziesz ze mną biegać? -spytał siadając na łóżko
-Nie, może później -powiedziałam a on wyszedł. Zeszłam na dół, dzie siedziała Monika z Polą
-Zrobiłam ci śniadanie-powiedziała i podała mi naleśniki
-Nie jestem głodna
-Musisz... -ktoś jej przerwał pukaniem do drzwi. Poszła otworzyć a ja po chwili zauważyłam Bartmana
-Zuzka proszę, daj mi wytlumaczyć
-Porozmawiajcie sobie a ja zabieram Polcie i idziemy na spacer-powiedziała i po chwili wyszła
-Zuzka-powiedział patrząc się na mnie
-Ale co ty tutaj chcesz tłumaczyć? Wiem co widziałam więc nie ośmieszaj się chociaż-powiedziałam i czułam jak robi mi się nie dobrze
-To nie tak jak myślisz, ale nie mogę ci nic więcej powiedzieć
-To nie mów i wyjdź -powiedziałam czując coraz mocniejszy ból brzucha
-Zuza ja przepraszam, ale ja cię kocham. Daj mi jeszcze jedną szansę
-Mało ci jeszcze? -zgięłam się w pół ponieważ ból był niedowytrzymania
-Zuzka co się dzieje?
-Nic! Po prostu się wynoś -powiedziałam próbując się opanować
-Ale ja
-Przestań! Złamałeś mi serce mało ci? Wygrałeś!
-Zuzka zabiorę cię do lekarza
-Po prostu wyjdź! Nie chcę cie znać -powiedziałam a on wyszedł. Ostatnią rzecz jaką pamiętam było jak osuwałam się na ziemię

#8 Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze.

-Jak mogłaś mnie tak unikać?-spytał i mnie pocałował
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam
-Ehh, to jest nieważne. Zapraszam cię na wino-powiedział i wręczył mi klucze- Przyjdę jak najszybciej-powiedział i poszedł. Porozmawiałam z Moniką. Ustaliłyśmy że powie Miśkowi że poszłam już spać. Weszłam do mieszkania Bartmana i rozsiadłam się na kanapie. Po jakiejś godzince przyszedł z butelką wina. Wieczór minął nam bardzo przyjemnie, a rano jeszcze dostałam śniadanie do łóżka. Jednak sielanka szybko się skończyła bo musiałam wracać do domu.
-Gdzie ty byłaś tak wcześnie?-spytał Michał gdy weszłam do domu
-W sklepie-odparłam i pokazałam na świeże bułki
-Wcześnie wstałaś żeby iść po bułki?
-Dokładnie-powiedziałam a on podszedł do mnie i dotknął ręką mojego czoła jednak szybko ją cofnął
-Aż parzy, wiedziałem że coś jest nie tak-zaśmiał się za co dostał kuksańca w bok. Zjedliśmy we czwórkę śniadanie -Monika pamiętasz że dzisiaj organizujemy imprezę?
-Pamięta Michał, pamiętam -powiedziała. Po zjedzonym śniadaniu Michał zawiózł Polę chrzestnym. Ja z Moniką przygotowywałyśmy wszystko na imprezę. Nie chciałam wychodzić z pokoju ale Michał praktyczni wyciągnął mnie siłą. Zeszłam na dół i przywitałam się ze wszystkimi. Poznałam dziewczyny lub żony kolegów Michała z drużyny. Jednak po godzinie postanowiłam wrócić do pokoju. Wykąpałam się i wróciłam dol pokoju gdzie siedział Zbyszek. Szybko zamknęłam drzwi
-Nie mogłem się już powstrzymać -powiedział i zaczęliśmy się całować. Nagle ktoś zapukał
-Do szafy-powiedziałam po cichu i gdy już wszedł tam otworzyłam drzwi
-Zuzka nie widziałaś Zbyszka?-spytał Michał
-Nie, a czemu?
-Bo gdzieś mi zniknął i nie mogę go znaleźć
-I myślałeś że jest u mnie? Aż tak źle o mnie myślisz
-Jest bynajmniej lepszy od tego Bieńka -powiedział
-Daj spokój i idź już -powiedziałam i przekluczyłam zamek w drzwiach
-Bieniek? Czuje się zazdrosny
-Przestań, po prostu chodziłam z nim do szkoły a dzisiaj spotkaliśmy się na kawie-powiedziałam
-O proszę! Ze mną nie chcesz nigdzie wychodzić a z nim tak? Obrażam się -powiedział i się odwrócił. Zaczęłam się śmiać
-Zbyszek, przestań-powiedziałam i podeszłam do niego i pocałowałam -Lepiej?
-Nie-powiedział i wbił mi się w usta. Pocałunki były coraz głębsze -Jesteś pewna?-spytał a ja tylko pociągnęłam go do siebie. Było cudownie. Po wszystkim zasnęłam w jego ramionach.
-Zuzka! Otwórz drzwi-krzyczał Michał.
-Czego chcesz?
-Wyciągnąć cię w końcu z łóżka. To nasze ostatnie dni przed twoim powrotem i chcę z tobą spędzić trochę czasu. Za 10 minut widzę cię na dworze, bo idziemy biegać
-Dobra-powiedziałam i zaczęłam się ogarniać
-Musisz iść? -spytał i pociągnął mnie na łóżko. Zaczął bawić się moimi włosami
-Wiesz że on nie odpuści, wpadnę wieczorem-powiedziałam
-Jutro rano wyjeżdżamy do Gdańska na mecz. W sumie jeszcze trener nie wie czy pojadę-powiedział
-To postaraj się tak żebyś nie pojechał-powiedziałam i dałam mu buziaka po czym wyszłam z pokoju i skierowałam się do stojącego na dworze Michała
-W końcu
-To ty jak debil chcesz biegać przy -20 stopniach
-Już nie przesadzaj. Muszę z tobą porozmawiać -powiedział gdy zaczęliśmy biec
-Więc słucham -powiedziałam
-Ostatnio często mnie unikasz, wychodzisz z domu chociaż mieliśmy spędzać czas razem
-Wiem Michał, strasznie cię za to przepraszam, ale
-Nie musisz, nie  to mi chodzi. Czy to wszystko z powodu twojego nowego chłopaka?
-Co? Ja nie mam chłopaka- zatrzymał się więc zrobiłam to samo
-Może myślisz że jestem głupi, ale też miałem 18 lat. Chcę mieć tylko pewność że nie zrobisz głupoty. -powiedział
-Nie martw się Misiek
-Zapoznasz mnie z nim?-spytała mnie zatkało -chciałbym go poznać
-Poznam cię z nim, jak tylko upewnię się że to coś poważnego -powiedziałam, bo co miałam mu powiedzieć? Że mu go nie przedstawię bo sam go doskonale zna? Nie chciałam mu o tym mówić
-Jasne, pamiętaj że zawsze możesz też na mnie liczyć. Jak trzeba to skopie mu tyłek, gdyby tylko cię skrzywdził
-Wiem Michał, wiem- i to mnie właśnie przeraża więc nie powiem ci że zakochałam się w twoim przyjacielu. Rozmawialiśmy jeszcze trochę o wszystkim i niczym. Wróciliśmy do domu, gdzie czekało na nas pyszne śniadanie. Zjadaliśmy je i Michał zaproponował kino, a w tym planie nie mogło zabraknąć Zbyszka. Całą czwórką wybraliśmy się do kina, bo Polcia była z dziadkami. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Poszliśmy również do baru. Trochę wypiliśmy. Wracając do domu Michał zaczął mówić jakby to cieszył się jakbym była z Bartmanem. Stwierdził że nigdy by mnie nie skrzywdził i tak dalej. Ledwo powstrzymywałam Zbyszka by trzymał język za zębami.
-Idź odprowadź Zbyszka a ja się zajmę Michałem -powiedziała Monika
-Zuzka zrobisz to dla mnie? Odprowadź mojego przyjaciela-powiedział, a ja bez słowa zaprowadziłam Bartmana do mieszkania.
-Królewno proszę nie zostawiaj mnie-powiedział po czym pociągnął mnie na łóżko i zamknął w szczelnym uścisku
-Bartman, proszę puść -powiedziałam śmiejąc się
-Nie, jesteś cała moja-powiedział
-Ale śmierdzisz wódką-powiedziałam przez co zaczął mnie łaskotać
-Ja śmierdzę? Śmierdzę?- mówił cały czas mnie łaskocząc
-Zbyszek proszę przestań
-A zostaniesz?-spytał patrząc się na mnie
-Dobra, ale daj mi jakąś koszulkę-powiedziałam a on wykonał polecenia. Przebrałam się i położyłam się obok niego. Pocałował mnie w czoło i przytulił. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
Rano dla odmiany obudził nas budzik
-Wstawaj, musisz się zbierać i jechać pod halę-powiedziałam
-A właśnie że nie, bo trener kazał mi zostać i trochę popracować z fizjo
-Co mu ściemniałeś?
-Że po tym ostatnim meczu coś mnie boli znowu w tej kostce
-Nie ładnie panie Bartman
-Ale teraz cały weekend mogę spędzić z panią,Pani Bartman

#7 Idź tam, gdzie prowadzi cię serce, inaczej utracisz wszystko.

-Zuzia, powiedz mi co się dzieje. Co jest pomiędzy tobą a Zbyszkiem  
-Nic, a co ma być?
-Słuchaj, Michałowi możesz takie rzeczy wciskać a ni mi. Widziałam jak się na ciebie patrzył, a teraz ten sms. Cały wieczór niby się uśmiechałaś ale wiem że coś jest nie tak. Taka kobieca intuicja-powiedziała, niepewnie się na nią spojrzałam -Nic mu ni powiem 
-Ale tu nie ma o czym mówić. Bartman jest po prostu zwykłym dupkiem
-Czy ty coś do niego czujesz?
-To bez znaczenia, mówiłam ci że jest dupkiem 
-Opowiedz lepiej wszystko od początku, proszę  
-Jak chcesz-powiedziałam i opowiedziałam jej o wszystkim co się wydarzyło od jej wyjazdu
-Może coś źle zrozumiałaś. Wiem, że Zbyszkowi można wiele zarzucić i że jest kobieciarzem, ale kiedy coś obiecuje to dotrzymuj słowa. Myślę że jego uczucia do ciebie są prawdziwe, a nie możesz się wściekać o zdanie, które usłyszałaś i sama dopowiedziałaś sobie wszystko. Daj mu to wyjaśnić -powiedziała spokojni, cały czas patrząc się na mnie 
-Powinnaś mi powiedzieć że jest dla mnie za stary, że mam jeszcze czas na miłość. Powinnaś mi powiedzieć że to nie ma sensu
-Zuzia, czujesz się zraniona, ale pomyśl że chciałabyś być chociaż wysłuchana. Jeśli po całych jego wytłumaczeniach będziesz pewna że nic, ale to nic kompletnie do niego nie czujesz to mu to powiesz. Jednak każdy zasługuje na opowiedzenie jego wersji wydarzeń-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem Monika wróciła do swojego pokoju. Całą noc myślałam nad tym co mam zrobić. Wiedziałam że Monika po części miała rację, ale bałam się tego że mogę być jego zabawką.
 Rankiem napisałam do Bartmana że przyjdę do niego po wieczornym treningu. Monikę również o tym poinformowałam a ona zapewniła że  wyciągnie gdzieś Michała, żeby nie przyszedł do Bartmana. Ogarnęłam się i o wyznaczonej godzinie byłam pod mieszkaniem przyjmującego. Otworzył drzwi wręczając mi kwiaty 
-Dziękuje że przyszłaś wiem że schrzaniłem, ale
-To prawda co mówiłeś?-spytałam  podnosząc głowę, czułam jak do oczu napływają mi łzy 
-Oczywiście że nie, to była scen z filmu, o której opowiadałem chłopakom. Kocham cię, jesteś dla mnie najważniejsza-powiedział i powoli zbliżył się do mnie. 
-Tylko film?-spytałam patrząc mu prosto w oczy
-Tak, chciałem ci to od razu powiedzieć, ale nie chciałaś-powiedział a ja tylko się w niego wtuliłam. Staliśmy tak aż do momentu kiedy Monika napisała że z Michałem wracają do domu
-Muszę iść powiedziałam odsuwając się od niego 
-Zostań-powiedział i pocałował mnie. Zadzwoniłam do Michała
-Michał, ja zostanę u Rozalii
-Jasne, tylko żadnych imprez-powiedział śmiejąc się. Pożegnałam się i rozłączyłam. Spojrzałam na Bartmana, który poklepał miejsce obok siebie na kanapie. Usiałam a on objął mnie ręką. 
-Jak mogłaś pomyśleć, że cię chcę wykorzystać?
-Proszę, nie rozmawiajmy o tym -powiedziałam. Włączyliśmy jakiś film i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie telefon
-Monika? Coś się stało? -spytałam podnosząc się. Bartmana nie było obok 
-Nie, ale zaraz może się coś stać. Michał idzie do Bartmana -powiedziała a ja się natychmiastowo rozłączyłam. Skierowałam się do kuchni, gdzie Zbyszek szykował śniadanie. Gdy już chciałam mu to powiedzieć usłyszałam dzwonek do drzwi 
-Już idę-powiedział Bartman, ale go złapałam 
-To Michał, nie możesz go wpuścić-powiedziałam 
-Co on chce? Dobra schowaj się w pokoju, a jak wejdziemy do kuchni to wyjdziesz-powiedział i tak też zrobiłam. Gdy tylko miałam pewność że jest w kuchni wybiegłam z mieszkania i skierowałam się do domu Michała. 
-Monika jestem twoją dłużniczką-powiedziałam wchodząc do domu
-Czemu mu o tym nie powiesz?-spytała się
-Wiesz jaki jest Michał. Nie chcę zniszczyć ich przyjaźni-powiedziałam
-Prędzej czy później musi się dowiedzieć, ale teraz ogarnij się i idziemy na zakupy przed dzisiejszym meczem -powiedziała
-No spoko, a z kim dzisiaj grają?
-Z Zaksą jak dobrze pamiętam -powiedziała
- Z Zaksą?-spytałam z uśmiechem
-Tak, widzę że ten fakt bardzo cię ucieszył
-No jasne że tak. Tam gra Bieniek. Chodziłam z nim do szkoły, a dalej utrzymujemy kontakt
-Oj, Zbyszek będzie zazdrosny -zaśmiała się
-Nie ma o kogo-powiedziałam i poszłam się ogarnąć. Po godzinie byłyśmy już z Moniką i Polcią w galerii. Zrobiłyśmy zakupy, manicure i wróciłyśmy do domu
-O już jesteście-powiedział Michał witając się z naszą trójką.
-Pewnie jesteś głodny, zaraz coś zrobię-powiedziała Monika
-Zaprosiłem Zbyszka, chyb a nie masz nic przeciwko
-Jasne że nie, Zuzia pomożesz?-spytała i razem przyszykowałyśmy obiad. Po godzinie wszyscy siedzieliśmy w salonie konsumując posiłek. Michał ze Zbyszkiem rozmawiali o dzisiejszym meczu. W końcu oboje się rozeszli do domów. Napisałam na Facebooku do Matiego czy nie chciałby się spotkać przed meczem. Odpisał że chętnie, więc umówiliśmy się w kawiarni niedaleko hali. Powiadomiłam o tym Monikę i spacerkiem udałam się w wyznaczone miejsce.
-Jak ja cię dawno nie widziałem. Wyglądasz obłędnie-powiedział uśmiechając się i przytulając
-Ty też niczego sobie- zaśmiałam się
-Pewnie jesteś u brata -stwierdził na co pokiwałam głową
-To opowiadaj teraz jak ci idzie w klubie -powiedziałam. Miał już odpowiedzieć, ale przerwała mu kelnerka. Złożyliśmy zamówienie
-Jest nieźle. Gram w podstawowym składzie i chodzę zaocznie do szkoły. Teraz muszę tylko napisać maturę -zaśmiał się
-Dasz radę, a nawet jak nie to i tak grasz w jednym z najlepszych polskich klubów- rozmawialiśmy jeszcze godzinkę, ale ateusz musiał iść do hali, więc udałam się razem z nim. On skierował się do szatni a ja na trybuny. Siedziałam w telefonie do momentu przyjścia Moniki. Rozmawiałyśmy praktycznie przez cały mecz. Resovia wygrała a Monika skierowała się do Michała. Chciam iść pogratulować Bartmanowi, ale nie mogłam bo Michał cały czas mnie obserwował. Skierowałam się do Bieńka, który rozdawał autografy
- Ja też mogę?-spytałam głosem pięciolatki
- Myślę że tak, a imię tej niewiasty brzmi?
-Kunegunda- zaczęliśmy się śmiać, ale trener Zaksy kazał Mateuszowi się rozciągnąć, więc pożegnałam się z nim i skierowałam się do wyjścia. W jednym z korytarzu, ktoś pociągnął mnie w kąt
-Jak mogłaś mnie tak unikać?-spytał i mnie pocałował
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam