-Zuzka wstawaj telefon -powiedziała
-Michał dlaczego budzisz mnie tak wcześnie?
-Pomyślałem że jak będziesz się nudzić to możesz wpaść do Zbyszka, zrobić śniadanie, bo ten pewnie będzie zupki chińskie jadł
-Michał, ja nie jestem jego służącą. Zarabia wystarczająco dużo że
-Dobra, tylko zaproponowałem. Myślałem że to nie problem ale
-Ok, zrobię mu to śniadanie-powiedziałam i się rozłączyłam -A ty- wskazałam na blondynkę-Idziesz tam ze mną
-Nie mogę, idę dzisiaj z tatą na zakupy, chce spędzić ze mną trochę czasu
-Super-powiedziałam ironicznie. Wykonałam poranną toaletę, założyłam pierwsze lepsze ciuchy i ruszyłam do Zbyszka.
-Już idę -powiedział i po chwili drzwi się otworzyły. Stał jakiś taki smutny o kulach
-Hej, pomyślałam że pewnie jesteś głodny więc przyszłam zrobić ci śniadanie
-To miłe co robisz, ale nie musisz, masz pewnie pełno rzeczy do zrobienia
-Daj spokój, chociaż tak się mogę odwdzięczyć za to że odprowadziłeś mnie do domu po tamtej imprezie -powiedziałam i zajrzałam do lodówki a tam pustka- Michał miał rację mówiąc że żywisz się samymi zupkami-zaśmiałam się -Zaraz wrócę-powiedziałam i wyszłam zanim zdążył coś powiedzieć. Udałam się do najbliższego sklepu, po pół godzinie byłam z powrotem z pełnymi siatkami.
-Naprawdę nie musisz, poradzę sobie
-Właśnie widać jak do tej pory sobie radzisz -powiedziałam i zaczęłam smażyć naleśniki. Panowała cisza. Podałam jedzenie siatkarzowi, a sama zabrałam się za sprzatanie
-Serio daj sobie spokój, nie musisz tego robić -powiedział i zadzwonił mój telefon -Odbierz pewnie Kurek się o ciebie martwi-powiedział
-Czego chcesz Michał? -spytałam odbierając telefon, kątem oka zauważyłam jak Zibi się lekko uśmiecha
-Nie pozabijaliście się?-spytał
-Poczekaj dam na głośnomówiący
-I jak Zbibi?Żyjesz?-spytał śmiejąc się-To się okaże po naleśnikach-zaśmiał się
-O stary, jak ona robi naleśniki to coś jest już na rzeczy. Mi ich nigdy nie chce zrobić a są genialne
-Oj, zamknij się już. Chcesz czegoś?-zapytałam poirytowana zachowaniem brata. To w końcu on mi kazał niańczyć Bartmana
-Nie, po prostu musiałem się upewnić że Zibi jeszcze żyje. To narka -powiedział i się rozłączył
-Michał miał racje, świetnie gotujesz -powiedział i się na mnie spojrzał z uśmiechem. Miałam zamiar mu już coś odpowiedzieć, ale zadzwonił dzwonek. Poszłam więc otworzyć drzwi a moim oczą ukazała się wysoka rudowłosa kobieta z wielką walizką po 20
-Jest Zbyszek?-zapytała
-W salonie-krzyknął, więc dziewczyna omijając mnie weszła do środka
-Moje kochane biedactwo, zaraz się tobą zajmę -powiedziała i spojrzała się na mnie
-To ja wracam do siebie-powiedziałam i nieczekając na na odpowiedź wyszłam szybko z mieszkania. No tak, co ja sobie myślałam. Wszyscy wiedzą jaki jest Bartman. Skacze z kwiatka na kwiatek i czaruje wszystkie dziewczyny. Muszę jak najszybciej wyrzucić go ze swojej głowy. Wróciłam do domu i zaczęłam oglądać serial. Po jakichś 5 odcinkach zadzwonił telefon, numer nieznany
-Tak słucham-powiedziałam odbierając
-Ależ oficjalni-usłyszałam głos Zbyszka
-Skąd masz mój numer?-spytałam zdziwiona, ale zanim padła odpowiedź to się domyśliłam
-Michał, ale dzwonię zapytać się czy dołączyłaby Pani do mnie podczas oglądania dzisiejszego meczu o godzinie 20:30?- spytał poważnym głosem na co wybuchłam śmiechem
-Zastanowię się i dam szanownemu panu znać -powiedziałam
-W takim wypadku oczekuję na Pani odpowiedź -powiedział a ja kręcąc głową rozłączyłam si. Z jednej strony nie chciałam tam iść, ale nie miałam nic do stracenia. Został mi tydzień ferii zanim wrócę do Bełchatowa, więc co złego może się stać? Wróciłam do oglądania serialu, ale tym razem przerwał mi dzwonek do drzwi. Niechętnie zwlokłam się z łóżka i poszłam otworzyć drzwi
-Hej, Hej!- krzyknęła Rozalia
-Jasne, wejdź nie krępuj się -powiedziałam gdy ta od razu weszła i rzuciła się na kanapę
-O której oglądamy ten mecz?-spytała
-20:30, ale Bartman mnie zaprosił. Możesz iść ze mną -powiedziałam
-Serio? To musisz iść sama, może w końcu coś między wami zaiskrzy -zaśmiała się
-Nie jestem pewna bo dzisiaj jakaś laska przyszła do niego z walizką. Była śliczna
-Oj, daj spokój. Ci niczego nie brakuje, no wiadomo nie jesteś tak piękna jak ja,ale jesteś zaraz po mnie- powiedziała i tak wykrzywiła twarz, że obie wybuchnęłyśmy śmiechem. Rozmawiałyśmy jeszcze długo jedząc pizzę i wypijając 2 butelki wina. Zadzwonił telefon
-Jeszcze go brakowało-powiedziałam pokazując ekran telefonu
-Zignoruj go
-To będzie niegrzeczne - powiedziałam i odebrałam połączenie od Bartka
-Hej piękna-powiedział
-Nie ma mnie jeszcze w Bełchatowie, nie musisz się tak podlizywać -powiedziałam, tak to było o wiele milsze
-Widzę, że ktoś tu nie ma nastroju
- Czegoś chcesz czy nudzi ci się? Jeden telefon i moeżesz mieć zaraz dodatkowy trening
-Ałć, jak ci przejdzie to zadzwoń
-Wątpię -powiedziałam i się rozłączyłam
-Jasne, nie ładnie ignorować telefonów. Która godzina
-20:55, za dużo wina wypiłam żeby być miłą -zaśmiałam się
-Na co ty czekasz! Wynocha do Bartmana
-Przestań, wypiłam całe wino i w sumie nie mam nastroju wiedząc że jeszcze parę godzin temu zabawiał się tam z jakąś laską
-Ty pijana? Proszę cię. Mówię serio wychodzimy -powiedziała i wyciągnęła mnie z domu. Poszłam więc do bartmanowego lokum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz