środa, 20 czerwca 2018

#11 Ignorantów, jak sama nazwa wskazuje trzeba ignorować.

-Daj spokój-powiedziałam i odeszłam widząc Michała. Zabrałam swoją porcję i dosiadłam się do Rozalii i Mateusza. Po chwili dołączył do nas Michał ze Zbyszkiem. Dlaczego oni muszą wszędzie chodzić razem? Jakby tego było mało to dosiadł się jeszcze Kurek
-Hej piękna-powiedział
-Stary nie zapędzaj się, to moja siostra-powiedział Michał, a Bartek uniósł ręce w geście obronnym. Przez cały obiad nic nie mówiłam, w odróżnieniu od Rozalii, której buzia się nie zamykała. Nie chciałam tam dalej siedzie więc chciałam odejść od stołu, ale brat roku musiał się odezwać
-Gdzie ty idziesz? Nic prawie nie zjadłaś
-Prawie nic a nic to różnica. Nie jestem głodna -powiedziałam i odeszłam, w moje ślady poszedł Kurek. Można mnie już zabić.
-No hej, co ty taka smutna?-spyta, gdy wyszliśmy ze stołówki
-Po prostu jestem zmęoczna drogą -powiedziałam i weszliśmy do windy
-Zastanawiam się kiedy w końcu pójdziemy na tą kawę?
-Kiedyś na pewno, nie masz nic lepszego do roboty?
-Nie, a przeszkadzam ci?
-Tak
-Oj, jak mi przykro-zaśmiał się i zrobił jakąś głupią minę, że też się zaśmiałam -Widzisz, uśmiechasz się. Idziemy w dobrym kierunku-powiedział a ja zatrzymałam się przed drzwiami i przypomniałam sobie że Rozalia ma klucz
-Super-powiedziałam i usiadłam na ziemię
-Co ty robisz?-spytał Kurek
-Siedzę nie widzisz? Nie mam klucza
-Przecież możesz poczekać u mnie a nie siedzieć na korytarzu
-Mi to nie przeszkadza -powiedziałam wzruszając ramionami. Chwile patrzył sie na mnie a następnie usiadł obok. Wybuchnęliśmy śmiechem. Siedzieliśmy tak co chwile się szturchając jak małe dzieci
-Co jest pomiędzy tobą a Bartmanem?-nagle spytał
-Nic-powiedziałam
- Twoja przyjaciółka już wraca, więc się zbieram, ale musisz się częściej uśmiechać -powiedział i poszedł
-Co to było?-spytała Rozalia
-Co? Tylko rozmawialiśmy -powiedziałam wchodząc do pokoju. Postanowiłyśmy że prześpimy się przed treningiem. Gdy tylko zadzwonił budzik ubrałam dresy a włosy związałam w niedbałego koka. Wyszłam z pokoju a Rozalia jeszcze się malowała. Czekałam na windę, a tam jak zwykle musiałam spotkać Bartmana. To jakieś fatum czy co?
-Zuza
-Nawet nie zaczynaj to koniec Bartman
-Ok, pod jednym warunkiem. Spójrz mi prosto w oczy i powiedz że nic kompletnie do mnie nie czujesz -powiedział. Chwilę się wahałam, ale w końcu powiedziałam to co powiedziałam
-Nic do ciebie nie czuje -powiedziałam, ale myślałam że się rozpłacze gdy spojrzał się takim smutnym wzrokiem. Na szczęście szybko opuścił windę. Skierowałam się na salę i usiadłam obok Oskara
-No hejka koleżanko -powiedział z uśmiechem -Jestem Oskar, batonika?-spytał i podał mi marsa
-Zuza-podałam mu rękę -Dzięki za marsa-powiedziałam i razem zjedliśmy batona. Już go zaczynam lubić. Po chwili pojawiła się Rozalia. Oskar wytłumaczył nam co i jak. Zaczął się trening. Starałam się skupić na pracy, ale co chwilę patrzałam na Zbyszka, a ten nawet się na mnie nie spojrzał. Nie dziwię mu się. Po treningu mieliśmy iść od razu na kolację, ale nie byłam głodna więc wróciłam do pokoju i zaczęłam czytać książkę. Nagle wpadła Rozalia
-Zuzka! Chodź ze mną do sklepu. Chłopaki mówią że to niedaleko i cały czas prosto
-Wierzysz tym debilom, którzy we własnych pokojach się gubią? -spytałam odkładając książkę. No ale co zrobiłam? Poszłam z nią i to był błąd. Zgubiłyśmy się gdzieś a wujek google też za bardzo nie ogarniał trasy. Zadzwoniłam do Michała
-Gdzie wy jesteście? -spytał
-Właśnie nie wiem. Szłyśmy prosto i nag.. Dobra już nieważne-powiedziałam gdy zauważyłam poszukiwany market. Zrobiłyśmy zakupy ja do swoich dorzuciłam jeszcze wino i papierosy, w razie gdybym psychicznie niewytrzymała. Wróciłyśmy już bez większych problemów. W pokoju zastałam połowę drużyny. W MOIM pokoju.
-Co wy tutaj robicie? Wynocha-powiedziałam nie mając siły nawet krzyczeć.
-Ale Rozalia zgodziła się na pokera u was-powiedział Kubiak
-To bawcie się dobrze-powiedziałam i wyszłam z pokoju co zrobił również Michał
-Zuza co się dzieje? Chcesz pogadać?
-A co ma się dziać? Wszystko jest świetnie -powiedziałam gdy usiedliśmy na jakiejś kanapie
-Siostra przecież widzę. Chodzi o tego dupka? Daj sobie z nim spokój
-Spokój? Wiesz jak się czuje zdradzona kobieta? Nie? Więc nie mamy o czym rozmawiać -powiedziałam i chciało mi się ryczeć. Michał tylko mnie przytulił. Siedzieliśmy tak parę minut
-Jesteś świetna, mądra, ładna, zabawna a to nie wszystkie twoje zalety. Możesz mieć każdego. Może nie wiem jak się czujesz, ale wiem że jesteś moją siostrą i kocham cię najmocniej na świecie oraz że dasz sobie radę. -powiedział patrząc mi prosto w oczy
-Kocham cię Misiek -powiedziałam
-A teraz koniec mazania i chodź z nami grać -powiedział i pociągnął mnie żebym wstała z kanapy
-Dobra, zaraz do was przyjdę, tylko jeszcze się przewietrzę -powiedziałam na co się zgodził. Wyszłam na dwór i usiadłam na jednej z ławek przed ośrodkiem. Zapaliłam papierosa i patrzałam się po prostu przed siebie. Po chwili moim oczom ukazał się Bartman. Z jednej strony chciałam się w niego wtulić ale z drugiej bałam się że może znowu mnie zranić. On tylko obdarzył mnie takim zimnym spojrzeniem i odszedł. W momencie kiedy zaczął mnie ignorować zrozumiałam jak bardzo go potrzebuję. W momencie kiedy go traciłam. Spaliłam jeszcze parę papierosów i udałam się do pokoju wcześniej biorąc jeszcze gumę do żucia. Usiadłam obok Rozalii, która spojrzała się na mnie pytająco. Pokiwałam tylko przecząco głową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz