-Bo ja się zakochałem -powiedział a ja zdziwiona się na niego spojrzałam. Nie patrzyłam na niego w taki sposób, tylko jak na przyjaciela. Już miałam mu wygłosić całą mowę, by jak najdelikatniej mu powiedzieć że nic do niego nie czuję, jednak on znowu się odezwał - Zakochałem się w Rozalii-powiedział a mi ulżyło - Myślisz że ona coś do mnie czuje?
-Nie wiem Bartek
-Jesteś jej przyjaciółką, powinnaś wiedzieć-powiedział a ja dopiero to zrozumiałam. Cały czas rozmawiamy o mnie, nie zapytałam jej nawet co u niej tym bardziej że dzisiaj ma urodziny
-Przepraszam cie, ale muszę iść do Jarząbka i mu pomóc, potem porozmawiamy -powiedziałam i jak poparzona wbiegłam do pokoju, po drodze potykając się o kogoś jednak nie miałam siły się oglądać. -Byłam koszmarną przyjaciółką! Możesz na mnie krzyczeć -powiedziałam i rzuciłam sie na łóżko przytulając ją- Wszystkiego najlepszego!
-Masz rację, straszna z ciebie przyjaciółka -powiedziała śmiejąc się - Ale dobrze wiesz że nie przepadam za urodzinami
-Ale to urodziny! Zobaczysz wynagrodzę ci to. Powiesz sztabowi że źle się poczułam a ja po treningu zrobię ci najlepszą imprezę- powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju, ale jeszcze sie cofnęłam -po meczu włóż coś ładnego. - Wyszłam i zadzwoniłam do Kurka
-No co tam?-usłyszałam głos w słuchawce
-Bo Rozalia ma urodziny i chcę zrobić małą imprezkę u nas po meczu. Zaproś chłopaków, a ja ide na zakupy
-Ej! Ale ja chciałem jej coś kupić wtedy i chłopaki na pewno też
-O to sie nie bój, prezent od ciebie też załatwię, ale nie obiecuje że będzie tani
-Nie musi, a teraz pa-powiedział i się rozłączył. Poszłyśmy na siłownie, która była jeszcze pusta więc Rozalia szybko znalazła się na jednej z bieżni
-Wskakuj też, trzeba spalić ten tłuszcz-powiedziała. Dobrze że miałam tenisówki, więc weszłam na bieżnię po jej prawej stronie. Rozmawiałyśmy do póki te przerośnięte dzieci niezbiegły sie w siłowni.
-W końcu się ruszyły -zaśmiał się Bednorz
-Więc lepiej zabieraj się za ćwiczenia, bo będziemy miały lepszy sześciopak od ciebie
-Chyba piwa-powiedział
-Stary to nie żarty. Wiesz jak ona umięśniona jest -powiedział Kubiak
-Jasne, nie uwierzę do póki nie zobaczę -zaśmiał się. Nie miałam zamiaru mu niczego udowadniać
-Trudno-powiedziałam wróciłam do biegania. Razem z Rozalią co chwilę się śmiałyśmy za co dostałyśmy burę od trenera. Po godzinie biegania przeszłyśmy na inne urządzenia. Podeszłam do Bartka, który właśnie podnosił sztangę
-Dawaj podniosę cię-powiedział i już praktycznie mnie złapał, ale w ostatnim momencie się cofnęłam
-Nie! Masz sztangę, -powiedziałam i odeszłam. On tylko się zaśmiał i po chwili było tylko góra, dół i tak z parę razy
-Ile ty ważysz? -spytał odstawiając mnie na ziemię
-Ej, kobiet nie pyta się o wiek i wagę -powiedziałam śmiejąc się
-No powiedz ile?-spytał Bednorz
-57-powiedziałam
-Tylko tyle? Masz ponad 180
-Odczep się -powiedziałam i odeszłam
-Kubiak!-krzyknął Bednorz na całą salę- Musimy coś zrobić z wagą twojej siostry
-Jak chce wrócić do formy sprzed mistrzostw Polski to musi utrzymać tą wagę
-Co? -usłyszałam zdziwionych siatkarzy. Wiedziałam że tak będzie. Michał miał nic nikomu o tym mowić bo w sumie chciałam o tym zapomnieć
-Jakie Mistrzostwa Polski?-Kłos zawodowa plotkara jak zwykle musiał wszystko wiedzieć
-Siakie! wracać do treningu-powiedziałam, ale oni nie chcieli odpuścić- Trenerze! Chłopakom się chyba nudzi-powiedziałam na co Vital zaczął wydawać polecenia. Razem z Rozalią wyszłyśmy szybciej i poszłyśmy do pokoju się ogarnąć. Jak zwykle ona zajęła łazienkę pierwsza. Wiedziałam że sobie trochę poczekam. Z nudów przeglądałam album w telefonie. W końcu po półgodzinie blondynka raczyła wyjść i oznajmiła że nie chce się jej na mnie czekać i idzie na obiad. Bez słowa udałam się do łazienki. Szybko się ogarnęłam ale zapomniałam ubrań. Owinęłam się w ręcznik i wyszłam. Ogarnęłam się już szybko i zbiegłam na dół. Zabrałam swoją porcje i dosiadłam się do chłopaków
-Michał nam już wszystko powiedział -odezwał się Kłos i dorzucił mi do talerza swojego gołąbka. Zaśmiałam się -No co? Teraz na pewno nie zemdlejesz -powiedział. Rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu i oczywiście nie obyło się bez powiadomienia chłopaków o jednym Argentyńczyku, który tak chamsko się zachował.
-Tylko powiedzcie który to i wszystkie zagrywki będą w niego-powiedział Piter
-To był Conte-powiedział Bartman, który cały czas siedział z nosem w talerzu.
-A ja go lubiłem-powiedział Kłos i akurat przeciwnicy weszli do stołówki
-Siema-powiedział właśnie owy Conte do Kłosa i chciał z nim przybić piątkę ale ten tylko na niego spojrzał i powiedział
-Nie będę z tobą rozmawiać za to jak potraktowałeś moją koleżankę
-Nie wiedziałem że to twoja koleżanka, sorry-powiedział i spojrzał na mnie a ja tylko prychnęłam i odwróciłam głowę w drugą stronę tak jak zrobił to Kłos. Gdy już niechciana osoba odeszła od naszego stolika wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. Dokończyliśmy obiad a Kłos w końcu zabrał swojego gołąbka twierdząc że jednak jest głodny. Wróciłam do pokoju porzeczy i po chwili, gdy byłam już przy windzie olsniło mnie
-Masz może samochód?-spytałam Bartka, który właśnie odebrał
-Jasne, przyjdź po klucze-powiedział tak też zrobiłam. Po godzinie chodziłam już po sklepach w centrum handlowym w Piotrkowie Trybunalskim. Szybko zrobiłam zakupy i wróciłam do Spały. Akurat wychodzili z hali. Pomogli mi z torbami. Rozalką zajął się Kurek a ja z Kubiakiem zaczęłam wszystko ogarniać
-Jak mogłaś zapomnieć o jej urodzinach?-spytał Kubiak śmiejąc się
-Dobra, dobra, wiem że schrzaniłam, ale teraz to naprawiam co nie?
-Zuzka rozmawiałem ze Zbyszkiem, ale
-Nie kończ nawet, wiem co chcesz mi powiedzieć, ale są urodziny mojej przyjaciółki i dzisiaj poświęcam się tylko jej
-Ok, a od kiedy nosisz tyle bransoletek?-spytał i spojrzał na ręce. Od razu zsunęłam bluzę.
-Spodobały mi się, dobra pytaj, widzę że chcesz
-Nie, masz rację, dzisiaj jest święto Rozalii-powiedział, ale po chwili chyba go coś olśniło -Nie mamy dla niej prezentu
-Spokojnie panie kapitanie, zajęłam się wszystkim -ruszyłam w stronę łóżka i spod niego wyciągnęłam małe opakowanie- Kupiłam jej od was kolczyki-powiedziałam i pokazując mu wcisnęłam mu paragon do kieszeni. Misiek po chwili zadzwonił po chłopaków a ja po Bartka. Nie czekaliśmy nawet 10 minut a nasza jubilatka się pojawiła.
-Wszystkiego najlepszego! -krzyknęliśmy
-Powiedziałabym że jestem zaskoczona, ale skłamałabym. A tak poza tym to dziękuje wam wszystkim -powiedziała i wszystkich przytuliła
-Jako kapitan wręczam ci o to ten prezent od całej drużyny, jako oznakę że pamiętamy o tobie w odróżnieniu od twojej przyjaciółki -zaśmiał się a ja walnęłam go w bok
-Dziękuje jeszcze raz
-A ja jako wiedziałam, iż się ładnie nie ubierzesz. Bez urazu-podniosłam ręce- mam dla ciebie to-powiedziałam i wyciągnęłam jej piękną sukienkę przed kolano podkreślającą jej wszystkie atuty
-Kocham cię, jet świetna, ale może innym razem-powiedziała
-Ranisz mnie-powiedziałam wycierając łzę, ale po chwili wszyscy wybuchliśmy śmiechem. Zauważyłam Bartmana, który stał na końcu i grzebał w telefonie. Poczułam wibrację i z nadzieją że to od niego złapałam za telefon, jednak to był Kurek. Udałam się po prezent, który on wręczy Rozalii
-Zuza, możemy porozmawiać? -spytała Rozalia, pokiwałam tylko i wyszłyśmy na korytarz
-No co tam? Czyżby chodziło o pewnego siatkarza?-spytałam poruszając brwiami
-Tak, zaraz-spojrzała się na mnie-Skąd ty to wiesz?
-Sam mi powiedział, to jak chcesz zaplanować sobie z nim wieczór? Już wszystko przygotowałam. Wino dla was mam w walizce
-Nie chciałam cie o to prosić ale skoro nalegasz, ale gdzie ty się prześpisz?
-Mam brata, a jak nie to Zatiś moja psiapsi mnie przyjmie chętniej niż Bartka- zaśmiałam się
-Kocham cię!-krzyknęła przytulając mnie. Wróciłyśmy do pokoju. Naśmiałam się z nich co nie miara. Alkohol+siatkarze = istna demolka. Dobrze że nie śpię tu dzisiaj. Michał stwierdził że nie zostawi mnie Pawłowi, ponieważ pomimo iż jest miły to i również niebezpieczny. Wyśmiałam go, ale on nie ustępował. Gdy około 3 wszyscy się rozeszli szybko poleciałam pod prysznic i zniknęłam z naszego pokoju pozostawiając tą dwójkę razem. Szłam śmiejąc sie pod nosem. Zapukałam do pokoju, do którego drzwi zostały otworzone przez Zbyszka w samym ręczniku. Nic nie mówił. Poszedł do łazienki jednak po chwili wyszedł
-Masz kluczę jak Michał przyjdzie powiedz że śpię u Zatora-powiedział i chciał wyjść, ale zapałałam go za rękę i to był błąd. Zapomniałam że mam bluzkę na krótkim rękawie- Co to do cholery?-spytał gdy tylko zauważył te wszystkie blizny -Tniesz się?!-wykrzyczał a w jego głosie usłyszałam troskę? Może się przesłyszałam
środa, 27 czerwca 2018
#13 O to własnie chodzi w zaufaniu, nigdy nie masz pewności.
-Michał, ja wiem że teraz będziesz zły, ale-nie dał mi dokończyć bo wyszedł -Michał, daj mi to wytłumaczyć?
-Czemu mi nie powiedziałaś? Dwie najbliższe mi osoby
-Przepraszam, ale ja sama nie wiedziałam co mam robić. Bałam się że to zniszczy waszą przyjaźń
-To on cię zdradził i to było jego dziecko?-spytał a ja pokiwałam tylko głową- Boże, ale ja jestem głupi -powiedział
-Ja nie wiedziałam jak ci to powiedzieć a potem ta cała sytuacja z tamta laską i nie mogłam ci tego powiedzieć
-Zuzia my musimy porozmawiać, bo Bartman cię nie zdradził -powiedział patrząc na mnie. Byłam zdezorientowana.
-Ale jak to? Skąd ty to niby wiesz?
-Bo tamta dziewczyna to była moja wina, byłem całkiem pijany. Zbyszek przyszedł później i gdy tylko to zobaczył odesłał mnie do domu a ta laska coś się jeszcze awanturowała. To moja wina-powiedział a ja nie mogłam w to uwierzyć
-Nie broń go teraz! -powiedziałam
-Nie bronię go. To jest prawda, to ja popełniłem błąd, a nie on
-Jak mogłeś zrobić coś takiego Monice i Polci? -spytałam a łzy same napłynęły mi do oczu. Nawet nie wiem dlaczego
-Wiem, potem jak było już za późno. Zrozumiem jeśli powiesz to Monice
-Jeśli chcesz to sam to zrób, ale nie chcę żebyś przez to zniszczył wasze małżeństwo
-Jesteś na mnie zła? To przeze mnie nie jesteś z Bartmanem -powiedział
-Nie jestem na ciebie zła za Bartmana tylko nie mogę uwierzyć że ty, mój brat mógł coś takiego zrobić.
-Wiem, nie mam nic na swoją obronę
-Ja w to nie wierzę. Przez lata byłeś moim wzorem, chciałam być taka jak ty.
-Zuza, nie wiesz jak mi jest przykro z tego powodu, ale już nic nie zrobię
-Pomyślałeś chociaż o swojej żonie? Tyle poświęciła żebyś ty mógł spełniać swoje marzenia a ty co? Obyś nigdy nie musiał dowiedzieć się co czuje zdradzona osoba.
-Skończ to już! Wiem że schrzaniłem, wiem to! Długo będziesz mnie mieszać z błotem?!
-Michał, nienawidzę cię za to co zrobiłeś ale jesteś moim bratem i zawsze będę przy tobie i właśnie dlatego musiałam ci powiedzieć co o tym myślę
-To teraz zgoda?
-Jasne-powiedziałam i się do niego przytuliłam. Nadal nie mogłam w to uwierzyć. Mój starszy brat...
-Ale teraz idziemy naprawić twój związek-powiedział śmiejąc się. Spojrzałam na niego jednak nie mogłam podzielić jego entuzjazmu
-Tyle razy go odtrącałam, że już nawet znalazł sobie nową dziewczynę -powiedziałam i usiadłam obok Michała na ławce
-Kochasz go?-zapytał i tylko spojrzał się na mnie. -Wszystko jasne-Pociągnął mnie do pokoju w którym Bartman akurat siedział i grał w GTA
-Coś się stał?-spytał gdy tylko nas zauważył. Jego mina w mgnieniu oka zmieniła się z lekkiego uśmiechu w pogardę? Nie wiem jak nazwać to co zobaczyłam. Zauważyłam również że zacisnął pięść
-Po pierwsze dzięki za tą akcje z tym Argentyńczykiem, a po drugie to musicie chyba sobie coś wyjaśnić -powiedział i tak po prostu poszedł. Chciałam również wyjść, ale okazało się że Michał nas zamknął. Oparłam się o drzwi i wbiłam wzrok w buty
-O co tutaj chodzi?-spytał nadal się na mnie nie patrząc. Dostrzegłam że odwrócił się w stronę okna. Super.
-Michał mi wszystko powiedział, o tej całej zdradzie. Dlaczego mi nie powiedziałeś?-podniosłam lekko głowę
-Bo mnie o to prosił, jest moim przyjacielem-powiedział i spojrzał się na mnie lecz szybko odwrócił wzrok. Jedyne o czym teraz marzę to wtulić się w niego i o tym wszystkim zapomnieć
-Kryłeś go nawet jeśli to zrujnowało nasz związek?
-Gdyby nasz związek był prawdziwy nie doszłoby do rozstania. Nie rozumiem po co ta cała rozmowa, skoro wyraźnie powiedziałaś że nic do mnie nie czujesz. Skończyliśmy-powiedział znowu wbijając wzrok w szybę
-Bo się bałam! Bałam się że znowu mnie zdradzisz, ale kocham cię-powiedziałam i podeszłam bliżej, ale on się odsunął
-Dopóki nie zaczniesz mi ufać to nie mamy o czym rozmawiać
-Bartman proszę! Porozmawiaj ze mną!-krzyknęłam on jednak nie reagował. -Świetnie! Zawsze mogę na ciebie liczyć- Zadzwoniłam do Michała żeby w końcu otworzył te drzwi.
-Pogodziliście się już?-spytał otwierając drzwi i wchodząc do pokoju
-Jasne, wszystko jest wyświnicie-powiedziałam i wszył,am trzaskając drzwiami. Wróciłam do pokoju i wtuliłam się w Rozalię. Ona również nie mogła w to wszystko uwierzyć. Moim jedynym marzeniem jest to by okazało się że to tylko koszmar i zaraz się obudzę w jego ramionach. Jednak to nie był sen. Całą noc praktyczni nie spałam, przez co musiałam zrobić mocniejszy makijaż żeby jakoś zakryć sińce pod oczami. Poprosiłam Rozalie żeby usiąść tylko we dwie i tak też zrobiłyśmy. Zjadłyśmy śniadanie w ciszy. widziałam jak Michał co chwilę na mnie zagląda a potem mówi coś do Bartmana. Może oni znają się bardzo długo, jednak ja wiem że on nie zmieni zdania. Z rozmyśleń wyrwał mnie Kurek
-Zuza, możemy się przejść
-Bartek naprawdę nie mam na nic ochoty poza tym zaraz macie trening-powiedziałam wbijając wzrok w herbatę
-Ale to naprawdę ważne co muszę ci powiedzieć-powiedział. Zgodziłam się i razem udaliśmy się przed ośrodek. Zaczęliśmy iść dookoła niego
-Więc co było aż takie ważne?-spytałam po chwili ciszy. Widziałam że jest zdenerwowany
-Bo ja się zakochałem -powiedział a ja zdziwiona się na niego spojrzałam. Nie patrzyłam na niego w taki sposób, tylko jak na przyjaciela. Już miałam mu wygłosić całą mowę, by jak najdelikatniej mu powiedzieć że nic do niego nie czuję, jednak on znowu się odezwał
-Czemu mi nie powiedziałaś? Dwie najbliższe mi osoby
-Przepraszam, ale ja sama nie wiedziałam co mam robić. Bałam się że to zniszczy waszą przyjaźń
-To on cię zdradził i to było jego dziecko?-spytał a ja pokiwałam tylko głową- Boże, ale ja jestem głupi -powiedział
-Ja nie wiedziałam jak ci to powiedzieć a potem ta cała sytuacja z tamta laską i nie mogłam ci tego powiedzieć
-Zuzia my musimy porozmawiać, bo Bartman cię nie zdradził -powiedział patrząc na mnie. Byłam zdezorientowana.
-Ale jak to? Skąd ty to niby wiesz?
-Bo tamta dziewczyna to była moja wina, byłem całkiem pijany. Zbyszek przyszedł później i gdy tylko to zobaczył odesłał mnie do domu a ta laska coś się jeszcze awanturowała. To moja wina-powiedział a ja nie mogłam w to uwierzyć
-Nie broń go teraz! -powiedziałam
-Nie bronię go. To jest prawda, to ja popełniłem błąd, a nie on
-Jak mogłeś zrobić coś takiego Monice i Polci? -spytałam a łzy same napłynęły mi do oczu. Nawet nie wiem dlaczego
-Wiem, potem jak było już za późno. Zrozumiem jeśli powiesz to Monice
-Jeśli chcesz to sam to zrób, ale nie chcę żebyś przez to zniszczył wasze małżeństwo
-Jesteś na mnie zła? To przeze mnie nie jesteś z Bartmanem -powiedział
-Nie jestem na ciebie zła za Bartmana tylko nie mogę uwierzyć że ty, mój brat mógł coś takiego zrobić.
-Wiem, nie mam nic na swoją obronę
-Ja w to nie wierzę. Przez lata byłeś moim wzorem, chciałam być taka jak ty.
-Zuza, nie wiesz jak mi jest przykro z tego powodu, ale już nic nie zrobię
-Pomyślałeś chociaż o swojej żonie? Tyle poświęciła żebyś ty mógł spełniać swoje marzenia a ty co? Obyś nigdy nie musiał dowiedzieć się co czuje zdradzona osoba.
-Skończ to już! Wiem że schrzaniłem, wiem to! Długo będziesz mnie mieszać z błotem?!
-Michał, nienawidzę cię za to co zrobiłeś ale jesteś moim bratem i zawsze będę przy tobie i właśnie dlatego musiałam ci powiedzieć co o tym myślę
-To teraz zgoda?
-Jasne-powiedziałam i się do niego przytuliłam. Nadal nie mogłam w to uwierzyć. Mój starszy brat...
-Ale teraz idziemy naprawić twój związek-powiedział śmiejąc się. Spojrzałam na niego jednak nie mogłam podzielić jego entuzjazmu
-Tyle razy go odtrącałam, że już nawet znalazł sobie nową dziewczynę -powiedziałam i usiadłam obok Michała na ławce
-Kochasz go?-zapytał i tylko spojrzał się na mnie. -Wszystko jasne-Pociągnął mnie do pokoju w którym Bartman akurat siedział i grał w GTA
-Coś się stał?-spytał gdy tylko nas zauważył. Jego mina w mgnieniu oka zmieniła się z lekkiego uśmiechu w pogardę? Nie wiem jak nazwać to co zobaczyłam. Zauważyłam również że zacisnął pięść
-Po pierwsze dzięki za tą akcje z tym Argentyńczykiem, a po drugie to musicie chyba sobie coś wyjaśnić -powiedział i tak po prostu poszedł. Chciałam również wyjść, ale okazało się że Michał nas zamknął. Oparłam się o drzwi i wbiłam wzrok w buty
-O co tutaj chodzi?-spytał nadal się na mnie nie patrząc. Dostrzegłam że odwrócił się w stronę okna. Super.
-Michał mi wszystko powiedział, o tej całej zdradzie. Dlaczego mi nie powiedziałeś?-podniosłam lekko głowę
-Bo mnie o to prosił, jest moim przyjacielem-powiedział i spojrzał się na mnie lecz szybko odwrócił wzrok. Jedyne o czym teraz marzę to wtulić się w niego i o tym wszystkim zapomnieć
-Kryłeś go nawet jeśli to zrujnowało nasz związek?
-Gdyby nasz związek był prawdziwy nie doszłoby do rozstania. Nie rozumiem po co ta cała rozmowa, skoro wyraźnie powiedziałaś że nic do mnie nie czujesz. Skończyliśmy-powiedział znowu wbijając wzrok w szybę
-Bo się bałam! Bałam się że znowu mnie zdradzisz, ale kocham cię-powiedziałam i podeszłam bliżej, ale on się odsunął
-Dopóki nie zaczniesz mi ufać to nie mamy o czym rozmawiać
-Bartman proszę! Porozmawiaj ze mną!-krzyknęłam on jednak nie reagował. -Świetnie! Zawsze mogę na ciebie liczyć- Zadzwoniłam do Michała żeby w końcu otworzył te drzwi.
-Pogodziliście się już?-spytał otwierając drzwi i wchodząc do pokoju
-Jasne, wszystko jest wyświnicie-powiedziałam i wszył,am trzaskając drzwiami. Wróciłam do pokoju i wtuliłam się w Rozalię. Ona również nie mogła w to wszystko uwierzyć. Moim jedynym marzeniem jest to by okazało się że to tylko koszmar i zaraz się obudzę w jego ramionach. Jednak to nie był sen. Całą noc praktyczni nie spałam, przez co musiałam zrobić mocniejszy makijaż żeby jakoś zakryć sińce pod oczami. Poprosiłam Rozalie żeby usiąść tylko we dwie i tak też zrobiłyśmy. Zjadłyśmy śniadanie w ciszy. widziałam jak Michał co chwilę na mnie zagląda a potem mówi coś do Bartmana. Może oni znają się bardzo długo, jednak ja wiem że on nie zmieni zdania. Z rozmyśleń wyrwał mnie Kurek
-Zuza, możemy się przejść
-Bartek naprawdę nie mam na nic ochoty poza tym zaraz macie trening-powiedziałam wbijając wzrok w herbatę
-Ale to naprawdę ważne co muszę ci powiedzieć-powiedział. Zgodziłam się i razem udaliśmy się przed ośrodek. Zaczęliśmy iść dookoła niego
-Więc co było aż takie ważne?-spytałam po chwili ciszy. Widziałam że jest zdenerwowany
-Bo ja się zakochałem -powiedział a ja zdziwiona się na niego spojrzałam. Nie patrzyłam na niego w taki sposób, tylko jak na przyjaciela. Już miałam mu wygłosić całą mowę, by jak najdelikatniej mu powiedzieć że nic do niego nie czuję, jednak on znowu się odezwał
wtorek, 26 czerwca 2018
#12 Nieporozumienie rodzi się wtedy, gdy umiera międzyludzki dialog.
-Gdzie Bartman?-spytał Kubiak
-Już jestem -powiedział i usiadł naprzeciwko mnie.
-O to teraz możemy grać w parach -powiedział Piter
-Ja jestem z Rozalią-powiedział szybko Kubiak
-Dzięki brat-powiedziałam a on tylko się uśmiechnął. Podzieliśmy się. Byłam w parze z Bartkiem. Piter był z Ziomkiem a Zbyszek z Możdżonkiem. Wygrała Rozalia i Kubiak. Po skończonej grze każdy rozszedł się w swoje strony, jednak Bartek dalej siedział na moim łóżku -Czego ty tutaj jeszcze chcesz?
-Nic, chciałem ci tylko życzyć dobranoc-powiedział i wyszedł. Od razu udałam się do łazienki. Po pół godzinie leżałam już w łóżku myśląc że zaraz pójdę spać, jednak moja współlokatorka miała inne plany
-To teraz proszę wszystko od początku -powiedziała siadając na brzegu mojego łóżka
-Nie mam już dzisiaj siły. Pogadamy jutro-powiedziałam na co ona tylko westchnęła ale ruszyła do swojego łóżka. Szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-Wstawaj leniu-usłyszałam głos Rozalii
-Niee-powiedziałam, a ta zepchnęła mnie z łóżka. Poszłam do łazienki się ogarnąć i razem z blondynką udałyśmy się na stołówkę. Przysiadłam się do Oskara, a zdziwiona przyjaciółka poszła w moje ślady
-Witam was-uśmiechnął się
- Cześć-odpowiedziałyśmy równocześnie. Rozmawialiśmy jeszcze o pracy, ale też poznałyśmy bliżej Oskara. Świetny człowiek. Po śniadaniu poszłyśmy się ogarnąć na trening. Szybko z laptopami pod pachami ruszyłyśmy na salę i wygodnie usiadłyśmy koło Kaczmarka. Rozmawiając wypełnialiśmy kolejne tabelki. Po treningu cały sztab a w tym ja z Rozalią analizowaliśmy zawodników reprezentacji Argentyny z którymi zagramy za 2 dni tutaj w Spale. Naszą pracę przerwał telefon Vitala, który oznajmił nam że przeciwnicy już przyjechali. Powiedział że mamy już wolne, więc skierowałyśmy się do pokoju. Przebrałam się szybko w spodenki i ruszyłam z przyjaciółką na obiad. Przysiadłyśmy się do Bartka
-O hej-powiedział
-Gdzie wszyscy? -spytałam zdziwiona. Oni kochają żarcie
-Zaraz będą, przecież musz..- nie zdążył kończyć bo chłopaki wbiegli na stołówkę. Po chwili siedzieli już przy naszym stoliku. Niestety nie wszyscy
-Gdzie Bartman? -spytałam
-,,Rozmawia" ze swoją dziewczyną -powiedział Piter mocno gestykulując na co wszyscy się zaśmieli
-Słyszałem że te Argentyńce już przyjechały-powiedział Bartek, na co tylko pokiwałam głową. Szybko zjadłam i udałam się przed ośrodek żeby zapalić papierosa. Na moje nieszczęście wpadłam na jednego jak to powiedział Bartek argentyńca
-Witam. Co taka ładna dziewczyna tutaj porabia -zapytał po angielsku
-Pracuje -powiedziałam i zapaliłam papierosa.
-Pracujesz? To w takim razie może chciałabyś popracować z mną? -powiedział i położył swoją rękę na moim udzie. Od razu wstałam
-Odwal się ode mnie-powiedziałam i odeszłam kawałek dalej
-Oj, mała. Chodź ze mną. Zabawimy się -powiedział i tym razem prawie mnie pocałował
-Masz jakiś kurwa problem?-usłyszałam Zbyszka
-To twoja dziewczyna? Nie? Więc się odwal i daj nam rozmawiać -powiedział
-Nie rozumiesz że jeśli dziewczyna mówi odwal się to masz się odczepić? -spytał i wiedziałam że zaraz wybuchnie. Złapałam go za rękę chcąc go odciągnąć, ale wyrwał się
-Dobra, zabierz swoją dziwkę, nie jest wcale taka ładna-powiedział, gdy Zbyszek chciał mu przywalić w ostatnim momencie złapałam go za rękę a ten Argentyńczyk zaśmiał się i poszedł. Po chwili to samo zrobił Zbyszek. Wróciłam do pokoju gdzie była Rozalia.
-Proszę nie zamykaj tych drzwi, bo klima siadła i jest strasznie gorąco-powiedziała leżąc na łóżku.
-Dobra-powiedziałam i również rzuciłam się na łóżko
-To teraz możesz mi poopowiadać -oparła się na łokciach. Opowiedziałam jej wszystko dokładnie o tym co czuję i jak te sytuacje wpłynęły na nas, wliczając sytuacje z przed chwili.
-Czy ja dobrze słyszałem? -spytał Michał wchodząc do pokoju
-Michał, ja wiem że teraz będziesz zły, ale-nie dał mi dokończyć bo wyszedł -Michał, daj mi to wytłumaczyć?
-Czemu mi nie powiedziałaś? Dwie najbliższe mi osoby
-Przepraszam, ale ja sama nie wiedziałam co mam robić. Bałam się że to zniszczy waszą przyjaźń
-To on cię zdradził i to było jego dziecko?-spytał a ja pokiwałam tylko głową- Boże, ale ja jestem głupi -powiedział
-Ja nie wiedziałam jak ci to powiedzieć a potem ta cała sytuacja z tamta laską
-Zuzia my musimy porozmawiać, bo Bartman cię nie zdradził -powiedział patrząc na mnie. Byłam zdezorientowana.
-Już jestem -powiedział i usiadł naprzeciwko mnie.
-O to teraz możemy grać w parach -powiedział Piter
-Ja jestem z Rozalią-powiedział szybko Kubiak
-Dzięki brat-powiedziałam a on tylko się uśmiechnął. Podzieliśmy się. Byłam w parze z Bartkiem. Piter był z Ziomkiem a Zbyszek z Możdżonkiem. Wygrała Rozalia i Kubiak. Po skończonej grze każdy rozszedł się w swoje strony, jednak Bartek dalej siedział na moim łóżku -Czego ty tutaj jeszcze chcesz?
-Nic, chciałem ci tylko życzyć dobranoc-powiedział i wyszedł. Od razu udałam się do łazienki. Po pół godzinie leżałam już w łóżku myśląc że zaraz pójdę spać, jednak moja współlokatorka miała inne plany
-To teraz proszę wszystko od początku -powiedziała siadając na brzegu mojego łóżka
-Nie mam już dzisiaj siły. Pogadamy jutro-powiedziałam na co ona tylko westchnęła ale ruszyła do swojego łóżka. Szybko odpłynęłam do krainy Morfeusza.
-Wstawaj leniu-usłyszałam głos Rozalii
-Niee-powiedziałam, a ta zepchnęła mnie z łóżka. Poszłam do łazienki się ogarnąć i razem z blondynką udałyśmy się na stołówkę. Przysiadłam się do Oskara, a zdziwiona przyjaciółka poszła w moje ślady
-Witam was-uśmiechnął się
- Cześć-odpowiedziałyśmy równocześnie. Rozmawialiśmy jeszcze o pracy, ale też poznałyśmy bliżej Oskara. Świetny człowiek. Po śniadaniu poszłyśmy się ogarnąć na trening. Szybko z laptopami pod pachami ruszyłyśmy na salę i wygodnie usiadłyśmy koło Kaczmarka. Rozmawiając wypełnialiśmy kolejne tabelki. Po treningu cały sztab a w tym ja z Rozalią analizowaliśmy zawodników reprezentacji Argentyny z którymi zagramy za 2 dni tutaj w Spale. Naszą pracę przerwał telefon Vitala, który oznajmił nam że przeciwnicy już przyjechali. Powiedział że mamy już wolne, więc skierowałyśmy się do pokoju. Przebrałam się szybko w spodenki i ruszyłam z przyjaciółką na obiad. Przysiadłyśmy się do Bartka
-O hej-powiedział
-Gdzie wszyscy? -spytałam zdziwiona. Oni kochają żarcie
-Zaraz będą, przecież musz..- nie zdążył kończyć bo chłopaki wbiegli na stołówkę. Po chwili siedzieli już przy naszym stoliku. Niestety nie wszyscy
-Gdzie Bartman? -spytałam
-,,Rozmawia" ze swoją dziewczyną -powiedział Piter mocno gestykulując na co wszyscy się zaśmieli
-Słyszałem że te Argentyńce już przyjechały-powiedział Bartek, na co tylko pokiwałam głową. Szybko zjadłam i udałam się przed ośrodek żeby zapalić papierosa. Na moje nieszczęście wpadłam na jednego jak to powiedział Bartek argentyńca
-Witam. Co taka ładna dziewczyna tutaj porabia -zapytał po angielsku
-Pracuje -powiedziałam i zapaliłam papierosa.
-Pracujesz? To w takim razie może chciałabyś popracować z mną? -powiedział i położył swoją rękę na moim udzie. Od razu wstałam
-Odwal się ode mnie-powiedziałam i odeszłam kawałek dalej
-Oj, mała. Chodź ze mną. Zabawimy się -powiedział i tym razem prawie mnie pocałował
-Masz jakiś kurwa problem?-usłyszałam Zbyszka
-To twoja dziewczyna? Nie? Więc się odwal i daj nam rozmawiać -powiedział
-Nie rozumiesz że jeśli dziewczyna mówi odwal się to masz się odczepić? -spytał i wiedziałam że zaraz wybuchnie. Złapałam go za rękę chcąc go odciągnąć, ale wyrwał się
-Dobra, zabierz swoją dziwkę, nie jest wcale taka ładna-powiedział, gdy Zbyszek chciał mu przywalić w ostatnim momencie złapałam go za rękę a ten Argentyńczyk zaśmiał się i poszedł. Po chwili to samo zrobił Zbyszek. Wróciłam do pokoju gdzie była Rozalia.
-Proszę nie zamykaj tych drzwi, bo klima siadła i jest strasznie gorąco-powiedziała leżąc na łóżku.
-Dobra-powiedziałam i również rzuciłam się na łóżko
-To teraz możesz mi poopowiadać -oparła się na łokciach. Opowiedziałam jej wszystko dokładnie o tym co czuję i jak te sytuacje wpłynęły na nas, wliczając sytuacje z przed chwili.
-Czy ja dobrze słyszałem? -spytał Michał wchodząc do pokoju
-Michał, ja wiem że teraz będziesz zły, ale-nie dał mi dokończyć bo wyszedł -Michał, daj mi to wytłumaczyć?
-Czemu mi nie powiedziałaś? Dwie najbliższe mi osoby
-Przepraszam, ale ja sama nie wiedziałam co mam robić. Bałam się że to zniszczy waszą przyjaźń
-To on cię zdradził i to było jego dziecko?-spytał a ja pokiwałam tylko głową- Boże, ale ja jestem głupi -powiedział
-Ja nie wiedziałam jak ci to powiedzieć a potem ta cała sytuacja z tamta laską
-Zuzia my musimy porozmawiać, bo Bartman cię nie zdradził -powiedział patrząc na mnie. Byłam zdezorientowana.
środa, 20 czerwca 2018
#11 Ignorantów, jak sama nazwa wskazuje trzeba ignorować.
-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem? Jakby tego było mało to dosiadł się jeszcze Kurek
-Hej piękna-powiedział
-Stary nie zapędzaj się, to moja siostra-powiedział Michał, a Bartek uniósł ręce w geście obronnym. Przez cały obiad nic nie mówiłam, w odróżnieniu od Rozalii, której buzia się nie zamykała. Nie chciałam tam dalej siedzie więc chciałam odejść od stołu, ale brat roku musiał się odezwać
-Gdzie ty idziesz? Nic prawie nie zjadłaś
-Prawie nic a nic to różnica. Nie jestem głodna -powiedziałam i odeszłam, w moje ślady poszedł Kurek. Można mnie już zabić.
-No hej, co ty taka smutna?-spyta, gdy wyszliśmy ze stołówki
-Po prostu jestem zmęoczna drogą -powiedziałam i weszliśmy do windy
-Zastanawiam się kiedy w końcu pójdziemy na tą kawę?
-Kiedyś na pewno, nie masz nic lepszego do roboty?
-Nie, a przeszkadzam ci?
-Tak
-Oj, jak mi przykro-zaśmiał się i zrobił jakąś głupią minę, że też się zaśmiałam -Widzisz, uśmiechasz się. Idziemy w dobrym kierunku-powiedział a ja zatrzymałam się przed drzwiami i przypomniałam sobie że Rozalia ma klucz
-Super-powiedziałam i usiadłam na ziemię
-Co ty robisz?-spytał Kurek
-Siedzę nie widzisz? Nie mam klucza
-Przecież możesz poczekać u mnie a nie siedzieć na korytarzu
-Mi to nie przeszkadza -powiedziałam wzruszając ramionami. Chwile patrzył sie na mnie a następnie usiadł obok. Wybuchnęliśmy śmiechem. Siedzieliśmy tak co chwile się szturchając jak małe dzieci
-Co jest pomiędzy tobą a Bartmanem?-nagle spytał
-Nic-powiedziałam
- Twoja przyjaciółka już wraca, więc się zbieram, ale musisz się częściej uśmiechać -powiedział i poszedł
-Co to było?-spytała Rozalia
-Co? Tylko rozmawialiśmy -powiedziałam wchodząc do pokoju. Postanowiłyśmy że prześpimy się przed treningiem. Gdy tylko zadzwonił budzik ubrałam dresy a włosy związałam w niedbałego koka. Wyszłam z pokoju a Rozalia jeszcze się malowała. Czekałam na windę, a tam jak zwykle musiałam spotkać Bartmana. To jakieś fatum czy co?
-Zuza
-Nawet nie zaczynaj to koniec Bartman
-Ok, pod jednym warunkiem. Spójrz mi prosto w oczy i powiedz że nic kompletnie do mnie nie czujesz -powiedział. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam to co powiedziałam
-Nic do ciebie nie czuje -powiedziałam, ale myślałam że się rozpłacze gdy spojrzał się takim smutnym wzrokiem. Na szczęście szybko opuścił windę. Skierowałam się na salę i usiadłam obok Oskara
-No hejka koleżanko -powiedział z uśmiechem -Jestem Oskar, batonika?-spytał i podał mi marsa
-Zuza-podałam mu rękę -Dzięki za marsa-powiedziałam i razem zjedliśmy batona. Już go zaczynam lubić. Po chwili pojawiła się Rozalia. Oskar wytłumaczył nam co i jak. Zaczął się trening. Starałam się skupić na pracy, ale co chwilę patrzałam na Zbyszka, a ten nawet się na mnie nie spojrzał. Nie dziwię mu się. Po treningu mieliśmy iść od razu na kolację, ale nie byłam głodna więc wróciłam do pokoju i zaczęłam czytać książkę. Nagle wpadła Rozalia
-Zuzka! Chodź ze mną do sklepu. Chłopaki mówią że to niedaleko i cały czas prosto
-Wierzysz tym debilom, którzy we własnych pokojach się gubią? -spytałam odkładając książkę. No ale co zrobiłam? Poszłam z nią i to był błąd. Zgubiłyśmy się gdzieś a wujek google też za bardzo nie ogarniał trasy. Zadzwoniłam do Michała
-Gdzie wy jesteście? -spytał
-Właśnie nie wiem. Szłyśmy prosto i nag.. Dobra już nieważne-powiedziałam gdy zauważyłam poszukiwany market. Zrobiłyśmy zakupy ja do swoich dorzuciłam jeszcze wino i papierosy, w razie gdybym psychicznie niewytrzymała. Wróciłyśmy już bez większych problemów. W pokoju zastałam połowę drużyny. W MOIM pokoju.
-Co wy tutaj robicie? Wynocha-powiedziałam nie mając siły nawet krzyczeć.
-Ale Rozalia zgodziła się na pokera u was-powiedział Kubiak
-To bawcie się dobrze-powiedziałam i wyszłam z pokoju co zrobił również Michał
-Zuza co się dzieje? Chcesz pogadać?
-A co ma się dziać? Wszystko jest świetnie -powiedziałam gdy usiedliśmy na jakiejś kanapie
-Siostra przecież widzę. Chodzi o tego dupka? Daj sobie z nim spokój
-Spokój? Wiesz jak się czuje zdradzona kobieta? Nie? Więc nie mamy o czym rozmawiać -powiedziałam i chciało mi się ryczeć. Michał tylko mnie przytulił. Siedzieliśmy tak parę minut
-Jesteś świetna, mądra, ładna, zabawna a to nie wszystkie twoje zalety. Możesz mieć każdego. Może nie wiem jak się czujesz, ale wiem że jesteś moją siostrą i kocham cię najmocniej na świecie oraz że dasz sobie radę. -powiedział patrząc mi prosto w oczy
-Kocham cię Misiek -powiedziałam
-A teraz koniec mazania i chodź z nami grać -powiedział i pociągnął mnie żebym wstała z kanapy
-Dobra, zaraz do was przyjdę, tylko jeszcze się przewietrzę -powiedziałam na co się zgodził. Wyszłam na dwór i usiadłam na jednej z ławek przed ośrodkiem. Zapaliłam papierosa i patrzałam się po prostu przed siebie. Po chwili moim oczom ukazał się Bartman. Z jednej strony chciałam się w niego wtulić ale z drugiej bałam się że może znowu mnie zranić. On tylko obdarzył mnie takim zimnym spojrzeniem i odszedł. W momencie kiedy zaczął mnie ignorować zrozumiałam jak bardzo go potrzebuję. W momencie kiedy go traciłam. Spaliłam jeszcze parę papierosów i udałam się do pokoju wcześniej biorąc jeszcze gumę do żucia. Usiadłam obok Rozalii, która spojrzała się na mnie pytająco. Pokiwałam tylko przecząco głową.
-Hej piękna-powiedział
-Stary nie zapędzaj się, to moja siostra-powiedział Michał, a Bartek uniósł ręce w geście obronnym. Przez cały obiad nic nie mówiłam, w odróżnieniu od Rozalii, której buzia się nie zamykała. Nie chciałam tam dalej siedzie więc chciałam odejść od stołu, ale brat roku musiał się odezwać
-Gdzie ty idziesz? Nic prawie nie zjadłaś
-Prawie nic a nic to różnica. Nie jestem głodna -powiedziałam i odeszłam, w moje ślady poszedł Kurek. Można mnie już zabić.
-No hej, co ty taka smutna?-spyta, gdy wyszliśmy ze stołówki
-Po prostu jestem zmęoczna drogą -powiedziałam i weszliśmy do windy
-Zastanawiam się kiedy w końcu pójdziemy na tą kawę?
-Kiedyś na pewno, nie masz nic lepszego do roboty?
-Nie, a przeszkadzam ci?
-Tak
-Oj, jak mi przykro-zaśmiał się i zrobił jakąś głupią minę, że też się zaśmiałam -Widzisz, uśmiechasz się. Idziemy w dobrym kierunku-powiedział a ja zatrzymałam się przed drzwiami i przypomniałam sobie że Rozalia ma klucz
-Super-powiedziałam i usiadłam na ziemię
-Co ty robisz?-spytał Kurek
-Siedzę nie widzisz? Nie mam klucza
-Przecież możesz poczekać u mnie a nie siedzieć na korytarzu
-Mi to nie przeszkadza -powiedziałam wzruszając ramionami. Chwile patrzył sie na mnie a następnie usiadł obok. Wybuchnęliśmy śmiechem. Siedzieliśmy tak co chwile się szturchając jak małe dzieci
-Co jest pomiędzy tobą a Bartmanem?-nagle spytał
-Nic-powiedziałam
- Twoja przyjaciółka już wraca, więc się zbieram, ale musisz się częściej uśmiechać -powiedział i poszedł
-Co to było?-spytała Rozalia
-Co? Tylko rozmawialiśmy -powiedziałam wchodząc do pokoju. Postanowiłyśmy że prześpimy się przed treningiem. Gdy tylko zadzwonił budzik ubrałam dresy a włosy związałam w niedbałego koka. Wyszłam z pokoju a Rozalia jeszcze się malowała. Czekałam na windę, a tam jak zwykle musiałam spotkać Bartmana. To jakieś fatum czy co?
-Zuza
-Nawet nie zaczynaj to koniec Bartman
-Ok, pod jednym warunkiem. Spójrz mi prosto w oczy i powiedz że nic kompletnie do mnie nie czujesz -powiedział. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam to co powiedziałam
-Nic do ciebie nie czuje -powiedziałam, ale myślałam że się rozpłacze gdy spojrzał się takim smutnym wzrokiem. Na szczęście szybko opuścił windę. Skierowałam się na salę i usiadłam obok Oskara
-No hejka koleżanko -powiedział z uśmiechem -Jestem Oskar, batonika?-spytał i podał mi marsa
-Zuza-podałam mu rękę -Dzięki za marsa-powiedziałam i razem zjedliśmy batona. Już go zaczynam lubić. Po chwili pojawiła się Rozalia. Oskar wytłumaczył nam co i jak. Zaczął się trening. Starałam się skupić na pracy, ale co chwilę patrzałam na Zbyszka, a ten nawet się na mnie nie spojrzał. Nie dziwię mu się. Po treningu mieliśmy iść od razu na kolację, ale nie byłam głodna więc wróciłam do pokoju i zaczęłam czytać książkę. Nagle wpadła Rozalia
-Zuzka! Chodź ze mną do sklepu. Chłopaki mówią że to niedaleko i cały czas prosto
-Wierzysz tym debilom, którzy we własnych pokojach się gubią? -spytałam odkładając książkę. No ale co zrobiłam? Poszłam z nią i to był błąd. Zgubiłyśmy się gdzieś a wujek google też za bardzo nie ogarniał trasy. Zadzwoniłam do Michała
-Gdzie wy jesteście? -spytał
-Właśnie nie wiem. Szłyśmy prosto i nag.. Dobra już nieważne-powiedziałam gdy zauważyłam poszukiwany market. Zrobiłyśmy zakupy ja do swoich dorzuciłam jeszcze wino i papierosy, w razie gdybym psychicznie niewytrzymała. Wróciłyśmy już bez większych problemów. W pokoju zastałam połowę drużyny. W MOIM pokoju.
-Co wy tutaj robicie? Wynocha-powiedziałam nie mając siły nawet krzyczeć.
-Ale Rozalia zgodziła się na pokera u was-powiedział Kubiak
-To bawcie się dobrze-powiedziałam i wyszłam z pokoju co zrobił również Michał
-Zuza co się dzieje? Chcesz pogadać?
-A co ma się dziać? Wszystko jest świetnie -powiedziałam gdy usiedliśmy na jakiejś kanapie
-Siostra przecież widzę. Chodzi o tego dupka? Daj sobie z nim spokój
-Spokój? Wiesz jak się czuje zdradzona kobieta? Nie? Więc nie mamy o czym rozmawiać -powiedziałam i chciało mi się ryczeć. Michał tylko mnie przytulił. Siedzieliśmy tak parę minut
-Jesteś świetna, mądra, ładna, zabawna a to nie wszystkie twoje zalety. Możesz mieć każdego. Może nie wiem jak się czujesz, ale wiem że jesteś moją siostrą i kocham cię najmocniej na świecie oraz że dasz sobie radę. -powiedział patrząc mi prosto w oczy
-Kocham cię Misiek -powiedziałam
-A teraz koniec mazania i chodź z nami grać -powiedział i pociągnął mnie żebym wstała z kanapy
-Dobra, zaraz do was przyjdę, tylko jeszcze się przewietrzę -powiedziałam na co się zgodził. Wyszłam na dwór i usiadłam na jednej z ławek przed ośrodkiem. Zapaliłam papierosa i patrzałam się po prostu przed siebie. Po chwili moim oczom ukazał się Bartman. Z jednej strony chciałam się w niego wtulić ale z drugiej bałam się że może znowu mnie zranić. On tylko obdarzył mnie takim zimnym spojrzeniem i odszedł. W momencie kiedy zaczął mnie ignorować zrozumiałam jak bardzo go potrzebuję. W momencie kiedy go traciłam. Spaliłam jeszcze parę papierosów i udałam się do pokoju wcześniej biorąc jeszcze gumę do żucia. Usiadłam obok Rozalii, która spojrzała się na mnie pytająco. Pokiwałam tylko przecząco głową.
poniedziałek, 18 czerwca 2018
#10 Świat jet już wystarczająco smutny. Nie pogarszajcie sytuacji
Obudził mnie straszny ból. Chciałam się podnieść ale nie mogłam, na szczęście ktoś wszedł do sali.
-Zuzka! W końcu, tak bardzo się o ciebie martwiłem. Nie ruszaj się idę po lekarza-powiedział Michał i wybiegł z sali, by po chwili znowu się pojawić z lekarzem. Doktor zbadał mnie po czym zostałam skierowana na jeszcze jakieś badania. Gdy wróciłam do sali siedziała tam Monika
-Zuzia! -powiedziała i delikatnie mnie przytuliła-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Czego ci nie powiedziałam?
-Że byłaś w ciąży. Niestety przez ten stres poroniłaś
-Co?! Byłam w ciąży? To niemożliwe, ale poroniłam więc problem z głowy
-Byłaś w ciąży?-spytał Bartman, który wszedł do sali
-Zbyszek wyjdź, nie pogarszaj jej sytuacji -dowidziała Monika a on bez słowa opuścił pomieszczenie.
-Jak mogłaś tego nie zauważyć?
-Muszę odpocząć. Proszę nie wpuszczaj nikogo-powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę. Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam zobaczyłam Bartmana trzymającego mnie za rękę. Od razu ją zabrałam
-Przepraszam
-Chyba już za późno nie sądzisz?
-Zuza, ale ja cię naprawdę kocham i wiem że ty do mnie też coś czujesz -powiedział
- Masz rację, czuję do ciebie nienawiść -powiedziałam. Bartman chciał coś powiedzieć ale do sali wszedł Michał
-Zostaw nas samych -powiedział do przyjaciela a ten wykonał polecenie bez słowa.
-Michał, jeśli zamierzasz mi tutaj prawić jakieś morały to nawet nie zaczynaj
-Zuzka, ale musimy o tym porozmawiać
-Nic nie muszę, jestem pełnoletnia
-Ale jesteś także moją młodszą siostrą
-A ty moim bratem, więc powinieneś być wyrozumiały
-Będziesz miała całe wakacje żeby mi to wyjaśnić
-Co? Ty przecież masz zaraz zgrupowanie -powiedziałam nic nie rozumiejąc
-Ale ja jako wspaniały braciszek załatwiłem ci dwa miesiąc w Spale. Nie ma za co- nie no Michał, ty to masz wyczucie czasu. Spała to akurat ostatnie miejsce gdzie chcę teraz być.
-Nigdzie nie jadę, nie będę siedzieć tam i się nudzić. Mam własne życie
-Nie będziesz się nudzić. Pomożesz Oskarowi w statystykach, tabelkach itp.
-Jeszcze lepiej. Jedyna dziewczyna na 30 przerośniętych dzieciaków z ADHD
-Dla tej Rozalii też jest tam miejsce. Trener się zgodził na dwie praktykantki i nawet wam zapłaci
-Wow! To niesamowite, spełnienie moich marzeń-powiedziałam sarkastycznie na co Michał tylko się zaśmiał
-Twoja koleżanka już się zgodziła
-To pojedzie sama -powiedziałam. Do sali wszedł lekarz, który po krótkiej rozmowie oraz powiadomieniu mnie że jutro mogła opuścić szpital. Tyle dobrego. W głowie jednak próbowałam ułożyć sobie wszystkie za i przeciw ewentualnego, podkreślam EWENTUALNEGO, wyjazdu do Spały. Jakoś po południu wpadła Rozalia
-Dziewczyno ja tutaj od zmysłów odchodzę. Jak mogłaś mi tego nie powiedzieć?
-Hej, ciebie też bardzo miło widzieć. Dobrze się czuję dzięki że pytasz-powiedziałam przewracając oczami
-Do rzeczy-powiedziała śmiejąc się
-Nie powiedziałam ci, bo sama nie wiedziałam -oznajmiłam
-Jak mogłaś nie wiedzieć? Który to był tydzień?
-5, ale to już ie ma znaczenia
-Dobra czekaj, musisz opowiedzieć wszystko od początku i dlaczego nie ma z tobą teraz Zbyszka?-spytała więc opowiedziałam jej całą historię -Gdzie on jest? Zaraz mu tak przypierdolę że chłopak się już nie pozbiera
-Daj spokój, ja się bardziej zastanawiam czy mam jechać do Spały czy nie
-Jedziesz! Nie będziesz rezygnować z takiej szansy dla jakiegoś dupka-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a gdy przyszedł Michał z rodzinką zjedliśmy razem obiad. Wszyscy wyszli późnym wieczorem.
*4 dni później*
Właśnie razem z Rozalią rozpakowujemy się w naszym nowym lokum na 2 miesiące. Postanowiłam jechać, ale również jak najskuteczniej unikać Zbyszka. Nie rozmawialiśmy od momenty gdy dowiedział się o dziecku. Monika mi tylko opowiadała że raz z nim rozmawiała, ale nie zdradziła mi o czym.
-Dziewczyny! Chodźcie na obiad-powiedział Mateusz wbiegając do pokoju. Szliśmy razem z nim wspominając stare czasy
-Tak pamiętam jak nosiłeś mnie na barana i jak wtedy jak spadłam to bliznę mam do dzisiaj -zaśmiałam się
-Tak, ale to nie moja wina że Rozalia z Kubą mnie rozśmieszali -powiedział jak małe dziecko. Czekaliśmy na windę, a gdy ta się otworzyła zobaczyłam w niej Bartmana
-O hej, -powiedział Bieniek, a ten tyko mruknął coś pod nosem. Nikt się w windzie nie odezwał. Gdy chciałam wyjść Zbyszek pociągnął mnie za rękaw bluzy
-Potem do was dojdę-powiedziałam widząc zdziwienie na buzi Mateusza
-Możemy porozmawiać?
-O czym ty chcesz rozmawiać? Nie mamy już o czym. Wszystko ci powiedziałam
-A dziecko? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
-Bo sama nie wiedziałam, a potem już ci nie byłam potrzebna, bo znalazłeś sobie nową dziewczynę
-Zuza
-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem?
-Zuzka! W końcu, tak bardzo się o ciebie martwiłem. Nie ruszaj się idę po lekarza-powiedział Michał i wybiegł z sali, by po chwili znowu się pojawić z lekarzem. Doktor zbadał mnie po czym zostałam skierowana na jeszcze jakieś badania. Gdy wróciłam do sali siedziała tam Monika
-Zuzia! -powiedziała i delikatnie mnie przytuliła-Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Czego ci nie powiedziałam?
-Że byłaś w ciąży. Niestety przez ten stres poroniłaś
-Co?! Byłam w ciąży? To niemożliwe, ale poroniłam więc problem z głowy
-Byłaś w ciąży?-spytał Bartman, który wszedł do sali
-Zbyszek wyjdź, nie pogarszaj jej sytuacji -dowidziała Monika a on bez słowa opuścił pomieszczenie.
-Jak mogłaś tego nie zauważyć?
-Muszę odpocząć. Proszę nie wpuszczaj nikogo-powiedziałam i odwróciłam się w drugą stronę. Nie pamiętam nawet kiedy zasnęłam. Gdy się obudziłam zobaczyłam Bartmana trzymającego mnie za rękę. Od razu ją zabrałam
-Przepraszam
-Chyba już za późno nie sądzisz?
-Zuza, ale ja cię naprawdę kocham i wiem że ty do mnie też coś czujesz -powiedział
- Masz rację, czuję do ciebie nienawiść -powiedziałam. Bartman chciał coś powiedzieć ale do sali wszedł Michał
-Zostaw nas samych -powiedział do przyjaciela a ten wykonał polecenie bez słowa.
-Michał, jeśli zamierzasz mi tutaj prawić jakieś morały to nawet nie zaczynaj
-Zuzka, ale musimy o tym porozmawiać
-Nic nie muszę, jestem pełnoletnia
-Ale jesteś także moją młodszą siostrą
-A ty moim bratem, więc powinieneś być wyrozumiały
-Będziesz miała całe wakacje żeby mi to wyjaśnić
-Co? Ty przecież masz zaraz zgrupowanie -powiedziałam nic nie rozumiejąc
-Ale ja jako wspaniały braciszek załatwiłem ci dwa miesiąc w Spale. Nie ma za co- nie no Michał, ty to masz wyczucie czasu. Spała to akurat ostatnie miejsce gdzie chcę teraz być.
-Nigdzie nie jadę, nie będę siedzieć tam i się nudzić. Mam własne życie
-Nie będziesz się nudzić. Pomożesz Oskarowi w statystykach, tabelkach itp.
-Jeszcze lepiej. Jedyna dziewczyna na 30 przerośniętych dzieciaków z ADHD
-Dla tej Rozalii też jest tam miejsce. Trener się zgodził na dwie praktykantki i nawet wam zapłaci
-Wow! To niesamowite, spełnienie moich marzeń-powiedziałam sarkastycznie na co Michał tylko się zaśmiał
-Twoja koleżanka już się zgodziła
-To pojedzie sama -powiedziałam. Do sali wszedł lekarz, który po krótkiej rozmowie oraz powiadomieniu mnie że jutro mogła opuścić szpital. Tyle dobrego. W głowie jednak próbowałam ułożyć sobie wszystkie za i przeciw ewentualnego, podkreślam EWENTUALNEGO, wyjazdu do Spały. Jakoś po południu wpadła Rozalia
-Dziewczyno ja tutaj od zmysłów odchodzę. Jak mogłaś mi tego nie powiedzieć?
-Hej, ciebie też bardzo miło widzieć. Dobrze się czuję dzięki że pytasz-powiedziałam przewracając oczami
-Do rzeczy-powiedziała śmiejąc się
-Nie powiedziałam ci, bo sama nie wiedziałam -oznajmiłam
-Jak mogłaś nie wiedzieć? Który to był tydzień?
-5, ale to już ie ma znaczenia
-Dobra czekaj, musisz opowiedzieć wszystko od początku i dlaczego nie ma z tobą teraz Zbyszka?-spytała więc opowiedziałam jej całą historię -Gdzie on jest? Zaraz mu tak przypierdolę że chłopak się już nie pozbiera
-Daj spokój, ja się bardziej zastanawiam czy mam jechać do Spały czy nie
-Jedziesz! Nie będziesz rezygnować z takiej szansy dla jakiegoś dupka-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a gdy przyszedł Michał z rodzinką zjedliśmy razem obiad. Wszyscy wyszli późnym wieczorem.
*4 dni później*
Właśnie razem z Rozalią rozpakowujemy się w naszym nowym lokum na 2 miesiące. Postanowiłam jechać, ale również jak najskuteczniej unikać Zbyszka. Nie rozmawialiśmy od momenty gdy dowiedział się o dziecku. Monika mi tylko opowiadała że raz z nim rozmawiała, ale nie zdradziła mi o czym.
-Dziewczyny! Chodźcie na obiad-powiedział Mateusz wbiegając do pokoju. Szliśmy razem z nim wspominając stare czasy
-Tak pamiętam jak nosiłeś mnie na barana i jak wtedy jak spadłam to bliznę mam do dzisiaj -zaśmiałam się
-Tak, ale to nie moja wina że Rozalia z Kubą mnie rozśmieszali -powiedział jak małe dziecko. Czekaliśmy na windę, a gdy ta się otworzyła zobaczyłam w niej Bartmana
-O hej, -powiedział Bieniek, a ten tyko mruknął coś pod nosem. Nikt się w windzie nie odezwał. Gdy chciałam wyjść Zbyszek pociągnął mnie za rękaw bluzy
-Potem do was dojdę-powiedziałam widząc zdziwienie na buzi Mateusza
-Możemy porozmawiać?
-O czym ty chcesz rozmawiać? Nie mamy już o czym. Wszystko ci powiedziałam
-A dziecko? Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
-Bo sama nie wiedziałam, a potem już ci nie byłam potrzebna, bo znalazłeś sobie nową dziewczynę
-Zuza
-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem?
#9 Moje serce nie zawiodło. To ktoś zawiódł moje serce.
-Ale teraz cały weekend mogę spędzić z panią,Pani Bartman -powiedział i pocałował mnie, ale zadzwoniła Monika, mówiąc żebym poszła pożegnać się z Michałem. Tak też zrobiłam i po tym wróciłam do Bartmana. Spędziliśmy dzień na mieści świetnie się bawiąc pomijając dziewczyny proszące Zbyszka o zdjęcia. Noc minęła nam bardzo intensywnie.
Weekend minął bardzo szybko i dzisiaj muszę wracać do Bełchatowa. Pożegnałam się ze Zbyszkiem i udałam sie do domu, gdzie spakowałam się i akurat usłyszałam rodziców wchodzących do domu. Popołudnie spędziliśmy razem po czym żegnając się z Michałem, Moniką i Polą ruszyliśmy w drogę. Tak bardzo nie chciałam wyjeżdżać, ale wiedziałam że muszę.
Miesiące do wakacji minęły dość szybko. Staraliśmy się ze Zbyszkiem jak najczęściej odwiedzać, rozmawiać i pisać. Zaraz po zakończeniu roku spakowana wsiadłam w pociąg i ruszyłam do Rzeszowa bo chłopaki wczoraj wrócili ze zgrupowania. Udałam się do Moniki i po dwóch godzinach pojawił się Michała, który wracał całkowicie pijany od Zbyszka. Tam też się od razu udałam. Zapukałam do drzwi
-Kto tam?-usłyszałam jakąś kobietę, po chwili otworzyła drzwi i zobaczyłam że ma na sobie tylko szlafrok
-Przepraszam pomyliłam numery
-Po co otwierasz drzwi?-spytał Zbyszek i podszedł do drzwi
-Nie przeszkadzaj sobie-powiedziałam i wybiegam z budynku i skierowałam się do domu Michała
-Zuzka! Zuzka zaczekaj!- słyszałam jak wołał, ale wbiegam do domu brata i jak na moje nieszczęście siedział w kuchni
-Zuzia co się stało?-spytał podchodząc do mnie
-Nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam i chciałam pobiec na górę, ale Michał złapał mnie w szczelnym uścisku. Zaczęłam płakać.
-Już spokojnie, powiedz co się stało- powiedział siadając ze mną na kanapie. Po chwili przyszła też Monika
-Nie chcę o tym mówić-powiedziałam
-Ale mi możesz powiedzieć
-I co ci mam powiedzieć? Że zakochałam się w faceci, a ten mnie tylko wykorzystał i zdradzał? To chciałeś usłyszeć?
-Kto to był? Zamorduje go chyba-powiedział wstawiając
-Nic ci więcej nie powiem
-Michał wiem że chcesz ją chronić, ale zemsta tutaj nic nie da-powiedziała Monika
-On ją skrzywdził! Skrzywdził moją siostrę a ja mam to zostawić w spokoju?
-Proszę Michał, przez to i tak nie poczuje się lepiej-powiedziałam i udałam się na górę. Od razu położyłam się. Telefon cały czas dzwonił, ale ignorowałam go.
Rano jak zwykle obudził mnie Michał
-Zuzka idziesz ze mną biegać? -spytał siadając na łóżko
-Nie, może później -powiedziałam a on wyszedł. Zeszłam na dół, dzie siedziała Monika z Polą
-Zrobiłam ci śniadanie-powiedziała i podała mi naleśniki
-Nie jestem głodna
-Musisz... -ktoś jej przerwał pukaniem do drzwi. Poszła otworzyć a ja po chwili zauważyłam Bartmana
-Zuzka proszę, daj mi wytlumaczyć
-Porozmawiajcie sobie a ja zabieram Polcie i idziemy na spacer-powiedziała i po chwili wyszła
-Zuzka-powiedział patrząc się na mnie
-Ale co ty tutaj chcesz tłumaczyć? Wiem co widziałam więc nie ośmieszaj się chociaż-powiedziałam i czułam jak robi mi się nie dobrze
-To nie tak jak myślisz, ale nie mogę ci nic więcej powiedzieć
-To nie mów i wyjdź -powiedziałam czując coraz mocniejszy ból brzucha
-Zuza ja przepraszam, ale ja cię kocham. Daj mi jeszcze jedną szansę
-Mało ci jeszcze? -zgięłam się w pół ponieważ ból był niedowytrzymania
-Zuzka co się dzieje?
-Nic! Po prostu się wynoś -powiedziałam próbując się opanować
-Ale ja
-Przestań! Złamałeś mi serce mało ci? Wygrałeś!
-Zuzka zabiorę cię do lekarza
-Po prostu wyjdź! Nie chcę cie znać -powiedziałam a on wyszedł. Ostatnią rzecz jaką pamiętam było jak osuwałam się na ziemię
Weekend minął bardzo szybko i dzisiaj muszę wracać do Bełchatowa. Pożegnałam się ze Zbyszkiem i udałam sie do domu, gdzie spakowałam się i akurat usłyszałam rodziców wchodzących do domu. Popołudnie spędziliśmy razem po czym żegnając się z Michałem, Moniką i Polą ruszyliśmy w drogę. Tak bardzo nie chciałam wyjeżdżać, ale wiedziałam że muszę.
Miesiące do wakacji minęły dość szybko. Staraliśmy się ze Zbyszkiem jak najczęściej odwiedzać, rozmawiać i pisać. Zaraz po zakończeniu roku spakowana wsiadłam w pociąg i ruszyłam do Rzeszowa bo chłopaki wczoraj wrócili ze zgrupowania. Udałam się do Moniki i po dwóch godzinach pojawił się Michała, który wracał całkowicie pijany od Zbyszka. Tam też się od razu udałam. Zapukałam do drzwi
-Kto tam?-usłyszałam jakąś kobietę, po chwili otworzyła drzwi i zobaczyłam że ma na sobie tylko szlafrok
-Przepraszam pomyliłam numery
-Po co otwierasz drzwi?-spytał Zbyszek i podszedł do drzwi
-Nie przeszkadzaj sobie-powiedziałam i wybiegam z budynku i skierowałam się do domu Michała
-Zuzka! Zuzka zaczekaj!- słyszałam jak wołał, ale wbiegam do domu brata i jak na moje nieszczęście siedział w kuchni
-Zuzia co się stało?-spytał podchodząc do mnie
-Nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam i chciałam pobiec na górę, ale Michał złapał mnie w szczelnym uścisku. Zaczęłam płakać.
-Już spokojnie, powiedz co się stało- powiedział siadając ze mną na kanapie. Po chwili przyszła też Monika
-Nie chcę o tym mówić-powiedziałam
-Ale mi możesz powiedzieć
-I co ci mam powiedzieć? Że zakochałam się w faceci, a ten mnie tylko wykorzystał i zdradzał? To chciałeś usłyszeć?
-Kto to był? Zamorduje go chyba-powiedział wstawiając
-Nic ci więcej nie powiem
-Michał wiem że chcesz ją chronić, ale zemsta tutaj nic nie da-powiedziała Monika
-On ją skrzywdził! Skrzywdził moją siostrę a ja mam to zostawić w spokoju?
-Proszę Michał, przez to i tak nie poczuje się lepiej-powiedziałam i udałam się na górę. Od razu położyłam się. Telefon cały czas dzwonił, ale ignorowałam go.
Rano jak zwykle obudził mnie Michał
-Zuzka idziesz ze mną biegać? -spytał siadając na łóżko
-Nie, może później -powiedziałam a on wyszedł. Zeszłam na dół, dzie siedziała Monika z Polą
-Zrobiłam ci śniadanie-powiedziała i podała mi naleśniki
-Nie jestem głodna
-Musisz... -ktoś jej przerwał pukaniem do drzwi. Poszła otworzyć a ja po chwili zauważyłam Bartmana
-Zuzka proszę, daj mi wytlumaczyć
-Porozmawiajcie sobie a ja zabieram Polcie i idziemy na spacer-powiedziała i po chwili wyszła
-Zuzka-powiedział patrząc się na mnie
-Ale co ty tutaj chcesz tłumaczyć? Wiem co widziałam więc nie ośmieszaj się chociaż-powiedziałam i czułam jak robi mi się nie dobrze
-To nie tak jak myślisz, ale nie mogę ci nic więcej powiedzieć
-To nie mów i wyjdź -powiedziałam czując coraz mocniejszy ból brzucha
-Zuza ja przepraszam, ale ja cię kocham. Daj mi jeszcze jedną szansę
-Mało ci jeszcze? -zgięłam się w pół ponieważ ból był niedowytrzymania
-Zuzka co się dzieje?
-Nic! Po prostu się wynoś -powiedziałam próbując się opanować
-Ale ja
-Przestań! Złamałeś mi serce mało ci? Wygrałeś!
-Zuzka zabiorę cię do lekarza
-Po prostu wyjdź! Nie chcę cie znać -powiedziałam a on wyszedł. Ostatnią rzecz jaką pamiętam było jak osuwałam się na ziemię
#8 Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze.
-Jak mogłaś mnie tak unikać?-spytał i mnie pocałował
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam
-Ehh, to jest nieważne. Zapraszam cię na wino-powiedział i wręczył mi klucze- Przyjdę jak najszybciej-powiedział i poszedł. Porozmawiałam z Moniką. Ustaliłyśmy że powie Miśkowi że poszłam już spać. Weszłam do mieszkania Bartmana i rozsiadłam się na kanapie. Po jakiejś godzince przyszedł z butelką wina. Wieczór minął nam bardzo przyjemnie, a rano jeszcze dostałam śniadanie do łóżka. Jednak sielanka szybko się skończyła bo musiałam wracać do domu.
-Gdzie ty byłaś tak wcześnie?-spytał Michał gdy weszłam do domu
-W sklepie-odparłam i pokazałam na świeże bułki
-Wcześnie wstałaś żeby iść po bułki?
-Dokładnie-powiedziałam a on podszedł do mnie i dotknął ręką mojego czoła jednak szybko ją cofnął
-Aż parzy, wiedziałem że coś jest nie tak-zaśmiał się za co dostał kuksańca w bok. Zjedliśmy we czwórkę śniadanie -Monika pamiętasz że dzisiaj organizujemy imprezę?
-Pamięta Michał, pamiętam -powiedziała. Po zjedzonym śniadaniu Michał zawiózł Polę chrzestnym. Ja z Moniką przygotowywałyśmy wszystko na imprezę. Nie chciałam wychodzić z pokoju ale Michał praktyczni wyciągnął mnie siłą. Zeszłam na dół i przywitałam się ze wszystkimi. Poznałam dziewczyny lub żony kolegów Michała z drużyny. Jednak po godzinie postanowiłam wrócić do pokoju. Wykąpałam się i wróciłam dol pokoju gdzie siedział Zbyszek. Szybko zamknęłam drzwi
-Nie mogłem się już powstrzymać -powiedział i zaczęliśmy się całować. Nagle ktoś zapukał
-Do szafy-powiedziałam po cichu i gdy już wszedł tam otworzyłam drzwi
-Zuzka nie widziałaś Zbyszka?-spytał Michał
-Nie, a czemu?
-Bo gdzieś mi zniknął i nie mogę go znaleźć
-I myślałeś że jest u mnie? Aż tak źle o mnie myślisz
-Jest bynajmniej lepszy od tego Bieńka -powiedział
-Daj spokój i idź już -powiedziałam i przekluczyłam zamek w drzwiach
-Bieniek? Czuje się zazdrosny
-Przestań, po prostu chodziłam z nim do szkoły a dzisiaj spotkaliśmy się na kawie-powiedziałam
-O proszę! Ze mną nie chcesz nigdzie wychodzić a z nim tak? Obrażam się -powiedział i się odwrócił. Zaczęłam się śmiać
-Zbyszek, przestań-powiedziałam i podeszłam do niego i pocałowałam -Lepiej?
-Nie-powiedział i wbił mi się w usta. Pocałunki były coraz głębsze -Jesteś pewna?-spytał a ja tylko pociągnęłam go do siebie. Było cudownie. Po wszystkim zasnęłam w jego ramionach.
-Zuzka! Otwórz drzwi-krzyczał Michał.
-Czego chcesz?
-Wyciągnąć cię w końcu z łóżka. To nasze ostatnie dni przed twoim powrotem i chcę z tobą spędzić trochę czasu. Za 10 minut widzę cię na dworze, bo idziemy biegać
-Dobra-powiedziałam i zaczęłam się ogarniać
-Musisz iść? -spytał i pociągnął mnie na łóżko. Zaczął bawić się moimi włosami
-Wiesz że on nie odpuści, wpadnę wieczorem-powiedziałam
-Jutro rano wyjeżdżamy do Gdańska na mecz. W sumie jeszcze trener nie wie czy pojadę-powiedział
-To postaraj się tak żebyś nie pojechał-powiedziałam i dałam mu buziaka po czym wyszłam z pokoju i skierowałam się do stojącego na dworze Michała
-W końcu
-To ty jak debil chcesz biegać przy -20 stopniach
-Już nie przesadzaj. Muszę z tobą porozmawiać -powiedział gdy zaczęliśmy biec
-Więc słucham -powiedziałam
-Ostatnio często mnie unikasz, wychodzisz z domu chociaż mieliśmy spędzać czas razem
-Wiem Michał, strasznie cię za to przepraszam, ale
-Nie musisz, nie to mi chodzi. Czy to wszystko z powodu twojego nowego chłopaka?
-Co? Ja nie mam chłopaka- zatrzymał się więc zrobiłam to samo
-Może myślisz że jestem głupi, ale też miałem 18 lat. Chcę mieć tylko pewność że nie zrobisz głupoty. -powiedział
-Nie martw się Misiek
-Zapoznasz mnie z nim?-spytała mnie zatkało -chciałbym go poznać
-Poznam cię z nim, jak tylko upewnię się że to coś poważnego -powiedziałam, bo co miałam mu powiedzieć? Że mu go nie przedstawię bo sam go doskonale zna? Nie chciałam mu o tym mówić
-Jasne, pamiętaj że zawsze możesz też na mnie liczyć. Jak trzeba to skopie mu tyłek, gdyby tylko cię skrzywdził
-Wiem Michał, wiem- i to mnie właśnie przeraża więc nie powiem ci że zakochałam się w twoim przyjacielu. Rozmawialiśmy jeszcze trochę o wszystkim i niczym. Wróciliśmy do domu, gdzie czekało na nas pyszne śniadanie. Zjadaliśmy je i Michał zaproponował kino, a w tym planie nie mogło zabraknąć Zbyszka. Całą czwórką wybraliśmy się do kina, bo Polcia była z dziadkami. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Poszliśmy również do baru. Trochę wypiliśmy. Wracając do domu Michał zaczął mówić jakby to cieszył się jakbym była z Bartmanem. Stwierdził że nigdy by mnie nie skrzywdził i tak dalej. Ledwo powstrzymywałam Zbyszka by trzymał język za zębami.
-Idź odprowadź Zbyszka a ja się zajmę Michałem -powiedziała Monika
-Zuzka zrobisz to dla mnie? Odprowadź mojego przyjaciela-powiedział, a ja bez słowa zaprowadziłam Bartmana do mieszkania.
-Królewno proszę nie zostawiaj mnie-powiedział po czym pociągnął mnie na łóżko i zamknął w szczelnym uścisku
-Bartman, proszę puść -powiedziałam śmiejąc się
-Nie, jesteś cała moja-powiedział
-Ale śmierdzisz wódką-powiedziałam przez co zaczął mnie łaskotać
-Ja śmierdzę? Śmierdzę?- mówił cały czas mnie łaskocząc
-Zbyszek proszę przestań
-A zostaniesz?-spytał patrząc się na mnie
-Dobra, ale daj mi jakąś koszulkę-powiedziałam a on wykonał polecenia. Przebrałam się i położyłam się obok niego. Pocałował mnie w czoło i przytulił. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
Rano dla odmiany obudził nas budzik
-Wstawaj, musisz się zbierać i jechać pod halę-powiedziałam
-A właśnie że nie, bo trener kazał mi zostać i trochę popracować z fizjo
-Co mu ściemniałeś?
-Że po tym ostatnim meczu coś mnie boli znowu w tej kostce
-Nie ładnie panie Bartman
-Ale teraz cały weekend mogę spędzić z panią,Pani Bartman
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam
-Ehh, to jest nieważne. Zapraszam cię na wino-powiedział i wręczył mi klucze- Przyjdę jak najszybciej-powiedział i poszedł. Porozmawiałam z Moniką. Ustaliłyśmy że powie Miśkowi że poszłam już spać. Weszłam do mieszkania Bartmana i rozsiadłam się na kanapie. Po jakiejś godzince przyszedł z butelką wina. Wieczór minął nam bardzo przyjemnie, a rano jeszcze dostałam śniadanie do łóżka. Jednak sielanka szybko się skończyła bo musiałam wracać do domu.
-Gdzie ty byłaś tak wcześnie?-spytał Michał gdy weszłam do domu
-W sklepie-odparłam i pokazałam na świeże bułki
-Wcześnie wstałaś żeby iść po bułki?
-Dokładnie-powiedziałam a on podszedł do mnie i dotknął ręką mojego czoła jednak szybko ją cofnął
-Aż parzy, wiedziałem że coś jest nie tak-zaśmiał się za co dostał kuksańca w bok. Zjedliśmy we czwórkę śniadanie -Monika pamiętasz że dzisiaj organizujemy imprezę?
-Pamięta Michał, pamiętam -powiedziała. Po zjedzonym śniadaniu Michał zawiózł Polę chrzestnym. Ja z Moniką przygotowywałyśmy wszystko na imprezę. Nie chciałam wychodzić z pokoju ale Michał praktyczni wyciągnął mnie siłą. Zeszłam na dół i przywitałam się ze wszystkimi. Poznałam dziewczyny lub żony kolegów Michała z drużyny. Jednak po godzinie postanowiłam wrócić do pokoju. Wykąpałam się i wróciłam dol pokoju gdzie siedział Zbyszek. Szybko zamknęłam drzwi
-Nie mogłem się już powstrzymać -powiedział i zaczęliśmy się całować. Nagle ktoś zapukał
-Do szafy-powiedziałam po cichu i gdy już wszedł tam otworzyłam drzwi
-Zuzka nie widziałaś Zbyszka?-spytał Michał
-Nie, a czemu?
-Bo gdzieś mi zniknął i nie mogę go znaleźć
-I myślałeś że jest u mnie? Aż tak źle o mnie myślisz
-Jest bynajmniej lepszy od tego Bieńka -powiedział
-Daj spokój i idź już -powiedziałam i przekluczyłam zamek w drzwiach
-Bieniek? Czuje się zazdrosny
-Przestań, po prostu chodziłam z nim do szkoły a dzisiaj spotkaliśmy się na kawie-powiedziałam
-O proszę! Ze mną nie chcesz nigdzie wychodzić a z nim tak? Obrażam się -powiedział i się odwrócił. Zaczęłam się śmiać
-Zbyszek, przestań-powiedziałam i podeszłam do niego i pocałowałam -Lepiej?
-Nie-powiedział i wbił mi się w usta. Pocałunki były coraz głębsze -Jesteś pewna?-spytał a ja tylko pociągnęłam go do siebie. Było cudownie. Po wszystkim zasnęłam w jego ramionach.
-Zuzka! Otwórz drzwi-krzyczał Michał.
-Czego chcesz?
-Wyciągnąć cię w końcu z łóżka. To nasze ostatnie dni przed twoim powrotem i chcę z tobą spędzić trochę czasu. Za 10 minut widzę cię na dworze, bo idziemy biegać
-Dobra-powiedziałam i zaczęłam się ogarniać
-Musisz iść? -spytał i pociągnął mnie na łóżko. Zaczął bawić się moimi włosami
-Wiesz że on nie odpuści, wpadnę wieczorem-powiedziałam
-Jutro rano wyjeżdżamy do Gdańska na mecz. W sumie jeszcze trener nie wie czy pojadę-powiedział
-To postaraj się tak żebyś nie pojechał-powiedziałam i dałam mu buziaka po czym wyszłam z pokoju i skierowałam się do stojącego na dworze Michała
-W końcu
-To ty jak debil chcesz biegać przy -20 stopniach
-Już nie przesadzaj. Muszę z tobą porozmawiać -powiedział gdy zaczęliśmy biec
-Więc słucham -powiedziałam
-Ostatnio często mnie unikasz, wychodzisz z domu chociaż mieliśmy spędzać czas razem
-Wiem Michał, strasznie cię za to przepraszam, ale
-Nie musisz, nie to mi chodzi. Czy to wszystko z powodu twojego nowego chłopaka?
-Co? Ja nie mam chłopaka- zatrzymał się więc zrobiłam to samo
-Może myślisz że jestem głupi, ale też miałem 18 lat. Chcę mieć tylko pewność że nie zrobisz głupoty. -powiedział
-Nie martw się Misiek
-Zapoznasz mnie z nim?-spytała mnie zatkało -chciałbym go poznać
-Poznam cię z nim, jak tylko upewnię się że to coś poważnego -powiedziałam, bo co miałam mu powiedzieć? Że mu go nie przedstawię bo sam go doskonale zna? Nie chciałam mu o tym mówić
-Jasne, pamiętaj że zawsze możesz też na mnie liczyć. Jak trzeba to skopie mu tyłek, gdyby tylko cię skrzywdził
-Wiem Michał, wiem- i to mnie właśnie przeraża więc nie powiem ci że zakochałam się w twoim przyjacielu. Rozmawialiśmy jeszcze trochę o wszystkim i niczym. Wróciliśmy do domu, gdzie czekało na nas pyszne śniadanie. Zjadaliśmy je i Michał zaproponował kino, a w tym planie nie mogło zabraknąć Zbyszka. Całą czwórką wybraliśmy się do kina, bo Polcia była z dziadkami. Wszyscy świetnie się bawiliśmy. Poszliśmy również do baru. Trochę wypiliśmy. Wracając do domu Michał zaczął mówić jakby to cieszył się jakbym była z Bartmanem. Stwierdził że nigdy by mnie nie skrzywdził i tak dalej. Ledwo powstrzymywałam Zbyszka by trzymał język za zębami.
-Idź odprowadź Zbyszka a ja się zajmę Michałem -powiedziała Monika
-Zuzka zrobisz to dla mnie? Odprowadź mojego przyjaciela-powiedział, a ja bez słowa zaprowadziłam Bartmana do mieszkania.
-Królewno proszę nie zostawiaj mnie-powiedział po czym pociągnął mnie na łóżko i zamknął w szczelnym uścisku
-Bartman, proszę puść -powiedziałam śmiejąc się
-Nie, jesteś cała moja-powiedział
-Ale śmierdzisz wódką-powiedziałam przez co zaczął mnie łaskotać
-Ja śmierdzę? Śmierdzę?- mówił cały czas mnie łaskocząc
-Zbyszek proszę przestań
-A zostaniesz?-spytał patrząc się na mnie
-Dobra, ale daj mi jakąś koszulkę-powiedziałam a on wykonał polecenia. Przebrałam się i położyłam się obok niego. Pocałował mnie w czoło i przytulił. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy.
Rano dla odmiany obudził nas budzik
-Wstawaj, musisz się zbierać i jechać pod halę-powiedziałam
-A właśnie że nie, bo trener kazał mi zostać i trochę popracować z fizjo
-Co mu ściemniałeś?
-Że po tym ostatnim meczu coś mnie boli znowu w tej kostce
-Nie ładnie panie Bartman
-Ale teraz cały weekend mogę spędzić z panią,Pani Bartman
#7 Idź tam, gdzie prowadzi cię serce, inaczej utracisz wszystko.
-Zuzia, powiedz mi co się dzieje. Co jest pomiędzy tobą a Zbyszkiem
-Nic, a co ma być?
-Słuchaj, Michałowi możesz takie rzeczy wciskać a ni mi. Widziałam jak się na ciebie patrzył, a teraz ten sms. Cały wieczór niby się uśmiechałaś ale wiem że coś jest nie tak. Taka kobieca intuicja-powiedziała, niepewnie się na nią spojrzałam -Nic mu ni powiem
-Ale tu nie ma o czym mówić. Bartman jest po prostu zwykłym dupkiem
-Czy ty coś do niego czujesz?
-To bez znaczenia, mówiłam ci że jest dupkiem
-Opowiedz lepiej wszystko od początku, proszę
-Jak chcesz-powiedziałam i opowiedziałam jej o wszystkim co się wydarzyło od jej wyjazdu
-Może coś źle zrozumiałaś. Wiem, że Zbyszkowi można wiele zarzucić i że jest kobieciarzem, ale kiedy coś obiecuje to dotrzymuj słowa. Myślę że jego uczucia do ciebie są prawdziwe, a nie możesz się wściekać o zdanie, które usłyszałaś i sama dopowiedziałaś sobie wszystko. Daj mu to wyjaśnić -powiedziała spokojni, cały czas patrząc się na mnie
-Powinnaś mi powiedzieć że jest dla mnie za stary, że mam jeszcze czas na miłość. Powinnaś mi powiedzieć że to nie ma sensu
-Zuzia, czujesz się zraniona, ale pomyśl że chciałabyś być chociaż wysłuchana. Jeśli po całych jego wytłumaczeniach będziesz pewna że nic, ale to nic kompletnie do niego nie czujesz to mu to powiesz. Jednak każdy zasługuje na opowiedzenie jego wersji wydarzeń-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem Monika wróciła do swojego pokoju. Całą noc myślałam nad tym co mam zrobić. Wiedziałam że Monika po części miała rację, ale bałam się tego że mogę być jego zabawką.
Rankiem napisałam do Bartmana że przyjdę do niego po wieczornym treningu. Monikę również o tym poinformowałam a ona zapewniła że wyciągnie gdzieś Michała, żeby nie przyszedł do Bartmana. Ogarnęłam się i o wyznaczonej godzinie byłam pod mieszkaniem przyjmującego. Otworzył drzwi wręczając mi kwiaty
-Dziękuje że przyszłaś wiem że schrzaniłem, ale
-To prawda co mówiłeś?-spytałam podnosząc głowę, czułam jak do oczu napływają mi łzy
-Oczywiście że nie, to była scen z filmu, o której opowiadałem chłopakom. Kocham cię, jesteś dla mnie najważniejsza-powiedział i powoli zbliżył się do mnie.
-Tylko film?-spytałam patrząc mu prosto w oczy
-Tak, chciałem ci to od razu powiedzieć, ale nie chciałaś-powiedział a ja tylko się w niego wtuliłam. Staliśmy tak aż do momentu kiedy Monika napisała że z Michałem wracają do domu
-Muszę iść powiedziałam odsuwając się od niego
-Zostań-powiedział i pocałował mnie. Zadzwoniłam do Michała
-Michał, ja zostanę u Rozalii
-Jasne, tylko żadnych imprez-powiedział śmiejąc się. Pożegnałam się i rozłączyłam. Spojrzałam na Bartmana, który poklepał miejsce obok siebie na kanapie. Usiałam a on objął mnie ręką.
-Jak mogłaś pomyśleć, że cię chcę wykorzystać?
-Proszę, nie rozmawiajmy o tym -powiedziałam. Włączyliśmy jakiś film i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie telefon
-Monika? Coś się stało? -spytałam podnosząc się. Bartmana nie było obok
-Nie, ale zaraz może się coś stać. Michał idzie do Bartmana -powiedziała a ja się natychmiastowo rozłączyłam. Skierowałam się do kuchni, gdzie Zbyszek szykował śniadanie. Gdy już chciałam mu to powiedzieć usłyszałam dzwonek do drzwi
-Już idę-powiedział Bartman, ale go złapałam
-To Michał, nie możesz go wpuścić-powiedziałam
-Co on chce? Dobra schowaj się w pokoju, a jak wejdziemy do kuchni to wyjdziesz-powiedział i tak też zrobiłam. Gdy tylko miałam pewność że jest w kuchni wybiegłam z mieszkania i skierowałam się do domu Michała.
-Monika jestem twoją dłużniczką-powiedziałam wchodząc do domu
-Czemu mu o tym nie powiesz?-spytała się
-Wiesz jaki jest Michał. Nie chcę zniszczyć ich przyjaźni-powiedziałam
-Prędzej czy później musi się dowiedzieć, ale teraz ogarnij się i idziemy na zakupy przed dzisiejszym meczem -powiedziała
-No spoko, a z kim dzisiaj grają?
-Z Zaksą jak dobrze pamiętam -powiedziała
- Z Zaksą?-spytałam z uśmiechem
-Tak, widzę że ten fakt bardzo cię ucieszył
-No jasne że tak. Tam gra Bieniek. Chodziłam z nim do szkoły, a dalej utrzymujemy kontakt
-Oj, Zbyszek będzie zazdrosny -zaśmiała się
-Nie ma o kogo-powiedziałam i poszłam się ogarnąć. Po godzinie byłyśmy już z Moniką i Polcią w galerii. Zrobiłyśmy zakupy, manicure i wróciłyśmy do domu
-O już jesteście-powiedział Michał witając się z naszą trójką.
-Pewnie jesteś głodny, zaraz coś zrobię-powiedziała Monika
-Zaprosiłem Zbyszka, chyb a nie masz nic przeciwko
-Jasne że nie, Zuzia pomożesz?-spytała i razem przyszykowałyśmy obiad. Po godzinie wszyscy siedzieliśmy w salonie konsumując posiłek. Michał ze Zbyszkiem rozmawiali o dzisiejszym meczu. W końcu oboje się rozeszli do domów. Napisałam na Facebooku do Matiego czy nie chciałby się spotkać przed meczem. Odpisał że chętnie, więc umówiliśmy się w kawiarni niedaleko hali. Powiadomiłam o tym Monikę i spacerkiem udałam się w wyznaczone miejsce.
-Jak ja cię dawno nie widziałem. Wyglądasz obłędnie-powiedział uśmiechając się i przytulając
-Ty też niczego sobie- zaśmiałam się
-Pewnie jesteś u brata -stwierdził na co pokiwałam głową
-To opowiadaj teraz jak ci idzie w klubie -powiedziałam. Miał już odpowiedzieć, ale przerwała mu kelnerka. Złożyliśmy zamówienie
-Jest nieźle. Gram w podstawowym składzie i chodzę zaocznie do szkoły. Teraz muszę tylko napisać maturę -zaśmiał się
-Dasz radę, a nawet jak nie to i tak grasz w jednym z najlepszych polskich klubów- rozmawialiśmy jeszcze godzinkę, ale ateusz musiał iść do hali, więc udałam się razem z nim. On skierował się do szatni a ja na trybuny. Siedziałam w telefonie do momentu przyjścia Moniki. Rozmawiałyśmy praktycznie przez cały mecz. Resovia wygrała a Monika skierowała się do Michała. Chciam iść pogratulować Bartmanowi, ale nie mogłam bo Michał cały czas mnie obserwował. Skierowałam się do Bieńka, który rozdawał autografy
- Ja też mogę?-spytałam głosem pięciolatki
- Myślę że tak, a imię tej niewiasty brzmi?
-Kunegunda- zaczęliśmy się śmiać, ale trener Zaksy kazał Mateuszowi się rozciągnąć, więc pożegnałam się z nim i skierowałam się do wyjścia. W jednym z korytarzu, ktoś pociągnął mnie w kąt
-Jak mogłaś mnie tak unikać?-spytał i mnie pocałował
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam
-Nic, a co ma być?
-Słuchaj, Michałowi możesz takie rzeczy wciskać a ni mi. Widziałam jak się na ciebie patrzył, a teraz ten sms. Cały wieczór niby się uśmiechałaś ale wiem że coś jest nie tak. Taka kobieca intuicja-powiedziała, niepewnie się na nią spojrzałam -Nic mu ni powiem
-Ale tu nie ma o czym mówić. Bartman jest po prostu zwykłym dupkiem
-Czy ty coś do niego czujesz?
-To bez znaczenia, mówiłam ci że jest dupkiem
-Opowiedz lepiej wszystko od początku, proszę
-Jak chcesz-powiedziałam i opowiedziałam jej o wszystkim co się wydarzyło od jej wyjazdu
-Może coś źle zrozumiałaś. Wiem, że Zbyszkowi można wiele zarzucić i że jest kobieciarzem, ale kiedy coś obiecuje to dotrzymuj słowa. Myślę że jego uczucia do ciebie są prawdziwe, a nie możesz się wściekać o zdanie, które usłyszałaś i sama dopowiedziałaś sobie wszystko. Daj mu to wyjaśnić -powiedziała spokojni, cały czas patrząc się na mnie
-Powinnaś mi powiedzieć że jest dla mnie za stary, że mam jeszcze czas na miłość. Powinnaś mi powiedzieć że to nie ma sensu
-Zuzia, czujesz się zraniona, ale pomyśl że chciałabyś być chociaż wysłuchana. Jeśli po całych jego wytłumaczeniach będziesz pewna że nic, ale to nic kompletnie do niego nie czujesz to mu to powiesz. Jednak każdy zasługuje na opowiedzenie jego wersji wydarzeń-powiedziała. Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę, a potem Monika wróciła do swojego pokoju. Całą noc myślałam nad tym co mam zrobić. Wiedziałam że Monika po części miała rację, ale bałam się tego że mogę być jego zabawką.
Rankiem napisałam do Bartmana że przyjdę do niego po wieczornym treningu. Monikę również o tym poinformowałam a ona zapewniła że wyciągnie gdzieś Michała, żeby nie przyszedł do Bartmana. Ogarnęłam się i o wyznaczonej godzinie byłam pod mieszkaniem przyjmującego. Otworzył drzwi wręczając mi kwiaty
-Dziękuje że przyszłaś wiem że schrzaniłem, ale
-To prawda co mówiłeś?-spytałam podnosząc głowę, czułam jak do oczu napływają mi łzy
-Oczywiście że nie, to była scen z filmu, o której opowiadałem chłopakom. Kocham cię, jesteś dla mnie najważniejsza-powiedział i powoli zbliżył się do mnie.
-Tylko film?-spytałam patrząc mu prosto w oczy
-Tak, chciałem ci to od razu powiedzieć, ale nie chciałaś-powiedział a ja tylko się w niego wtuliłam. Staliśmy tak aż do momentu kiedy Monika napisała że z Michałem wracają do domu
-Muszę iść powiedziałam odsuwając się od niego
-Zostań-powiedział i pocałował mnie. Zadzwoniłam do Michała
-Michał, ja zostanę u Rozalii
-Jasne, tylko żadnych imprez-powiedział śmiejąc się. Pożegnałam się i rozłączyłam. Spojrzałam na Bartmana, który poklepał miejsce obok siebie na kanapie. Usiałam a on objął mnie ręką.
-Jak mogłaś pomyśleć, że cię chcę wykorzystać?
-Proszę, nie rozmawiajmy o tym -powiedziałam. Włączyliśmy jakiś film i nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Rano obudził mnie telefon
-Monika? Coś się stało? -spytałam podnosząc się. Bartmana nie było obok
-Nie, ale zaraz może się coś stać. Michał idzie do Bartmana -powiedziała a ja się natychmiastowo rozłączyłam. Skierowałam się do kuchni, gdzie Zbyszek szykował śniadanie. Gdy już chciałam mu to powiedzieć usłyszałam dzwonek do drzwi
-Już idę-powiedział Bartman, ale go złapałam
-To Michał, nie możesz go wpuścić-powiedziałam
-Co on chce? Dobra schowaj się w pokoju, a jak wejdziemy do kuchni to wyjdziesz-powiedział i tak też zrobiłam. Gdy tylko miałam pewność że jest w kuchni wybiegłam z mieszkania i skierowałam się do domu Michała.
-Monika jestem twoją dłużniczką-powiedziałam wchodząc do domu
-Czemu mu o tym nie powiesz?-spytała się
-Wiesz jaki jest Michał. Nie chcę zniszczyć ich przyjaźni-powiedziałam
-Prędzej czy później musi się dowiedzieć, ale teraz ogarnij się i idziemy na zakupy przed dzisiejszym meczem -powiedziała
-No spoko, a z kim dzisiaj grają?
-Z Zaksą jak dobrze pamiętam -powiedziała
- Z Zaksą?-spytałam z uśmiechem
-Tak, widzę że ten fakt bardzo cię ucieszył
-No jasne że tak. Tam gra Bieniek. Chodziłam z nim do szkoły, a dalej utrzymujemy kontakt
-Oj, Zbyszek będzie zazdrosny -zaśmiała się
-Nie ma o kogo-powiedziałam i poszłam się ogarnąć. Po godzinie byłyśmy już z Moniką i Polcią w galerii. Zrobiłyśmy zakupy, manicure i wróciłyśmy do domu
-O już jesteście-powiedział Michał witając się z naszą trójką.
-Pewnie jesteś głodny, zaraz coś zrobię-powiedziała Monika
-Zaprosiłem Zbyszka, chyb a nie masz nic przeciwko
-Jasne że nie, Zuzia pomożesz?-spytała i razem przyszykowałyśmy obiad. Po godzinie wszyscy siedzieliśmy w salonie konsumując posiłek. Michał ze Zbyszkiem rozmawiali o dzisiejszym meczu. W końcu oboje się rozeszli do domów. Napisałam na Facebooku do Matiego czy nie chciałby się spotkać przed meczem. Odpisał że chętnie, więc umówiliśmy się w kawiarni niedaleko hali. Powiadomiłam o tym Monikę i spacerkiem udałam się w wyznaczone miejsce.
-Jak ja cię dawno nie widziałem. Wyglądasz obłędnie-powiedział uśmiechając się i przytulając
-Ty też niczego sobie- zaśmiałam się
-Pewnie jesteś u brata -stwierdził na co pokiwałam głową
-To opowiadaj teraz jak ci idzie w klubie -powiedziałam. Miał już odpowiedzieć, ale przerwała mu kelnerka. Złożyliśmy zamówienie
-Jest nieźle. Gram w podstawowym składzie i chodzę zaocznie do szkoły. Teraz muszę tylko napisać maturę -zaśmiał się
-Dasz radę, a nawet jak nie to i tak grasz w jednym z najlepszych polskich klubów- rozmawialiśmy jeszcze godzinkę, ale ateusz musiał iść do hali, więc udałam się razem z nim. On skierował się do szatni a ja na trybuny. Siedziałam w telefonie do momentu przyjścia Moniki. Rozmawiałyśmy praktycznie przez cały mecz. Resovia wygrała a Monika skierowała się do Michała. Chciam iść pogratulować Bartmanowi, ale nie mogłam bo Michał cały czas mnie obserwował. Skierowałam się do Bieńka, który rozdawał autografy
- Ja też mogę?-spytałam głosem pięciolatki
- Myślę że tak, a imię tej niewiasty brzmi?
-Kunegunda- zaczęliśmy się śmiać, ale trener Zaksy kazał Mateuszowi się rozciągnąć, więc pożegnałam się z nim i skierowałam się do wyjścia. W jednym z korytarzu, ktoś pociągnął mnie w kąt
-Jak mogłaś mnie tak unikać?-spytał i mnie pocałował
-Wybacz-powiedziałam i pocałowałam go -Gratuluję statuetki -powiedziałam
#6 Nie pokazujcie mi raju, tylko po to aby go spalić.
-Nie traktuje cię jako siostrę przyjaciela bo cię kocham! Zakochałem się w tobie - to zdanie powiedział o wiele ciszej. Zamurowało mnie. Miliony myśli przelatywało mi przez głowę, ale nie mogłam nic powiedziec -Proszę powiedz coś
-Co mam ci powiedzieć? Że też chyba coś do ciebie czuję, ale boję się reakcji Michała, boję się że to zniszczy waszą przyjaźń i boję się że złamiesz mi serce -powiedziałam patrząc mu się prosto w oczy
-Nigdy bym cię nie skrzywdził powiedział odchodząc bliżej. Złapał moją twarz w ręce- Nigdy
-Skąd możesz być tego tak pewny?
-Bo cię kocham -powiedział, nie wiedziałam co mam mu powiedzieć, więc pocałowałam go.
-Ale Michał nie może się dowiedzieć. Bynajmniej do momentu gdy mu to jakoś wytłumaczę -powiedział i Zbyszek odprowadził mnie do domu. -Zaprosiłabym cię, ale nie wiem o której Michał jutro wróci -powiedziałam
-Jasne, może jutro po treningu pójdziemy do kina?
-Spoko, ale lepiej spotkajmy się na miejscu -powiedziałam, po czym wpił mi się w usta
-A teraz spadaj, wyśpij się. Dobranoc-powiedział i pocałował mnie w czoło
-Dobranoc-powiedziałam i weszłam do domu. Wzięłam kąpiel i chciałam położyć się spać, ale nie mogłam przestać myśleć o tym wszystkim. Co ja powiem Michałowi? Co będzie za tydzień, jak będę musiała wracać do Łodzi? W końcu zasnęłam
-Dzień dobry! Wstajemy księżniczko
-Michał do cholery czy ja nie mogę się wyspać? -spytałam podnosząc się do pozycji siedzącej i przytuliłam brata
-Ja jakieś 4 godziny temu wróciłem i zaraz idę na trening, więc nie narzekaj
-Już? Która to godzina?
-Jakoś po 10
-O to ja pójdę sobie pobiegać
-Tylko ubierz się grubo, bo dzisiaj jest wyjątkowo zimno -powiedział, a ja poszłam się ogarnąć. Chwilę się rozciągałam a potem zaczęłam biec tą samą trasą. Gdy wróciła do domu byłam zmarznięta, więc wzięłam sobie bardzo długą kąpiel. Ubrałam się i szybko zeszłam na dół coś zjeść. Okazało się że Michał siedział w salonie z kolegami z drużyny.
-O Zuza! Chodź, przedstawię ci chłopaków -powiedział Michał, gdy niepostrzeżenie chciałam wejść do kuchni
-Ale szybko bo jestem głodna - powiedziałam i ruszyłam do salonu. Jak już wszystkich ,,poznałam" wróciłam do kuchni aby zrobić sobie kanapki. Po chwili do kuchni wszedł Zbyszek i odciągając mnie w kąt, tak żeby nikt nas nie widział wpił mi się w usta. Jednak szybko się od niego odsunęłam, bo Misiek w każdej chwili może wejść. On zaśmiał się i kręcąc głową wyszedł z kuchni. Ja skierowałam się z kanapkami na górę i zaprosiłam Rozalię. Blondynka po parunastu minutach wpadła do pokoju.
-W końcu! Opowiadaj mi tutaj teraz. Wczoraj razem wyszliście z klubu-powiedziała tak szybko, że ledwo ją rozumiałam
-Wyszliśmy bo rzucił się na jakiegoś faceta-powiedziałam i wszystko dokładnie jej opowiedziałam
-Aż szkoda że muszę jutro wracać-powiedziała
-Chcesz może coś do picia?-spytałam na co tylko pokiwała twierdząco głową, więc cichutko aby nikt mnie nie zauważył chciałam zejść na dół, jednak zatrzymałam się przy końcu schodów słysząc Zbyszka
-Znacie mnie, nie wytrzymam długo z jedną laską. Po co się ograniczać, a teraz już koniec tematu- powiedział śmiejąc się, a ja jak głupia dałam się nabrać na te jego nic nie warte słowa. Wróciłam na górę
-A gdzie m... Zuzka co się stało?-spytała a ja się tylko w nią wtuliłam i zaczęłam płakać
-Bartman się stał. Idiota-powiedziałam i poprawiając makijaż skierowałam się do drzwi- Proszę chodźmy do ciebie. Nie mam ochoty na niego patrzeć-powiedziałam i skierowałyśmy się do wyjścia
-Może się dosiądziecie?-spytał Micha, który akurat wychodził z salonu
-Nie dzięki, mam uczulenie na niektóre osoby-powiedziałam patrząc na zdezorientowanego Bartmana- Będę u Rozalii - powiedziałam i opuściłam mieszkanie brata. Resztę dnia oraz nocy spędziłam razem z blondynką na rozmowach oraz usilnym ignorowaniu brata oraz tego dupka. Następnego dnia nie chciałam wracać do domu, ale nie miałam wyjścia, ponieważ wieczorem Rozalia wyjechała. Wróciłam do domu, a gdy tylko otworzyłam drzwi usłyszałam Michała
-Gdzie ty dziewczyno byłaś? Martwiłem się
-Niepotrzebnie-powiedziałam i udałam się na górę, kątem oka dostrzegając Bartmana w salonie. Położyłam się ze słuchawkami na uszach, ale po chwili ktoś mi je ściągnął
-Hej, co się stało?- spytał Bartman a ja momentalnie się odsunęłam
-Co ty tutaj robisz?-spytałam nawet na niego nie patrząc
- Przyszedłem z tobą porozmawiać, od wczoraj zachowujesz się dziwnie. Co się dziej?
-Nic się nie dzieje. Możesz już iść, bo Michał zacznie coś podejrzewać
-Pojechał na dworzec po Monikę, a ja nie wyjdę dopóki mi nie powiesz. Nawet jeśli Michał miałby się dowiedzieć
-W sumie masz rację, niech się dowie jakim dupkiem jesteś-powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju ale złapał mnie mocno za rękę
-Zuza o co chodzi?
-Puść mnie to boli!-krzyknęłam a on puścił moją rękę- Co się dzieje? Nic. Kompletnie nic. Po prostu nie chcę cię ograniczać. Sam powiedziałeś że nie wytrzymasz z jedną laską-powiedziałam i zbiegłam na dół słysząc parkujące auto
-Zuza!-krzyknął Bartman
-O Monika, w końcu wróciłaś-powiedziałam i przywitałam się z bratową. Wiedziałam że Zbyszek nic przy Michale nie powie.
-Hej Zuzka. Wytrzymałaś z nimi? -spytała
-Jakoś dałam radę-powiedziałam i w tym momencie wszedł Michał z Polą. Wzięłam małą na ręce, a Bartman twierdząc że musi już iść, wyszedł. I tak będzie najlepiej. Cały wieczór spędziłam z państwem Kubiak. Gdy już leżałam w łóżku niespodziewanie ktoś zapukał
-Proszę-powiedziałam
-Hej, to tylko ja-powiedziała Monika wchodząc do pokoju i siadając na łóżku
-Coś się stało?
-Właśnie ciebie chciałam spytać-powiedziała i jak na zawołanie dostałam sms'a od Bartmana ,,Proszę daj mi to wytłumaczyć" . Szybko wzięłam telefon, ale Monika zdążyła to zauważyć -Chcesz porozmawiać?-spytała patrząc si na mnie tak przenikliwym wzrokiem, że ledwo się powstrzymałam
-Nie-powiedziałam zwieszając głowę w dół jak jakieś małe dziecko
-Zuzia, powiedz mi co się dzieje. Co jest pomiędzy tobą a Zbyszkiem?
-O Zuza! Chodź, przedstawię ci chłopaków -powiedział Michał, gdy niepostrzeżenie chciałam wejść do kuchni
-Ale szybko bo jestem głodna - powiedziałam i ruszyłam do salonu. Jak już wszystkich ,,poznałam" wróciłam do kuchni aby zrobić sobie kanapki. Po chwili do kuchni wszedł Zbyszek i odciągając mnie w kąt, tak żeby nikt nas nie widział wpił mi się w usta. Jednak szybko się od niego odsunęłam, bo Misiek w każdej chwili może wejść. On zaśmiał się i kręcąc głową wyszedł z kuchni. Ja skierowałam się z kanapkami na górę i zaprosiłam Rozalię. Blondynka po parunastu minutach wpadła do pokoju.
-W końcu! Opowiadaj mi tutaj teraz. Wczoraj razem wyszliście z klubu-powiedziała tak szybko, że ledwo ją rozumiałam
-Wyszliśmy bo rzucił się na jakiegoś faceta-powiedziałam i wszystko dokładnie jej opowiedziałam
-Aż szkoda że muszę jutro wracać-powiedziała
-Chcesz może coś do picia?-spytałam na co tylko pokiwała twierdząco głową, więc cichutko aby nikt mnie nie zauważył chciałam zejść na dół, jednak zatrzymałam się przy końcu schodów słysząc Zbyszka
-Znacie mnie, nie wytrzymam długo z jedną laską. Po co się ograniczać, a teraz już koniec tematu- powiedział śmiejąc się, a ja jak głupia dałam się nabrać na te jego nic nie warte słowa. Wróciłam na górę
-A gdzie m... Zuzka co się stało?-spytała a ja się tylko w nią wtuliłam i zaczęłam płakać
-Bartman się stał. Idiota-powiedziałam i poprawiając makijaż skierowałam się do drzwi- Proszę chodźmy do ciebie. Nie mam ochoty na niego patrzeć-powiedziałam i skierowałyśmy się do wyjścia
-Może się dosiądziecie?-spytał Micha, który akurat wychodził z salonu
-Nie dzięki, mam uczulenie na niektóre osoby-powiedziałam patrząc na zdezorientowanego Bartmana- Będę u Rozalii - powiedziałam i opuściłam mieszkanie brata. Resztę dnia oraz nocy spędziłam razem z blondynką na rozmowach oraz usilnym ignorowaniu brata oraz tego dupka. Następnego dnia nie chciałam wracać do domu, ale nie miałam wyjścia, ponieważ wieczorem Rozalia wyjechała. Wróciłam do domu, a gdy tylko otworzyłam drzwi usłyszałam Michała
-Gdzie ty dziewczyno byłaś? Martwiłem się
-Niepotrzebnie-powiedziałam i udałam się na górę, kątem oka dostrzegając Bartmana w salonie. Położyłam się ze słuchawkami na uszach, ale po chwili ktoś mi je ściągnął
-Hej, co się stało?- spytał Bartman a ja momentalnie się odsunęłam
-Co ty tutaj robisz?-spytałam nawet na niego nie patrząc
- Przyszedłem z tobą porozmawiać, od wczoraj zachowujesz się dziwnie. Co się dziej?
-Nic się nie dzieje. Możesz już iść, bo Michał zacznie coś podejrzewać
-Pojechał na dworzec po Monikę, a ja nie wyjdę dopóki mi nie powiesz. Nawet jeśli Michał miałby się dowiedzieć
-W sumie masz rację, niech się dowie jakim dupkiem jesteś-powiedziałam i chciałam wyjść z pokoju ale złapał mnie mocno za rękę
-Zuza o co chodzi?
-Puść mnie to boli!-krzyknęłam a on puścił moją rękę- Co się dzieje? Nic. Kompletnie nic. Po prostu nie chcę cię ograniczać. Sam powiedziałeś że nie wytrzymasz z jedną laską-powiedziałam i zbiegłam na dół słysząc parkujące auto
-Zuza!-krzyknął Bartman
-O Monika, w końcu wróciłaś-powiedziałam i przywitałam się z bratową. Wiedziałam że Zbyszek nic przy Michale nie powie.
-Hej Zuzka. Wytrzymałaś z nimi? -spytała
-Jakoś dałam radę-powiedziałam i w tym momencie wszedł Michał z Polą. Wzięłam małą na ręce, a Bartman twierdząc że musi już iść, wyszedł. I tak będzie najlepiej. Cały wieczór spędziłam z państwem Kubiak. Gdy już leżałam w łóżku niespodziewanie ktoś zapukał
-Proszę-powiedziałam
-Hej, to tylko ja-powiedziała Monika wchodząc do pokoju i siadając na łóżku
-Coś się stało?
-Właśnie ciebie chciałam spytać-powiedziała i jak na zawołanie dostałam sms'a od Bartmana ,,Proszę daj mi to wytłumaczyć" . Szybko wzięłam telefon, ale Monika zdążyła to zauważyć -Chcesz porozmawiać?-spytała patrząc si na mnie tak przenikliwym wzrokiem, że ledwo się powstrzymałam
-Nie-powiedziałam zwieszając głowę w dół jak jakieś małe dziecko
-Zuzia, powiedz mi co się dzieje. Co jest pomiędzy tobą a Zbyszkiem?
#5 Kochać to niszczyć, a być kochanym, to zostać zniszczonym.
-Ty pijana? Proszę cię. Mówię serio wychodzimy -powiedziała i wyciągnęła mnie z domu. Poszłam więc do bartmanowego lokum. Zapukałam
-Hasło!-krzyknął i słyszałam jak podchodzi do drzwi
-Bartman to debil?-spytałam gdy otworzył drzwi- O! Widzę że zgadłam -powiedziałam po czym siatkarz zaprosił mnie do środka. Czekaj! - Gdzie masz kule?
-Już ich nie potrzebuję- powiedział i udał się do kuchni i wrócił z talerzami pełnymi jedzenia
-Nie, nie, nie. Przed chwilą zjadłam pizzę-powiedziałam i usiadłam wygodnie na kanapie
-Jakoś tego nie widać po tobie-powiedział kładąc talerze a sam usiadł obok mnie
-Po twojej porannej panience też nie-powiedziałam patrząc w telewizor. Zaśmiał się więc spojrzałam w jego stronę. Miał taki fajny uśmiech. Zuza! Ogarnij się, wdech wydech
-To jest klubowa fizjoterapeutka, poza tym żonata. Widzę że ktoś tutaj jest zazdrosny -powiedział poruszając śmiesznie brwiami
-Ja? Zazdrosna o ciebie? Proszę cię -powiedziałam i wydałam z siebie jak naturalniejszy śmiech
-Ok, ja bym był. W końcu była ładna
-Była ruda-powiedziałam śmiejąc się- Przeszkadzasz mi w oglądaniu brata
-Może wina? -spytał na co tylko wzruszyłam ramionami. Oglądaliśmy mecz praktycznie w ciszy. Po pięciosetowym pojedynku zaczęłam się zbierać -Ty chyba zwariowałaś że będziesz się po nocy włóczyć
-Nie udawaj że ci zależy-powiedziałam
-Zależy-odwróciłam się -jesteś w końcu młodszą siostrą mojego przyjaciela -czar prysł. Nie zwracając na to uwagi złapałam za klamkę, ale on przytrzymał je ręką
-Ogarnij dupę i daj mi wyjść -powiedziałam i próbowałam wyjść
-Nigdzie teraz nie idziesz. Śpisz tutaj
-Tutaj z tobą? Nie dzięki, nie możesz sobie dziwki zamówić?-spytałam co nim chyba wstrząsnęło bo odpuścił
-Tak o mnie myślisz?-spytał a jego mina była dość poważna
-Nie oszukujmy się, to myślą wszyscy -powiedziałam i wyszłam. Wróciłam do domu i od razu poszłam spać. Ktoś potrzebuje poradnik jak zjebać fajny wieczór by Zuzanna Kubiak? Oddam za darmo.
Rano
Rano obudziłam się z bólem głowy. Co oznacza ze było za dużo wina. Poranna rutyna i postanowiłam ze pójdę pobiegać. Wzięłam telefon i wyznaczyłem na mapie jakaś trasę żeby się nie zgubić. Po prawie półtorej godziny byłam w domu i wzięłam prysznic. Szybkie śniadanko i gdy chciałam wychodzić z gotowymi posiłkami dla Bartmana zadzwonił Michał
-Co ty mu zrobiłaś ze nie odbiera telefonu!? -spytał dość poważnie
-Hasło!-krzyknął i słyszałam jak podchodzi do drzwi
-Bartman to debil?-spytałam gdy otworzył drzwi- O! Widzę że zgadłam -powiedziałam po czym siatkarz zaprosił mnie do środka. Czekaj! - Gdzie masz kule?
-Już ich nie potrzebuję- powiedział i udał się do kuchni i wrócił z talerzami pełnymi jedzenia
-Nie, nie, nie. Przed chwilą zjadłam pizzę-powiedziałam i usiadłam wygodnie na kanapie
-Jakoś tego nie widać po tobie-powiedział kładąc talerze a sam usiadł obok mnie
-Po twojej porannej panience też nie-powiedziałam patrząc w telewizor. Zaśmiał się więc spojrzałam w jego stronę. Miał taki fajny uśmiech. Zuza! Ogarnij się, wdech wydech
-To jest klubowa fizjoterapeutka, poza tym żonata. Widzę że ktoś tutaj jest zazdrosny -powiedział poruszając śmiesznie brwiami
-Ja? Zazdrosna o ciebie? Proszę cię -powiedziałam i wydałam z siebie jak naturalniejszy śmiech
-Ok, ja bym był. W końcu była ładna
-Była ruda-powiedziałam śmiejąc się- Przeszkadzasz mi w oglądaniu brata
-Może wina? -spytał na co tylko wzruszyłam ramionami. Oglądaliśmy mecz praktycznie w ciszy. Po pięciosetowym pojedynku zaczęłam się zbierać -Ty chyba zwariowałaś że będziesz się po nocy włóczyć
-Nie udawaj że ci zależy-powiedziałam
-Zależy-odwróciłam się -jesteś w końcu młodszą siostrą mojego przyjaciela -czar prysł. Nie zwracając na to uwagi złapałam za klamkę, ale on przytrzymał je ręką
-Ogarnij dupę i daj mi wyjść -powiedziałam i próbowałam wyjść
-Nigdzie teraz nie idziesz. Śpisz tutaj
-Tutaj z tobą? Nie dzięki, nie możesz sobie dziwki zamówić?-spytałam co nim chyba wstrząsnęło bo odpuścił
-Tak o mnie myślisz?-spytał a jego mina była dość poważna
-Nie oszukujmy się, to myślą wszyscy -powiedziałam i wyszłam. Wróciłam do domu i od razu poszłam spać. Ktoś potrzebuje poradnik jak zjebać fajny wieczór by Zuzanna Kubiak? Oddam za darmo.
Rano
Rano obudziłam się z bólem głowy. Co oznacza ze było za dużo wina. Poranna rutyna i postanowiłam ze pójdę pobiegać. Wzięłam telefon i wyznaczyłem na mapie jakaś trasę żeby się nie zgubić. Po prawie półtorej godziny byłam w domu i wzięłam prysznic. Szybkie śniadanko i gdy chciałam wychodzić z gotowymi posiłkami dla Bartmana zadzwonił Michał
-Co ty mu zrobiłaś ze nie odbiera telefonu!? -spytał dość poważnie
-Michał ogarnij się, właśnie chciałam mu śniadanie zanieść
Czyli jest żywy?
Czyli jest żywy?
-Misiek serio? -spytałam przeliczając drzwi
Dobra żarcik, będę jutro rano w domu. Monika zostaje z Polą. Kocham cię pa
Dobra żarcik, będę jutro rano w domu. Monika zostaje z Polą. Kocham cię pa
-Pa - powiedziałam zanim zdążył się rozłączyć. Grzecznie zapukałam ale nic cisza. Może Michał miał racje i coś mu się serio stało. Nacisnęłam klamkę i było otwarte. Brawo bartman Niepewnie weszłam do środka po chwili znalazłam śpiącego Zbyszka. Zostawiłam mu śniadanie i napisałam karteczkę po czym od razu skierowałam się do Rozalii. Opowiedziałam jej o wczorajszym wieczorze
Pewnie nie masz do tego głowy, ale jeden facet zaprosił mnie na imprezę i myślałam ze pójdziesz ze mną
Pewnie nie masz do tego głowy, ale jeden facet zaprosił mnie na imprezę i myślałam ze pójdziesz ze mną
-W sumie to dobry pomysł. Odpocznę trochę - powiedziałam. Wybrałyśmy się na spacer a potem do jakiejś kawiarni. Wróciłam do domu żeby ogarnąć się trochę na imprezę. Na która dotarłyśmy po niecałej godzince. Alkohol lał się strumieniami ale nie mogłam napić się na tyle żeby przestać myśleć. Zaczęłam tańczyć z jakimś facetem ale zaczął przesadzać
-Oj mała chodź zabawimy się
-Oj mała chodź zabawimy się
-Odwal się Ok- powiedziałam ale on trzymał mnie mocno za rękę. Nagle nie wiadomo skąd pojawił się Bartman
-Powiedziała żebyś ją zostawił - powiedział a ten typek puścił moja rękę
-Powiedziała żebyś ją zostawił - powiedział a ten typek puścił moja rękę
-Znalazł się jej alfons, spokojnie zapłacę - w Zbyszku zaczęło się gotować
-Zbyszek daj spokój, po prostu odprowadź mnie do domu- podziałało i gdy już miał iść facet znowu się odezwał
-Zbyszek daj spokój, po prostu odprowadź mnie do domu- podziałało i gdy już miał iść facet znowu się odezwał
-Tylko zapłać tej małej dziwce - powiedział a po chwili tylko widziałam jak bartman rzuca się na tego faceta. Wybiegłam z klubu. Szlam prosto przed siebie niezaburzonej pamiętając drogę powrotna do domu. Chciałam już wyciągnąć telefon gdy usłyszałam Zbyszka
-Zuza czekaj
-Zuza czekaj
-Musiałeś? Prosiłam cię żebyś wyszedł Ale nie bo wielki pan Bartman musi się bić
-On cię wyzywał
-On cię wyzywał
-No i co? Przestań mnie traktować jak mała siostrę swojego przyjaciela
-Nie traktuje cię jako siostrę przyjaciela bo cię kocham! Zakochałem się w tobie - to zdanie powiedział o wiele ciszej. Zamurowało mnie. Miliony myśli przelatywało mi przez głowę, ale nie mogłam nic powiedzieć -Proszę powiedz coś
sobota, 16 czerwca 2018
#4 Przyjaźń jest trudna, ale miłość jeszcze trudniejsza
Zuzanna
-Zuzka wstawaj telefon -powiedziała
-Michał dlaczego budzisz mnie tak wcześnie?
-Pomyślałem że jak będziesz się nudzić to możesz wpaść do Zbyszka, zrobić śniadanie, bo ten pewnie będzie zupki chińskie jadł
-Michał, ja nie jestem jego służącą. Zarabia wystarczająco dużo że
-Dobra, tylko zaproponowałem. Myślałem że to nie problem ale
-Ok, zrobię mu to śniadanie-powiedziałam i się rozłączyłam -A ty- wskazałam na blondynkę-Idziesz tam ze mną
-Nie mogę, idę dzisiaj z tatą na zakupy, chce spędzić ze mną trochę czasu
-Super-powiedziałam ironicznie. Wykonałam poranną toaletę, założyłam pierwsze lepsze ciuchy i ruszyłam do Zbyszka.
-Już idę -powiedział i po chwili drzwi się otworzyły. Stał jakiś taki smutny o kulach
-Hej, pomyślałam że pewnie jesteś głodny więc przyszłam zrobić ci śniadanie
-To miłe co robisz, ale nie musisz, masz pewnie pełno rzeczy do zrobienia
-Daj spokój, chociaż tak się mogę odwdzięczyć za to że odprowadziłeś mnie do domu po tamtej imprezie -powiedziałam i zajrzałam do lodówki a tam pustka- Michał miał rację mówiąc że żywisz się samymi zupkami-zaśmiałam się -Zaraz wrócę-powiedziałam i wyszłam zanim zdążył coś powiedzieć. Udałam się do najbliższego sklepu, po pół godzinie byłam z powrotem z pełnymi siatkami.
-Naprawdę nie musisz, poradzę sobie
-Właśnie widać jak do tej pory sobie radzisz -powiedziałam i zaczęłam smażyć naleśniki. Panowała cisza. Podałam jedzenie siatkarzowi, a sama zabrałam się za sprzatanie
-Serio daj sobie spokój, nie musisz tego robić -powiedział i zadzwonił mój telefon -Odbierz pewnie Kurek się o ciebie martwi-powiedział
-Czego chcesz Michał? -spytałam odbierając telefon, kątem oka zauważyłam jak Zibi się lekko uśmiecha
-Nie pozabijaliście się?-spytał
-To się okaże po naleśnikach-zaśmiał się
-O stary, jak ona robi naleśniki to coś jest już na rzeczy. Mi ich nigdy nie chce zrobić a są genialne
-Oj, zamknij się już. Chcesz czegoś?-zapytałam poirytowana zachowaniem brata. To w końcu on mi kazał niańczyć Bartmana
-Nie, po prostu musiałem się upewnić że Zibi jeszcze żyje. To narka -powiedział i się rozłączył
-Michał miał racje, świetnie gotujesz -powiedział i się na mnie spojrzał z uśmiechem. Miałam zamiar mu już coś odpowiedzieć, ale zadzwonił dzwonek. Poszłam więc otworzyć drzwi a moim oczą ukazała się wysoka rudowłosa kobieta z wielką walizką po 20
-Jest Zbyszek?-zapytała
-W salonie-krzyknął, więc dziewczyna omijając mnie weszła do środka
-Moje kochane biedactwo, zaraz się tobą zajmę -powiedziała i spojrzała się na mnie
-To ja wracam do siebie-powiedziałam i nieczekając na na odpowiedź wyszłam szybko z mieszkania. No tak, co ja sobie myślałam. Wszyscy wiedzą jaki jest Bartman. Skacze z kwiatka na kwiatek i czaruje wszystkie dziewczyny. Muszę jak najszybciej wyrzucić go ze swojej głowy. Wróciłam do domu i zaczęłam oglądać serial. Po jakichś 5 odcinkach zadzwonił telefon, numer nieznany
-Tak słucham-powiedziałam odbierając
-Ależ oficjalni-usłyszałam głos Zbyszka
-Skąd masz mój numer?-spytałam zdziwiona, ale zanim padła odpowiedź to się domyśliłam
-Michał, ale dzwonię zapytać się czy dołączyłaby Pani do mnie podczas oglądania dzisiejszego meczu o godzinie 20:30?- spytał poważnym głosem na co wybuchłam śmiechem
-Zastanowię się i dam szanownemu panu znać -powiedziałam
-W takim wypadku oczekuję na Pani odpowiedź -powiedział a ja kręcąc głową rozłączyłam si. Z jednej strony nie chciałam tam iść, ale nie miałam nic do stracenia. Został mi tydzień ferii zanim wrócę do Bełchatowa, więc co złego może się stać? Wróciłam do oglądania serialu, ale tym razem przerwał mi dzwonek do drzwi. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i poszłam otworzyć drzwi
-Hej, Hej!- krzyknęła Rozalia
-Jasne, wejdź nie krępuj się -powiedziałam gdy ta od razu weszła i rzuciła się na kanapę
-O której oglądamy ten mecz?-spytała
-20:30, ale Bartman mnie zaprosił. Możesz iść ze mną -powiedziałam
-Serio? To musisz iść sama, może w końcu coś między wami zaiskrzy -zaśmiała się
-Nie jestem pewna bo dzisiaj jakaś laska przyszła do niego z walizką. Była śliczna
-Oj, daj spokój. Ci niczego nie brakuje, no wiadomo nie jesteś tak piękna jak ja,ale jesteś zaraz po mnie- powiedziała i tak wykrzywiła twarz, że obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Rozmawiałyśmy jeszcze długo jedząc pizzę i wypijając 2 butelki wina. Zadzwonił telefon
-Jeszcze go brakowało-powiedziałam pokazując ekran telefonu
-Zignoruj go
-To będzie niegrzeczne - powiedziałam i odebrałam połączenie od Bartka
-Hej piękna-powiedział
-Nie ma mnie jeszcze w Bełchatowie, nie musisz się tak podlizywać -powiedziałam, tak to było o wiele milsze
-Widzę, że ktoś tu nie ma nastroju
- Czegoś chcesz czy nudzi ci się? Jeden telefon i moeżesz mieć zaraz dodatkowy trening
-Ałć, jak ci przejdzie to zadzwoń
-Wątpię -powiedziałam i się rozłączyłam
-Jasne, nie ładnie ignorować telefonów. Która godzina
-20:55, za dużo wina wypiłam żeby być miłą -zaśmiałam się
-Na co ty czekasz! Wynocha do Bartmana
-Przestań, wypiłam całe wino i w sumie nie mam nastroju wiedząc że jeszcze parę godzin temu zabawiał się tam z jakąś laską
-Ty pijana? Proszę cię. Mówię serio wychodzimy -powiedziała i wyciągnęła mnie z domu. Poszłam więc do bartmanowego lokum.
-Zuzka wstawaj telefon -powiedziała
-Michał dlaczego budzisz mnie tak wcześnie?
-Pomyślałem że jak będziesz się nudzić to możesz wpaść do Zbyszka, zrobić śniadanie, bo ten pewnie będzie zupki chińskie jadł
-Michał, ja nie jestem jego służącą. Zarabia wystarczająco dużo że
-Dobra, tylko zaproponowałem. Myślałem że to nie problem ale
-Ok, zrobię mu to śniadanie-powiedziałam i się rozłączyłam -A ty- wskazałam na blondynkę-Idziesz tam ze mną
-Nie mogę, idę dzisiaj z tatą na zakupy, chce spędzić ze mną trochę czasu
-Super-powiedziałam ironicznie. Wykonałam poranną toaletę, założyłam pierwsze lepsze ciuchy i ruszyłam do Zbyszka.
-Już idę -powiedział i po chwili drzwi się otworzyły. Stał jakiś taki smutny o kulach
-Hej, pomyślałam że pewnie jesteś głodny więc przyszłam zrobić ci śniadanie
-To miłe co robisz, ale nie musisz, masz pewnie pełno rzeczy do zrobienia
-Daj spokój, chociaż tak się mogę odwdzięczyć za to że odprowadziłeś mnie do domu po tamtej imprezie -powiedziałam i zajrzałam do lodówki a tam pustka- Michał miał rację mówiąc że żywisz się samymi zupkami-zaśmiałam się -Zaraz wrócę-powiedziałam i wyszłam zanim zdążył coś powiedzieć. Udałam się do najbliższego sklepu, po pół godzinie byłam z powrotem z pełnymi siatkami.
-Naprawdę nie musisz, poradzę sobie
-Właśnie widać jak do tej pory sobie radzisz -powiedziałam i zaczęłam smażyć naleśniki. Panowała cisza. Podałam jedzenie siatkarzowi, a sama zabrałam się za sprzatanie
-Serio daj sobie spokój, nie musisz tego robić -powiedział i zadzwonił mój telefon -Odbierz pewnie Kurek się o ciebie martwi-powiedział
-Czego chcesz Michał? -spytałam odbierając telefon, kątem oka zauważyłam jak Zibi się lekko uśmiecha
-Nie pozabijaliście się?-spytał
-Poczekaj dam na głośnomówiący
-I jak Zbibi?Żyjesz?-spytał śmiejąc się-To się okaże po naleśnikach-zaśmiał się
-O stary, jak ona robi naleśniki to coś jest już na rzeczy. Mi ich nigdy nie chce zrobić a są genialne
-Oj, zamknij się już. Chcesz czegoś?-zapytałam poirytowana zachowaniem brata. To w końcu on mi kazał niańczyć Bartmana
-Nie, po prostu musiałem się upewnić że Zibi jeszcze żyje. To narka -powiedział i się rozłączył
-Michał miał racje, świetnie gotujesz -powiedział i się na mnie spojrzał z uśmiechem. Miałam zamiar mu już coś odpowiedzieć, ale zadzwonił dzwonek. Poszłam więc otworzyć drzwi a moim oczą ukazała się wysoka rudowłosa kobieta z wielką walizką po 20
-Jest Zbyszek?-zapytała
-W salonie-krzyknął, więc dziewczyna omijając mnie weszła do środka
-Moje kochane biedactwo, zaraz się tobą zajmę -powiedziała i spojrzała się na mnie
-To ja wracam do siebie-powiedziałam i nieczekając na na odpowiedź wyszłam szybko z mieszkania. No tak, co ja sobie myślałam. Wszyscy wiedzą jaki jest Bartman. Skacze z kwiatka na kwiatek i czaruje wszystkie dziewczyny. Muszę jak najszybciej wyrzucić go ze swojej głowy. Wróciłam do domu i zaczęłam oglądać serial. Po jakichś 5 odcinkach zadzwonił telefon, numer nieznany
-Tak słucham-powiedziałam odbierając
-Ależ oficjalni-usłyszałam głos Zbyszka
-Skąd masz mój numer?-spytałam zdziwiona, ale zanim padła odpowiedź to się domyśliłam
-Michał, ale dzwonię zapytać się czy dołączyłaby Pani do mnie podczas oglądania dzisiejszego meczu o godzinie 20:30?- spytał poważnym głosem na co wybuchłam śmiechem
-Zastanowię się i dam szanownemu panu znać -powiedziałam
-W takim wypadku oczekuję na Pani odpowiedź -powiedział a ja kręcąc głową rozłączyłam si. Z jednej strony nie chciałam tam iść, ale nie miałam nic do stracenia. Został mi tydzień ferii zanim wrócę do Bełchatowa, więc co złego może się stać? Wróciłam do oglądania serialu, ale tym razem przerwał mi dzwonek do drzwi. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i poszłam otworzyć drzwi
-Hej, Hej!- krzyknęła Rozalia
-Jasne, wejdź nie krępuj się -powiedziałam gdy ta od razu weszła i rzuciła się na kanapę
-O której oglądamy ten mecz?-spytała
-20:30, ale Bartman mnie zaprosił. Możesz iść ze mną -powiedziałam
-Serio? To musisz iść sama, może w końcu coś między wami zaiskrzy -zaśmiała się
-Nie jestem pewna bo dzisiaj jakaś laska przyszła do niego z walizką. Była śliczna
-Oj, daj spokój. Ci niczego nie brakuje, no wiadomo nie jesteś tak piękna jak ja,ale jesteś zaraz po mnie- powiedziała i tak wykrzywiła twarz, że obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Rozmawiałyśmy jeszcze długo jedząc pizzę i wypijając 2 butelki wina. Zadzwonił telefon
-Jeszcze go brakowało-powiedziałam pokazując ekran telefonu
-Zignoruj go
-To będzie niegrzeczne - powiedziałam i odebrałam połączenie od Bartka
-Hej piękna-powiedział
-Nie ma mnie jeszcze w Bełchatowie, nie musisz się tak podlizywać -powiedziałam, tak to było o wiele milsze
-Widzę, że ktoś tu nie ma nastroju
- Czegoś chcesz czy nudzi ci się? Jeden telefon i moeżesz mieć zaraz dodatkowy trening
-Ałć, jak ci przejdzie to zadzwoń
-Wątpię -powiedziałam i się rozłączyłam
-Jasne, nie ładnie ignorować telefonów. Która godzina
-20:55, za dużo wina wypiłam żeby być miłą -zaśmiałam się
-Na co ty czekasz! Wynocha do Bartmana
-Przestań, wypiłam całe wino i w sumie nie mam nastroju wiedząc że jeszcze parę godzin temu zabawiał się tam z jakąś laską
-Ty pijana? Proszę cię. Mówię serio wychodzimy -powiedziała i wyciągnęła mnie z domu. Poszłam więc do bartmanowego lokum.
#3 Miłość jest jak kot. Dobrze że mam na nie uczulenie.
-A co on kaleka? Na mecz nie jedzie?-spytałam zdziwiona
-Przecież wczoraj mówiłem że zrobił sobie coś w kostkę. wiem że za nim nie przepadasz, ale proszę zrób to dla mnie
-Dobra, będe nosić obiad tej kalece -powiedziałam
-Kocham cię-powiedział całując mnie w czoło i wyszedł. Po śniadaniu pożegnałam się z nimi a sama zaczęłam robić obiad. Gdy był już gotowy przypomniałam sobie że nie znam adresu, więc zadzwoniłam do Kubiaka
-Misiek a gdzie on mieszka?
-W bloku na przeciwko, 2 piętro nr 4-powiedział i się rozłączył. Ubrałam kurtkę i razem z zapakowanym obiadem ruszyłam do mieszkania Zbyszka. Zapukałam po czym usłyszałam głośne ,,Proszę", więc weszłam do środka, gdzie zobaczyłam kompletny syf
-Zuza co ty tutaj robisz?-spytał zdziwiony, szczerze to mu się nie dziwię
-Przyniosłam ci obiad, jak prosił Kubiak-powiedziałam i podałam mu zapiekankę makaronową
-Dziękuje, w ogóle to chciałem z tobą porozmawiać o tej imprezie- wzdrygałam się, myślałam że do niczego nie doszło. Nie mogło.
-Przepraszam za wszystko co mogłam powiedzieć, ale byłam kompletnie pijana i nic nie pamiętam -powiedziałam tak szybko że ledwo sama siebie zrozumiałam
-Nic a nic?
-Pamiętam jak tańczyliśmy a potem odprowadziłeś mnie do domu, za co również jestem ci wdzięczna -powiedziałam
-Cholera-krzyknął a ja zobaczyłam że cała zapiekanka leży na nim. Udałam się po ścierkę po czym pomogłam mu wszystko posprzątać. W pewnym momencie nasze twarze dzieliły milimetry. Miałam nadzieję że mnie pocałuje, nawet nie wiem dlaczego. coś poczułam, jednak w ostatnim momencie zadzwonił mój telefon. Okazało się że to Kurek. Zdziwiłam się, jednak nie chciałam z nim rozmawiać i gdy rozłączyłam napisałam że jestem zajęta i nie mogę teraz rozmawiać
-Ja będę się zbierać. Potrzebujesz czegoś jeszcze?- spytałam próbując opanować drżący głos
-Nie, dzięki za obiad-powiedział chłodnym głosem nawet nie patrząc w moją stronę.
Szybko napisałam do Rozalii aby jak najszybciej przyszła do mnie. Po parunastu minutach blondynka była już w domu Michała
-Co się stało? -spytała wbiegając do domu
-Nie wiem co mam robić -stwierdziłam -Chcesz coś do picia?
-Jak tak to poproszę coś mocnego-powiedziała, więc po chwili wróciłam z winem -Więc opowiadaj. Coś z Kurkiem?
-Po części. Chodzi o to że go praktycznie nie znam i jedynie mi się podoba
-Ale?-spytała przyjaciółka przyglądając mi się dokładnie
-Byłam dzisiaj Bartmanowi zanieść obiad, bo zrobił sobie coś w nogę i tak się stało że wysypał na siebie zapiekankę i nawet ni wiem kiedy nasze twarze były tak blisko siebie. Jedyne o czym wtedy myślałam to żeby mnie pocałował-powiedziałam i spojrzałam na Rozalię, która siedziała z otwartą buzią i nie wiedziała co powiedzieć. W końcu powiedziała
-Czy to jakaś ukryta kamera? Serio to jak opowieść z filmu a nie z życia mojej przyjaciółki
-Nie pomagasz
-Długo jeszcze będziesz go odwiedzać?
-Sama nie wiem, zależy kiedy mu się polepszy albo Misiek wróci-powiedziałam
-Może spróbuj zrobić coś przez co będzie zazdrosny? Właśnie! Jak się zachował gdy zadzwonił telefon. Widział że to Kurek?
-Raczej tak, powiedziałam że będę się zbierać i spytałam czy czegoś nie potrzebuje a ona chłodno odparł że nie. Nawet się na mnie nie spojrzał
-Czyli wszystko jasne! Zakochał się w tobie
-Skąd ty to wiesz, skoro nie masz chłopaka -powiedziałam na co tylko wywróciła oczami. Na wyświetlaczu znowu pojawił się numer Kurka
-Tak?-spytała Rozalia wyrywając mi telefon
-Zuza?-usłyszałam gdy przyjaciółka wzięła na głośnomówiący
-Nie, jej koleżanka. Zostawiła u mnie swój telefon, więc zadzwoń jutro ok 14 -niedająca nic odpowiedzieć siatkarzowi rozłączyła się
-Po co to zrobiłaś ?
-Jutro pójdziesz do Zbyszka i zostawisz u niego telefon. Wtedy zobaczymy co on zrobi-powiedziała na co pokręciłam przecząco głową
-Co ty tym chcesz sprawdzić?
-W sumie to masz rację, ale nie możesz też tak po prostu odebrać i powiedzieć cześć kochanie bo on wtedy odpuści
-Muszę po prostu z nim porozmawiać
-I co mu powiesz? Jak sama nie jesteś pewna co czujesz-miała rację. Pół nocy przegadałyśmy co z tym wszystkim zrobić, jednak dalej nie wiedziałam co będzie najlepsze
Zbyszek
Ta cała sytuacja wybiła mnie z rytmu. Miałem wrażenie jakby chciała mnie pocałować a co równie ważne ja chciałem ją pocałować, jednak przerwał nam jej telefon. Domyśliłem się że dzwoni Kurek bo był też tak zapisany. Nie wiem co mam o tym myśleć bo skoro ona jest z Kurkiem, ale widziałem w tych jej oczach że chciała tego. Chyba zaczynam coś do niej czuć
-Przecież wczoraj mówiłem że zrobił sobie coś w kostkę. wiem że za nim nie przepadasz, ale proszę zrób to dla mnie
-Dobra, będe nosić obiad tej kalece -powiedziałam
-Kocham cię-powiedział całując mnie w czoło i wyszedł. Po śniadaniu pożegnałam się z nimi a sama zaczęłam robić obiad. Gdy był już gotowy przypomniałam sobie że nie znam adresu, więc zadzwoniłam do Kubiaka
-Misiek a gdzie on mieszka?
-W bloku na przeciwko, 2 piętro nr 4-powiedział i się rozłączył. Ubrałam kurtkę i razem z zapakowanym obiadem ruszyłam do mieszkania Zbyszka. Zapukałam po czym usłyszałam głośne ,,Proszę", więc weszłam do środka, gdzie zobaczyłam kompletny syf
-Zuza co ty tutaj robisz?-spytał zdziwiony, szczerze to mu się nie dziwię
-Przyniosłam ci obiad, jak prosił Kubiak-powiedziałam i podałam mu zapiekankę makaronową
-Dziękuje, w ogóle to chciałem z tobą porozmawiać o tej imprezie- wzdrygałam się, myślałam że do niczego nie doszło. Nie mogło.
-Przepraszam za wszystko co mogłam powiedzieć, ale byłam kompletnie pijana i nic nie pamiętam -powiedziałam tak szybko że ledwo sama siebie zrozumiałam
-Nic a nic?
-Pamiętam jak tańczyliśmy a potem odprowadziłeś mnie do domu, za co również jestem ci wdzięczna -powiedziałam
-Cholera-krzyknął a ja zobaczyłam że cała zapiekanka leży na nim. Udałam się po ścierkę po czym pomogłam mu wszystko posprzątać. W pewnym momencie nasze twarze dzieliły milimetry. Miałam nadzieję że mnie pocałuje, nawet nie wiem dlaczego. coś poczułam, jednak w ostatnim momencie zadzwonił mój telefon. Okazało się że to Kurek. Zdziwiłam się, jednak nie chciałam z nim rozmawiać i gdy rozłączyłam napisałam że jestem zajęta i nie mogę teraz rozmawiać
-Ja będę się zbierać. Potrzebujesz czegoś jeszcze?- spytałam próbując opanować drżący głos
-Nie, dzięki za obiad-powiedział chłodnym głosem nawet nie patrząc w moją stronę.
Szybko napisałam do Rozalii aby jak najszybciej przyszła do mnie. Po parunastu minutach blondynka była już w domu Michała
-Co się stało? -spytała wbiegając do domu
-Nie wiem co mam robić -stwierdziłam -Chcesz coś do picia?
-Jak tak to poproszę coś mocnego-powiedziała, więc po chwili wróciłam z winem -Więc opowiadaj. Coś z Kurkiem?
-Po części. Chodzi o to że go praktycznie nie znam i jedynie mi się podoba
-Ale?-spytała przyjaciółka przyglądając mi się dokładnie
-Byłam dzisiaj Bartmanowi zanieść obiad, bo zrobił sobie coś w nogę i tak się stało że wysypał na siebie zapiekankę i nawet ni wiem kiedy nasze twarze były tak blisko siebie. Jedyne o czym wtedy myślałam to żeby mnie pocałował-powiedziałam i spojrzałam na Rozalię, która siedziała z otwartą buzią i nie wiedziała co powiedzieć. W końcu powiedziała
-Czy to jakaś ukryta kamera? Serio to jak opowieść z filmu a nie z życia mojej przyjaciółki
-Nie pomagasz
-Długo jeszcze będziesz go odwiedzać?
-Sama nie wiem, zależy kiedy mu się polepszy albo Misiek wróci-powiedziałam
-Może spróbuj zrobić coś przez co będzie zazdrosny? Właśnie! Jak się zachował gdy zadzwonił telefon. Widział że to Kurek?
-Raczej tak, powiedziałam że będę się zbierać i spytałam czy czegoś nie potrzebuje a ona chłodno odparł że nie. Nawet się na mnie nie spojrzał
-Czyli wszystko jasne! Zakochał się w tobie
-Skąd ty to wiesz, skoro nie masz chłopaka -powiedziałam na co tylko wywróciła oczami. Na wyświetlaczu znowu pojawił się numer Kurka
-Tak?-spytała Rozalia wyrywając mi telefon
-Zuza?-usłyszałam gdy przyjaciółka wzięła na głośnomówiący
-Nie, jej koleżanka. Zostawiła u mnie swój telefon, więc zadzwoń jutro ok 14 -niedająca nic odpowiedzieć siatkarzowi rozłączyła się
-Po co to zrobiłaś ?
-Jutro pójdziesz do Zbyszka i zostawisz u niego telefon. Wtedy zobaczymy co on zrobi-powiedziała na co pokręciłam przecząco głową
-Co ty tym chcesz sprawdzić?
-W sumie to masz rację, ale nie możesz też tak po prostu odebrać i powiedzieć cześć kochanie bo on wtedy odpuści
-Muszę po prostu z nim porozmawiać
-I co mu powiesz? Jak sama nie jesteś pewna co czujesz-miała rację. Pół nocy przegadałyśmy co z tym wszystkim zrobić, jednak dalej nie wiedziałam co będzie najlepsze
Zbyszek
Ta cała sytuacja wybiła mnie z rytmu. Miałem wrażenie jakby chciała mnie pocałować a co równie ważne ja chciałem ją pocałować, jednak przerwał nam jej telefon. Domyśliłem się że dzwoni Kurek bo był też tak zapisany. Nie wiem co mam o tym myśleć bo skoro ona jest z Kurkiem, ale widziałem w tych jej oczach że chciała tego. Chyba zaczynam coś do niej czuć
sobota, 9 czerwca 2018
#2 Nienawiść, nienawiść i jeszcze raz miłość
-Witaj piękna -powiedział Bartman na co tylko wywróciłam oczami i wróciłam do salonu
-To do zobaczenia na meczu -powiedział Michał i po pocałowaniu mnie w czoło wyszedł. Nie minęło 10 minut a do domu wparowała Rozalia
-Siema Zuzka -powiedziała i rzuciła się na kanapę obok mnie.
-Idziemy na imprezę dzisiaj-powiedziałam
-W końcu, Michał wie?
-Można tak powiedzieć powiedziałam, po krótkiej rozmowie spacerkiem udałyśmy się na halę. Zawodnicy właśnie się rozgrzewali.
-Ty jest też twój ukochany, uwielbiany Bartosz Kurek- powiedziała blondynka śmiejąc się
-Co? On mi się nigdy nie podobał, ale świetnie gra
-Użyłabyś braciszka i Kurek byłby już twój
-Skup się lepiej na meczu- zaśmiałam się
-A ty już przestań gwałcić Kurka w myślach -spojrzałam się na nią i obie wybuchłyśmy śmiechem. Po skończonym meczu po namowach Rozalii poszłam po autograf Kurka
-Dla kogo autograf?- spytał po czym podniósł na mnie wzrok
-Zuzy -odpowiedziałam z uśmiechem
-Piękne imię i piękna dziewczyna -odpowiedział z uśmiechem - Dasz może mi swój numer i się umówimy. Z chęcią wpadłbym do Rzeszowa dla takiej ślicznotki-powiedział, a ja ledwo powstrzymywałam się żeby nie pisnąć jak mała dziewczynka
-Nawet ni musiałbyś do Rzeszowa. Mieszkam w Bełchatowie -zaśmiałam się
-To teraz nie masz wyjścia i musisz dać mi swój numer, tylko nid mam jak zapisać
-Wpisz swój to zadzwonię -powiedziałam co też siatkarz wykonał. Po chwili siedziałam z Rozalią przed halą, znowu pojawił się Kurek
-Czekasz na mnie? Bardzo miło z twojej strony-powiedział
-Niestety przykro mi nie tym razem -odpowiedziałam
-Kiedy wracasz do Bełchatowa?
-Za dwa tygodnie
-To musimy się wtedy umówić, będę czekał-powiedział i puszczając oczko poszedł do autobusu
-Oja, pomijając to że twój brat jest siatkarzem, właśnie załatwiłaś sobie randkę z twoim wymarzonym Kurkiem
-Chyba się przesłyszałem -powiedział Kubiak, który właśnie stał ze Zbyszkiem za naszymi plecami
-O co ci chodzi?
-Serio Kurek?-zaśmiał się Bartman- Przecież każdy wie że to pies na baby
-Tak ja ty, a pomimo tego mój brat się z tobą przyjaźni. My wracamy do domu i idziemy na te urodziny
-Tylko nie wróć późno, podwieziemy was
-Nie dzięki, przejdziemy się, mamy czasz-powiedziałam i spacerkiem udałyśmy się do domu brata. Przebrałyśmy się ja ubrałam to a Rozalia wybrała taki zestaw. Weszłyśmy do klubu i zaczęła się zabawa. Drinki leciały a my świetnie się bawiłyśmy. Po paru godzinach pamiętam tylko tyle że Bartman odprowadzał mnie do domu.
Zbyszek
Po przegranym meczu postanowiłem iść do klubu z Penchevem. Dobrze się bawiliśmy. W pewnym momencie zobaczyłem Zuzkę. Śmiałem się z tego jak oszukała Michała. Chciałem po niego zadzwonić, ale coś podpowiadało mi żebym podszedł. Zaczęliśmy tańczyć i świetnie nam mijał czas. Kiedy ją zobaczyłem od razu mi się spodobała, jednak nie mogłem nic zrobić ze względu na Michała. Jednak po dzisiejszym dniu chciałem zaryzykować. Gdy już sprawy obierały niebezpieczny kierunek, postanowiłem odprowadzić ją do domu. Otworzyłem drzwi a ona weszła do środka. Gdy usłyszałem Michała szybko zniknąłem. Wróciłem do domu i cały czas miałem ją przed oczami.
Zuzanna
-Zuzka? O której ty do domu wracasz?-spytał Michał
-Daj spokój trochę się zasiedziałyśmy -powiedziałam ledwo powstrzymując się od upadku
-Jesteś kompletnie pijana-powiedział ze złością
-Jestem pełnoletnia, Michał proszę, jutro pogadamy idę spać-powiedziałam i z pomocą Michała dotarłam do pokoju tam nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam
Rano obudził mnie straszny ból głowy, postanowiłam zejść na dół. Nawet nie zauważyłam że n ie mam na sobie sukienki, tylko jakąś rozciągniętą koszulkę brata
-O jest królewna- powiedział Michal. Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam jeszcze Bartmana.
-Nie dziwię się że Michał nie pozwala ci pić. Wyglądasz koszmarnie -powiedział co mnie zamurowało
-Kurkowi to nie przeszkadza -powiedziałam śmiejąc się. Zamilkł. Tak jest Bartman 0:1 ja
-Zuzia-powiedział Michał, wiem że uważa iż żaden facet nie jest wystarczający dla jej małej siostrzyczki
-Misiek przestań-powiedziałam i wróciłam na górę. Po porannej rutynie ubrałam spodenki i jakąś za dużą bluzę, bo nie chciałam dziś nigdzie wychodzić. Właśnie oglądałam serial gdy Michał zawołał mnie na dół. Przyjechała Monika z Polcią. Cały dzień spędziłam z nimi. Wieczorem po długiej kąpieli spojrzałam na telefon. Moją uwagę przykuł sms od Kurka. Szczerze to nie spodziewałam się że napiszę ,,Hej, ślicznotko, mam nadzieję że o mnie myślisz, bo ja o tobie nie mogę przestać. " od razu odpisałam ,,Przykro mi że zaprzątam ci głowę" Pisaliśmy jeszcze przez chwilę, ale po jakiejś godzinie odpłynęłam do krainy Morfeusza
-Zuzia wstawaj, musimy porozmawiać powiedział Michał tym samym budząc mnie
-Czego?
-Ja dzisiaj wyjeżdżam do Gdańska, a Monika z Polą jadą do jej rodziców bo teściowa jest w szpitalu. Prawdopodobnie pojadę do nich od razu po meczu i nie wiem kiedy wrócę-powiedział
-Ok, będę grzeczna nie musisz się martwić
-Wiem, ale mam jeszcze jedną prośbę
-Więc, słucham
-Mogłabyś odwiedzać Zbyszka i zanosić mu chociaż obiady?
-A co on kaleka? Na mecz nie jedzie?-spytałam zdziwiona
-To do zobaczenia na meczu -powiedział Michał i po pocałowaniu mnie w czoło wyszedł. Nie minęło 10 minut a do domu wparowała Rozalia
-Siema Zuzka -powiedziała i rzuciła się na kanapę obok mnie.
-Idziemy na imprezę dzisiaj-powiedziałam
-W końcu, Michał wie?
-Można tak powiedzieć powiedziałam, po krótkiej rozmowie spacerkiem udałyśmy się na halę. Zawodnicy właśnie się rozgrzewali.
-Ty jest też twój ukochany, uwielbiany Bartosz Kurek- powiedziała blondynka śmiejąc się
-Co? On mi się nigdy nie podobał, ale świetnie gra
-Użyłabyś braciszka i Kurek byłby już twój
-Skup się lepiej na meczu- zaśmiałam się
-A ty już przestań gwałcić Kurka w myślach -spojrzałam się na nią i obie wybuchłyśmy śmiechem. Po skończonym meczu po namowach Rozalii poszłam po autograf Kurka
-Dla kogo autograf?- spytał po czym podniósł na mnie wzrok
-Zuzy -odpowiedziałam z uśmiechem
-Piękne imię i piękna dziewczyna -odpowiedział z uśmiechem - Dasz może mi swój numer i się umówimy. Z chęcią wpadłbym do Rzeszowa dla takiej ślicznotki-powiedział, a ja ledwo powstrzymywałam się żeby nie pisnąć jak mała dziewczynka
-Nawet ni musiałbyś do Rzeszowa. Mieszkam w Bełchatowie -zaśmiałam się
-To teraz nie masz wyjścia i musisz dać mi swój numer, tylko nid mam jak zapisać
-Wpisz swój to zadzwonię -powiedziałam co też siatkarz wykonał. Po chwili siedziałam z Rozalią przed halą, znowu pojawił się Kurek
-Czekasz na mnie? Bardzo miło z twojej strony-powiedział
-Niestety przykro mi nie tym razem -odpowiedziałam
-Kiedy wracasz do Bełchatowa?
-Za dwa tygodnie
-To musimy się wtedy umówić, będę czekał-powiedział i puszczając oczko poszedł do autobusu
-Oja, pomijając to że twój brat jest siatkarzem, właśnie załatwiłaś sobie randkę z twoim wymarzonym Kurkiem
-Chyba się przesłyszałem -powiedział Kubiak, który właśnie stał ze Zbyszkiem za naszymi plecami
-O co ci chodzi?
-Serio Kurek?-zaśmiał się Bartman- Przecież każdy wie że to pies na baby
-Tak ja ty, a pomimo tego mój brat się z tobą przyjaźni. My wracamy do domu i idziemy na te urodziny
-Tylko nie wróć późno, podwieziemy was
-Nie dzięki, przejdziemy się, mamy czasz-powiedziałam i spacerkiem udałyśmy się do domu brata. Przebrałyśmy się ja ubrałam to a Rozalia wybrała taki zestaw. Weszłyśmy do klubu i zaczęła się zabawa. Drinki leciały a my świetnie się bawiłyśmy. Po paru godzinach pamiętam tylko tyle że Bartman odprowadzał mnie do domu.
Zbyszek
Po przegranym meczu postanowiłem iść do klubu z Penchevem. Dobrze się bawiliśmy. W pewnym momencie zobaczyłem Zuzkę. Śmiałem się z tego jak oszukała Michała. Chciałem po niego zadzwonić, ale coś podpowiadało mi żebym podszedł. Zaczęliśmy tańczyć i świetnie nam mijał czas. Kiedy ją zobaczyłem od razu mi się spodobała, jednak nie mogłem nic zrobić ze względu na Michała. Jednak po dzisiejszym dniu chciałem zaryzykować. Gdy już sprawy obierały niebezpieczny kierunek, postanowiłem odprowadzić ją do domu. Otworzyłem drzwi a ona weszła do środka. Gdy usłyszałem Michała szybko zniknąłem. Wróciłem do domu i cały czas miałem ją przed oczami.
Zuzanna
-Zuzka? O której ty do domu wracasz?-spytał Michał
-Daj spokój trochę się zasiedziałyśmy -powiedziałam ledwo powstrzymując się od upadku
-Jesteś kompletnie pijana-powiedział ze złością
-Jestem pełnoletnia, Michał proszę, jutro pogadamy idę spać-powiedziałam i z pomocą Michała dotarłam do pokoju tam nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam
Rano obudził mnie straszny ból głowy, postanowiłam zejść na dół. Nawet nie zauważyłam że n ie mam na sobie sukienki, tylko jakąś rozciągniętą koszulkę brata
-O jest królewna- powiedział Michal. Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam jeszcze Bartmana.
-Nie dziwię się że Michał nie pozwala ci pić. Wyglądasz koszmarnie -powiedział co mnie zamurowało
-Kurkowi to nie przeszkadza -powiedziałam śmiejąc się. Zamilkł. Tak jest Bartman 0:1 ja
-Zuzia-powiedział Michał, wiem że uważa iż żaden facet nie jest wystarczający dla jej małej siostrzyczki
-Misiek przestań-powiedziałam i wróciłam na górę. Po porannej rutynie ubrałam spodenki i jakąś za dużą bluzę, bo nie chciałam dziś nigdzie wychodzić. Właśnie oglądałam serial gdy Michał zawołał mnie na dół. Przyjechała Monika z Polcią. Cały dzień spędziłam z nimi. Wieczorem po długiej kąpieli spojrzałam na telefon. Moją uwagę przykuł sms od Kurka. Szczerze to nie spodziewałam się że napiszę ,,Hej, ślicznotko, mam nadzieję że o mnie myślisz, bo ja o tobie nie mogę przestać. " od razu odpisałam ,,Przykro mi że zaprzątam ci głowę" Pisaliśmy jeszcze przez chwilę, ale po jakiejś godzinie odpłynęłam do krainy Morfeusza
-Zuzia wstawaj, musimy porozmawiać powiedział Michał tym samym budząc mnie
-Czego?
-Ja dzisiaj wyjeżdżam do Gdańska, a Monika z Polą jadą do jej rodziców bo teściowa jest w szpitalu. Prawdopodobnie pojadę do nich od razu po meczu i nie wiem kiedy wrócę-powiedział
-Ok, będę grzeczna nie musisz się martwić
-Wiem, ale mam jeszcze jedną prośbę
-Więc, słucham
-Mogłabyś odwiedzać Zbyszka i zanosić mu chociaż obiady?
-A co on kaleka? Na mecz nie jedzie?-spytałam zdziwiona
niedziela, 3 czerwca 2018
#1 Czyżby to początek końca?
Ona- zawsze uśmiechnięta, otwarta na wszystko dziewczyna. Brunetka o niesamowicie ciemnych oczach. Wzorowa uczennica oraz córka. Ma starszego brata Michała, który jest reprezentantem kraju w piłce siatkowej a jej rodzice prowadzą międzynarodową firmę. Ma na imię Zuzanna i jest w drugiej klasie liceum ogólnokształcącego o profilu informatyczno-graficznym. Poza szkołą interesuje się sportem oraz grą na instrumentach. Jej rodzice kładą ogromny nacisk na jej rozwój, by w przyszłości przejęła firmę. W szkole świetnie jej się układa. Ma wielu znajomych, ale tylko jedną zaufaną przyjaciółkę. Tak więc pokrótce przedstawiam wam Zuzannę Kubiak
On- szaleńczo przystojny wysoki brunet. Jest reprezentantem kraju w piłce siatkowej oraz zawodnikiem Asseco Resovi Rzeszów. Jego najlepszym przyjaciel oraz kumplem z zespołu jest Michał Kubiak. Ale wróćmy do Zbigniewa Bartmana, który lubi się bawić. Nie ma dla niego znaczenia czy to właśnie początek tygodnia czy koniec bo jeśli ma ochotę od razu idzie na imprezę i dobrze się bawi. Wyznaje zasadę że im więcej doświadczeń tym lepiej. Każda dziewczyna zostawała odprawiona o świcie.
Zuzanna
W końcu ferie zimowe, podczas których jadę do mojego brata, który ma przyjechać po mnie ok 16, więc miałam jeszcze trochę czasu. Postanowiłam więc spotkać się z Rozalią moją najlepszą przyjaciółką. Po szybkiej porannej toalecie udałam się na dół, gdzie na lodówce zauważyłam kartkę od rodziców ,,Musieliśmy pilnie lecieć do Stanów. Wrócimy pod koniec ferii żeby zabrać cię od Michała. Baw się dobrze. Kochamy cię, rodzice" Zgniotłam kartkę i wyrzuciłam ją do kosza. Wyszłam z domu uprzednio go zamykając. Udałam się do pizzeri gdzie czekała na mnie Rozalia
-Hej piękna-powiedziała i wstała żeby się przywitać
-No hejka-uśmiechnęłam się i dałam jej buziaka w policzek - Pizza z rana to idealny pomysł- powiedziałam patrząc na kartę
-Jest już 13, a nie wszyscy śpią tak długo jak ty- zaśmiała się -Tak w ogóle mam dla ciebie fantastyczną niespodziankę
-UUu już się nie mogę doczekać. Znalazłaś w końcu faceta-zaśmiałam się
-Nie, to jest coś lepszego-powiedziała patrząc się na mnie z bananem na twarzy, zrobiłam gest ręką by kontynuowała -Tata przyjedzie po mnie jutro żebym razem z nim pojechała do Rzeszowa
-Serio? To świetnie, ale po co on do Rzeszowa?
-Mieszka tam razem ze swoją nową laską - około 15 wróciłam do domu i zaczęłam się pakować. Bardzo cieszyłam się że spędzę trochę czasu z państwem Kubiak. Parę minut przed 16 Michał pojawił się przed domem.
-Hej siostra!-powiedział przytulając mnie do sibie
-Siema, ale puść bo mnie udusisz
-To co gotowa? Gdzie rodzice?-spytał chodząc po mieszkaniu
-Polecieli do Stanów, wrócą za dwa tygodnie mnie odebrać -powiedziałam i ruszyłam do pokoju po walizki
-No tak mogłem się spodziewać -powiedział i po zniesieniu wszystkich rzeczy wsiedliśmy do auta i obraliśmy kierunek Rzeszów. Podczas drogi dużo rozmawialiśmy, śmieliśmy się i śpiewaliśmy, a raczej darliśmy mordy bo żadne z nas ni ma talentu wokalnego. Po niecałych 6 godzinach podróży byliśmy na miejscu. Przywitałam się z Moniką i zmęczona poszłam spać
Zbyszek
Dzień minął mi praktycznie na treningach i odprawie, ponieważ trener chciał nas dobrze przygotować przed jutrzejszym spotkaniem z bełchatowianami.
Zuzanna
Rano Michał obudziła mnie o 8 rano.
-Nie masz co robić?! Ja mam wolne i próbuje odpoczywać-krzyknęłam
-Wie, ale idziemy razem pobiegać -powiedział i zrzucił ze mnie kołdrę. Niechętnie wstałam narzuciłam tylko jakiś ciepły dres i wyszłam z domu, gdzie Michał się już rozciągał. Dołączyłam do niego i po parunastu minutach biegliśmy przed siebie. Michał opowiadał mi trochę śmiesznych historii oraz pytał się jak w szkole. Po jakiejś godzince spacerkiem wracaliśmy do domu.
-Może chcesz ze mną jechać na krótki trening na hali? -spytał gdy jedliśmy śniadanie
-Nie dzięki, spędzę trochę czasu z Moniką i Polą. Właśnie gdzie one są?-spytałam
-Monika musiała skoczyć do rodziców dzisiaj rano. Wróci dopiero jutro także
-Oj, no dobra pójdę z tobą-powiedziałam i szybko poszłam na gorę się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do walizek aby wyciągnąć ciuchy . Dodałam jeszcze do tego czerwoną szminkę na usta i byłam gotowa do wyjścia
-O już jesteś, poczekaj tylko znajdę kluczyki od auta -powiedział krążąc po mieszkaniu. Zaczęłam się głośno śmiać -Co?-spytał zdziwiony
-Geniuszu wystają ci z kieszeni-powiedziałam po czym wyszłam z domu. Wsiedliśmy do auta, podróż minęła szybko i już po chwili byliśmy na podpromiu
-Ja idę do szatni, a ty możesz przywitać się z Andrzejem -jak powiedział tak też zrobiłam
-Witam panie Andrzeju powiedziałam uśmiechając się do niego
-O, Zosia -powiedział
-Zuza-poprawiłam go
-Oj przepraszam co tam u ciebie? -spytał
-A wszystko dobrze
-A szkoła? Strasznie ciężki kierunek podobno
-Da się wytrzymać - powiedziałam a po chwili na boisko przyszli zawodnicy _ To ja siadam na trybuny powiedziałam i usiadłam z boku. Prawie cały trening pisałam z Rozalią, która ma przyjechać ok 19. Podałam jej adres Michała, a gdy trening się skończył oznajmiłam mu że będę czkać na dworze.
-Taka piękność i siedzi sama, czyżbyś czekała na mnie?- powiedział ktoś, gdy tylko podniosłam głowę zobaczyłam Bartmana. Jeszcze jako mała dziewczynka oglądałam jego występy, ale nie chciałam tego pokazać
-Czeka na pewno, ale raczej nie na ciebie-powiedziałam i zauważyłam Michała więc podeszłam do niego -W końcu, wracamy do domu?-spytałam
-Michał co ty odwalasz?- spytał zdziwiony Bartman
-O co ci chodzi?
-Masz żonę a umawiasz się z jakąś małolatą?-spytał, razem z Miśkiem wybuchnęłam śmiechem
-To jest moja siostra idioto, Zuza mówiłem że do mnie przyjeżdża
-Myślałem że jest młodsza -stwierdził a mi się nie chciało słuchać tej rozmowy, więc wsiadłam do auta. Po parunastu minutach byliśmy już w domu. Michał poszedł spać a ja zaczęłam się rozpakowywać. Zajęło mi to chwilę, więc zaczęłam robić dla nas obiad. Zrobiłam pierś z kurczaka z ryżem i sałatką. Ok 16 obudziłam Michała
-Chodź na obiad śledziu-powiedziałam i zeszłam na dół
-Jaka ty kochana jesteś -powiedział
-Ale mam też sprawę do ciebie-powiedziałam
-Wiedziałem że nie jesteś bezinteresowna -zaśmiał się -Co to takiego
-Bo razem z Rozalią, o której ci opowiadałam, chcemy iść do jej koleżanki na urodziny -powiedziałam
-Pytasz się mnie czy możesz iść? Słodkie, jasne że tak tylko nie wróć za późno -powiedział i po skończonym posiłku usiedliśmy razem na kanapie i oglądaliśmy film. Chwilę przed 19 Misiek zaczął zbierać się na trening.
-To co jedziemy?
-Nie, mówiłam ci że pojadę z Rozalią- właśnie ktoś zapukał -To pewnie ona -powiedziałam i biegiem otworzyłam drzwi, jednak to nie była Rozalia
-Witaj piękna -powiedział Bartman
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam!
Zaczynam nowe opowiadanie, które mam nadzieję się wam spodoba. Rozdziały co tydzień, chyba że będą komentarze to postaram się wrzucać więcej
Zapraszam również do czytania innych
On- szaleńczo przystojny wysoki brunet. Jest reprezentantem kraju w piłce siatkowej oraz zawodnikiem Asseco Resovi Rzeszów. Jego najlepszym przyjaciel oraz kumplem z zespołu jest Michał Kubiak. Ale wróćmy do Zbigniewa Bartmana, który lubi się bawić. Nie ma dla niego znaczenia czy to właśnie początek tygodnia czy koniec bo jeśli ma ochotę od razu idzie na imprezę i dobrze się bawi. Wyznaje zasadę że im więcej doświadczeń tym lepiej. Każda dziewczyna zostawała odprawiona o świcie.
Zuzanna
W końcu ferie zimowe, podczas których jadę do mojego brata, który ma przyjechać po mnie ok 16, więc miałam jeszcze trochę czasu. Postanowiłam więc spotkać się z Rozalią moją najlepszą przyjaciółką. Po szybkiej porannej toalecie udałam się na dół, gdzie na lodówce zauważyłam kartkę od rodziców ,,Musieliśmy pilnie lecieć do Stanów. Wrócimy pod koniec ferii żeby zabrać cię od Michała. Baw się dobrze. Kochamy cię, rodzice" Zgniotłam kartkę i wyrzuciłam ją do kosza. Wyszłam z domu uprzednio go zamykając. Udałam się do pizzeri gdzie czekała na mnie Rozalia
-Hej piękna-powiedziała i wstała żeby się przywitać
-No hejka-uśmiechnęłam się i dałam jej buziaka w policzek - Pizza z rana to idealny pomysł- powiedziałam patrząc na kartę
-Jest już 13, a nie wszyscy śpią tak długo jak ty- zaśmiała się -Tak w ogóle mam dla ciebie fantastyczną niespodziankę
-UUu już się nie mogę doczekać. Znalazłaś w końcu faceta-zaśmiałam się
-Nie, to jest coś lepszego-powiedziała patrząc się na mnie z bananem na twarzy, zrobiłam gest ręką by kontynuowała -Tata przyjedzie po mnie jutro żebym razem z nim pojechała do Rzeszowa
-Serio? To świetnie, ale po co on do Rzeszowa?
-Mieszka tam razem ze swoją nową laską - około 15 wróciłam do domu i zaczęłam się pakować. Bardzo cieszyłam się że spędzę trochę czasu z państwem Kubiak. Parę minut przed 16 Michał pojawił się przed domem.
-Hej siostra!-powiedział przytulając mnie do sibie
-Siema, ale puść bo mnie udusisz
-To co gotowa? Gdzie rodzice?-spytał chodząc po mieszkaniu
-Polecieli do Stanów, wrócą za dwa tygodnie mnie odebrać -powiedziałam i ruszyłam do pokoju po walizki
-No tak mogłem się spodziewać -powiedział i po zniesieniu wszystkich rzeczy wsiedliśmy do auta i obraliśmy kierunek Rzeszów. Podczas drogi dużo rozmawialiśmy, śmieliśmy się i śpiewaliśmy, a raczej darliśmy mordy bo żadne z nas ni ma talentu wokalnego. Po niecałych 6 godzinach podróży byliśmy na miejscu. Przywitałam się z Moniką i zmęczona poszłam spać
Zbyszek
Dzień minął mi praktycznie na treningach i odprawie, ponieważ trener chciał nas dobrze przygotować przed jutrzejszym spotkaniem z bełchatowianami.
Zuzanna
Rano Michał obudziła mnie o 8 rano.
-Nie masz co robić?! Ja mam wolne i próbuje odpoczywać-krzyknęłam
-Wie, ale idziemy razem pobiegać -powiedział i zrzucił ze mnie kołdrę. Niechętnie wstałam narzuciłam tylko jakiś ciepły dres i wyszłam z domu, gdzie Michał się już rozciągał. Dołączyłam do niego i po parunastu minutach biegliśmy przed siebie. Michał opowiadał mi trochę śmiesznych historii oraz pytał się jak w szkole. Po jakiejś godzince spacerkiem wracaliśmy do domu.
-Może chcesz ze mną jechać na krótki trening na hali? -spytał gdy jedliśmy śniadanie
-Nie dzięki, spędzę trochę czasu z Moniką i Polą. Właśnie gdzie one są?-spytałam
-Monika musiała skoczyć do rodziców dzisiaj rano. Wróci dopiero jutro także
-Oj, no dobra pójdę z tobą-powiedziałam i szybko poszłam na gorę się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic i poszłam do walizek aby wyciągnąć ciuchy . Dodałam jeszcze do tego czerwoną szminkę na usta i byłam gotowa do wyjścia
-O już jesteś, poczekaj tylko znajdę kluczyki od auta -powiedział krążąc po mieszkaniu. Zaczęłam się głośno śmiać -Co?-spytał zdziwiony
-Geniuszu wystają ci z kieszeni-powiedziałam po czym wyszłam z domu. Wsiedliśmy do auta, podróż minęła szybko i już po chwili byliśmy na podpromiu
-Ja idę do szatni, a ty możesz przywitać się z Andrzejem -jak powiedział tak też zrobiłam
-Witam panie Andrzeju powiedziałam uśmiechając się do niego
-O, Zosia -powiedział
-Zuza-poprawiłam go
-Oj przepraszam co tam u ciebie? -spytał
-A wszystko dobrze
-A szkoła? Strasznie ciężki kierunek podobno
-Da się wytrzymać - powiedziałam a po chwili na boisko przyszli zawodnicy _ To ja siadam na trybuny powiedziałam i usiadłam z boku. Prawie cały trening pisałam z Rozalią, która ma przyjechać ok 19. Podałam jej adres Michała, a gdy trening się skończył oznajmiłam mu że będę czkać na dworze.
-Taka piękność i siedzi sama, czyżbyś czekała na mnie?- powiedział ktoś, gdy tylko podniosłam głowę zobaczyłam Bartmana. Jeszcze jako mała dziewczynka oglądałam jego występy, ale nie chciałam tego pokazać
-Czeka na pewno, ale raczej nie na ciebie-powiedziałam i zauważyłam Michała więc podeszłam do niego -W końcu, wracamy do domu?-spytałam
-Michał co ty odwalasz?- spytał zdziwiony Bartman
-O co ci chodzi?
-Masz żonę a umawiasz się z jakąś małolatą?-spytał, razem z Miśkiem wybuchnęłam śmiechem
-To jest moja siostra idioto, Zuza mówiłem że do mnie przyjeżdża
-Myślałem że jest młodsza -stwierdził a mi się nie chciało słuchać tej rozmowy, więc wsiadłam do auta. Po parunastu minutach byliśmy już w domu. Michał poszedł spać a ja zaczęłam się rozpakowywać. Zajęło mi to chwilę, więc zaczęłam robić dla nas obiad. Zrobiłam pierś z kurczaka z ryżem i sałatką. Ok 16 obudziłam Michała
-Chodź na obiad śledziu-powiedziałam i zeszłam na dół
-Jaka ty kochana jesteś -powiedział
-Ale mam też sprawę do ciebie-powiedziałam
-Wiedziałem że nie jesteś bezinteresowna -zaśmiał się -Co to takiego
-Bo razem z Rozalią, o której ci opowiadałam, chcemy iść do jej koleżanki na urodziny -powiedziałam
-Pytasz się mnie czy możesz iść? Słodkie, jasne że tak tylko nie wróć za późno -powiedział i po skończonym posiłku usiedliśmy razem na kanapie i oglądaliśmy film. Chwilę przed 19 Misiek zaczął zbierać się na trening.
-To co jedziemy?
-Nie, mówiłam ci że pojadę z Rozalią- właśnie ktoś zapukał -To pewnie ona -powiedziałam i biegiem otworzyłam drzwi, jednak to nie była Rozalia
-Witaj piękna -powiedział Bartman
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam!
Zaczynam nowe opowiadanie, które mam nadzieję się wam spodoba. Rozdziały co tydzień, chyba że będą komentarze to postaram się wrzucać więcej
Zapraszam również do czytania innych
Subskrybuj:
Posty (Atom)