wtorek, 31 lipca 2018

#17 Wszyscy i wszystko może nas zdradzić. Nawet nasze własne serce.

-Co wy tutaj wszyscy robicie? -usłyszałam za sobą głos zdziwionego Bartmana. Chociaż ja byłam równie mocno zdziwiona, gdy zobaczyłam jego rodziców i jakąś dziewczynę trzymającą małego chłopca za rękę.
-Jak to co? Przyjechaliśmy w odwiedziny- odezwał się jego ojciec
-Może najpierw powiesz nam kim jest ta Pani?-tym razem głos zabrała jego matka. Bartman tylko podszedł i mnie objął
-To moja dziewczyna- ulżyło mi, ale dalej nie wiedziałam kim jest ta dziewczyna. Gdy chciałam już się odezwać głos zabrała blondynka
-Nie masz za grosz gustu braciszku, widać że leci tylko na pieniądze
-Miałam to samo powiedzieć
-Nie będę tego słuchać, wychodzę-powiedziałam i wyszłam a za mną Zbyszek
-Zuza, przepraszam cię za nie, ale one już takie są. Mi też się nie chce tam siedzieć z nimi, więc może przejdziemy się gdzieś? -spytał tuląc mnie do siebie
-Nie masz za co przepraszać, to nie twoja wina. Idź do nich, spotkamy się później
-Zuzia ty jesteś dla mnie najważniejsza i jeśli nie akceptują naszego związku to nie mam z nimi o czym rozmawiać
-Rozumiem je, jesteś sportowcem a one się o ciebie martwią. Fakt nie powinny oceniać mnie nawet mnie nie znając, ale to twoja rodzina i powinieneś spędzić z nimi trochę czasu. Do zobaczenia za godzinę na śniadaniu- uśmiechnęłam się i po pocałowaniu go poszłam do mojego pokoju, gdzie znalazłam Kubiaków.
-Tak bardzo się za tobą stęskniłam-powiedziała Monika i mocno mnie przytuliła- Schudłaś znowu?
-Ja też bardzo się za tobą stęskniłam i za tobą młoda-powiedziałam i przytuliłam Pole
-Znowu się odchudzasz? Czy ty zwariowałaś?A ty- odwróciła się do Michała- Jak możesz jej na to pozwalać?
-Monika, wszystko jest w porządku. Mam dietę od dietetyka i wróciłam do ćwiczeń. Przygotowuje się do zawodów
-Ale to nie znaczy że masz znowu chudnąć
-Daj spokój, nic mi nie jest. Zapytaj Michała. Ostatnio nawet zjadłam rybę-zaśmiałam się razem z nią. Porozmawialiśmy paręnaście minut i poszliśmy na śniadanie. Przed stołówką zauważyłam Panią Bartman
-Życzę ci powodzenia, przyda ci się. -powiedział Michał widząc ją
-Mogę zająć ci chwilkę? Chciałabym wyjaśnić tą poranną sytuację
-W zasadzie wyraziła się Pani bardzo jasno
-Przepraszam, ale wtedy nie wiedziałam że jesteś siostrą Michała
-Więc o to chodzi. Akceptuje mnie pani, tylko dlatego że jestem siostrą Michała?
-Nie tylko dla tego, ale ulżyło mi bo wiem że go nie wykorzystujesz
-Gdyby Pani mnie chociaż trochę poznała zamiast wyciągać pochopne wnioski wiedziałaby pani że bez znaczenia czy jestem siostrą Michała czy nie, nigdy bym go nie wykorzystała-powiedziałam i weszłam na stołówkę. Zabrałam swoją porcję a od rozmowy z rodziną Bartmana uratował mnie Janas, z którym rozmawiałam o zawodach i treningach. Gdy wracałam do pokoju by przebrać się w ciuchy do biegania na korytarzu spotkałam Bartmana
-Właśnie wybieramy się z rodzicami i Dominiką do miasta. Chodź z nami
-Nie chcę wam psuć wspólnego dnia, wiem że powiesz że nie będę go psuć. Może któregoś dnia się do mnie przekonają, ale narazie akceptują mnie dlatego że Michał to mój brat, więc zrobimy tak: Spędź dzień z nimi a ja z Moniką i Polą a wieczorem wynagrodzisz mi to kolacją
-Z przyjemnością, kocham cię -powiedział i pocałował mnie w czoło
-Ja ciebie też, a teraz spadaj -zaśmiałam się i weszłam do pokoju. Szybko się przebrałam, założyłam słuchawki i wszyłam przed ośrodek. Znalazłam jakąś trasę i zaczęłam biec.
-A kuku! -krzyknął ktoś i złapał mnie za ramię. Zrobiłam to czego zawsze uczył mnie Misiek i złapałam jego rękę wykręcając ją. Dopiero teraz zauważyłam że to Bartek
-Kurde Bednorz! Nie strasz mnie -powiedziałam i go puściłam
-Nie musiałaś być tak brutalna, ręka mnie boli-powiedział masując sobie nadgarstek. Zaśmiałam się
-Nie mogłeś normalnie podejść? A tak w ogóle czemu nie jesteś w ośrodku z rodziną, tylko biegasz w lesie?
-Mógłbym zadać ci to samo pytanie-powiedział i zaczęliśmy razem biec- Pokażę ci fajne miejsce- po jakiś 20 minutach dobiegliśmy nad rzekę, ale to nie było zwykłe miejsce gdzie przepływa Pilica. Było tam tak ślicznie.
-Więc, co się stało?-spytałam gdy usiedliśmy na jakimś połamanym drzewie
-Powiedzmy, że moi rodzice wolą pracować zamiast raz na jakiś czas poza świętami spędzić z synem
-Skąd ja to znam-uśmiechnęłam się
-Ty bynajmniej masz brata
-Brata przez którego wszyscy inni widzą we mnie siostrę Kubiaka, doskonałego siatkarza. A ty nie masz rodzeństwa?
-Kiedyś miałem siostrę, ale zmarła. Sorry, ale nie chcę o tym rozmawiać
-Rozumiem, strasznie mi przykro-powiedziałam i go przytuliłam. On zbliżył swoją twarz do mojej. Czułam jego oddech, wiedziałam co chcę zrobić. Siedziałam sparaliżowana i nie mogłam się ruszyć a powinnam, ale chyba jakaś częśc mnie chciała żeby to się wydarzyło

2 komentarze:

  1. Nie było mnie 2 tygodnie a tu się takie rzeczy dzieją :O
    P.s wrócę tu później :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To uczucie gdy wchodzisz na bloga po ok miesiąca później i okazuje się że twój komentarz nie został opublikowany :). To jeszcze raz pisze liczę że mi tym razem nie usunie. Lubię Bednorza ale on mi tu do Zuzy nie pasuje i proszę nie rób z niego czarnej owcy w tym opowiadania. Nie mogę się doczekać co wymyślisz w następnym rozdziale. Czekam na niego z niecierpliwością
    Pozdrawiam i do następnego :*

    OdpowiedzUsuń