Obudził mnie straszny ból. Chciałam się podnieść ale nie mogłam, na szczęście ktoś wszedł do sali.
-Zuzka! W końcu, tak bardzo się o ciebie martwiłem. Nie ruszaj się idę po lekarza-powiedział Michał i wybiegł z sali, by po chwili znowu się pojawić z lekarzem. Doktor zbadał mnie po czym zostałam skierowana na jeszcze jakieś badania. Gdy wróciłam do sali siedziała tam Monika
-Zuzia! -powiedziała i delikatnie mnie przytuliła-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Czego ci nie powiedziałam?
-Że byłaś w ciąży. Niestety przez ten stres poroniłaś
-Co?! Byłam w ciąży? To niemożliwe, ale poroniłam więc problem z głowy
-Byłaś w ciąży?-spytał Bartman, który wszedł do sali
-Zbyszek wyjdź, nie pogarszaj jej sytuacji -dowidziała Monika a on bez słowa opuścił pomieszczenie.
-Jak mogłaś tego nie zauważyć?
-Muszę odpocząć. Proszę nie wpuszczaj nikogo-powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę. Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam zobaczyłam Bartmana trzymającego mnie za rękę. Od razu ją zabrałam
-Przepraszam
-Chyba już za późno nie sądzisz?
-Zuza, ale ja cię naprawdę kocham i wiem że ty do mnie też coś czujesz -powiedział
- Masz rację, czuję do ciebie nienawiść -powiedziałam. Bartman chciał coś powiedzieć ale do sali wszedł Michał
-Zostaw nas samych -powiedział do przyjaciela a ten wykonał polecenie bez słowa.
-Michał, jeśli zamierzasz mi tutaj prawić jakieś morały to nawet nie zaczynaj
-Zuzka, ale musimy o tym porozmawiać
-Nic nie muszę, jestem pełnoletnia
-Ale jesteś także moją młodszą siostrą
-A ty moim bratem, więc powinieneś być wyrozumiały
-Będziesz miała całe wakacje żeby mi to wyjaśnić
-Co? Ty przecież masz zaraz zgrupowanie -powiedziałam nic nie rozumiejąc
-Ale ja jako wspaniały braciszek załatwiłem ci dwa miesiąc w Spale. Nie ma za co- nie no Michał, ty to masz wyczucie czasu. Spała to akurat ostatnie miejsce gdzie chcę teraz być.
-Nigdzie nie jadę, nie będę siedzieć tam i się nudzić. Mam własne życie
-Nie będziesz się nudzić. Pomożesz Oskarowi w statystykach, tabelkach itp.
-Jeszcze lepiej. Jedyna dziewczyna na 30 przerośniętych dzieciaków z ADHD
-Dla tej Rozalii też jest tam miejsce. Trener się zgodził na dwie praktykantki i nawet wam zapłaci
-Wow! To niesamowite, spełnienie moich marzeń-powiedziałam sarkastycznie na co Michał tylko się zaśmiał
-Twoja koleżanka już się zgodziła
-To pojedzie sama -powiedziałam. Do sali wszedł lekarz, który po krótkiej rozmowie oraz powiadomieniu mnie że jutro mogła opuścić szpital. Tyle dobrego. W głowie jednak próbowałam ułożyć sobie wszystkie za i przeciw ewentualnego, podkreślam EWENTUALNEGO, wyjazdu do Spały. Jakoś po południu wpadła Rozalia
-Dziewczyno ja tutaj od zmysłów odchodzę. Jak mogłaś mi tego nie powiedzieć?
-Hej, ciebie też bardzo miło widzieć. Dobrze się czuję dzięki że pytasz-powiedziałam przewracając oczami
-Do rzeczy-powiedziała śmiejąc się
-Nie powiedziałam ci, bo sama nie wiedziałam -oznajmiłam
-Jak mogłaś nie wiedzieć? Który to był tydzień?
-5, ale to już ie ma znaczenia
-Dobra czekaj, musisz opowiedzieć wszystko od początku i dlaczego nie ma z tobą teraz Zbyszka?-spytała więc opowiedziałam jej całą historię -Gdzie on jest? Zaraz mu tak przypierdolę że chłopak się już nie pozbiera
-Daj spokój, ja się bardziej zastanawiam czy mam jechać do Spały czy nie
-Jedziesz! Nie będziesz rezygnować z takiej szansy dla jakiegoś dupka-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a gdy przyszedł Michał z rodzinką zjedliśmy razem obiad. Wszyscy wyszli późnym wieczorem.
*4 dni później*
Właśnie razem z Rozalią rozpakowujemy się w naszym nowym lokum na 2 miesiące. Postanowiłam jechać, ale również jak najskuteczniej unikać Zbyszka. Nie rozmawialiśmy od momenty gdy dowiedział się o dziecku. Monika mi tylko opowiadała że raz z nim rozmawiała, ale nie zdradziła mi o czym.
-Dziewczyny! Chodźcie na obiad-powiedział Mateusz wbiegając do pokoju. Szliśmy razem z nim wspominając stare czasy
-Tak pamiętam jak nosiłeś mnie na barana i jak wtedy jak spadłam to bliznę mam do dzisiaj -zaśmiałam się
-Tak, ale to nie moja wina że Rozalia z Kubą mnie rozśmieszali -powiedział jak małe dziecko. Czekaliśmy na windę, a gdy ta się otworzyła zobaczyłam w niej Bartmana
-O hej, -powiedział Bieniek, a ten tyko mruknął coś pod nosem. Nikt się w windzie nie odezwał. Gdy chciałam wyjść Zbyszek pociągnął mnie za rękaw bluzy
-Potem do was dojdę-powiedziałam widząc zdziwienie na buzi Mateusza
-Możemy porozmawiać?
-O czym ty chcesz rozmawiać? Nie mamy już o czym. Wszystko ci powiedziałam
-A dziecko? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
-Bo sama nie wiedziałam, a potem już ci nie byłam potrzebna, bo znalazłeś sobie nową dziewczynę
-Zuza
-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz